« Powrót

Cyfrowe opowieści

 

Według zachowanych i dostępnych dzisiejszym czytelnikom reakcji na arras wawelski Szczęśliwość rajska Adam i Ewa wydawali się „stać jak żywi”[1], odmalowani sztuką tkacką, w komnacie sypialnej króla Zygmunta Augusta. Pierwsza z serii tkanin składających się na cykl Dziejów Pierwszych Rodziców, przedstawiająca wydarzenia opisane w biblijnej Księdze Rodzaju, została wykonana w Brukseli w latach 1550–1560. Niegdyś dostępny jedynie dla oczu wybranych, arras ten, oznaczony numerem jeden w wawelskim inwentarzu, każdy z nas może dziś obejrzeć dokładnie i z bardzo bliska dzięki jego cyfrowej reprodukcji. Choć jego dzisiejsza recepcja różni się, z konieczności, od tego, jak patrzyli na dzieło jemu współcześni, wciąż dostrzec możemy dramaturgię opowiadanej przez nie historii. Ze współczesnymi, cyfrowymi opowieściami łączy wawelski arras uprzywilejowanie języka wizualnego jako narzędzia opowiadania historii. Współczesny odbiorca, za sprawą prezentującego wawelską tapiserię interfejsu, ma także możliwość swobodnego eksplorowania dzieła, błądzenia po nim, zbliżania się do niego, kontrolowania sposobu, w jaki na nie patrzy. Po digitalizacji Szczęśliwość rajska poddaje się manipulacjom, jakie lubią dzisiejsi użytkownicy kultury. Interfejs wprzęga wawelski arras w nowy, odmienny od XVI-wiecznego (choć również wizualny), sposób opowiadania historii, włączając go zarazem w wartki strumień cyfrowych opowieści. Poprzez ten gest, dzieło staje się również potencjalnym tworzywem kolejnych historii, które mogą powstać dzięki temu, że cyfrowy wizerunek uwolnił się od ścisłego związku z fizycznym egzemplarzem. Na pytanie o to, co takiego zyskujemy wraz z tym zjawiskiem jako odbiorcy oraz czym jest cyfrowe opowiadanie historii będę starała się odpowiedzieć w tym tekście.

Wiele mediów

Próbując odpowiedzieć na pytanie, czym są (lub w czym są wyjątkowe) cyfrowe opowieści, będąc przecież kolejnym wariantem starej jak świat sztuki opowiadania historii, szybko zauważyć możemy, że jedną z wyróżniających je cech jest ich multimedialność. Cyfrowe opowiadanie historii umożliwia wykorzystanie i łączenie ze sobą wielości mediów i sposobów komunikacji: nagrań audio, video, tekstu pisanego, obrazów i fotografii, animacji.

Świetnym przykładem tego, w jaki sposób taki kolaż mediów może działać i tworzyć historię, jest klasyczna już opowieść o lawinie w Tunnel Creek, opublikowana przez New York Times w 2012 roku. Snow Fall otwieramy w przeglądarce internetowej i następnie możemy podążać za historią na jeden z kilku sposobów, a kolejne typy mediów oferują nam różne możliwe opcje wglądu w to, co wydarzyło się w Tunnel Creek. Mapy, animacje, nagrania video, fotografie i tekst pisany relacjonują kolejne etapy historii, a użytkownik ma możliwość zdecydowania, czy chce skorzystać z nich wszystkich, czy tylko z niektórych oraz regulować czas, jaki poświęca każdemu z mediów.

Wiele ścieżek

Przykład Snow Fall pozwala także zauważyć, że użytkownik ma wpływ na to, w jaki sposób odkrywa kolejne elementy opowieści. Dobrym przykładem, który pozwala przekonać się, co w praktyce może to oznaczać dla odbiorcy jest – także klasyczny – przykład Welcome to Pine Point reprezentujący gatunek interaktywnego filmu dokumentalnego [ang. web-doc, web documentary]. Wielość mediów łączy się z wielością możliwych sposobów odsłaniania się kolejnych elementów historii przed użytkownikiem, który może wybrać własną ścieżkę i podążać za własną ciekawością zamiast jedną, z góry zdefiniowaną linią narracyjną. Zapewnienie odbiorcom tego rodzaju swobody i oddanie w ich ręce decyzji o tym, jak rozwija się historia, kusiło już wcześniej pisarzy skłonnych do eksperymentów z formą powieści, które zaowocowały takimi dziełami, jak chociażby Gra w klasy Julio Cortázara, wydana w 1963 roku. Opowieść cyfrowa, uwolniona od obiektu, jakim jest książka, przyniosła użytkownikom swobodę, o jakiej być może marzyli niektórzy eksperymentatorzy.

Swobodna eksploracja jest także założeniem cyfrowej wersji Ogrodu rozkoszy ziemskich, która nosi podtytuł „interaktywna przygoda”. Interfejs prezentujący znane dzieło Hieronima Boscha pozwala na wędrowanie po obrazie w sposób dyktowany ciekawością użytkownika lub użytkowniczki, ale przewiduje także audiowizualne „oprowadzanie” po obrazie, w wersji dla dorosłych i dla dzieci. Jest to część transmedialnego tryptyku Hieronymus Bosch, na który składają się ponadto także film dokumentalny Hieronymus Bosch, dotknięty przez diabła oraz dokument zrealizowany w wirtualnej rzeczywistości (VR), zatytułowany Hieronymus Bosch, oczy sowy.

Wiele kanałów

Nie tylko jednak wielość mediów i wielość możliwych linii narracyjnych, ale także wielość kanałów komunikacji z odbiorcą należy do repertuaru środków, z którego czerpią cyfrowe narracje. Zostało to wykorzystane przez twórców norweskiego serialu telewizyjnego i internetowego Skam, opowiadającego o młodzieży ze szkoły Hartvig Nissen w Oslo. Odbiorcy mogli śledzić losy bohaterów nie tylko w kolejnych, emitowanych w odstępach odcinkach, ale także za pośrednictwem mediów społecznościowych: Facebooka, Snapchata i Instagrama, co sprawiało, że życie bohaterów wydawało się toczyć także wówczas, gdy odbiorca na nich „nie patrzył”, a historia rozwijała się w czasie rzeczywistym, odsłaniając różne elementy opowieści za pośrednictwem różnych mediów.

Media społecznościowe jako narzędzie opowiadania historii mają potencjał angażowania odbiorców w opowieść, która wydaje się dziać tu i teraz. Ten zabieg wykorzystany został przez Muzeum Powstania Warszawskiego, które – za pośrednictwem fikcyjnych profili powstańca i powstanki – relacjonowało wydarzenia powstania warszawskiego z perspektywy osobistej, opowiadane w pierwszej osobie, przez kolejne dni sierpnia, jako element obchodów jednej z rocznic. Do tego narzędzia sięgnęła też Brama Grodzka, tworząc facebookowy profil Henia Żytomirskiego – żydowskiego chłopca z Lublina.

Duet polskich artystów medialnych – Katarzyna Kifert i Dawid Marcinkowski, tworzący jako Kissinger Twins – wykorzystuje nielinearność i aktualność mediów społecznościowych w tworzonych przez nich interaktywnych opowieściach. Dobry przykład tego, jak zaprojektowana może zostać historia, która rozwija bogactwo wątków i postaci pomimo ciasnych ram zarysowanych przez konkretną platformę, stanowi ich ostatnia produkcja – Sufferosa zaprojektowana w celu publikacji na Instagramie. Platforma ta została wykorzystana twórczo także przez nowojorską bibliotekę publiczną (New York Public Library), która za pomocą aplikacji rozpowszechnia krtókie video, tzw. instastories, do prezentowania w tym formacie znanych powieści. Stworzone przez NYPL instanovels, czyli insta-powieści, powstały w oparciu o takie dzieła ze światowego kanonu, jak Alicja w Krainie Czarów Lewisa Carolla czy Przemiana Franza Kafki. 

Zawsze tam, gdzie ty

Żeby zobaczyć królewskie arrasy, w tym Szczęśliwość rajską, niegdyś trzeba było wybrać się na Wawel. Bardzo dawno temu mogło to oznaczać, że dostąpiło się zaszczytu i zostało zaproszonym na królewskie komnaty, nieco później natomiast – wyprawę do muzeum. Tymczasem cyfrowe opowieści cechuje nie tylko wielomedialność, nielinearność i wielokanałowość, ale także pragnienie docierania do swoich odbiorców tam, gdzie akurat są. Ich twórcy sięgają po narzędzia i platformy, które stały się codziennością użytkowników i poprzez które opowieści wręcz wkradają się w ich codzienne życie – między fotografie znajomych i ich relacje z wakacji. Czasem rozwijają się w czasie rzeczywistym, synchronizując się z rytmem i czasem życia swoich widzów. Niegdyś obrazy wymagały tego, by do nich przyjść, dziś wręcz nie sposób od nich uciec.

Opracowanie: Aleksandra Janus, Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Aleksandra Janus – antropolożka (Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ), badaczka, kierowniczka Pracowni Otwierania Kultury w Centrum Cyfrowym. Jest także kuratorką i współautorką projektu Laboratorium muzeum oraz współzałożycielką grupy badawczej Kierunek Zwiedzania. W pracy akademickiej zajmuje się badaniem kultur pamięci i instytucjonalizacją tej problematyki. Ponadto prowadzi badania publiczności i zwiedzających w instytucjach kultury, którym doradza również, jak dzielić się otwartymi zasobami.


[1] Tak opisuje arras Stanisław Orzechowski w tekście z 1553 roku zatytułowanym Panagyricus nuptiarum Sigismundi Augusti Poloniae Regis, więcej na ten temat zob. http://muzea.malopolska.pl/obiekty/-/a/4869610/4889945


Zamek Królewski w Niepołomicach, zwany drugim Wawelem z racji uderzającego podobieństwa do Zamku Królewskiego w Krakowie, jest usytuowany w pobliżu Puszczy Niepołomickiej.
Jako dawna królewska rezydencja, odwiedzany był przez wielu polskich władców i znakomite osobistości. Dziś zamkowe wnętrza są miejscem spotkań z kulturą, sztuką, historią.
W mieszczącym się w zamku Muzeum zwiedzić można galerię  sztuki polskiej XIX wieku ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie, kaplicę zamkową gromadzącą paramenty niepołomickiego kościoła parafialnego fundacji króla Kazimierza Wielkiego oraz królewskie dokumenty, sale trofeów myśliwskich, a także gabinet Włodzimierza Puchalskiego (1909–1979), polskiego przyrodnika i fotografika. W kolekcji znajdują się aparaty fotograficzne, pamiątki osobiste oraz ponad 100 tysięcy klatek zdjęciowych oraz setki ujęć przyrody z terenów Polski i obydwu biegunów.
Można także spacerując zamkowymi krużgankami podziwiać detale  renesansowej architektury.

Opracowanie: Muzeum Niepołomickie — Zamek Królewski w Niepołomicach, © wszystkie prawa zastrzeżone

Fotografia: Krystyna Konopko (Muzeum Niepołomickie — Zamek Królewski w Niepołomicach), © wszystkie prawa zastrzeżone 

www.muzeum.niepolomice.com

ul. Zamkowa 2,
32-005 Niepołomice


tel. 12 261 98 51
strona muzeum

Godziny otwarcia

maj  — wrzesień
poniedziałek  — niedziela
10.00 — 18.00
październik  — kwiecień
poniedziałek  — niedziela
10.00 — 17.00

Ceny biletów

normalny 18 zł ulgowy 12 zł rodzinny 36 zł grupowy 12 zł

Monstrancja fundacji Branickich

Rodzina Branickich dbała o wyposażenie kościoła parafialnego w Niepołomicach, w którym znajdowała się ufundowana przez nich kaplica, w sprzęty, szaty i naczynia liturgiczne. O wszelkich fundacjach Jana i Anny Branickich świadczą widoczne na zachowanych przedmiotach herby Gryf i Jastrzębiec. Ze stylem niepołomickiego kościoła, którego gotycki charakter nutą renesansową wzbogaciła kaplica Branickich, harmonizuje późnogotycka monstrancja — srebrna, pozłacana. Fundatora wskazuje inskrypcja na kryzie stopy: „Joannes a Rvsca Braniczki venator Craccoviens Capitanevs Nepolomicensis anno dom 1599 fieri fecit oretvr pro eo”.

Ornat z późnorenesansowego kompletu szat liturgicznych

Ornat ewoluował z wierzchniej szaty rzymskiej, która była rodzajem płaszcza bez rękawów, z jednym tylko małym otworem na głowę. Ornatu używano przy wszystkich czynnościach kapłańskich. Od XIII wieku zaczęto go skracać z boku, by nie krępował rąk, aż w XVII wieku, kiedy pozostały już tylko dwa płaty materiału: z przodu i z tyłu. Równocześnie ornat przyozdabiano coraz bogatszymi haftami.

Kapa z późnorenesansowego kompletu szat liturgicznych

Kapa to długie i szerokie okrycie, zakładane na ramiona i spinane na piersiach podczas liturgii godzin, sprawowania sakramentów poza mszą św. oraz wystawieniem Najświętszego Sakramentu. Ma prawo ją zakładać: biskup, prezbiter, a za zgodą Stolicy Apostolskiej także diakon. Kolor używanej podczas liturgii szaty nie jest obojętny.

Gramofon tubowy

Mechanizm prezentowanego gramofonu znajduje się w skrzynce wykonanej z drewna dębowego w naturalnym kolorze. Obudowa jest skromnie zdobiona prostymi frezami. Na frontowej ściance umieszczona jest metalowa, mosiądzowana plakietka secesyjna przedstawiająca muzę Erato.

Aparat fotograficzny Exakta Varex VX

Aparat fotograficzny Exakta Varex VX w wersji 4.3.1. wyprodukowany został pomiędzy lipcem 1953 a czerwcem 1955 roku w zakładach Ihagee Kamerawerk w Dreźnie. Jest lustrzanką jednoobiektywową na błonę zwojową. Wersja tego modelu została wykonana w liczbie około 39 tysięcy sztuk.

Kadzielnica (trybularz)

Jan Branicki z Ruszczy, starosta Niepołomicki w latach 1585-1611, szczególnie dbał o kościelne paramenty (szaty, naczynia liturgiczne i wszelkie sprzęty niezbędne do sprawowania liturgii i celebrowania kultu), fundując dla niepołomickiej świątyni: ornaty, dalmatyki, kapy, alby, kadzielnicę czy ampułki; jego żona Anna: obrusy ołtarzowe, welon, monstrancję i czarną zasłonę na ołtarz używaną podczas Wielkiego Postu. Kadzielnica będąca namacalnym dowodem jego czasów nosi wokół czaszy inskrypcje w języku łacińskim następującej treści: „IOANES DE RVSCZA BRANICZKI WENATOR CRAC’ CAPITANEVS NIEPOLOMIENSIS ECCLESIE DONAVIT”.

Dalmatyka z późnorenesansowego kompletu szat liturgicznych

Dalmatyka noszona była przez Greków i Rzymian jako luźne, sięgające stóp okrycie osób świeckich z długimi szerokimi rękawami oraz dwoma pionowymi purpurowymi pasami, tzw. clavi. W II wieku za pośrednictwem Bizancjum przyjęła się w Zachodniej Europie na terenach dzisiejszej Dalmacji w okresie Merowingów i Karolingów. Dalmatyka funkcjonuje jako szata liturgiczna od V wieku, kiedy to znikła z ubiorów świeckich.

Ornat fundacji Lubomirskich

Ornat biały z haftowaną purpurową kolumną. Rodzaj haftu pozwala go datować na ok. 1600 rok. Został wykonany m.in. złotą i srebrną nicią, ściegami kładzionymi częściowo na podłożeniu na tkaninie jedwabnej lansowanej złotym drucikiem. U dołu szaty w kolumnie ornatu został delikatnie, lecz czytelnie wkomponowany herb rodu Lubomirskich — Szreniawa. Tkanina boków żakardowa z efektem adamaszku, pochodzi z XIX wieku.

Radioodbiornik kryształkowy

„Cały kraj w zasięgu detektora” — to hasło brytyjskich radiowców z 1923 roku. Sześć lat później zaczęło wcielać je w życie Polskie Radio SA. Dlaczego odbiornik detektorowy, a nie dający lepszy odbiór lampowy? Z kilku powodów, z których dwa przesądzały o wyborze: znacznie niższa cena i niezależność od źródła zasilania, co w kraju słabo jeszcze zelektryfikowanym, jakim była Polska trzeciej dekady XX wieku, musiało być decydujące.

Kielich mszalny gotycki

Na początku 1657 roku na teren Polski południowej wkroczyła licząca 40 tysięcy żołnierzy armia Jerzego II Rakoczego. Wojska te miały wspierać szwedzkie komendy stacjonujące w Krakowie. Okolice Krakowa skazane były na obecność nowych najeźdźców. 26 marca 1657 roku niepołomicka świątynia została ogołocona z wielu kościelnych przedmiotów — dwukrotnie przez Kozaków i raz przez Szwedów.

Stuła dłuższa z późnorenesansowego kompletu szat liturgicznych

Stuła jest częścią stroju liturgicznego używanego w liturgii wielu Kościołów chrześcijańskich. Ten długi pas tkaniny zakładany jest na szyję kapłana, a jego końce swobodnie opadają na pierś (w przypadku diakona zakładana jest ukośnie: z lewego ramienia na prawą stronę). Stuły jako elementu wchodzącego w skład zestawu szat liturgicznych używa się od początku średniowiecza. Symbolizuje ona urząd duchowny jako jarzmo Boże.

Akt erekcyjny króla Kazimierza Wielkiego z 4 października 1358 roku

Na prośbę króla 12 czerwca 1350 roku biskup krakowski Bodzanta utworzył parafię we wsi królewskiej Niepołomice, reorganizując tym samym przyległe do parafii tereny wiejskie. Akt erekcyjny króla Kazimierza Wielkiego spisany na pergaminie 4 października 1358 roku został sporządzony w...

Kielich mszalny

Życie religijne parafian dopełniało się za pośrednictwem zakładanych przy kościołach konfraterni, które szczyciły się posiadaniem odrębnej kaplicy lub ołtarza bocznego. Pierwsze założone w Niepołomicach i erygowane przez kardynała Zbigniewa Oleśnickiego bractwo Najświętszej Maryi Panny działało prężnie przez półtora wieku, ale w 1596 roku wizytator kościelny zastał je, jak opisał, w stanie aktywności „dewocyjno-pochówkowej”.

Stuła krótsza z późnorenesansowego kompletu szat liturgicznych

Stuła krótsza, podobnie jak stuła dłuższa z tego samego kompletu szat, została uszyta z czerwonego atłasu jedwabnego, z wzorem roślinnym broszowanym złotą nicią. Zakończenie obszyto złotą lamówką (galonem) o geometrycznym wzorze o szerokości 1,2 cm. Na zakończeniach i w części środkowej ozdobiono ją krzyżami ze złotej lamówki. Dodatkowo na środku, w XX wieku, doszyto kołnierzyk z kawałka koronki.

Aparat fotograficzny miechowy TRIX 185

Aparat fotograficzny Trix 185 został wyprodukowany na początku XX wieku, w przedziale lat 1902–1920 przez Niemiecką firmę ICA (Internationale Camera Aktiengesselschaft). Był drugim aparatem Włodzimierza Puchalskiego. Pochodzi z okresu, kiedy mozolna praca z kamerą i aparatem przynosiła pierwsze artystyczne sukcesy młodemu twórcy.

Aparat fotograficzny miechowy z przełomu XIX/XX wieku

Aparat wyprodukowany został na przełomie XIX i XX wieku, po 1888 roku, prawdopodobnie w Niemczech. Jego stan techniczny nie pozwala już na wykonanie choćby jednego zdjęcia, migawka szczelinowa, wbudowana niegdyś w korpus aparatu, została wymontowana. Jednak to, co znajdujemy wewnątrz, udowadnia, jak długo i cierpliwie jego właściciel użytkował swój pierwszy sprzęt.

Ostatnie komentarze:

Dodaj komentarz: