Lista wszystkich obiektów. Kliknij na jeden z nich, aby przejść do karty obiektu. Tematy umożliwiają selekcję eksponatów według kategorii pojęciowych. Po prawej stronie możesz zmienić ustawienie widoku listy.

Poniższe zestawienie ukazuje powiązanie między eksponatami w sposób niestandardowy. Punkty oznaczają eksponaty, a łączące je linie to powiązania między nimi według wybranych kategorii.

Wpisz daty krańcowe do okienek, aby wybrać interesujący Cię okres na osi czasu.

Wyświetlenia: 2230
(Głosy: 5)
Średnia ocena to 5.0 gwiazdek z 5.
Wydruk metryczki
Wydruk opisu

Odlewy ciała pojawiają się w twórczości Aliny Szapocznikow od roku 1965, kiedy to w materiale rzeźbiarskim artystka zaczęła przedstawiać własne palce i usta. W roku 1971 wykonała z poliestru zmiażdżony Autoportret–Zielnik, uznawany za wprowadzenie do Zielnika — jednej z najważniejszych jej prac powstałych na podstawie odlewów ciała.

Więcej

Odlewy ciała pojawiają się w twórczości Aliny Szapocznikow od roku 1965, kiedy to w materiale rzeźbiarskim artystka zaczęła przedstawiać własne palce i usta. W roku 1971 wykonała z poliestru zmiażdżony Autoportret–Zielnik, uznawany za wprowadzenie do Zielnika — jednej z najważniejszych jej prac powstałych na podstawie odlewów ciała. W Zielniku, który tworzyła wiosną 1972 roku, artystka nie przedstawiała jednak siebie, lecz ciało swojego syna Piotra. Cykl obejmuje zarówno pełnopostaciowe akty chłopca lepione w glinie, jak i odlewy poliestrowe wykonane z odcisków gipsowych zdejmowanych bezpośrednio z jego ciała. Z tych form powstawały karty Zielnika — poliestrowe odlewy fragmentów ciała Piotra, miażdżone i przytwierdzane do malowanych na czarno deseczek. Są wśród nich odkształcone wizerunki głowy syna (Głowa Piotra Zielnik. Szkic, Zielnik I, Zielnik II, Zielnik V, Zielnik VI, Zielnik VIII, Zielnik XII [Głowa Chrystusa], Zielnik XIV).
Prace te Szapocznikow tworzyła w okresie, gdy wiedziała już, że jest chora na raka. Świadoma zbliżającej się śmierci, utrwalała zdrowe ciało chłopca, swojego adoptowanego syna, zamiast własnego, niszczonego chorobą. Głowa Piotra jest zatem swego rodzaju śladem. To swoista, przejmująca projekcja przyszłości, wyrażająca nadzieję na dalszy ciąg istnienia.

Opracowanie: Dominik Kuryłek (Muzeum Narodowe w Krakowie), © wszystkie prawa zastrzeżone

Mniej

„Pięknie, ludzko, prawdziwie, do dna” — o Alinie Szapocznikow

Kiedy umierała na raka piersi w sanatorium w Praz-Coutant we Francji, miała 47 lat. Choroba nowotworowa odezwała się u artystki pierwszy raz na początku 1969 roku. Alina Szapocznikow przeszła pomyślnie operację i terapię, a chorobę uczyniła kolejnym tematem swojej sztuki. 

Więcej

Kiedy umierała na raka piersi w sanatorium w Praz-Coutant we Francji, miała 47 lat. Choroba nowotworowa odezwała się u artystki pierwszy raz na początku 1969 roku. Alina Szapocznikow przeszła pomyślnie operację i terapię, a chorobę uczyniła kolejnym tematem swojej sztuki. „Trzeba zachować wszystko, co chirurg odrzuci od siebie, te tampony i nożyczki” — mówiła. W tych latach powstał między innymi cykl Nowotwory uosobione (1971). Prezentowany na portalu we fragmencie Zielnik jest ostatnią pracą Szapocznikow. Nawrót raka nastąpił w roku 1972. Nie udało się już go pokonać. 2 marca 1973 roku artystka zmarła.
Błędem jednak byłoby odnoszenie twórczości rzeźbiarki jedynie do tych ostatnich lat i dominującej nad nimi choroby nowotworowej. Ciało było zawsze w centrum zainteresowania Szapocznikow. Najpierw jako całość w figuralnych przedstawieniach z lat 50. i początku 60. XX wieku, potem coraz częściej w multiplikowanych i przetwarzanych fragmentach. Od 1963 roku, kiedy to artystka na stałe zamieszkała we Francji, zaczęła w swojej pracy stosować tworzywa sztuczne: winyl, poliuretan, poliester. Wykonywała odlewy fragmentów swojego ciała, nóg, piersi, brzucha, twarzy. Następnie zwielokrotniała je, czyniąc ze swojego ciała zarówno pośrednie tworzywo, jak i główny temat swojej sztuki. Czy pozostawiała w ten sposób po sobie ślady? Czy utrwalała rozpaczliwie swoje ciało, wiedząc już doskonale, jak w momentach granicznych człowiek sprowadza się do niego właśnie?
Alina Szapocznikow urodziła się w 1926 roku w Kaliszu. W 1940 roku, jako osoba pochodzenia żydowskiego, trafiła wraz z matką do getta w Pabianicach. Po jego likwidacji została przeniesiona do getta łódzkiego, a następnie — przez Auschwitz — do obozów w Bergen-Belsen i prawdopodobnie w Teresinie. Nigdy nie mówiła o tym okresie w swoim życiu. Nie lubiła też, kiedy robili to inni. Choć w 1958 roku brała udział, wraz z Jerzym Chudzikiem, Roman Cieślewiczem i Bolesławem Malmurowiczem, w konkursie na projekt Pomnika w Oświęcimiu, nie wypowiadała się jednak oficjalnie na temat swoich przeżyć wojennych. Zachowało się natomiast bardzo osobiste wyznanie Szapocznikow na temat ich wpływu na jej twórczość, życie w ogóle. W liście do pierwszego ze swoich mężów, Ryszarda Stanisławskiego, napisała:

(...) nie przeszedłeś tego chrztu rozpaczy, tego wszystkiego, nie skończyło się bez reszty wszystko kilkakrotnie, jak to miało miejsce u mnie w ghettach i obozach. (…) wiesz, jak nie znoszę, jak brzydzę się tych ludzi, którzy wypominają sobie, czy »chwalą« się latami męki, którą przeżyli. (…) Bo Ty wtedy przeżywałeś na pewno dużo, żyłeś lepiej czy gorzej (…). Ale pojęcia nie zmieniły Ci się zasadniczo, tak jak u mnie, że zamiast »ładnie, kulturalnie, grzecznie« pozostało »pięknie, ludzko, prawdziwie, do dna«”.

Kroją mi się piękne sprawy. Listy Aliny Szapocznikow i Ryszarda Stanisławskiego. 19481971, Kraków 2012.

I to „prawdziwie, do dna” widoczne jest w twórczości Szapocznikow najmocniej. Żadnych kompromisów, półśrodków, estetyzacji. W jej pracach człowiek odarty jest z duchowej „ładności”, sprowadzony do ciała, czy raczej jego chorujących fragmentów. Absolutny, bezwzględny przekaz, często narażający ją na mocną krytykę, niezrozumienie, posądzanie o narcyzm i niepotrzebne szokowanie. Doświadczenie wojny, Holokaustu, unieważnienie i uprzedmiotowienie ludzkiego istnienia, nawet jeśli nie ujawnia się w twórczości Szapocznikow w sposób bezpośredni, to przenika ją całą.
Mamy więc doświadczenie wojny, Zagłady, cierpienia i upodlenia, pamięć chwil, w których życie ludzkie nie znaczy nic. Mamy też niemoc chorego ciała, ból, znów cierpienie.
Po wojnie młodziutka Szapocznikow znalazła się w Pradze, gdzie zapisała się na wydział sztuki Wyższej Szkoły Artystyczno-Przemysłowej (1945—1946). Wkrótce jednak zachorowała na gruźlicę jajników. Leczenie było bardzo trudne i długotrwałe, co znów odebrało jej poczucie wpływu na swoje życie. Kolejne szpitale, potem prewentoria, unieruchomienie. W liście do swojego późniejszego męża, wspominanego już Ryszarda Stanisławskiego, zmęczona szpitalnym trwaniem, chorobą i odcięciem od możliwości pracy twórczej, pisała:

„Niekiedy zdaje mi się to życie tu nierealne. I nierealne właśnie dlatego, że tylko cielesne. Tak jakby w człowieku było tylko mięso i organy. Więc jak to możliwe, że jestem ja i Ty?”.

Kroją mi się piękne sprawy. Listy Aliny Szapocznikow i Ryszarda Stanisławskiego. 19481971, Kraków 2012.


I choć z odlewów fragmentów własnego ciała — w okresie twórczości paryskiej — tworzyła lampy i popielniczki, czyniąc z nich przekornie przedmioty użytkowe, to chyba owo pytanie ze szpitalnego listu z 1949 roku towarzyszyło całej jej twórczości.
 

Opracowanie: Kinga Kołodziejska (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

 Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

 

Mniej

Z pamiętnika ciała

Czy można ususzyć ciało w zielniku? Zapytam mocniej: czy można ususzyć żywe ciało w zielniku? Jeszcze mocniej: czy można ususzyć w zielniku ciało swojego dorastającego syna? „Ususzyć” w sensie „utrwalić”, „zachować”, kiedy tak dobrze jak Alina Szapocznikow się wie, jak ciało ludzkie jest nietrwałe, jak stawia nam granice, poza które sięgnąć po prostu nie możemy, granice, za którymi w końcu nas nie ma; kiedy się wie, że gdy nasze ciało umiera, to my umieramy wraz z nim? 

Więcej

Czy można ususzyć ciało w zielniku? Zapytam mocniej: czy można ususzyć żywe ciało w zielniku? Jeszcze mocniej: czy można ususzyć w zielniku ciało swojego dorastającego syna?
„Ususzyć” w sensie „utrwalić”, „zachować”, kiedy tak dobrze jak Alina Szapocznikow się wie, jak ciało ludzkie jest nietrwałe, jak stawia nam granice, poza które sięgnąć po prostu nie możemy, granice, za którymi w końcu nas nie ma; kiedy się wie, że gdy nasze ciało umiera, to my umieramy wraz z nim? Kiedy już wiemy, że w ostatecznym rachunku, pomimo naszych duchowych aspiracji, dążenia do nieśmiertelności duszy, tak naprawdę jesteśmy po prostu ciałem. Bez tej uwierającej niekiedy powłoki, której fizyczność często odrzucamy, która przynosi nam zarówno rozkosz, jak i ból, która bywa zdumiewająco piękna, ale i odrażająco brzydka, która daje nam moc działania, czynienia zmian, po czym bezlitośnie odmawia posłuszeństwa, po prostu nas nie ma.
Alina Szapocznikow oczywiście nie ususzyła ciała swojego syna, Piotra Stanisławskiego. Na rok przed śmiercią, świadoma już jej nieuchronności z powodu zbyt późno zdiagnozowanego nowotworu, ukończyła porażający swoim intymnym wydźwiękiem cykl Zielnik, składający się ze zmiażdżonych i przytwierdzonych do prostokątnych desek odcisków fragmentów ciała swojego syna. Prace są ponumerowane liczbami rzymskimi od I do XIV. Brakuje części VII i IX. Specjaliści nie są zgodni co do tego, czy luka ta jest rezultatem świadomej decyzji artystki, czy też zwykłego zdekompletowania cyklu.

W manifeście Szapocznikow czytamy:

„Mój gest kieruje się w stronę ciała ludzkiego, tej »sfery całkowicie erogennej«, w stronę najbardziej nieokreślonych i najulotniejszych jego odczuć. Sławić nietrwałość w zakamarkach naszego ciała, w śladach naszych kroków po tej ziemi. Przez odciski ciała ludzkiego usiłuję utrwalić w przezroczystym polistyrenie ulotne momenty życia, jego paradoksy i jego absurdalność. [...] Usiłuję zawrzeć w żywicy odciski naszego ciała: jestem przekonana, że wśród wszystkich przejawów nietrwałości, ciało ludzkie jest najwrażliwszym, jedynym źródłem wszelkiej radości, wszelkiego bólu i wszelkiej prawdy, a to z powodu swej ontologicznej nędzy tak samo nieuniknionej, jak — w płaszczyźnie świadomości — zupełnie nie do przyjęcia”.
W materiałach z czasów realizacji cyklu Zielnik można odnaleźć zdjęcia dokumentujące kolejne etapy zdejmowania odcisków z ciała Piotra. Widzimy artystkę pracującą nad swoim modelem, ale widzimy też matkę, która oblepia gipsem kolejne, również intymne, części ciała swojego syna, by następnie ze zdjętych odcisków przygotować poliestrowe odlewy, które staną się kartami cielesnego Zielnika. To sceny niezwykle intymne, choć przecież zdajemy sobie sprawę, iż w pracowni znajduje się jeszcze trzecia osoba, która je fotografuje.
 
Opracowanie: Kinga Kołodziejska (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

 Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Zobacz: Alina Szapocznikow, Głowa Piotra (z cyklu Zielnik)

Mniej

Odlew „Głowa Piotra” (z cyklu „Zielnik”) Aliny Szapocznikow

Zdjęcia


Ostatnie komentarze:

Dodaj komentarz: