Lista wszystkich obiektów. Kliknij na jeden z nich, aby przejść do karty obiektu. Tematy umożliwiają selekcję eksponatów według kategorii pojęciowych. Po prawej stronie możesz zmienić ustawienie widoku listy.

Poniższe zestawienie ukazuje powiązanie między eksponatami w sposób niestandardowy. Punkty oznaczają eksponaty, a łączące je linie to powiązania między nimi według wybranych kategorii.

Wpisz daty krańcowe do okienek, aby wybrać interesujący Cię okres na osi czasu.

Wyświetlenia: 2837
(Głosy: 2)
Średnia ocena to 5.0 gwiazdek z 5.
Wydruk metryczki
Wydruk opisu

Malowany Tryptyk świętej Marii Magdaleny z Moszczenicy Niżnej koło Starego Sącza przechował się w rzadkim stanie kompletności. Na tym przykładzie prześledzić możemy istotę nastawy szafiastej. Nastawa szafiasta stanowi pod koniec wieku XV rozbudowaną strukturę składającą się z nieruchomego korpusu, przytwierdzonych doń ruchomych skrzydeł, predelli, na której spoczywają skrzydła, korpus, oraz zwieńczenie.

Więcej

Malowany Tryptyk świętej Marii Magdaleny z Moszczenicy Niżnej koło Starego Sącza przechował się w rzadkim stanie kompletności. Na tym przykładzie prześledzić możemy istotę nastawy szafiastej.
Nastawa szafiasta stanowi pod koniec wieku XV rozbudowaną strukturę składającą się z nieruchomego korpusu, przytwierdzonych doń ruchomych skrzydeł, predelli, na której spoczywają skrzydła, korpus, oraz zwieńczenie. Mechanizm zamykania i otwierania skrzydeł umożliwiał zmianę wyglądu nastawy, dostosowanie jej do roboczego bądź odświętnego charakteru dnia (zgodnie z rytmem roku liturgicznego). W korpusie retabulum z Moszczenicy przedstawiono św. Marię Magdalenę, która — zgodnie z legendą — spędziła koniec życia w pustelni i była unoszona przez anioły wielekroć w ciągu dnia dla słuchania niebiańskich chórów. Na awersach skrzydeł umieszczono figury świętych Mikołaja i Floriana, na rewersach przedstawienia Matki Boskiej Bolesnej i Chrystusa Bolesnego. Zwieńczenie wypełnia obraz Archanioła Michała ważącego duszę w dniu Sądu Ostatecznego. Na predelli wymalowano dwa anioły rozpościerające odbicie twarzy Chrystusa na chuście świętej Weroniki, utrwalone, wedle legendy, podczas drogi na Golgotę. Zróżnicowanie rangi awersów i rewersów zostało zaznaczone w odmiennym potraktowaniu ram — od strony wewnętrznej są srebrzone, od zewnętrznej jedynie malowane na czerwono z czarnymi rozetkami. Podobną gradację widać w potraktowaniu tła, a także w uproszczeniu techniki malarskiej na rewersach.

Opracowanie: dr Wojciech Marcinkowski (Muzeum Narodowe w Krakowie), © wszystkie prawa zastrzeżone

Mniej

„Jajko Kolumba”, czyli o przeprowadzeniu najcieńszej linii w malarstwie

Starożytny historiograf z I wieku – Pliniusz Starszy, w swojej 37 tomowej encyklopedii zatytułowanej Historia naturalna skompilował wiedzę  zebraną z dzieł ok. 200 autorów, dzieki czemu zachował dla potomności echa zaginionych pism i informacji o greckim świecie, w tym wielu historii o sztuce. To on przekazał słynną już dzisiaj anegdotę o sporze Apellesa, największego malarza swego czasu, z innym przedstawicielem tego kunsztu – Protogenesem. Apelles, słysząc o sławie konkurenta wyruszył na Rodos, aby ujrzeć jego dzieła. Nie zastał jednak malarza w domu, natomiast na sztalugach stała gotowa do malowania deska, której pilnowała staruszka. Gdy zapytała Apellesa, kto składa wizytę, gość chwycił za pędzel i przeprowadził przez środek obrazu niezwykle cienką linię, po czym odpowiedział: „Ten oto”.

Więcej

Starożytny historiograf z I wieku – Pliniusz Starszy, w swojej 37 tomowej encyklopedii zatytułowanej Historia naturalna skompilował wiedzę  zebraną z dzieł ok. 200 autorów, dzięki czemu zachował dla potomności echa zaginionych pism i informacji o greckim świecie, w tym wielu historii o sztuce.
To on przekazał słynną już dzisiaj anegdotę o sporze Apellesa, największego malarza swego czasu, z innym przedstawicielem tego kunsztu – Protogenesem. Apelles, słysząc o sławie konkurenta wyruszył na Rodos, aby ujrzeć jego dzieła. Nie zastał jednak malarza w domu, natomiast na sztalugach stała gotowa do malowania deska, której pilnowała staruszka. Gdy zapytała Apellesa, kto składa wizytę, gość chwycił za pędzel i przeprowadził przez środek obrazu niezwykle cienką linię, po czym odpowiedział: „Ten oto”. Kiedy Protogenes powrócił i usłyszał o historii, która zaszła ponoć od razu rozpoznał przeciwnika. Wziął pędzel do ręki i przeprowadził innym kolorem przez środek jego linii jeszcze cieńszą. Nakazał staruszce zaprezentować Apellesowi obraz wraz ze słowami: „oto ten, którego szuka”. Gdy ten zjawił się następnego dnia i ujrzał, że został pokonany, trzecim kolorem przeprowadził przez środek namalowanej przez konkurenta linii – jeszcze cieńszą, której przeciąć się już nie dało. Protogenes, widząc obraz, oddał honor zwycięzcy. Tablica zaś, na której namalowane były wyłącznie trzy przecinające się linie, przekazana została potomności dla podziwiania najwyższego kunsztu. Dzieło niestety nie zachowało się, gdyż spłonęło w pożarze domu Cezara w 4 roku p.n.e.
Nic w tym dziwnego, że miarą poziomu warsztatu i mistrzostwa malarza stała się grubość malowanej linii. Rysunek był pierwszym etapem tworzenia obrazu, a jego nauka – podstawą malarstwa. Każda postać i przedmiot obrysowane były konturem. Linią tworzono kształty tego, co później wypełniał kolor, nadając mu przestrzenność i głębię, linią oddawano strukturę włosów. Nota bene metodzie tej przeciwstawił się dopiero Leonardo da Vinci  końcem XV wieku, który zakwestionował istnienie konturu w naturze, a tym samym jego stosowanie w malarstwie.

Czy można było pójść dalej niż Apelles i przeciąć najcieńszą malarską linię? Tak. Przysłowiowym „jajkiem Kolumba”, a więc prostym rozwiązaniem trudnego zagadnienia, stały się obrazy Concetto spaziale (z wł. „koncepcja przestrzenna") Lucio Fontany z połowy lat 50. XX wieku. Artysta naciął płótno, tworząc możliwie najcieńszą linię na jego powierzchni. Jednocześnie, z dwuwymiarowej płaszczyzny otrzymał dzieło przestrzenne. Co ciekawe, związek obu tych dzieł malarskich jest znacznie bardziej wyraźny, gdy przytoczymy opis obrazu powstałego w ramach sporu starożytnych artystów według Pliniusza Starszego i porównamy go z dziełami Fontany:
„Był wielki i nie zawierał nic innego jak linie, prawie niewidoczne, tak że wśród znakomitych dzieł wielu malarzy robił wrażenie pustego; ale przez to właśnie ściągał na siebie wzrok i wyglądał szlachetniej niż każdy inny obraz.”
Sprawdź jakie znaczenie pełni linia i kontur w obrazach na portalu Wirtualne Muzea Małopolski: Obraz „św. Jan Jałmużnik”, „Tryptyk św. Marii Magdaleny”, Obraz „Kazanie św. Jana Chrzciciela”, Ikona „Matka Boska Hodegetria”.

Opracowanie: Paulina Kluz (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

 Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Bibliografia: 
Myśliciele, kronikarze i artyści o sztuce. Od starożytności do 1500, oprac. Jan Białostocki, Warszawa 1988.

Mniej

Smoki w sztuce średniowiecznej: sacrum

Określenie smoka jako symbolu zła jest zakorzenione w Biblii – chociażby w Psalmach, gdzie potęga Boga jest opisywana w kontekście pokonywania smoków („Ty ujarzmiłeś morze swą potęgą, skruszyłeś głowy smoków na morzu” – Psalm 74,13; „Będziesz stąpał po wężach i żmijach, a lwa i smoka będziesz mógł podeptać” – Psalm 91,13). W Księdze Daniela pojawia się opowieść o zniszczeniu węża, czczonego przez Babilończyków – w dawnych przekładach, chociażby w Biblii Jakuba Wujka, zwany on był smokiem (Dn 14,23-27). No i wreszcie kluczową rolę odegrał smok w Apokalipsie: objawił się jako siła zła, czyhając na Niewiastę interpretowaną jako Matka Boska („I inny znak się ukazał na niebie: Oto wielki Smok barwy ognia, mający siedem głów i dziesięć rogów – a na głowach jego siedem diademów. I ogon jego zmiata trzecią część gwiazd nieba: i rzucił je na ziemię. I stanął Smok przed mającą rodzić Niewiastą, ażeby skoro porodzi, pożreć jej dziecię” – Ap. 12,3-4).

Więcej

Magdalena Łanuszka

Smoki w sztuce średniowiecznej: sacrum

Wśród królewskich nagrobków w katedrze na Wawelu mamy m.in. wspaniały pomnik Władysława Jagiełły – dziś już wiadomo, że nagrobek ten powstał jeszcze za życia króla, a zatem władca sam zdecydował, jakie treści mają być w nim zawarte. Polityczny program ujęto w postaciach na bokach tumby, trzymających herby ziem, zaś sam Jagiełło (ukazany zresztą w ujęciu portretowym) został przedstawiony jako chrześcijański król, który pokonał zło. Owo zło symbolizuje smok wijący się pod stopami naszego władcy.
Średniowieczni odbiorcy dobrze rozumieli takie przedstawienia, w których dobry bohater depcze zło ukazane pod postacią smoka – najczęściej trafiały się one na ołtarzach, ponieważ za pogromców smoków uchodzili niektórzy święci.

Biblijne tropy

Określenie smoka jako symbolu zła jest zakorzenione w Biblii – chociażby w Psalmach, gdzie potęga Boga jest opisywana w kontekście pokonywania smoków („Ty ujarzmiłeś morze swą potęgą, skruszyłeś głowy smoków na morzu” – Psalm 74,13; „Będziesz stąpał po wężach i żmijach, a lwa i smoka będziesz mógł podeptać” – Psalm 91,13). W Księdze Daniela pojawia się opowieść o zniszczeniu węża, czczonego przez Babilończyków – w dawnych przekładach, chociażby w Biblii Jakuba Wujka, zwany on był smokiem (Dn 14,23-27). No i wreszcie kluczową rolę odegrał smok w Apokalipsie: objawił się jako siła zła, czyhając na Niewiastę interpretowaną jako Matka Boska („I inny znak się ukazał na niebie: Oto wielki Smok barwy ognia, mający siedem głów i dziesięć rogów – a na głowach jego siedem diademów. I ogon jego zmiata trzecią część gwiazd nieba: i rzucił je na ziemię. I stanął Smok przed mającą rodzić Niewiastą, ażeby skoro porodzi, pożreć jej dziecię” – Ap. 12,3-4).

Miniatura z anglo-normandzkiego rękopisu Apokalipsy z komentarzami, Anglia (Londyn?), ok. 12651270, Bodleian Library w Oksfordzie, MS. Douce 180, fol. 56. Wikimedia Commons


Owego apokaliptycznego smoka pokonać miał archanioł Michał, chyba najważniejszy z archaniołów. Tradycyjnie przyjęło się, że to właśnie on ukazywał się Abrahamowi, oznajmił Sarze, że urodzi syna, oraz ostrzegł Lota o zniszczeniu Sodomy. To Michał miał powstrzymać Abrahama przed ofiarowaniem Izaaka oraz uratować Jakuba, z którym się siłował. Te i inne biblijne sceny bywały zatem ukazywane w ikonach poświęconych św. Michałowi (czego przykładem może być ikona z cerkwi w Szczawniku z 1631 roku, obecnie w Muzeum Okręgowym w Nowym Sączu). Co jednak najważniejsze, Michał ukazywany był jako dowódca i wojownik: odziany w zbroję, z uniesionym mieczem.

Ikona Św. Michał Archanioł z cerkwi w Szczawniku, 1631, Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu, domena publiczna


Kluczowym zwycięstwem Michała miało być właśnie wspomniane w Apokalipsie pokonanie Smoka – strącenie szatana i jego aniołów: „I nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem. I wystąpił do walki Smok i jego aniołowie, ale nie przemógł, i już się miejsce dla nich w niebie nie znalazło. I został strącony wielki Smok, Wąż starodawny, który się zwie diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię, a z nim strąceni zostali jego aniołowie” (Ap 12,7-9).

Nie zawsze jednak ukazywano Michała, jak walczy ze smokiem – czasami godzi mieczem w diabła (niemającego smoczych kształtów) lub w diabełki wieszające się na szali trzymanej przez archanioła wagi. Oto bowiem Michał ma być tym, który będzie ważył uczynki dusz w czasie Sądu Ostatecznego.

Zwieńczenie tryptyku św. Marii Magdaleny z Moszczenicy Niżnej koło Starego Sącza,
ok. 1480, Muzeum Narodowe w Krakowie, domena publiczna


Rycerz i księżniczka

Gdy jednak widzimy w jakimś dziele sztuki świętego rycerza walczącego ze smokiem, nie musi to być wcale Michał – jeżeli nie ma skrzydeł, ale dosiada konia, to z pewnością jest to ktoś inny, a mianowicie św. Jerzy.

Muzeum Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie posiada dziewiętnastowieczny gipsowy odlew rzeźby św. Jerzego walczącego ze smokiem. Oryginał odlany z brązu pochodzi z zamku na Hradczanach, a dziś znajduje się w Galerii Narodowej w Pradze. Była to fundacja króla czeskiego i cesarza rzymskiego Karola IV Luksemburskiego, zapewne z 1373 roku. Tego typu wizerunki św. Jerzego zdobiły zamki i dwory w całej Europie – władcy, bractwa rycerskie czy też rycerskie zakony chętnie określały tego właśnie świętego jako swojego szczególnego patrona.

Św. Jerzy zabijający smoka, gipsowy odlew rzeźby z 1373 r. (oryginał w Galerii Narodowej w Pradze), XIX w., Muzeum Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, domena publiczna


Kult św. Jerzego rozkwitł w czasach krucjat – i to właśnie wówczas do jego legendy wszedł epizod ze smokiem. Wcześniej Jerzy czczony był po prostu jako wczesnochrześcijański męczennik – trybun wojskowy z Kapadocji (dziś środkowa Turcja), umęczony w ramach prześladowań chrześcijan za cesarza Dioklecjana, na przełomie III i IV wieku. Tymczasem w okresie wypraw krzyżowych do legendy św. Jerzego wkradł się motyw pochodzący zapewne ze starożytnego mitu o Perseuszu, który wybawił królewnę Andromedę, złożoną w ofierze potworowi. Najstarsze przykłady ikonograficzne kultu św. Jerzego jako pogromcy smoka pochodzą z terenów Kapadocji; warto przy tym zauważyć, że za „pośrednika” mógł w tym wypadku posłużyć św. Teodor z Amasei zwany Tyronem, który – tak jak i Jerzy – miał być wojownikiem umęczonym w początkach IV wieku. W legendzie Teodora zwycięstwo nad smokiem funkcjonowało już w pierwszym tysiącleciu. Najpopularniejszy średniowieczny zbiór żywotów świętych, czyli trzynastowieczna „Złota Legenda” autorstwa Jacopa da Voragine, spopularyzowała tę opowieść w kontekście św. Jerzego: oto w Libii miał żyć smok, który swym oddechem zakażał powietrze. Aby go udobruchać, mieszkańcy miasta ofiarowywali bestii co dzień dwie owce; gdy zaś owiec zaczęło brakować, smok zaczął dostawać ofiary mieszane: z owiec i z ludzi (słusznie zatem twórcy „Gry o Tron” pokazali, że smoki zjadają najpierw bydło, a potem przechodzą do jedzenia dzieci…). Pewnego razu los padł na córkę króla – księżniczkę uratował jednak św. Jerzy, który pokonał smoka. Wedle jednej wersji legendy zabił go od razu (a widząc to, mieszkańcy miasta się nawrócili), wedle innej zaś uwięził, a zgładził dopiero później, gdy mieszkańcy miasta przyjęli chrześcijaństwo.

Św. Jerzy, kwatera ze skrzydła Tryptyku Trójcy Świętej, 1467, Kaplica Świętokrzyska w katedrze na Wawelu. Wikimedia Commons

Kobieta ze smokiem

Nie możemy jednak zapominać, że również święte niewiasty występowały na ołtarzach ze smokami w roli atrybutów. Czasami taki atrybut miał formę małego smoczka, trzymanego na ramieniu lub nawet na smyczy – jak gdyby był to piesek. Najczęściej dotyczy to św. Małgorzaty, dziewicy i męczennicy.

Chór Świętych Dziewic (Małgorzata ze smokiem na smyczy), kwatera ze skrzydła Tryptyku Trójcy Świętej, 1467, Kaplica Świętokrzyska w katedrze na Wawelu. Wikimedia Commons


Małgorzata to kolejna wczesnochrześcijańska święta, która miała być umęczona w początkach IV wieku za cesarza Dioklecjana. Miała pochodzić z Antiochii; odmówiła zamążpójścia, ponieważ postanowiła ofiarować swe życie Chrystusowi, przez co była torturowana i w końcu ścięta. Popularna średniowieczna legenda mówiła, że w czasie swego uwięzienia Małgorzata przeżyła kuszenie – diabeł ukazał jej się pod postacią smoka, lecz ona nie dała się zastraszyć. Ludowa wersja tej opowieści przekazywała nawet informację o tym, że smok połknął Małgorzatę, ale święta użyła krzyżyka, którym rozpruła od środka brzuch bestii i wydostała się na zewnątrz. Stąd w wielu średniowiecznych przedstawieniach św. Małgorzata nie tyle depcze smoka, ile raczej wyłania się z niego.

Zwornik z przedstawieniem św. Małgorzaty, gipsowy odlew rzeźby sprzed 1322 r. (oryginał na sklepieniu w zakrystii w katedrze na Wawelu), 18981899, Muzeum Narodowe w Krakowie. Cyfrowe Dziedzictwo Kulturowe, domena publiczna


Co ciekawe, niektóre legendy utożsamiały Małgorzatę z księżniczką uratowaną przez św. Jerzego. Najwyraźniej zatem połknięcie przez smoka było jej po prostu przeznaczone.

Choć św. Małgorzaty nie nazwalibyśmy Matką Smoków, to warto zauważyć, że nie tylko występowała ona ze smokiem, ale także... była patronką rodzących matek! Jakkolwiek wybór dziewicy na opiekunkę przy porodzie może wydawać się nie do końca trafiony, to w tym przypadku zaważyła właśnie historia o połknięciu przez smoka. Bo skoro Małgorzacie udało się bez szwanku wydostać ze smoczego brzucha, to jej wstawiennictwo mogło okazać się skuteczne przy niebezpiecznym przecież (i dla dziecka, i dla matki) akcie porodu…

Św. Marta i smok Tarasque, miniatura z Godzinek Henryka VIII, Jean Poyer, Tours, ok. 1500, The Morgan Library and Museum, Nowy Jork, MS H.8, fol. 191v. Wkimedia Commons


Inną świętą niewiastą ze smokiem była św. Marta – ewangeliczna siostra Marii, utożsamianej z Magdaleną, oraz Łazarza. Miała ona przyjmować Chrystusa w swoim domu, podawać mu wieczerzę – stąd święta ta stała się patronką gospodyń domowych. Szczególnym kultem cieszyła się Marta (podobnie jak Maria Magdalena oraz Łazarz) na terenach południowej Francji, tam bowiem wedle średniowiecznych legend miało się udać to rodzeństwo po Wniebowstąpieniu Chrystusa; tam też mieli zakończyć swe życia i w tamtejszych kościołach miały znajdować się ich szczątki.

Oczywiście w tej sytuacji również żywot św. Marty pojawił się w zbiorze „Złota Legenda”: dowiadujemy się z niego, że w lesie nad Rodanem, gdzieś między Arles a Awinionem, żył straszny smok o imieniu Tarasque – zamieszkiwał w rzece, a gdy Marta wyszła mu na spotkanie, zastała go w trakcie konsumowania jakiegoś człowieka. Święta pokropiła wówczas smoka wodą święconą i pokazała mu krzyż, a bestia natychmiast stała się łagodna. Marta związała ją więc własnym paskiem, a okoliczni mieszkańcy zabili dzidami i kamieniami. Co ciekawe, w niektórych wizerunkach św. Marta „zgubiła” smoka i występowała jedynie z wiaderkiem i kropidłem jako atrybutami – przykładem takiego właśnie przedstawienia może być kwatera ze skrzydła ołtarza z Korzennej (Mistrz Tryptyku z Wójtowej, ok. 1525, Muzeum Narodowe w Krakowie).

Św. Marta i św. Dorota, kwatera ze skrzydła nastawy z Korzennej, Mistrz Tryptyku z Wójtowej, ok. 1525, fot. Pracownia Fotograficzna MNK, domena publiczna


Smok ujarzmiony

Żywoty wielu świętych zawierały epizod o pokonaniu smoka – Michał, Jerzy i Małgorzata byli najpopularniejsi, ale tego typu bestię ujarzmić mieli także na przykład św. Sylwester papież, św. Klemens biskup Metzu, św. Romanus biskup Rouen czy też św. Hilarion Pustelnik. Przedstawienie tego ostatniego mamy na skrzydle poliptyku św. Jana Jałmużnika, ufundowanego przez Mikołaja Lanckorońskiego z Brzezia przed 1504 rokiem do kaplicy przy kościele św. Katarzyny na krakowskim Kazimierzu. Dziś ołtarz ten znajduje się w Muzeum Narodowym w Krakowie – jego ikonografia jest bardzo interesująca, ponieważ zawiera sceny z legend mało u nas znanych świętych z Kościoła wschodniego. Hilarion uczynić miał nad smokiem znak krzyża, a wówczas bestia stanęła w płomieniach.

Kwatera ze sceną z legendy św. Hilariona, poliptyk Jana Jałmużnika, przed 1504,
Muzeum Narodowe w Krakowie. Fot. Pracownia Fotograficzna MNK, domena publiczna


Na drugim skrzydle tej samej nastawy widnieje kolejny smok – tym razem jednak nie jest on groźny. Ta kwatera przedstawia mało znany epizod z legendy św. Szymona Słupnika (Symeona Stylity), zanotowany we wczesnochrześcijańskim zbiorze Żywoty Ojców Pustyni. Do słupa, na którym mieszkał Symeon, przyczołgał się pewnego razu na wpół ślepy smok; okazało się, że w jego oku utknęła wielka drzazga. Symeon ją wyciągnął i w ten sposób uleczył smoka, który przez dwie godziny pozostał pod jego słupem, dziękując za ratunek, a następnie powrócił do swego legowiska, nikogo nie krzywdząc.

Kwatera ze sceną z legendy św. Symeona Słupnika, poliptyk Jana Jałmużnika, przed 1504,
Muzeum Narodowe w Krakowie. Fot. Pracownia Fotograficzna MNK, domena publiczna


Oprócz żywotów świętych, smoki występowały także w świeckiej kulturze średniowiecza, na przykład w romansach rycerskich czy w lokalnych legendach różnych miast i grodów… To już jednak materiał na zupełnie inną opowieść.

Opracowanie: dr Magdalena Łanuszka
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

dr Magdalena Łanuszka – absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, doktor historii sztuki, mediewistka. Ma na koncie współpracę z różnymi instytucjami: w zakresie dydaktyki (wykłady m.in. dla Uniwersytetu Jagiellońskiego, Akademii Dziedzictwa, licznych Uniwersytetów Trzeciego Wieku), pracy badawczej (m.in. dla University of Glasgow, Polskiej Akademii Umiejętności) oraz popularyzatorskiej (m.in. dla Archiwów Państwowych, Narodowego Instytutu Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów, Biblioteki Narodowej, Radia Kraków, Tygodnika Powszechnego). W Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie administruje serwisem Art and Heritage in Central Europe oraz prowadzi lokalną redakcję RIHA Journal. Autorka bloga o poszukiwaniu ciekawostek w sztuce: www.posztukiwania.pl.

Mniej

„Tryptyk świętej Marii Magdaleny” z Moszczenicy Niżnej koło Starego Sącza

Zdjęcia

Powiązania

Interpretacje

Gra


Ostatnie komentarze:

Dodaj komentarz: