« Powrót

Winne opowieści – część pierwsza


Koniec lata to początek winobrania – a wino ma wyjątkowe miejsce w europejskiej kulturze. Już w starożytności trunek ten odgrywał ważną rolę w wierzeniach większości religii, pojawiając się w obrzędach związanych z kultem kluczowych bóstw odpowiadających za tak ważne kwestie jak życie, śmierć, miłość i płodność. W starożytnej Grecji głównym bogiem wina był Dionizos, w Rzymie – Bachus, ale także inne bóstwa, takie jak Wenus i Jowisz, obejmowały swoją opieką ten szlachetny trunek.

Bez wina nie ma miłości

Głównymi, oficjalnymi świętami greckimi związanymi z Dionizosem były Dionizje Wielkie (obchodzone wiosną) oraz Dionizje Małe (obchodzone zimą) – w czasie tych ostatnich otwierano młode wino z nowego rocznika. Rzymianie przyjęli Dionizosa do swego panteonu pod imieniem Bachus – jego kult zastąpił pradawne italskie kulty Libera, Libery i Ceres: bóstw wolności, płodności, urodzaju i wina. Te właśnie aspekty – życia, seksualności i wyzwolenia – nierozłącznie były związane z winem.

Oczywiście w tej sytuacji naturalne stało się powiązanie z winem bogini miłości, czyli Wenus – jak mawiali Rzymianie: wino to mleko Wenus. Dwa razy do roku – na wiosnę oraz pod koniec lata – w starożytnym Rzymie obchodzono Vinalia, czyli święto wina. Patronowali mu Jowisz oraz właśnie Wenus, otaczająca opieką wino codziennego użytku, które dziś nazwalibyśmy stołowym. Rzymski komediopisarz Terencjusz w swym popularnym dziele Eunuch przywołał powiedzenie, które szczególnie popularne stało się później wśród nowożytnych miłośników antyku: sine Cerere et Baccho friget Venus, czyli „bez Ceres i Bachusa Wenus zamarza”. Ceres (Cerera) to bogini urodzaju, w tym zdaniu uosabiająca plony ziemi, podczas gdy Bachus oczywiście odnosi się do wina, zaś Wenus – do miłości. Podsumowując, bez jedzenia i picia każde uczucie ziębnie.

Afrodyta z Melos – odlew gipsowy rzeźby antycznej, XIX w.,
Muzeum Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.
Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna


Wino i okrucieństwo

Grecki Dionizos był nie tylko bogiem wina, ale także bóstwem natury, życia i śmierci. Był to niezwykle ważny bóg, określany jako podwójnie narodzony, co wiązało się z opowieścią o jego śmierci i powrocie do życia. Dionizos miał być synem Zeusa i śmiertelniczki Semele. Wedle niektórych mitów, Dionizos został spłodzony przez Zeusa i Persefonę, a po narodzinach zabity (rozszarpany na kawałki) przez tytanów, na rozkaz zazdrosnej Hery. Zeus miał odzyskać ze szczątków dziecka tylko serce, z którego „odtworzył” Dionizosa, tym razem w łonie Semele. Inne mity mówią, że Semele spłonęła, będąc w ciąży, porażona piorunem, gdyż na jej prośbę Zeus ukazał jej się w pełnym majestacie boga-gromowładcy. On zaś „donosił” wówczas Dionizosa, zaszywszy płód w swoim udzie. Tak czy inaczej, mity powiązane z Dionizosem były brutalne. Trudno powiedzieć, na ile krwawe mogły być zwyczaje związane z jego kultem. Tak się bowiem składa, że misteria dionizyjskie są uważane przez badaczy za jedne z najbardziej sekretnych obrzędów – nie wiadomo dokładnie, jak wyglądały.

Dionizos miał wędrować po świecie w towarzystwie półzwierzęcych satyrów oraz szalonych menad. W starożytnym Rzymie był czczony pod imieniem Bachusa, menady zaś zwano także bachantkami.

Tańczący satyr – odlew gipsowy rzeźby antycznej, XIX w., Muzeum Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna

 

Nieokiełznane popędy satyrów

Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego diabeł w popularnych wyobrażeniach jest mężczyzną z rogami, ogonem i kopytami? To dlatego, że chrześcijańskie wyobrażenie diabła wyewoluowało z przedstawień starożytnych satyrów: mitologicznych istot ludzko-zwierzęcych, dzikich, nieco brutalnych i nieokiełznanych, których charakterystyczną cechą był niepohamowany popęd seksualny. Ze względu na obecność satyrów w orszaku Dionizosa, ukazywano ich często z kielichem wina lub kiścią winogron w dłoni, albo z wieńcami i przepaskami uplecionymi z winorośli.

Gatunek literacki zwany satyrą wywodzi swą nazwę właśnie od tych istot – jego geneza leży w greckich komediach, w których chór satyrów mógł występować w mentorskiej, moralizującej roli (przeczytaj także: „Ludzkość okazać przeciw tej leśnej potworze”). Wydaje się, że w wielu przypadkach literacką rolę satyra można porównać do dworskiej pozycji błazna: to zabawna, groteskowa i brzydka postać, która jednak mogła w swych kpinach wykazywać się mądrością i przenikliwością, a także mieć odwagę, by powiedzieć komuś nawet niewygodną prawdę. To z kolei znów dobrze pasuje do kontekstu wina; jak mówią przysłowia z wielu krajów, człowiek pijany zazwyczaj mówi prawdę (łac. In vino veritas – „W winie [jest] prawda”).

Arras z monogramem Zygmunta Augusta na kartuszu podtrzymywanym przez satyry, ok. 1555, Zamek Królewski na Wawelu.
Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna

 

Kobiety w ekstazie

Pijanym satyrom w orszaku Dionizosa towarzyszyły równie nietrzeźwe menady, czyli kobiety szalone. Oddawały się one ekstatycznym tańcom, a w kulminacji pijackiego szału miały chwytać jakieś zwierzę, rozszarpywać je i w ramach mistycznego posiłku zjadać na surowo zakrwawione kęsy, przez co wcielała się w nie moc samego Dionizosa. W sztuce menady, czy też bachantki, przedstawiano jako młode kobiety, nierzadko półnagie, wyginające się w szalonym tańcu – sporo tego typu przedstawień zachowało się w starożytnych zabytkach greckich. W późniejszej sztuce europejskiej największy powrót popularności bachantek przypadł na 2. połowę XIX wieku, gdy artyści szczególnie chętnie poszukiwali tematów o podtekście erotycznym. Piękna kobieta, obnażona w szale pijackiego tańca, reprezentowała nieokiełznane popędy, które tak bardzo interesowały przedstawicieli symbolizmu, rozkwitającego u schyłku XIX i na początku XX wieku. Jednocześnie wyzwolona, a zarazem okrutna bachantka (bo przecież istoty te miały być brutalne), znakomicie wpisywała się w stereotyp groźnej, ale i pociągającej femme fatale, powracający w wielu dziełach sztuki i literatury na przełomie stuleci.

Bachantka Teodora Rygiera, 1887, Muzeum Narodowe w Krakowie. Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna

 

Skandal obyczajowy w starożytnym Rzymie

Bachantki to określenie stosowane nie tylko wobec mitycznych towarzyszek Bachusa, ale także wobec jego czcicielek. Rzymskie obrzędy ku czci Bachusa, podobnie jak greckie ku czci Dionizosa, miały charakter sekretnych misteriów. Jak przekazał rzymski historyk Tytus Liwiusz, w 186 roku p.n.e. wydarzył się skandal, którego efektem były masowe aresztowania i śmierć wielu osób. Zaczęło się od bachanaliowych obrzędów, które teoretycznie powinny odprawiać tylko kobiety, kilka razy w roku, za dnia. Tymczasem kapłanka Paculla Annia postanowiła zmodyfikować te zasady: w ramach czczenia Bachusa zaczęła urządzać nocne orgie z udziałem kobiet i mężczyzn (w tym własnych synów!), i to kilka razy w miesiącu. W czasie tych spotkań miały się odbywać rozmaite perwersje seksualne… Sprawa wyszła na jaw, gdy kurtyzana Hispala Faecenia powiedziała o sekretnych praktykach konsulowi Spuriusowi Postumiusowi Albinusowi. Ostatecznie Senat rzymski wydał akt zakazujący Bachanaliów (Senatus consultum de Bacchanalibus). Co nie zmienia faktu, że w zachowanych rzymskich rzeźbach z kolejnych stuleci wielokrotnie trafimy na przedstawienia splątanych nagich ciał czcicieli Bachusa.

Chrześcijaństwo przyniosło winu zupełnie inną, świętą rolę – chociaż niektóre historie starotestamentowe z winem w tle też nie są pozbawione wydźwięku skandalu. Ale to już materiał na kolejną opowieść.

Opracowanie: dr Magdalena Łanuszka
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

dr Magdalena Łanuszka – absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, doktor historii sztuki, mediewistka. Ma na koncie współpracę z różnymi instytucjami: w zakresie dydaktyki (wykłady m.in. dla Uniwersytetu Jagiellońskiego, Akademii Dziedzictwa, licznych Uniwersytetów Trzeciego Wieku), pracy badawczej (m.in. dla University of Glasgow, Polskiej Akademii Umiejętności) oraz popularyzatorskiej (m.in. dla Archiwów Państwowych, Narodowego Instytutu Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów, Biblioteki Narodowej, Radia Kraków, Tygodnika Powszechnego). W Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie administruje serwisem Art and Heritage in Central Europe oraz prowadzi lokalną redakcję RIHA Journal. Autorka bloga o poszukiwaniu ciekawostek w sztuce: www.posztukiwania.pl.


Zamek Królewski w Niepołomicach, zwany drugim Wawelem z racji uderzającego podobieństwa do Zamku Królewskiego w Krakowie, jest usytuowany w pobliżu Puszczy Niepołomickiej.
Jako dawna królewska rezydencja, odwiedzany był przez wielu polskich władców i znakomite osobistości. Dziś zamkowe wnętrza są miejscem spotkań z kulturą, sztuką, historią.
W mieszczącym się w zamku Muzeum zwiedzić można galerię  sztuki polskiej XIX wieku ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie, kaplicę zamkową gromadzącą paramenty niepołomickiego kościoła parafialnego fundacji króla Kazimierza Wielkiego oraz królewskie dokumenty, sale trofeów myśliwskich, a także gabinet Włodzimierza Puchalskiego (1909–1979), polskiego przyrodnika i fotografika. W kolekcji znajdują się aparaty fotograficzne, pamiątki osobiste oraz ponad 100 tysięcy klatek zdjęciowych oraz setki ujęć przyrody z terenów Polski i obydwu biegunów.
Można także spacerując zamkowymi krużgankami podziwiać detale  renesansowej architektury.

Opracowanie: Muzeum Niepołomickie — Zamek Królewski w Niepołomicach, © wszystkie prawa zastrzeżone

Fotografia: Krystyna Konopko (Muzeum Niepołomickie — Zamek Królewski w Niepołomicach), © wszystkie prawa zastrzeżone 

www.muzeum.niepolomice.com

ul. Zamkowa 2,
32-005 Niepołomice


tel. 517 590 420
strona muzeum

Godziny otwarcia

maj  — wrzesień
wtorek  — niedziela
10.00 — 18.00
październik  — kwiecień
wtorek  — niedziela
10.00 — 17.00

Ceny biletów

normalny 18 zł ulgowy 12 zł rodzinny 36 zł grupowy 12 zł

Kielich mszalny

Życie religijne parafian dopełniało się za pośrednictwem zakładanych przy kościołach konfraterni, które szczyciły się posiadaniem odrębnej kaplicy lub ołtarza bocznego. Pierwsze założone w Niepołomicach i erygowane przez kardynała Zbigniewa Oleśnickiego bractwo Najświętszej Maryi Panny działało prężnie przez półtora wieku, ale w 1596 roku wizytator kościelny zastał je, jak opisał, w stanie aktywności „dewocyjno-pochówkowej”.

Stuła krótsza z późnorenesansowego kompletu szat liturgicznych

Stuła krótsza, podobnie jak stuła dłuższa z tego samego kompletu szat, została uszyta z czerwonego atłasu jedwabnego, z wzorem roślinnym broszowanym złotą nicią. Zakończenie obszyto złotą lamówką (galonem) o geometrycznym wzorze o szerokości 1,2 cm. Na zakończeniach i w części środkowej ozdobiono ją krzyżami ze złotej lamówki. Dodatkowo na środku, w XX wieku, doszyto kołnierzyk z kawałka koronki.

Stuła dłuższa z późnorenesansowego kompletu szat liturgicznych

Stuła jest częścią stroju liturgicznego używanego w liturgii wielu Kościołów chrześcijańskich. Ten długi pas tkaniny zakładany jest na szyję kapłana, a jego końce swobodnie opadają na pierś (w przypadku diakona zakładana jest ukośnie: z lewego ramienia na prawą stronę). Stuły jako elementu wchodzącego w skład zestawu szat liturgicznych używa się od początku średniowiecza. Symbolizuje ona urząd duchowny jako jarzmo Boże.

Monstrancja fundacji Branickich

Rodzina Branickich dbała o wyposażenie kościoła parafialnego w Niepołomicach, w którym znajdowała się ufundowana przez nich kaplica, w sprzęty, szaty i naczynia liturgiczne. O wszelkich fundacjach Jana i Anny Branickich świadczą widoczne na zachowanych przedmiotach herby Gryf i Jastrzębiec. Ze stylem niepołomickiego kościoła, którego gotycki charakter nutą renesansową wzbogaciła kaplica Branickich, harmonizuje późnogotycka monstrancja — srebrna, pozłacana. Fundatora wskazuje inskrypcja na kryzie stopy: „Joannes a Rvsca Braniczki venator Craccoviens Capitanevs Nepolomicensis anno dom 1599 fieri fecit oretvr pro eo”.

Ornat z późnorenesansowego kompletu szat liturgicznych

Ornat ewoluował z wierzchniej szaty rzymskiej, która była rodzajem płaszcza bez rękawów, z jednym tylko małym otworem na głowę. Ornatu używano przy wszystkich czynnościach kapłańskich. Od XIII wieku zaczęto go skracać z boku, by nie krępował rąk, aż w XVII wieku, kiedy pozostały już tylko dwa płaty materiału: z przodu i z tyłu. Równocześnie ornat przyozdabiano coraz bogatszymi haftami.

Ornat fundacji Lubomirskich

Ornat biały z haftowaną purpurową kolumną. Rodzaj haftu pozwala go datować na ok. 1600 rok. Został wykonany m.in. złotą i srebrną nicią, ściegami kładzionymi częściowo na podłożeniu na tkaninie jedwabnej lansowanej złotym drucikiem. U dołu szaty w kolumnie ornatu został delikatnie, lecz czytelnie wkomponowany herb rodu Lubomirskich — Szreniawa. Tkanina boków żakardowa z efektem adamaszku, pochodzi z XIX wieku.

Akt erekcyjny króla Kazimierza Wielkiego z 4 października 1358 roku

Na prośbę króla 12 czerwca 1350 roku biskup krakowski Bodzanta utworzył parafię we wsi królewskiej Niepołomice, reorganizując tym samym przyległe do parafii tereny wiejskie. Akt erekcyjny króla Kazimierza Wielkiego spisany na pergaminie 4 października 1358 roku został sporządzony w...

Kielich mszalny gotycki

Na początku 1657 roku na teren Polski południowej wkroczyła licząca 40 tysięcy żołnierzy armia Jerzego II Rakoczego. Wojska te miały wspierać szwedzkie komendy stacjonujące w Krakowie. Okolice Krakowa skazane były na obecność nowych najeźdźców. 26 marca 1657 roku niepołomicka świątynia została ogołocona z wielu kościelnych przedmiotów — dwukrotnie przez Kozaków i raz przez Szwedów.

Gramofon tubowy

Mechanizm prezentowanego gramofonu znajduje się w skrzynce wykonanej z drewna dębowego w naturalnym kolorze. Obudowa jest skromnie zdobiona prostymi frezami. Na frontowej ściance umieszczona jest metalowa, mosiądzowana plakietka secesyjna przedstawiająca muzę Erato.

Kapa z późnorenesansowego kompletu szat liturgicznych

Kapa to długie i szerokie okrycie, zakładane na ramiona i spinane na piersiach podczas liturgii godzin, sprawowania sakramentów poza mszą św. oraz wystawieniem Najświętszego Sakramentu. Ma prawo ją zakładać: biskup, prezbiter, a za zgodą Stolicy Apostolskiej także diakon. Kolor używanej podczas liturgii szaty nie jest obojętny.

Dalmatyka z późnorenesansowego kompletu szat liturgicznych

Dalmatyka noszona była przez Greków i Rzymian jako luźne, sięgające stóp okrycie osób świeckich z długimi szerokimi rękawami oraz dwoma pionowymi purpurowymi pasami, tzw. clavi. W II wieku za pośrednictwem Bizancjum przyjęła się w Zachodniej Europie na terenach dzisiejszej Dalmacji w okresie Merowingów i Karolingów. Dalmatyka funkcjonuje jako szata liturgiczna od V wieku, kiedy to znikła z ubiorów świeckich.

Aparat fotograficzny miechowy z przełomu XIX/XX wieku

Aparat wyprodukowany został na przełomie XIX i XX wieku, po 1888 roku, prawdopodobnie w Niemczech. Jego stan techniczny nie pozwala już na wykonanie choćby jednego zdjęcia, migawka szczelinowa, wbudowana niegdyś w korpus aparatu, została wymontowana. Jednak to, co znajdujemy wewnątrz, udowadnia, jak długo i cierpliwie jego właściciel użytkował swój pierwszy sprzęt.

Aparat fotograficzny miechowy TRIX 185

Aparat fotograficzny Trix 185 został wyprodukowany na początku XX wieku, w przedziale lat 1902–1920 przez Niemiecką firmę ICA (Internationale Camera Aktiengesselschaft). Był drugim aparatem Włodzimierza Puchalskiego. Pochodzi z okresu, kiedy mozolna praca z kamerą i aparatem przynosiła pierwsze artystyczne sukcesy młodemu twórcy.

Aparat fotograficzny Exakta Varex VX

Aparat fotograficzny Exakta Varex VX w wersji 4.3.1. wyprodukowany został pomiędzy lipcem 1953 a czerwcem 1955 roku w zakładach Ihagee Kamerawerk w Dreźnie. Jest lustrzanką jednoobiektywową na błonę zwojową. Wersja tego modelu została wykonana w liczbie około 39 tysięcy sztuk.

Radioodbiornik kryształkowy

„Cały kraj w zasięgu detektora” — to hasło brytyjskich radiowców z 1923 roku. Sześć lat później zaczęło wcielać je w życie Polskie Radio SA. Dlaczego odbiornik detektorowy, a nie dający lepszy odbiór lampowy? Z kilku powodów, z których dwa przesądzały o wyborze: znacznie niższa cena i niezależność od źródła zasilania, co w kraju słabo jeszcze zelektryfikowanym, jakim była Polska trzeciej dekady XX wieku, musiało być decydujące.

Kadzielnica (trybularz)

Jan Branicki z Ruszczy, starosta Niepołomicki w latach 1585-1611, szczególnie dbał o kościelne paramenty (szaty, naczynia liturgiczne i wszelkie sprzęty niezbędne do sprawowania liturgii i celebrowania kultu), fundując dla niepołomickiej świątyni: ornaty, dalmatyki, kapy, alby, kadzielnicę czy ampułki; jego żona Anna: obrusy ołtarzowe, welon, monstrancję i czarną zasłonę na ołtarz używaną podczas Wielkiego Postu. Kadzielnica będąca namacalnym dowodem jego czasów nosi wokół czaszy inskrypcje w języku łacińskim następującej treści: „IOANES DE RVSCZA BRANICZKI WENATOR CRAC’ CAPITANEVS NIEPOLOMIENSIS ECCLESIE DONAVIT”.

Ostatnie komentarze:

Dodaj komentarz: