Blog

Zalipie. Nowe kolory malowanej wsi

110 malarek, 3 pokolenia, 13 miejscowości – tak pokrótce można przedstawić w liczbach tegoroczną edycję najstarszego konkursu etnograficznego w Polsce, jaki odbywa się w Zalipiu w weekend po Bożym Ciele. W tym roku będzie wyjątkowy, bo towarzyszyć mu będzie oficjalne otwarcie wyremontowanego i wzbogaconego o nowe obiekty skansenu – Zagrody Felicji Curyłowej.

 

Dom Felicji Curyłowej, fot. K. Schubert, MIK 2018


Zdobione barwnymi kwiatami domy, zabudowania gospodarcze, psie budy, studnie, przedmioty codziennego użytku, kościół, przedszkole, remiza, kapliczki i przydrożne krzyże od wielu lat są charakterystyczne dla krajobrazu wsi Powiśla Dąbrowskiego, z których najsłynniejsze jest Zalipie. Tutaj także działało najwięcej ludowych artystek. Więcej o ich pracy można dowiedzieć się, zwiedzając Dom Malarek lub uczestnicząc w przygotowanych przez nie warsztatach malarskich czy robienia bibułkowych ozdób.

Chata biedniacka w Zagrodzie Felicji Curyłowej, fot. K. Schubert, MIK 2018


Natomiast o  tradycjach ludowej twórczości i życiu na Powiślu Dąbrowskim dowiadujemy się więcej podczas wizyty w Zagrodzie Felicji Curyłowej, filii Muzeum Okręgowego w Tarnowie. W jej skład wchodzą budynek, w którym mieszkała ta zalipiańska malarka, malowana studnia, jednoizbowa chata biedniacka, właśnie odświeżona i wyposażona w eksponaty z muzealnych magazynów, oraz zabudowania gospodarcze – po remoncie dawna obora będzie miejscem spotkań i warsztatów. W ubiegłym roku do skansenu przeniesiono także dom innej zalipiańskiej malarki – zmarłej w 2005 roku Stefanii Łączyńskiej, zakonserwowano dekoracje w nim i dokupiono wyposażenie. Prace w ramach projektu Skansenova zakończyły się jesienią 2018 roku. Teraz szersza publiczność będzie mogła podziwiać ich efekty i porównać twórczość dwóch ludowych malarek. Urodziły się w podobnym czasie – Curyłowa w 1904 roku, Łączyńska w 1914, ale każda z nich wypracowała odrębny styl. Malowane przez Felicję Curyłową wyraźne, kolorowe kwiaty stały się emblematyczne dla Zalipia i zalipiańskich dekoracji powstających poza Powiślem. Stefania Łączyńska malowała natomiast nieco delikatniejsze  wzory kwiatowe, ptaki oraz postaci, np. aniołów.

Bukiet Felicji Curyłowej, Ośrodek Spotkania Kultur w Dąbrowie Tarnowskiej, wszystkie prawa zastrzeżone OSK. Digitalizacja RPD MIK, projekt Wirtualne Muzea Małopolski

 

 

Bukiet namalowany przez Stefanię Łączyńską, fot. K. Schubert, MIK 2018

 

A jak Zalipie stało się słynną malowaną wsią, gdzie mogły tworzyć Curyłowa, Łączyńska i wiele  innych ludowych artystek, których wciąż przybywa, o czym świadczy niemalejąca popularność konkursu „Malowana Chata”? Wiosną lub wczesnym latem, najczęściej przed Bożym Ciałem, w wielu wsiach bielono, malowano, a nawet myto drewniane domy wewnątrz i na zewnątrz. Mieszkanki wsi Powiśla Dąbrowskiego mierzyły się z trudnym zadaniem oczyszczenia, odświeżenia okopconych ścian czarnej izby, rozprowadzając na nich własnoręcznie przygotowanymi pędzlami z prosa lub żyta mieszanki gliny, wapna, węgla drzewnego lub z mleka i sadzy. Powstające w ten sposób nieregularne, koliste plamy – czyli packi – zaskakiwały kształtem lub formą. Tym bardziej, że małe dziewczynki – jak wspominała później Felicja Curyłowa – niejednokrotnie urozmaicały powierzchnię plam wzorami z kropek lub szlaczkami. Zadowolone z efektów pracy kobiety zaczęły też bielić wapnem podmurówki. A już przed stoma laty wprowadziły, czasem zamiast pacek, a kiedy indziej jednocześnie z nimi, ozdobne wzory własnego pomysłu. Przeważały w nich motywy kwiatowe. Malarki używały farb, które robiły z glinki, sadzy kredy, z czasem zaczęły kupować barwniki do rozpuszczenia w mleku, wodzie, białku. Od lat 70. XX wieku coraz chętniej sięgały po plakatówki, tempery, a w końcu także po akryle. Pędzle przede wszystkim były ze słomy, ale stopniowo coraz potrzebniejsze okazywały się pędzelki z końskiego włosia lub krowiego ogona pozwalające na wprowadzenie misterniejszych, drobniejszych dekoracji.

Piec w Zagrodzie Felicji Curyłowej, widoczny także niewielki fragment zdobiony packami, fot. K. Schubert, MIK 2018

 

Odświeżanie wnętrza za pomocą pacek przestało być koniecznością, gdy z kurnych chat przeprowadzono się do drewnianych i murowanych domostw. Zaczęły zyskiwać na popularności wspomniane kwiatowe malowanki; początkowo dość ciemne, stopniowo rozjaśniały się, przybywało w nich kolorów. Kwiaty, bukiety, kwietne girlandy gospodynie zaczęły z czasem malować na zewnętrznych ścianach domów, zabudowaniach gospodarskich. W przypływie fantazji zdobiły studnie, psie budy, obramowania okien, drzwi. W środku szlaczkami i wieńcami z charakterystycznych kwiatów ozdabiały większą izbę, a także piec czy kuchenne sprzęty. Dodatkowo kwiaty malowały na płótnie lub papierze wieszanym jako makatka lub tak zwany dywan. Taką właśnie makatę zobaczył pewnego dnia nad łóżkiem swojego służącego krakowski urzędnik Władysław Hickel, który – zafascynowany wzorem i barwą zdobienia – wyprawił się na Powiśle Dąbrowskie i w grudniu 1906 roku na łamach czasopisma „Lud” opisał tamtejsze malowanki. Po nim, już w okresie międzywojennym, przyjeżdżali etnografowie zafascynowani pracą ludowych malarek, charakterystycznym zdobnictwem chałup, gorsetów, zapasek, dewocjonaliów.

Zalipiańskie malarki pracowały bez użycia szablonów, więc ich kwiaty były niepowtarzalne, każda też miała własny styl malowania, rozpoznawalny dla specjalistów. Po wojnie, gdy wzrosło zainteresowanie sztuką ludową, wyjechały pracować poza Powiślem. Bardzo znana była – do dziś w lokalu zachowały się elementy wystroju – ozdobiona przez nie krakowska kawiarnia „U Zalipianek”. Barwne kwiaty z malowanej wsi zdobiły też dziecięcą bawialnię na statku „Batorym” oraz kilka lokali na warszawskiej Starówce. Malarki współpracowały z Muzeum Etnograficznym w Krakowie czy Instytutem Wzornictwa Przemysłowego w Warszawie, dla którego przygotowały projekty druków na płótnie i zdobień na fajansach. Wypracowały również inne metody zdobienia – popularność zyskały bibułowe efektowne pająki i kwiaty z bibuły.

Stefania Łączyńska maluje studnię, fot. G. Rutowska.
Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe


Najsłynniejszą twórczynią z Powiśla Dąbrowskiego, dzięki której malowanki wcześniej popularne w kilku wsiach w okolicy jednoznacznie zaczęto szerzej kojarzyć z Zalipiem, była Felicja Curyłowa, propagatorka miejscowej ludowej sztuki, która skupiła wokół siebie grono innych kobiet. Wraz z Felicją Kosiniakową i Marią Owcą wiele energii włożyła również w kształcenie młodszych koleżanek. Jej dom stał się natomiast swojego rodzaju izbą tradycji, muzeum, które po śmierci kustoszki kupiła Cepelia. Następnie znalazło się ono pod pieczą Muzeum Okręgowego w Tarnowie. Felicja Curyłowa nie doczekała otwarcia Domu Malarek – swoistego centrum zalipiańskiej sztuki, mogła uczestniczyć w pierwszych konkursach „Malowana Chata”, które odbywają się od kilkudziesięciu lat.

Kwiaty namalowane przez Felicję Curyłową, własność prywatna, wszystkie prawa zastrzeżone. Digitalizacja RPD MIK


W 1948 roku w Domu Ludowym w Podlipiu przeprowadzono po raz pierwszy konkurs na najpiękniej malowaną izbę i najlepszą malowankę na papierze. Przez lata w tych zmaganiach artystek najliczniejsze były zalipianki, co  skłoniło organizatorów do przeniesienia w 1965 roku konkursu „Malowana Chata” do Zalipia. Obecnie, organizowany przez  Muzeum Okręgowe w Tarnowie i Dom Malarek, odbywa się on co roku. Przez dwa dni po Bożym Ciele dziesięcioosobowe jury złożone z etnografów, historyków sztuki, artystów ogląda zdobione barwnymi kwiatami zabudowania i przedmioty w 13 miejscowościach Powiśla Dąbrowskiego (w sobotę tylko w samym Zalipiu), a werdykt ogłasza w niedzielę, podczas finału Zalipiańskiego Festynu, który w tym roku z Domu Malarek przeniósł się do Zagrody Felicji Curyłowej. Jurorzy oceniają prace malarek w dwóch kategoriach – malarstwa z poprzednich lat (ważne jest, jak utrzymano i konserwowano malowidła) i nowego, częstokroć przygotowanego specjalnie na konkurs. Nagrodę mogą otrzymać nie tylko malarka, ale też właściciele pomalowanego przez nią domostwa. Często zdarza się, że swoje prace zgłaszają przedstawiciele trzech pokoleń; przybywa osób kultywujących rodzinne tradycje artystyczne.

Pamiątka z Zalipia, niesygnowana, wyrób współczesny, własność prywatna, wszystkie prawa zastrzeżone. Digitalizacja RPD MIK


Co można zgłosić do konkursu? Malowidła na ścianach budynków, malowanki we wnętrzach, a także na płótnie i papierze oraz ozdoby. A poza konkursem odwiedzający malowaną wieś turyści będą mieli okazję wstąpić do domów kilku ludowych malarek i przekonać się, jakie najbardziej nieoczekiwane miejsca i przedmioty można ozdobić kolorowymi kwiatami. Podobno do tej pory konkursowemu jury nie było dane widzieć tylko samochodu całkowicie wymalowanego przez malarki z Zalipia lub okolic.

 Marta Dvořák (Redakcja WMM), Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

 

Zobacz też:

 
Comments

Recent comments