Lista wszystkich obiektów. Kliknij na jeden z nich, aby przejść do karty obiektu. Tematy umożliwiają selekcję eksponatów według kategorii pojęciowych. Po prawej stronie możesz zmienić ustawienie widoku listy.

Poniższe zestawienie ukazuje powiązanie między eksponatami w sposób niestandardowy. Punkty oznaczają eksponaty, a łączące je linie to powiązania między nimi według wybranych kategorii.

Wpisz daty krańcowe do okienek, aby wybrać interesujący Cię okres na osi czasu.

Wyświetlenia: 5717
(Głosy: 2)
Średnia ocena to 5.0 gwiazdek z 5.
Wydruk metryczki
Wydruk opisu

Na przełomie 1904 i 1905 roku Stanisław Wyspiański zaprojektował wnętrza w mieszkaniu Zofii z Pareńskich i Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Historię powstania mebli opisał sam właściciel w eseju Historia pewnych mebli, opublikowanym w 1927 roku na łamach Kuriera Porannego. Prócz mebli powstały również inne elementy wystroju, jak kolory ścian poszczególnych wnętrz oraz odpowiednio do nich dobrane zasłony.

Więcej

Na przełomie 1904 i 1905 roku Stanisław Wyspiański zaprojektował wnętrza w mieszkaniu Zofii z Pareńskich i Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Historię powstania mebli opisał sam właściciel w eseju Historia pewnych mebli, opublikowanym w 1927 roku na łamach Kuriera Porannego. Prócz mebli powstały również inne elementy wystroju, jak kolory ścian poszczególnych wnętrz oraz odpowiednio do nich dobrane zasłony. W mieszkaniu Żeleńskich wbrew panującej wówczas modzie parkietowych podłóg nie przykryto dywanem. Dzięki ujednoliceniu koloru i minimalistycznemu wystrojowi forma mebli stała się najważniejszym elementem wnętrz. Garnitur mebli salonowych składał się z krzeseł, foteli, stolika, żardiniery oraz kanap. Wykonano je z jasnego jaworu, a tapicerowano suknem barwionym na kolor amarantu — identycznym z kolorem ścian. Projektując wyposażenie mieszkania Żeleńskich, Wyspiański zastosował zasady dzieła totalnego, podobnie jak w późniejszej realizacji — we wnętrzach Domu Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego przy ulicy Radziwiłłowskiej 4. Typ surowej modernistycznej estetyki, który zastosował, był prekursorski w ówczesnym Krakowie. W 1913 roku meble zostały sprzedane doktorowi Andrzejowi Chramcowi jako wyposażenie jego sanatorium w Zakopanem. Zniszczone i zdekompletowane intensywnym użytkowaniem przez kuracjuszy oraz w czasie działań wojennych, po 1967 roku trafiły do zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie.

Opracowanie: Marta Graczyńska (Muzeum Narodowe w Krakowie), © wszystkie prawa zastrzeżone

Mniej

Krzesła do salonu z perspektywy użytkownika

Tadeusz Boy-Żeleński miał wyjątkową okazję nie tylko znać Wyspiańskiego, ale też na co dzień zasiadać w meblach zaprojektowanych przez tego krakowskiego artystę. Jak oceniał komplet zaprojektowany do salonu? Po latach wspominał: „Raz tylko zdobyliśmy się na protest, i po długich certowaniach, kto się...

Więcej

Tadeusz Boy-Żeleński miał wyjątkową okazję nie tylko znać Wyspiańskiego, ale też na co dzień zasiadać w meblach zaprojektowanych przez tego krakowskiego artystę. Jak oceniał komplet zaprojektowany do salonu?
Po latach wspominał:
„Raz tylko zdobyliśmy się na protest, i po długich certowaniach, kto się ośmieli przyjść do Wyspiańskiego z najpoddańszym przedłożeniem. Chodziło o krzesełka do salonu, ciężkie, wyciosane z grubych kloców jaworu, a których chudo wyścielone siedzenia były tak płytkie, że siedziało się ledwie na brzeżku (...). Tu już chodziło o kwestię bytu. Kiedy przyniesiono od stolarza model takiego fotelika, był u nas z wizytą grubas Stanisławski; pamiętam, co za ryk wydał na widok tego mebla, na którym oczywiście mowy nie było, aby mógł usiąść. Wyspiański przyjął nasze błagania dość ironicznie. Odpowiedział, że on uważa to siedzenie za zupełnie wystarczające i podjął się zademonstrować, że na tym krzesełku można nie tylko siedzieć, ale nawet rysować, a nawet zjeść obiad, stawiając talerz na poręczy. Na to nie było co odpowiedzieć. Mimo to dobrotliwie uległ naszej zniewieściałości, i podwoił głębokość fotelika, co nie zmieniło faktu, że był arcyniewygodny”[1].
Dziś meble Wyspiańskiego podziwiamy w Muzeum Wyspiańskiego (oddziale Muzeum Narodowego w Krakowie) i choć nie można na nich usiąść, pozostaje siła wyobraźni — czy rzeczywiście były tak niewygodne? Otoczone czerwonym sznurem na muzealnej ekspozycji, pieczołowicie chronione przez konserwatorów, gdyby mogły mówić, z pewnością opowiedziałyby niejedną historię — nie tylko o genialnym artyście, który testował ich użyteczność, stawiając na nich obiadowy talerz.

Opracowanie: Redakcja WMM,
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Zobacz także:
Jak wyglądał fotel z kompletu mebli projektu Stanisława Wyspiańskiego
Jak Boy oceniał projekty Wyspiańskiego


[1] T. Żeleński (Boy), O Krakowie, oprac. H. Markiewicz, Kraków 1968, s. 420.

Mniej

Boy o meblach Wyspiańskiego

Boy-Żeleński, uznając geniusz Wyspiańskiego, żartował, że gdyby zaproponowano mu zaprojektowanie lokomotywy, następnego dnia jako artysta totalny, przyniósłby skrupulatnie wykonany projekt. Nic więc dziwnego, że jedną z dziedzin jego działalności stało się meblarstwo.

Więcej

Boy-Żeleński, uznając geniusz Wyspiańskiego, żartował, że gdyby zaproponowano mu zaprojektowanie lokomotywy, następnego dnia jako artysta totalny, przyniósłby skrupulatnie wykonany projekt. Nic więc dziwnego, że jedną z dziedzin jego działalności stało się meblarstwo. Wyspiański wykorzystywał każdą okazję.
„Któremuś ze znajomych, który sobie urządzał kawalerskie mieszkanko (...) zaprojektował jakiś uniwersalny mebel, który miał być łóżkiem, komodą, szafą i stolikiem”.
Później przyszła pora na stworzenie dekoracji Domu Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego. Gdy zarzucano mu, że krzesła w sali posiedzeń nie są zbyt wygodne, ripostował:
„Bo też nie powinny być wygodne. Kiedy krzesła są wygodne, wówczas na posiedzeniach śpią”[1].
Urządzenie mieszkania meblami Wyspiańskiego Boy zawdzięczał swojej teściowej, profesorowej Pareńskiej, która była fanatyczną wielbicielką geniuszu krakowskiego artysty. Wyspiański jak zwykle stworzył dzieło totalne. „Kolejno zaprojektował całkowite umeblowanie salonu, sypialni wraz z gotowalnią i jadalnego pokoju, stosując je do wymiarów i rozkładu” mieszkania wynajmowanego przez Boya przy ulicy Karmelickiej 6.
Każdy projekt traktował jako fragment większej całości — piękno mebli można było w pełni docenić, patrząc na nie przez pryzmat harmonii i proporcji całego pomieszczenia.
Jak wspominał Boy:
„Z jednym tylko nie liczył się Wyspiański zupełnie, mianowicie... z anatomią ciała ludzkiego i z ludzkimi potrzebami. (...) Surowość była najwybitniejszą cechą tych mebli, dużych, ciężkich, z ogromną przewagą kloców drzewa, o chudo wysłanym siedzeniu, zbudowanych z samych linii prostych (...) Kiedy mu zwracano uwagę, że tak ciężkie meble bez uchwytu będą trudne do przestawienia, odpowiadał, że mebla w ogóle nie powinno się przestawiać”[2].
Meble sprawiały wrażenie, jakby były projektowane na scenę, z myślą nie o domownikach, ale aktorach.
Jak czuł się Boy w takich dekoracjach?
„Wymiary mebli wynikłe (...) z zasady geometrycznej, dawały różne niespodzianki. Stoliki nocne były na przykład tak olbrzymie, że blat ich sięgał do piersi człowieka; zarazem sprzeciwiały się całkowicie celom użytkowym: ani spojrzeć na zegarek, ani wypić herbatę w łóźku, nic! Olbrzymie fotele w sypialni miały siedzenie o jakieś 10 cm wyższe od normalnych, stolik zaś, wskutek zasady, że ma być równej wysokości z poręczami, był tak niski, że o kant uderzało się kolanami (...) krzesełka były istnym narzędziem tortur”[3].
Jak pisał Boy, surowość, do jakiej przyzwyczajony był Wyspiański, znajdowała odzwierciedlenie w całej jego twórczości, „której zadaniem było budzić, nie dać spocząć, nie dać ludziom drzemać”, w meblach zaś przejawiała się w sensie dosłownym. Za krótkie łóżka, ledwie obite, twarde, dzięki którym goście nie mieli okazji się zasiedzieć, zabierając domownikom cenny czas, który ci mogliby poświęcić na pracę...
Boy określał meble Wyspiańskiego mianem despotycznych, nie tylko ze względu na ich niewygodę, ale także fakt, że zaprojektowane do konkretnego wnętrza przywiązywały właściciela do jednego mieszkania (trudno było sobie wyobrazić poszczególne elementy w innej przestrzeni). Zaprojektowane kompleksowo pomieszczenie nie znosiło obcych elementów (dekoracji, dywanów, obrazów innych niż Wyspiańskiego).
Pomimo tych uwag, Boy przyznawał jednak, że całość prezentowała się pięknie, zachwycając swoją urodą i oryginalnością, co było pewnym pocieszeniem dla obolałych właścicieli.
Meble szybko stały się przedmiotem pielgrzymek, a samo mieszkanie bardziej sprawiało wrażenie oddziału Muzeum Narodowego niż spokojnej przystani i ciepłego domowego ogniska rodziny Żeleńskich. Jedynym ratunkiem i miejscem wytchnienia stał się dla domowników gabinet urządzony angielskimi meblami. I choć wielokrotnie mieli pokusę, by owoc myśli projektowej Wyspiańskiego oddać do muzealnej kolekcji, to jednak, zmuszeni do wyprowadzki, sprzedali komplet mebli. Boy pisał:
„Kiedy je wynoszono, burząc piękną harmonię linii, łzy mieliśmy w oczach na widok zniszczenia myśli wielkiego artysty”[4].

Opracowanie: Redakcja WMM,
Licencja Creative Commons

 Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Zobacz:
Fotel z kompletu mebli, zaprojektowanych przez Wyspiańskiego do salonu
 Boya-Żeleńskiego
Krzesła do salonu z perspektywy użytkownika


[1] T. Żeleński (Boy), O Krakowie, oprac. H. Markiewicz, Kraków 1968, s. 417.
[2] Tamże, s. 418.
[3] Tamże, s. 418–419.
[4] Tamże, s. 421.

Mniej

Fotel z kompletu mebli projektu Stanisława Wyspiańskiego

Zdjęcia

Audio

Fotel z kompletu mebli projektu Stanisława Wyspiańskiego odc. A Opowiada: Piotr Krasny
posłuchaj
Fotel z kompletu mebli projektu Stanisława Wyspiańskiego odc. B Opowiada: Piotr Krasny
posłuchaj
Fotel z kompletu mebli projektu Stanisława Wyspiańskiego [audiodeskrypcja] Opowiada: Fundacja na Rzecz Rozwoju Audiodeskrypcji KATARYNKA
posłuchaj

Powiązania

Gra


Ostatnie komentarze:

Dodaj komentarz: