Lista wszystkich obiektów. Kliknij na jeden z nich, aby przejść do karty obiektu. Tematy umożliwiają selekcję eksponatów według kategorii pojęciowych. Po prawej stronie możesz zmienić ustawienie widoku listy.

Poniższe zestawienie ukazuje powiązanie między eksponatami w sposób niestandardowy. Punkty oznaczają eksponaty, a łączące je linie to powiązania między nimi według wybranych kategorii.

Wpisz daty krańcowe do okienek, aby wybrać interesujący Cię okres na osi czasu.

Wyświetlenia: 274
(Głosy: 0)
Średnia ocena to 0.0 gwiazdek z 5.
Wydruk metryczki
Wydruk opisu

Obraz Wilhelma Sasnala przedstawia oddany w skali jeden do jednego 43-centymetrowy metalowy przedmiot, który pochodzi z obudowy samolotu linii Continental będącego przyczyną katastrofy lotniczej Concorde’a linii Air France w 2000 roku. Dzieło, prezentowane po raz pierwszy na wystawie Scena 2000 w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, wpisuje się w serię płócien artysty połączonych tematyką katastrof i wypadków. Kilka z nich odnosi się wprost do zdarzenia związanego z Concordem: poza dwoma obrazami należącymi do kolekcji Galerii Bunkier Sztuki opowiada o nim również podzielone na dziewięć kwater płótno prezentujące poszczególne stadia wybuchu samolotu.

Więcej

Obraz Wilhelma Sasnala przedstawia oddany w skali jeden do jednego 43-centymetrowy metalowy przedmiot, który pochodzi z obudowy samolotu linii Continental będącego przyczyną katastrofy lotniczej Concorde’a linii Air France w 2000 roku. Dzieło, prezentowane po raz pierwszy na wystawie Scena 2000 w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, wpisuje się w serię płócien artysty połączonych tematyką katastrof i wypadków. Kilka z nich odnosi się wprost do zdarzenia związanego z Concordem: poza dwoma obrazami należącymi do kolekcji Galerii Bunkier Sztuki opowiada o nim również podzielone na dziewięć kwater płótno prezentujące poszczególne stadia wybuchu samolotu.

W omawianej pracy artysta tworzy ironiczny komentarz do tendencji fetyszyzacji obiektów będących dowodem w ustaleniu przyczyn katastrof i zbrodni, mnożąc ich wizerunki.

„Wilhelm Sasnal ma niecodzienną umiejętność trafiania we właściwe miejsce i właściwy moment. Jego prace dotyczą emocji społecznych. Po pierwsze, poszukuje i dotyka tych właśnie spraw, które grają lub którymi gra się na naszych emocjach. Od muzyki punkowej, przez wypadki samochodowe, uwodzący głos radiowej prezenterki, sympatię do anarchizmu, opuszczoną budowę elektrowni atomowej w Żarnowcu, po katastrofę „Kurska”, Jedwabne, holokaust i komiks Maus. Tworzy się z tego intrygująco-szokująca mieszanka, dająca pogląd o niezrównoważeniu emocjonalnym naszej cywilizacji. Po drugie, Sasnal zajmuje się kondycją wizerunków, którymi jesteśmy otoczeni i które stymulują owe emocje. Obrazy są wyrywkowe, czasem niewyraźne lub zgoła abstrakcyjne, tak jak wizerunek niewielkiego metalowego przedmiotu, który spowodował katastrofę Concorde’a”[1]. Sasnal zrobił replikę nieszczęsnego elementu, w czerwono-żółtym kolorze oryginału, a później odtworzył ją w czerni na białym płótnie. W ten sposób artysta wszedł w rolę jednego z ekspertów badających pozornie błahy przedmiot o tak dużym rzeczywistym znaczeniu. Namalowany detal skłania bowiem do refleksji nad tym, jak niezauważalny w innych okolicznościach drobiazg mógł stać się nie tylko przyczyną katastrofy, która odebrała życie ponad 100 osobom, ale również trudnego do rozwiązania sporu prawnego pomiędzy liniami Air France i Continental, zakończonego zaprzestaniem produkcji i wykorzystywania samolotów typu Concorde w lotnictwie.

Egzystencjalno-filozoficzne rozważania Wilhelma Sasnala materializują się poprzez powtórzenie formy konkretnego przedmiotu, ale w postaci zredukowanej do minimum, niemal do abstrakcji. Wzmaga ją fakt, że omawiana katastrofa rozegrała się w minimalnym odstępie czasu, bo w przeciągu 2 minut od momentu startu samolotu. Trzeba zaznaczyć również, że fascynacja Concordem nie zakończyła się u Sasnala na serii płócien. W 2003 roku powstał film – nagranie widoku z okna tego typu samolotu, który właśnie wykonywał swój ostatni komercyjny lot nad Atlantykiem. Artysta nadał filmowi bardzo specyficzną formę – wraz z każdym kolejnym wyświetleniem praca stopniowo ulega zniszczeniu.

Praca bez tytułu należy do pierwszych obrazów artysty malowanych linearnie i wyłącznie czarną farbą. W momencie jej powstawania Wilhelm Sasnal pragnął – jak sam wspomina – odciąć się od malarstwa. Stąd jej surowość, bliska rysunku technika, gest malarski sprowadzony do minimum i ograniczenie barw do czerni i bieli. Technika wykonania obrazu stała się tym samym odzwierciedleniem tematyki płótna.

Opracowanie: Vera Zalutskaya, Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki

 

Wilhelm Sasnal (ur. 1972) – malarz, rysownik, twórca komiksów i filmowiec. Założyciel i członek nieistniejącej już Grupy Ładnie (1994–2001), współredaktor „Słynnnego Pisma we Wtorek”. Uznawany za jednego z czołowych współczesnych malarzy polskich. Tworzy ironiczne komentarze do otaczającego świata. Interesuje się szeroko pojętą współczesnością: wpływem mass mediów na społeczeństwo, prywatnym życiem ludzi w Polsce, recepcją wydarzeń historycznych i funkcjonowaniem narracji dotyczących przeszłości w kulturze. Fascynuje się badaniem ograniczeń oraz możliwości reprezentacji, procesami widzenia i innych sposobów percepcji. Studiował architekturę na Politechnice Krakowskiej (1992–1994) oraz malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie (1994–1999). W 1999 roku otrzymał Grand Prix na Biennale Malarstwa „Bielska Jesień”, w 2003 roku – nagrodę „Pegaza” w dziedzinie sztuki, w 2006 roku – europejską nagrodę artystyczną The Vincent van Gogh Biennial Award w Amsterdamie. Wybrane wystawy indywidualne: T-ow (Anton Kern Gallery, Nowy York, 2003), Wilhelm Sasnal (Kunsthalle Zurich, 2003), Wilhelm Sasnal (Van Abbe Museum, Eindhoven, 2006), USA (CSW Zamek Ujazdowski, Warszawa, 2006), Ojciec (Fundacja Galerii Foksal, Warszawa, 2012). Brał udział w wystawach zbiorowych, m.in.: Scena 2000 (CSW Zamek Ujazdowski, Warszawa, 2000), Who if not we should at least try to imagine the future of all this? (Stedelijk Museum, Amsterdam, 2004), The Triumph of Painting. Part Two (Saatchi Gallery, Londyn, 2005), Painting Now!, (Kunsthal Rotterdam, 2007), British British Polish Polish (CSW Zamek Ujazdowski, Warszawa, 2013). Związany z Fundacją Galerii Foksal oraz Galerią Raster w Warszawie. Mieszka i pracuje w Krakowie.



[1] Łukasz Gorczyca, Praktyka widzenia i polityka obrazów, [w:] Między naturą a kulturą, red. J. Ciesielska, Bielsko-Biała 2002, s. 122–124.

Mniej

Kolekcja specjalnej troski. O opiece konserwatorskiej nad dziełami sztuki współczesnej

Czy sztuce współczesnej potrzebny jest konserwator, skoro jest ona nowa? Dostępność coraz doskonalszych materiałów artystycznych potencjalnie powinna przekładać się na trwałość dzieł sztuki, stopniowo eliminując potrzebę poddawania ich zabiegom konserwacji. Wystarczyłoby wtedy objąć je tak zwaną konserwacją prewencyjną, która polega na zapewnieniu odpowiednich warunków przechowywania i zapobiega zniszczeniom oraz niepożądanym zmianom. Takie rozumowanie nie do końca przystaje jednak do dzieł sztuki współczesnej, które tylko w nielicznych przypadkach bazują na niezawodnych technologiach i profesjonalnych materiałach zaopatrzonych w atesty stabilności.

Więcej

Czy sztuce współczesnej potrzebny jest konserwator, skoro jest ona nowa? Dostępność coraz doskonalszych materiałów artystycznych potencjalnie powinna przekładać się na trwałość dzieł sztuki, stopniowo eliminując potrzebę poddawania ich zabiegom konserwacji. Wystarczyłoby wtedy objąć je tak zwaną konserwacją prewencyjną, która polega na zapewnieniu odpowiednich warunków przechowywania i zapobiega zniszczeniom oraz niepożądanym zmianom. Takie rozumowanie nie do końca przystaje jednak do dzieł sztuki współczesnej, które tylko w nielicznych przypadkach bazują na niezawodnych technologiach i profesjonalnych materiałach zaopatrzonych w atesty stabilności. Reprezentują one raczej przekrój tego, co aktualnie znajduje się w zasięgu ręki artysty, począwszy od wszelkiego rodzaju tworzyw (niekoniecznie dedykowanych artystycznemu zastosowaniu), przez przedmioty produkowane masowo i najnowsze wynalazki techniki, po materię naturalną, a nawet żywe organizmy. Mineralna substancja fotoluminescencyjna, zestaw kosmetyków, skrypt wirtualnego diagramu czy wypchane zwierzęta – to nieliczne przykłady materii, z jaką pracują współcześni artyści i artystki, a które można odnaleźć w zasobach Galerii Bunkier Sztuki. Zachowanie tych oryginalnych i nierzadko złożonych kompozycji, których przemiany w dalszej perspektywie są trudne do przewidzenia, wymaga od ich opiekunów szczególnej uważności. Ekspertyza materiałoznawcza i poszukiwanie odpowiednich metod konserwacji stwarzają często potrzebę zaangażowania autorów i specjalistów w zakresie użytych środków i technologii.  

Dzieła, które powstały wczoraj, przed dekadą czy nawet kilkadziesiąt lat temu, i które wpisują się w artystyczną tendencję do eksperymentu, innowacji i łamania zastanych konwencji sztuki, odbiegają od obiektów sztuki klasycznej w jeszcze większym stopniu niż wskazywałyby na to zagadnienia czysto materiałowe. Niejednokrotnie nie przyjmują one formy przedmiotu. Często też nie są zaprojektowane, aby trwać w niezmiennym materialnym stanie. Współczesne realizacje artystyczne równie dobrze jak za pomocą obiektów wyrażają się za pośrednictwem procesów i zdarzeń, powtarzalnych bądź jednorazowych sytuacji. W takich przypadkach sam pomysł ich utrwalenia i uczynienia z nich części artystycznej kolekcji wydaje się przeczyć naturze tych dzieł, trwale wpisanych w określony moment i miejsce, rozgrywających się w czasie teraźniejszym.

Stworzenie tego rodzaju kolekcji, choć karkołomne, jest jednak inicjowane przez jednostki chcące gromadzić dzieła emblematyczne dla obecnych czasów. Dowodem tego są zbiory Bunkra Sztuki, wśród których nie brakuje przykładów zmiennych instalacji, artystycznych akcji, interwencji, procesów, projektów. Ich utrzymanie, realizowane z dbałością o utrzymanie przejściowego i sytuacyjnego charakteru sztuki, okazuje się wymagające. Wiąże się z przejęciem odpowiedzialności nie tylko za obiekty, lecz również za czynności pozwalające na ich prezentowanie w zgodzie z artystycznym zamysłem, a nawet za realizację artystycznych koncepcji. Opiekun bądź opiekunka tego rodzaju kolekcji musi odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: czym właściwie są przedmioty znajdujące się w jego/jej gestii – dziełem, jego dokumentacją, pozostałością czy instrukcją wykonania? Oraz, jak – dysponując posiadanymi materiałami – może on/ona zapewnić przetrwanie autentycznego wyrazu dzieła?

Sprawowanie pieczy nad dziełami sztuki współczesnej wykracza daleko poza analizę materiałową, monitorowanie stanu zachowania, zapobieganie zniszczeniu i rekompensowanie ewentualnej straty. W równiej mierze co na fizykalnym poziomie dzieła koncentruje się ono na zagadnieniach natury koncepcyjnej. Pod lupę konserwatora i konserwatorski trafiają problemy dotyczące statusu, funkcji i wzajemnych relacji, jakie przewidziane są dla materialnych środków wykorzystanych, by urzeczywistnić artystyczne założenie. Czy stanowią one dzieło czy zapis minionej realizacji? Czy są jednostkowym tworem czy jednym z wielu możliwych wcieleń pomysłu? Czy służą biernej kontemplacji czy mają inicjować działania odbiorcy? Czy liczy się ich określony wygląd czy raczej proces uzyskiwany za ich udziałem? Rozpoznanie tych kwestii jest warunkiem tego, aby zapewnić odpowiednią ochronę dzieła. Pozwala określić, co właściwie w danym przypadku oznacza zniszczenie i strata, a także wybrać stosowny moment na podjęcie interwencji konserwatorskiej. Zarysowanie powierzchni rzeźby Maurycego Gomulickiego Bestia, która w plenerze staje się maskotką najmłodszych odbiorców, będzie uszkodzeniem drobnej skali. Podobna rysa na obrazie Tomasza Barana o jednolitej powierzchni barwnej, będzie już znaczącym uszczerbkiem.

Identyfikacja zniszczenia w przypadku dzieł współczesnych jest mało oczywista. Jak dowodzi przykład innego monochromatycznego obrazu z kolekcji Bunkra Sztuki, to, co mogłoby z pozoru się zniszczeniem wydawać, staje się niekiedy przedmiotem konserwatorskiej troski. Płótno, o którym mowa, stanowi część projektu Rewitalizacje zrealizowanego przez Wojciecha Gilewicza w Sanoku. Przez kilka tygodni zielony kwadrat z wyciętym centralnie otworem zastępował tam brakujące obramowanie ulicznego kwietnika. Powstałe w tym czasie skazy i zabrudzenia powierzchni stanowią istotny element dzieła. Są materialnym dowodem wcielenia w życie założeń artystycznego projektu, który polegał na poprawie wizerunku miasta i uzupełnieniu zdewastowanej tkanki miejskiej malarskimi atrapami. Usunięcie czy naprawa defektów byłaby wymazaniem istotnej historii obiektu, udokumentowanej również za pomocą filmu, który może towarzyszyć obrazowi w trakcie jego ekspozycji w galerii.

Naruszenie integralności dzieła tylko w niektórych przypadkach ma związek z uszkodzeniem jego substancji. Równie istotną sprawą jest zapewnienie mu poprawnej formy prezentacji, zgodnej z intencjami autora/autorki. Dlatego też znaczną część uwagi opiekunów i opiekunek sztuki współczesnej zajmuje problem pozyskiwania informacji o wzajemnych relacjach – przestrzennych i ideowych – pomiędzy elementami dzieła. W projektach artystycznych złożonych z wielu komponentów łatwo może dojść do ich opacznych zestawień. By temu zapobiegać, nie wystarczy dysponować wszystkimi potrzebnymi składnikami dzieła – niezbędna jest również instrukcja ich wykorzystania.

W zbiorach Bunkra Sztuki jednym z bardziej skomplikowanych przypadków jest praca Grupy Strupek Rakieta, zrealizowana pierwotnie jako spektakl artystyczny, a przekazana do kolekcji w formie bogatego zestawu materiałów, na który składają się szkice koncepcyjne, scenariusz, kostiumy, rekwizyty i dokumentacja fotograficzna. Ich aspekt użytkowy umożliwia dość swobodne powtarzanie przebiegu przedstawienia. Przy okazji bardziej statycznych pokazów uwydatnia się natomiast estetyczny wymiar artefaktów – praca przyjmuje wówczas formę instalacji, której kształt w zarysie określają wytyczne autorów.

W dwojakiej formie może zaistnieć również praca Jana Hoefta +48 XX XXX XXXX, będąca zarazem interwencją artystyczną w przestrzeni publicznej i jej przewrotną, na wpół fikcyjną dokumentacją. Galeria na stałe dysponuje wyłącznie elementami potrzebnymi do zaprezentowania drugiej z wymienionych wersji, które są kompilowane w ustaloną kompozycję na potrzeby każdej wystawy. Plenerowa postać pracy, której kilkumiesięczny pokaz na krakowskich Błoniach miał dotychczas miejsce jednokrotnie, zachowana jest wyłącznie w formie projektowej. Jest ona podstawą do przywrócenia pracy w tym samym kształcie – fabrycznie wyprodukowanej stalowej barierki z przewieszonym przez nią dzianinowym szalikiem z numerem telefonu. Szalik wykonuje się z założenia w wielu egzemplarzach, pozwalających na regularne uzupełnianie tego chętnie przywłaszczanego elementu pracy. Odtworzenie dzieła wymaga również uruchomienia infolinii, którą wskazuje napis na szaliku, a która inicjuje artystyczną intrygę zaplanowaną przez autora.

Przywołane przykłady zaznaczają wrażliwy obszar sztuki współczesnej. Istotnym elementem sprawowania pieczy nad dziełami jest bowiem samo ich pokazywanie. Bywa ono czynnością bardziej skomplikowaną niż wyjęcie obiektu z magazynu, by zawiesić go na ścianie lub ustawić na postumencie. Wystawa staje się często jedyną okazją pozwalającą zobaczyć dzieło w całości, ale też momentem, w którym najłatwiej o jego wypaczenie. Wiele projektów artystycznych stwarza potrzebę poskładania fizycznie niepołączonych ze sobą fragmentów, a nawet wykonania pewnych części zupełnie od nowa. Do opiekunów i opiekunek kolekcji należy nadzór nad poprawnym przebiegiem tych działań, a także decyzja o ewentualnym zniszczeniu dzieła po zakończonej ekspozycji. Dotyczy to przede wszystkim obiektów wielkogabarytowych, łatwych do odtworzenia i – tak jak w przypadku pracy Hoefta – nie wymagających uczestnictwa autorów przy kolejnych odsłonach pracy. Ich ponowne wyprodukowanie może okazać się bardziej roztropnym rozwiązaniem niż długotrwałe zapewnienie im odpowiednich warunków przechowywania.

Ta specyfika dzieł współczesnych powoduje, że podstawą i integralną częścią ochrony zasobów staje się skrupulatnie i metodycznie prowadzona dokumentacja. Z pomocą przychodzą też nowe techniki tworzenia wizualnych odwzorowań, w tym digitalizacja. Pozwalają one ze znakomitą precyzją i w pełnym przestrzennym wymiarze utrwalić fizyczne parametry dzieła. Ich użyteczność okazuje się nieoceniona w przypadku takich prac jak instalacja Valtki Horvat Balance Beam # 0715. W przypadku każdego pokazu wymaga ona dokładnego odtworzenia konfiguracji przedmiotów rozstawionych na drewnianej belce rozciągającej się pomiędzy dwoma krzesłami. Żadne narzędzie techniczne nie jest jednak w stanie oddać sensu powtarzania tej czynności. Polega ona bowiem na odszukaniu tytułowej równowagi w procesie układania kolejnych obłych i kulistych kształtów w odpowiedniej kolejności.

Dokumentacje, od których niejednokrotnie zależy możliwość zachowania projektów artystycznych, rzadko przypominają techniczną instrukcję, zawierającą spis prostych zadań do wykonania. Zdarza się (jak ma to miejsce w opisanym powyżej przypadku), że wprowadzają wymóg odegrania istotnych dla dzieła twórczych aktywności, w których zawarta jest pewna doza przypadku. Czasem pozostawiają też spory margines dowolności, zakładając potrzebę dostosowania pracy do danego miejsca i okoliczności. Przedmiotem ochrony staje się tu element swobody i elastyczności wpisany w artystyczny projekt. Jego utrwalenie za pomocą fotografii, filmu czy trójwymiarowej wizualizacji może prowadzić do nadmiernego przywiązania się do pojedynczego wizerunku dzieła. Sytuacji tej nie dopuszczają zaś takie prace jak Rakieta Grupy Strupek czy nawet formalnie prosta instalacja Tomasza Dobiszewskiego z cyklu Anegdoty. Ta ostatnia składa się z fotografii z przedstawieniem pustyni oraz cienia obserwującej ją postaci, który usypywany z piasku na podłodze (celowo bez użycia szablonu) za każdym razem wygląda nieco inaczej.

Nierzadkie są również dzieła, które wymykają się możliwości rejestracji. Do takich przypadków należą projekty nieustannie rozwijające się w czasie, czego przykładem może być druga z prac Wojciecha Gilewicza znajdujących się pod opieką Bunkra Sztuki. Obrazy 2002 – to proces malarski realizowany na jedenastu podobraziach. Toczy się on dzięki zobowiązaniu się galerii do przemalowywania ich przynajmniej dwukrotnie każdego roku według przekazanych przez artystę wytycznych. Obrazy te same stają się własną dokumentacją, gromadząc na powierzchni kolejne warstwy malarskie. Główną troską o prawidłowe zachowanie dzieła jest zaś regularna kontynuacja malarskiej czynności.

Kolekcja sztuki współczesnej okazuje się pracochłonnym projektem. Opieka nad dziełami, które gromadzi się nie w formie obiektów, lecz zmiennych instalacji, interwencji i dziejących się akcji, nie ogranicza się do wyeliminowania fizycznych zagrożeń i przeciwdziałania niebezpiecznym incydentom. Przeradza się raczej w działanie ustawiczne, nierozerwalnie połączone z programem publicznego udostępniania dzieł sztuki. Bez zaangażowania aktywnie i świadomie prowadzonej kurateli znaczna część tego rodzaju kolekcji byłaby jedynie martwym i dość kuriozalnym zbiorem złożonym z instrukcji, dokumentacji, rekwizytów i reliktów, z którego niełatwo wyłuskać pojedyncze dzieła w ich pełnej okazałości. Pozbawione opieki dzieła tego rodzaju po prostu nie istnieją.

Opracowanie: Kinga Olesiejuk, Licencja Creative Commons
 

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Zobacz wszystkie obiekty z kolekcji Galerii Bunkier Sztuki dostępne na WMM.
Zobacz wszystkie obiekty z kolekcji Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK dostępne na WMM.

Mniej

Wilhelm Sasnal, bez tytułu

Zdjęcia

Powiązania

Gra

Zobacz też


Ostatnie komentarze:

Dodaj komentarz: