Lista wszystkich obiektów. Kliknij na jeden z nich, aby przejść do karty obiektu. Tematy umożliwiają selekcję eksponatów według kategorii pojęciowych. Po prawej stronie możesz zmienić ustawienie widoku listy.

Poniższe zestawienie ukazuje powiązanie między eksponatami w sposób niestandardowy. Punkty oznaczają eksponaty, a łączące je linie to powiązania między nimi według wybranych kategorii.

Wpisz daty krańcowe do okienek, aby wybrać interesujący Cię okres na osi czasu.

Wyświetlenia: 67
(Głosy: 1)
Średnia ocena to 5.0 gwiazdek z 5.
Wydruk metryczki
Wydruk opisu

Flakon perfumowy wykonano ze szkła kobaltowego, barwionego powierzchniowo. Korpus naczynia jest bardzo płytki i szeroki z okalającym pasem okrągłych szlifów fasetowych, które podkreślono malowaną wzdłuż nich złotą linią.

Więcej

Flakon perfumowy wykonano ze szkła kobaltowego, barwionego powierzchniowo. Korpus naczynia jest bardzo płytki i szeroki z okalającym pasem okrągłych szlifów fasetowych, które podkreślono malowaną wzdłuż nich złotą linią. Nad szlifem umieszczono malowany złotą farbą ornament z wici roślinnej. Powyżej zdobień brzusiec naczynia przechodzi w wysoką szyję, dekorowaną podłużnymi szlifami fasetowymi podkreślonymi złotymi liniami oraz nodusem, także szlifowanym fasetowo. Mosiężna oprawa szyjki ma przekrój ośmioboku, z wyciętymi łukami podkowiastymi. Korek ze szkła kobaltowego jest spiczasty, także szlifowany fasetowo, ze złotymi liniami.

Opracowanie: Katarzyna Sosenko (Fundacja Zbiorów Rodziny Sosenków), Redakcja WMM,
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Mniej

Antropologia zapachu

Sześć tapiserii zatytułowanych Dama i jednorożec [La Dame à la licorne] zostało utkanych z jedwabiu i wełny około 1500 roku. Tematem tych późnogotyckich alegorycznych przedstawień przechowywanych w Narodowym Muzeum Wieków Średnich w Paryżu są ludzkie zmysły. Zmysł zapachu jest tutaj symbolizowany przez kwiaty: wąchane przez małpę, plecione w wieniec przez damę i wypełniające koszyk, który trzyma służąca. Kwiaty mają przypomnieć oglądającemu o jego śmiertelności. Płatki kwiatów więdną i opadają, ich zapach jest krótkotrwały.

Więcej

Sześć tapiserii zatytułowanych Dama i jednorożec [La Dame à la licorne] zostało utkanych z jedwabiu i wełny około 1500 roku. Tematem tych późnogotyckich alegorycznych przedstawień przechowywanych w Narodowym Muzeum Wieków Średnich w Paryżu są ludzkie zmysły. Zmysł zapachu jest tutaj symbolizowany przez kwiaty: wąchane przez małpę, plecione w wieniec przez damę i wypełniające koszyk, który trzyma służąca. Kwiaty mają przypomnieć oglądającemu o jego śmiertelności. Płatki kwiatów więdną i opadają, ich zapach jest krótkotrwały.

La Dame à la licorne (Dama z jednorożcem), źródło: Wikimedia, domena publiczna

Co więcej, przedstawienie zapachu dowartościowuje naturę i nie domaga się ludzkiej inwencji. Inaczej niż ma to miejsce w przypadku przedstawienia zmysłu wzroku, którego atrybutem jest lustro, czy słuchu, gdzie dama gra na portatywie[1]. Obecność małpy na tapiserii ukazującej węch – małpa nie jest zaliczana przez europejską ikonografię do wywyższonych przez Boga stworzeń – zwraca uwagę na przynależność tego zmysłu do kategorii zmysłów niższych.
Sześć tapiserii z Narodowego Muzeum Wieków Średnich w Paryżu utwierdza obecną w kulturze zachodniej hierarchię, w której wzrok i słuch stanowią zmysły wyższe (intelektualne, abstrakcyjne), natomiast węch, dotyk i smak klasyfikowane są jako zmysły niższe (zwierzęce). W hierarchii zmysłów węch umiejscawiany był przez antycznych filozofów – dla przykładu Empedoklesa, Anaksagorasa, Diogenesa z Apolonii – zaraz za wzrokiem i słuchem. Ich zdaniem zmysły te z większą szybkością dostarczają informacji na temat świata i bezpośrednio odnoszą do istoty rzeczy[2]. Platon w Timajosie wprost mówi, że wzrok stanowi „przyczynę największego pożytku”, gdyż pozwala widzieć gwiazdy, słońce i niebo, oglądać dzień i noc, wytwarzać pojęcie czasu, a co za tym idzie – badać naturę wszechświata. To za sprawą wzroku zrodziła się filozofia, „a większego dobra ród śmiertelny nie dostał ani nie dostanie nigdy w darze od bogów”. Podobnie ma się rzecz ze słuchem, który „dany nam jest ze względu na harmonię”, przeciwdziałającą pozbawionym miary i wdzięku stanom duszy[3]. Aktualność tej hierarchii nie podlega wątpliwości, zwłaszcza jeśli uznamy za zasadne stwierdzenie badaczy kultury wizualnej, według których współczesne życie rozgrywa się na ekranach[4]. Zarazem trudno jednoznacznie stwierdzić, czy dominacja wzroku i słuchu nad innymi zmysłami jest wytworem kultury, w której poznanie intelektualne dosłownie „bierze górę” nad poznaniem zmysłowym, czy też naturalną dyspozycją człowieka.
To za pomocą wzroku, jak stwierdza współczesny olfaktolog Paolo Pelosi, otrzymujemy najbardziej precyzyjne informacje na temat zewnętrznego świata:
„Tworzymy wizualne mapy, które pozwalają nam odnajdywać drogę, rozpoznawać ludzi i miejsca, a także podejmować decyzje. Nasze emocje są w dużej mierze stymulowane przez doznania wzrokowe i dźwiękowe; nasze wspomnienia są wizualne, podobnie jak sny. Kiedy opisujemy miejsce, dom, ulicę, scenę, posługujemy się obrazami, ponieważ zawierają one najwięcej informacji”[5].

Zmysł węchu, rycina za G. Collaert, źródło: Wikimedia, domena publiczna

Człowiek nie potrzebuje zmysłu węchu do przetrwania oraz rozmnażania się. Jego utrata (anosmia) nie niesie ze sobą tak dramatycznych konsekwencji w codziennym funkcjonowaniu, jak utrata wzroku. Inaczej zwierzęta – „od najprostszych organizmów po ssaki, od owadów po ryby, życie większości gatunków zależne jest od sprawności systemu olfaktorycznego”[6]. Wiąże się to z konstrukcją mózgu, który u zwierząt w większym stopniu nakierowany jest na przetwarzanie wrażeń zapachowych.
Olfaktologia jest stosunkowo nową gałęzią nauki. To na początku XX wieku, wraz z odkryciami chemii organicznej, chemicy zwrócili uwagę na molekuły, które percypujemy jako zapachy. To właśnie badania nad olfaktoryką pokazały, że człowiek przetwarza bodźce zapachowe inaczej niż pozostałe zmysłowe wrażenia.
„Widzenie, słyszenie, dotyk, smak i kinestetyka są przetwarzane u szczytu pnia mózgu we wzgórzu, gdzie sensoryczna informacja jest integrowana, a następnie przekazywana do przedniej kory. Świadome myśli pojawiają się w zwrotnym obiegu między korą, gdzie oddzielone dane sensoryczne są pomieszczone, a wzgórzem. Zapach obiera inną drogę”[7].
Zmysł zapachu jest połączony bezpośrednio z emocjami i pamięcią, za które odpowiedzialna jest kora olfaktoryczna pokrywająca się z systemem limbicznym. Wewnątrz systemu limbicznego ciało migdałowate wzbudza instynktownie między innymi reakcję strachu, hipokamp integruje natomiast wspomnienia krótkotrwałe. Z tych właśnie ośrodków informacja jest przekazywana do wzgórza i przedniej kory (odpowiedzialnych za świadome myśli), dopiero potem „łączy się z emocjami i wspomnieniami, a dalej poznaniem”. Wspomnieniu wizualnemu nie towarzyszy zazwyczaj wybuch emocji. Inaczej ma się rzecz z pamięcią zapachową.
„Nasze skojarzenia zapachowe są na ogół wysoce zindywidualizowane. Jeżeli nie posiadamy silnych, współdzielonych wspomnień kolektywnych związanych z zapachem, nasze skojarzenia mogą być całkowicie indywidualne. Dlatego też u ludzi pamięć często działa w sprzeczności z komunikacją”[8].
Mówiąc o zapachach, a więc komunikując komuś nasze odczucie zapachowe, posługujemy się zwrotem metaforycznym „to pachnie jak…”. W rzeczywistości olfaktorycznej musimy więc posługiwać się opisami i wspomnieniami, gdyż zapachy – przynajmniej w językach europejskich – nie posiadają swoich nazw (w przeciwieństwie do kolorów)[9].
W języku polskim problem stanowi samo słowo „zapach”, które wydaje się neutralne, a niestety za każdym razem domaga się określenia (np. „przyjemny zapach”) i posiada swój negatywny odpowiednik, to jest „smród”. We współczesnej polszczyźnie rzadko używa się słowa „odór”, które zapożyczone z łaciny (odor) zostało pozbawione swojej wieloznaczności i znaczy dziś tyle co „przykry zapach”. Dla przykładu, w języku angielskim używa się słowa odor (w Stanach Zjednoczonych – odour), które oznacza zarazem „zapach”, jak i „smród”, ale i odrobinę więcej: body odor to „zapach potu (ludzkiego ciała)”, natomiast the odour of sanctity to już „aura świętości”.
Zapach był – i prawdopodobnie wciąż jest – marginalizowany w badaniach ze względu na emocjonalny potencjał, skłonność do przekraczania granic, jak i głęboką subiektywność. Zdaniem Alfreda Gella świat olfaktoryczny pozostaje tak subiektywny i niestabilny, ponieważ zapach tworzy „tajny język”, który funkcjonuje pomiędzy wrażeniem a symbolem[10]. Co więcej, współczesne społeczeństwa domagają się dystansu względem emocji, struktury społeczne i podziały skonstruowane są jako obiektywne i racjonalne (nie emocjonalne), natomiast granice, które wytycza każdy z nas – domagają się poszanowania. Zapach nie sprzyja tego typu kategoryzacjom, przede wszystkim dlatego, że działa na poziomie na wpół uświadomionym czy nawet podświadomym.

Wytwarzanie perfum (fragment dekoracji grobowca, ze zbiorów Luwru), źródło: Wikimedia, domena publiczna

Perfumy stanowią odpowiedź na te lęki. Już w starożytnym Egipcie stosowano wonne substancje, które miały zamaskować nieprzyjemne zapachy lub pełnić funkcję darów dla bogów. Samo słowo „perfumy” pochodzi od wyrażenia per fumum i bezpośrednio odnosi się do czynności okadzania, palenia kadzidła czy waporyzacji (związanej z waporami, czyli – według dawnej polszczyzny – atakiem depresji czy histerii). W wielu kulturach wierzono, że perfumy posiadają właściwości lecznicze, zdolne odseparować zdrowych od chorych (smród rozkładających się martwych ciał). Perfumy pozwalają również tworzyć idealny obraz olfaktoryczny społeczeństwa. Stereotypowych mieszkańców Stanów Zjednoczonych rozpoznamy dzisiaj po zapachu, który sprawia wrażenie świeżości. Jest to zapach ciała zaraz po wyjściu spod prysznica. Inaczej sytuacja wygląda w Japonii, perfumy nie są tam akceptowane, z wyjątkiem domów publicznych.
Każdego roku nasza przestrzeń zapachowa powiększa się o 200 perfum, stworzonych na bazie od 50 do 250 składników. Praktyka perfumeryjna nie zmieniła się znacząco od czasów renesansowych we Włoszech, kiedy przechodziła swój rozkwit. Jak twierdzi Avery Gilbert, praktyka ta polega na doskonaleniu specyficznych umiejętności poznawczych, mówiąc ściślej – na poznawaniu nowych kategorii myślowych i dopasowywaniu do nich zapachów. „Żeby zostać projektantem zapachów nie musisz umieć wąchać jak oni – wystarczy, że będziesz myślał jak jeden z nich”[11]. Szczególnym przykładem takiego myślenia jest Christine Nagel, pierwsza kobieca kreatorka perfum w założonym w 1857 roku luksusowym paryskim domu mody Hermès. Christine Nagel, projektując perfumy, łączy ze sobą wrażenia dotykowe z zapachowymi. W wywiadzie dla „L’Officiel Hommes” mówi:
„Gdy dotknęłam Doblis, czyli skóry cielęcej przypominającej w dotyku aksamit, w mojej głowie pojawiła się opowieść. Dostałam gęsiej skórki! A potem usłyszałam, jak ktoś mówi o fleur, „kwiecie”, czyli gładkiej stronie skóry (czyli odwrotności gęsiej skórki). To słowo odbiło się w moich myślach echem: kwiat, skóra… Ożenić różę ze skórą”[12].

Krzysztof Lubieniecki, Zmysł węchu, źródło: Wikimedia, domena publiczna

W tym przypadku kreowanie nowego zapachu łączy lub żeni ze sobą, na zasadzie wolnej gry skojarzeń, wrażenia odbierane przez różne zmysły. Nie inaczej jest w przypadku flakonów perfum. Kolekcja Zapach Luksusu prezentująca zabytkowe flakony (jak również inne przyrządy pielęgnacyjne) ze Zbiorów Rodziny Sosenków wskazuje na wielozmysłowy aspekt doświadczenia olfaktorycznego. Mówiąc o luksusie, nie mamy na myśli wyłącznie drogiego przedmiotu, który ułatwia lub uprzyjemnia życie.

Słowo „luksus” odnosi nas do światła (od łacińskiego lux), które sprawia, że rzeczy stają się widoczne. A idąc dalej – to za sprawą flakonu ulotne perfumy stają się widoczne, uzyskują swoją przedmiotową reprezentację. Istnieje również inne znaczenie słowa „luksus” (od łacińskiego luxus) odnoszące do tego, co jest przemieszczone, przesunięte, poddane dyslokacji. W tym sensie doświadczenie zapachu luksusu byłoby doświadczeniem przestrzennym. Nie dziwi więc, że Oliver Polge, główny perfumiarz w Chanel, opisując nowe wody toaletowe, odwołuje się do doświadczenia konkretnych przestrzeni:
„Kiedy wącham Deauville, Biarritz albo Venice [czyli stworzonych przez niego wód toaletowych], podróżuję w wyobraźni. Niekoniecznie do tych konkretnych miejsc. Deauville jest soczyste i drzewne, miasto leży nad morzem i otacza je zieleń, więc w kompozycji wyczuwa się gorzkawe, ziołowe nuty. Za to Biarritz opowiada o potędze morza. Są tu pomarańcza, grejpfrut, ale też konwalie, które w tym zestawieniu dają specyficzny, ozonowy akcent jak powietrze po burzy. Wszystko w Biarritz kojarzy się ze świeżością. Wenecja – bardziej niejednoznaczna, ciepła, ma miejski charakter. Dodałem do niej irysy i piękny ekstrakt cedrowy. Połączenie zapachu z nazwą konkretnego miejsca to dla mózgu dobre ćwiczenie. A emocje? Mam nadzieję, że nowe wody toaletowe będą je wyzwalały, nie muszą o nich opowiadać”[13].
Tak opisywane doświadczenie olfaktoryczne angażuje wszystkie zmysły. W tym sensie zapach zrywa z wytyczonymi przez filozofów hierarchiami, a angażując nasze emocje i wspomnienia może okazać się niebezpieczny dla racjonalnie myślącego społeczeństwa. Wąchać oznacza więc dotykać skóry, widzieć obrazy przeszłości, słyszeć odgłosy miasta, poznawać smak potu. To inaczej przekraczać granice.

Opracowanie: Maciej Topolski,

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Maciej Topolski – tłumacz, eseista, poeta. Doktorant na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Były redaktor niedoczytania.pl (2009-2011). Przygotował wybór wierszy Adama Wiedemanna Domy schadzek (Poznań 2012). Opublikował tom wierszy na koniec idą (Łódź 2017), za który nominowany jest do Nagrody Literackiej Gdynia. Mieszka w Krakowie.



[1] Carolyn Korsmeyer, Making Sense of Taste: Food and Philosophy, Cornell University Press, Ithaca 1999, s. 154.
[2] Por. Han Baltussen, Ancient philosophers on the sense of smell, [w:] Smell and the Ancient Senses, ed. Mark Bradley, Routledge, London-New York 2015, s. 30.
[3] Platon, Timajos, tłum. Władysław Witwicki, Kęty 2002, s. 45–46.
[4] Zob. Nicholas Mirzoeff, An Introduction to Visual Culture, London–New York 1999. Szczególnym przykładem utwierdzającym tę dominację był primaaprilisowy żart firmy Google, która w 2008 roku anonsowała nadejście platformy Google Nose (Nos Google'a). Jej baza zapachowa miała zawierać ponad 15 milionów danych zapachowych (nosobajtów), od rumianku przez ognisko po egipski grobowiec. Dzięki tej aplikacji fotony miały łączyć się z infradźwiękami i skłaniać molekuły do emulacji wrażenia zapachowego. Wówczas wystarczyło przysunąć nos do ekranu, żeby wyczuć wyszukiwany w przeglądarce internetowej zapach.
[5] Paolo Pelosi, On the scent. A journey through the science of smell, Oxford University of Press, New York 2016, s. 4.
[6] Tamże.
[7] Laura Marks, Logika zapachu, tłum. Maciej Topolski, „Opcje 1.1” 29–30/2017, dostęp pod adresem: http://opcje.net.pl/laura-marks-logika-zapachu/ (data dostępu: 4.06.2018).
[8] Tamże.
[9] Więcej o pamięci zapachowej: Donald A. Wilson, Richard J. Stevenson, Odor Memory, [w:] tychże, Learning to Smell: Olfactory Perception from Neurobiology to Behavior, The John Hopkins University Press, Baltimore 2006, s. 188–242.
[10] Alfred Gell, Magic, Perfume, Dream…, [w:] The Smell Culture Reader, ed. Jim Drobnick, Berg Publishers, Oxford 2006, s. 401.
[11] Avery Gilbert, What the Nose Knows: The Science of Smell in Everyday Life, Crown Publishers, New York 2008, s. 19.
[12] Lionel Paillès, Powierzchnia skóry, „L’Officiel Hommes Polska” 1/2018, s. 113.
[13] Z Olivierem Polgem, nosem Chanel, rozmawia Joanna Lorynowicz, „Vogue Polska” 4/2018, s. 89.

Mniej

Kobaltowy flakon w stylu biedermeierowskim

Zdjęcia

Powiązania

Gra


Ostatnie komentarze:

Dodaj komentarz: