Blog

49. rocznica lądowania statku kosmicznego na Księżycu

Marzenia o lotach w kosmos i odkrywaniu nieznanych przestrzeni towarzyszyło ludziom przez wieki… Jednym z pionierów kosmonautyki, twórcą modelu teorii ruchu i budowy rakiety kosmicznej był Konstantin Eduardowicz Ciołkowski – rosyjski uczony polskiego pochodzenia. Pierwszym człowiekiem, który odbył lot kosmiczny, był z kolei rosyjski kosmonauta Jurij Gagarin. To wydarzenie miało miejsce 12 kwietnia 1961 roku.

Jako pierwsi wylądowali na Księżycu Amerykanie – 20 lipca 1969 roku. W tle wypraw kosmicznych toczyła się zimna wojna – rywalizacja kulturowa i technologiczna Ameryki i Rosji.

Stacja kosmiczna na Księżycu, domena publiczna,
źródło: pixabay.com

W 1961 roku prezydent USA John Fitzgerald Kennedy ogłosił, że Amerykanie wylądują na Księżycu przed upływem dziesięciu lat. Inżynierowie musieli stworzyć rakietę na tyle silną, by doleciała do Księżyca oraz – co równie istotne – zdolną odbyć tę podróż w obie strony. Pomocne okazały się doświadczenia twórcy rakiety V2, Wernhera von Brauna. Korzystając z jego doświadczenia, skonstruowano gigantyczną rakietę Saturn V, która miała zapewnić Amerykanom zwycięstwo w kosmicznej rywalizacji. Załogę Apollo 11 stanowili: Neil Armstrong – dowódca, Buzz Aldrin – pilot modułu księżycowego i Michael Collins – pilot modułu dowodzenia. Do historii przeszły słynne słowa wypowiedziane przez Neila Armstronga: „To jest mały krok człowieka, ale wielki skok dla ludzkości”.

Przypominamy rocznicę lądowania na Księżycu poprzez naszywki z kombinezonu kosmicznego generała pilota kosmonauty Mirosława Hermaszewskiego z kolekcji Muzeum Lotnictwa Polskiego – artefakt znajdujący się w kolekcji Wirtualnych Muzeów Małopolski. Hermaszewski jest pierwszym i jedynym Polakiem, który odbył lot w kosmos. W 1976 roku został wyłoniony z grona kilkuset polskich pilotów – wraz z pułkownikiem Zenonem Jankowskim – jako kandydat do lotu kosmicznego w ramach międzynarodowego programu Interkosmos. Od 27 czerwca do 5 lipca 1978 roku wraz z Piotrem Klimukiem odbywał lot na statku Sojuz 30 i po dwóch dniach lotu dołączył do stacji orbitalnej Salut 6.

Naszywka z kombinezonu kosmicznego generała pilota kosmonauty Mirosława Hermaszewskiego, Muzeum Lotnictwa Polskiego, domena publiczna

Po wykonaniu programu badawczego 5 lipca odbyło się lądowanie w stepach Kazachstanu. W czasie ośmiodniowej misji dokonano 126 okrążeń Ziemi. Za udział w tym locie Mirosław Hermaszewski został odznaczony Złotą Gwiazdą Bohatera Związku Radzieckiego, Orderem Lenina oraz Orderem Krzyża Grunwaldu I Klasy. Kolekcja naszywek z kombinezonu kosmicznego gen. pil. kosm. Mirosława Hermaszewskiego jest szczególnie cenna, gdyż stanowią one unikat skali światowej — nie dość że znajdowały się w przestrzeni kosmicznej, to należą do jedynego Polaka, który odbył lot w kosmos. Czy w przyszłości kosmiczne podróże będą dostępne dla każdego?

Ślady kosmicznej materii…

Poza naszywkami, które odbyły odległą podróż wraz z polskim kosmonautą, śladami kosmicznej materii są meteoryty z kolekcji Muzeum Geologicznego Instytutu Nauk Geologicznych Państwowej Akademii Nauk prezentowane na portalu:

Meteoryty to skalne okruchy materii międzyplanetarnej, którym udało się przedrzeć przez gęste warstwy atmosfery Ziemi i dotrzeć do jej powierzchni.

A czym są meteoroidy? To małe ciała znajdujące się w kosmosie (najdrobniejsze tworzą pył kosmiczny). Na ogół są to fragmenty planetoid powstałych podczas formowania się Układu Słonecznego. Najwięcej meteoroidów krąży między orbitami Marsa i Jowisza. W przestrzeni kosmicznej meteoroidy zderzają się ze sobą, przez co ulegają dalszej fragmentacji, wypadają ze swoich orbit i niekiedy wpadają na kurs kolizyjny z Ziemią. Te, które wpadną w atmosferę ziemską, przelatują przez nią z początkową prędkością ok. 20 km/s, a na skutek oporu powietrza wyhamowują na wysokości 20–40 km, rozgrzewając się i świecąc. Ich świetlne ślady nazywa się meteorami. W trakcie hamowania, na skutek wzrostu temperatury, następuje najczęściej całkowite unicestwienie takiego meteoroidu. Jednak czasami, w przypadku większych obiektów, zdarza się, że ich ocalałe części docierają do powierzchni Ziemi i to one właśnie nazywane są meteorytami. Większe meteoroidy przy wkraczaniu w atmosferę, ze względu na dużą masę i prędkość, rozpadają się i spadają na powierzchnię Ziemi jako „deszcz meteorytowy”.

Jeśli zobaczysz spadający meteoryt… przeczytaj koniecznie wskazówki prof. Andrzeja Maneckiego.

Digitalizacja kolekcji romskiej w Tarnowie

Digitalizacja w Muzeum Okręgowym w Tarnowie, lipiec 2018. Fot. Marek Antoniusz Święch, MIK 2018, CC-BY 4.0.

 

Wraz z początkiem wakacji rozpoczęliśmy kolejny etap digitalizacji w ramach projektu Wirtualna Małopolska w Muzeum Okręgowym w Tarnowie, z którym współpracowaliśmy już podczas realizacji projektu Wirtualne Muzea Małopolski (2010–2013). Tym razem poddamy digitalizacji niezwykle istotną dla naszego dziedzictwa kolekcję romską Muzeum Okręgowego w Tarnowie, która jest pierwszą i jak dotąd jedyną w Polsce wystawą stałą prezentującą historię i kulturę tej grupy etnicznej na tle dziejów europejskich.

W jej skład wchodzą przedmioty wytwarzane i używane przez Romów oraz przybliżające różnorodne aspekty szeroko pojętej tematyki romskiej. Szczególne miejsce w narracji kolekcji zajmują eksponaty wyróżniające kulturę i obyczajowość Romów. Są to przede wszystkim tradycyjne ubiory cygańskie charakteryzujące się barwnością i bogactwem ozdób, w tym biżuterii, jak również narzędzia i sprzęty używane na co dzień. Wyjątkowe w tym zbiorze są przedmioty służące tradycyjnym zajęciom zarobkowym Romów, jak uprawiane przez wieki i ugruntowane kulturowo wróżbiarstwo, czyli rekwizyty do tzw. fałszywej magii – bardzo zmyślne, ręcznie wykonane figurki, jak również inne realia. Wybrane zostały także dzieła sztuki romskiej, jak i o tematyce dotyczącej Romów. Jest to niewielki zbiór malarstwa i grafiki (m.in. Ferdinanda Koçiego, Leona Lewkowicza, Tamary Demeter, Christophera Arrisona Van Gotha – dawniej: Edwarda Majewskiego).

W ramach publikacji udostępnionych nam przez Muzeum obiektów postaramy się również rozjaśnić pojęcia związane z kulturą i historią romską, przedstawić szerszy kontekst funkcjonowania tej grupy w ramach naszego społeczeństwa, jak również odejść od standardowego i stereotypowego przedstawiania Romów, próbując wprowadzić fakty, definicje, historię, wypowiedzi specjalistów i samych przedstawicieli społeczności romskiej w Polsce. Pojawi się też temat zagłady Romów i rozróżnienie pojęć Porajmos i Samodaripen, jak również wyjaśnienie, które z nich jest bliższe samym Romom i dlaczego. Poruszymy też niezwykle istotny temat tożsamości romskiej ujętej z różnych perspektyw.

Kiedy to wszystko pojawi się na portalu? Będziemy Was informować. Póki co, przed naszą ekipą skanującą prawdziwe wyzwanie – 237 eksponatów, których digitalizacja, udostępnienie i opisanie w jak najszerszym kontekście zburzy nieco – mamy nadzieję – stereotypy narosłe wokół społeczności romskiej w naszym kraju. Za wprowadzenie do tematu niech posłuży fragment interpretacji autorstwa Patrycji Trzeszczyńskiej, Inny w czasie, inny w przestrzeni. Wielokulturowość w Małopolsce:

„Mniejszości »od zawsze« żyjące w naszym sąsiedztwie nie epatują swoją odmiennością. Romowie są jednak ze względu na wygląd zewnętrzny rozpoznawani. W Polsce, a tym bardziej na świecie, nie są grupą jednolitą. W Małopolsce mieszkają przede wszystkim przedstawiciele grupy Bergitka Roma, czyli Romowie Karpaccy, którzy przybywali do Polski z terenów dawnego Królestwa Węgierskiego. W latach 60. XX wieku Rada Państwa zdecydowała się wydać uchwałę nakazującą Cyganom osiedlanie się. Zanim to jednak nastąpiło, podróżowali drewnianymi wozami – prototypami współczesnych przyczep kempingowych (na Zachodzie Europy właśnie przyczepy, nowoczesne i w pełni wyposażone służą Romom w ich wędrówkach).
Współcześnie wizerunek Cygana/Roma jest obarczony negatywnym stereotypem. Fascynacja dla ich inności, skupienie na zewnętrznych wyróżnikach, uznanie dla talentów zderzają się z pogardą i odrzuceniem. Obraz Romów jest mocno eksploatowany, ale nie oznacza to, że lepiej ich znamy, czy więcej o nich wiemy. Na przekór hasłom o tolerancji, poszanowaniu, uznaniu i społecznej integracji, Romowie żyją obok, nie z nami. Jacek Milewski przyznaje: »Nie jest łatwo pisać o Cyganach. Również dlatego, że nie mieszczą się w kanonach, w ramach, jakie chcemy narzucać światu. Trudno ich sklasyfikować, wcisnąć w szuflady. Trudno ich nawet policzyć (...) Nie jest łatwo pisać o Cyganach. O ludziach, których świat, choć jest tuż obok, żyje nadal swoim życiem – zakrytym nadal przed obcymi i trudnym czasami do zaakceptowania przez nas«”.

Wóz cygański, l. 60. XX wieku. Muzeum Okręgowe w Tarnowie

Prezentowany już na naszym portalu wóz cygański z kolekcji Muzeum Okręgowego w Tarnowie pochodzi z 1960 roku i powstał prawdopodobnie w Szamotułach. Został zdigitalizowany w ramach projektu Wirtualne Muzea Małopolski” i stanowi zaledwie zwiastun kolekcji, którą teraz możemy się zająć z należytą jej uwagą.

„Wozy takie jak ten służyły bogatym Cyganom jako środek transportu oraz sypialnia na kółkach. Wyposażenie stanowił nierzadko piecyk, często osobna szafka na naczynia. Wnętrze wozu oświetlały zwykle przeszkolone świetliki umieszczone wzdłuż podniesionego dachu. Charakterystyczną cechą dekoracji wozu w tarnowskim Muzeum Etnograficznym są drewniane, rzeźbione smoki malowane czarną farbą, ozdabiające jego naroża.
Czemu i jak długo z powojennych dróg w Polsce znikały taborowe wozy cygańskie? 24 maja 1952 roku rząd polski podjął uchwałę »W sprawie pomocy ludności cygańskiej przy przechodzeniu na osiadły tryb życia«. Rozpoczęto akcję ułatwiania Romom zmiany stylu życia, której celem była likwidacja cygańskiego nomadyzmu i stopniowa asymilacja Romów ze społeczeństwem rdzennie polskim. Milicji Obywatelskiej zlecono zewidencjonowanie Cyganów wędrownych, wydanie im dokumentów oraz utworzenie dokumentacji fotograficznej i daktyloskopijnej. Osiem lat starań władzy ludowej nie przyniosło spodziewanych rezultatów.
W 1964 roku przystąpiono do realizacji nowej, bardziej restryktywnej polityki wobec Cyganów. Wiosną milicja przeprowadziła kolejną akcję ewidencyjną taborów, a kilka dni później przeprowadzono z ich członkami rozmowy zachęcające do osiedlania się, grożąc sankcjami w razie dalszego wędrowania. Początkowo Cyganie zlekceważyli groźby i wędrowali nadal, jednak postawa milicji i terenowych władz państwowych sprawiła, że ruch taborów stopniowo malał, zanikając niemal doszczętnie pod koniec lat 70. XX wieku” (Patrycja Hajek, Muzeum Okręgowe w Tarnowie).

Jan Matejko

Prezentowany na stronie głównej obraz Św. Kinga modląca się pośród sądeckich gór Jan Matejko namalował na uroczystość jubileuszu 600-lecia śmierci św. Kingi, który obchodzono w Starym Sączu w 1892 roku. W 1971 roku obraz został zakupiony do Muzeum Żup Krakowskich w Wieliczce.

Jan Matejko. Reprodukcja fotografii wykonanej w 1862 roku w zakładzie fotograficznym Sebald z Krakowa, źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Z okazji zbliżającej się rocznicy urodzin autora dzieła przypominamy kilka faktów z jego życia. Jan Alojzy Matejko urodził się 24 czerwca 1838 roku w Krakowie. Był dziewiątym dzieckiem z jedenaściorga w rodzinie. Ojciec artysty był czeskim emigrantem, nauczycielem muzyki, matka wywodziła się z zamożnej niemieckiej rodziny. Kiedy Matejko miał 7 lat, zmarła jego matka, a opiekę nad nim przejęło starsze rodzeństwo i ciotka. Podobno nic nie wskazywało na to, że zostanie wielkim malarzem. Pierwsi nauczyciele twierdzili, że „z braku zdolności nic z niego nigdy nie będzie…”[1]. Matejko był niepozornym, ale jednocześnie bardzo pracowitym uczniem. Ze względu na wadę wzroku często używał szkła powiększającego, żeby oglądać detale architektoniczne rysowanych obiektów.

Podejmując w 1852 roku naukę w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych, Matejko był zainteresowany historią, na co miał prawdopodobnie wpływ jego brat. Wiedzę historyczną wciąż pogłębiał poprzez studiowanie dzieł dawnych kronikarzy oraz szkicowanie wizerunków polskich królów i książąt, zabytków architektury, rzeźby i rzemiosła artystycznego. Jego talent i pracowitość zostały dostrzeżone i docenione:

„Jeszcze przed ukończeniem trzydziestu lat artysta zyskał międzynarodową sławę i uznanie, a krytyka francuska włączyła go do grona najwybitniejszych twórców malarstwa historycznego w Europie. Pierwszy sukces odniósł w 1865 roku, zdobywając na dorocznym Salonie paryskim złoty medal za obraz Kazanie Skargi. W dwa lata później, na Wystawie Powszechnej w Paryżu uzyskał złoty medal I klasy za obraz Reytan na sejmie warszawskim 1773 roku[2].

Jan Matejko z żoną i dzieckiem, reprodukcja fotografii, źródło: Narodowe Archiwu Cyfrowe

Matejko malował wielkoformatowe obrazy, przez wiele godzin dziennie stojąc na drabinie. Stworzył ponad trzysta dzieł: portretów, obrazów o treści historycznej, religijnej, alegorycznej oraz kilkaset rysunków i szkiców. Autor Bitwy pod Grunwaldem swoimi obrazami opowiadał historię Polski. Pokazywał losy państwa poprzez psychikę i czyny wybitnych jednostek.

Matejko był nie tylko malarzem, ale także pedagogiem i „miejskim aktywistą” (jak byśmy go mogli współcześnie określić). W 1873 roku Matejko objął stanowisko dyrektora Szkoły Sztuk Pięknych w Krakowie. Pełnił tę funkcję przez 20 lat. Jego uczniami byli: Włodzimierz Tetmajer, Józef Mehoffer i Stanisław Wyspiański. Artysta i pedagog brał udział w komisjach konserwatorskich podczas odnawiania najważniejszych zabytków Krakowa.

Podobno Matejko pił duże ilości czarnej kawy i odpalał papierosa od papierosa. Tryb życia, jaki prowadził, miał niewątpliwie wpływ na stan zdrowia i chorobę wrzodową, która była przyczyną przedwczesnej śmierci.

Najbardziej znany polski malarz historyczny zmarł 1 listopada 1893 roku w wieku 55 lat. W czasie jego pogrzebu bił dzwon Zygmunt, a w ostatniej drodze towarzyszyły mu tysiące krakowian. Jego ciało pochowano w grobowcu rodzinnym na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Kolekcja prac Jana Matejki na WMM:

Rzeźba Husarz siedzący na koniu Leona Wyczółkowskiego, projektu Jana Matejki

Obraz Autoportret Jana Matejki

Puchar srebrny projektu Jana Matejki

Paleta owalna należąca do Jana Matejki

Obraz Wernyhora Jana Matejki

Opracowanie: Mirka Bałazy, (Redakcja WMM), Licencja Creative Commons
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Bibliografia:
A. Lizak, Jan Matejko życie i twórczość, http://niezlasztuka.net/o-sztuce/jan-matejko-zycie-i-tworczosc-timeline/
E. Micke-Broniarek, Jan Matejko, https://culture.pl/pl/tworca/jan-matejko
 


[1] A. Lizak, Jan Matejko życie i twórczość, http://niezlasztuka.net/o-sztuce/jan-matejko-zycie-i-tworczosc-timeline/ (data dostępu: 21 czerwca 2018).

[2] E. Micke-Broniarek, Jan Matejko, https://culture.pl/pl/tworca/jan-matejko (data dostępu: 21 czerwca 2018).

Historia pewnego pojedynku

Rzecz miała miejscu w Paryżu, w okolicach słynnej karuzeli – ogromnego diabelskiego koła – zwanej La Grande Roue (utrwalonej później na obrazie Szermierka). Była niedziela, 6 kwietnia 1914 roku. O godzinie 11.15 stanęli naprzeciwko siebie Leon Chwistek i Władysław Dunin-Borkowski, rówieśnicy i koledzy po fachu, jeszcze z czasów studiów w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Obaj znaleźli się w Paryżu, by kontynuować swoje studia, Chwistek – rysunek, a Borkowski – malarstwo. Obaj byli też zaangażowani w działalność paryskiego oddziału paramilitarnego Związku Strzeleckiego będącego podstawą Legionów Polskich Józefa Piłsudskiego, do których wkrótce obaj zresztą wstąpili.

Pojedynkiem kierował Francuz Georges Dubois, autor jednego z pierwszych na świecie podręczników na temat sztuk walki i autorytet w dziedzinie zasad honorowych potyczek. Obecnych było również – zgodnie z regułami sztuki – dwóch lekarzy, a także po dwóch sekundantów dla każdej ze stron. Jednym z sekundantów Leona Chwistka był Bolesław Wieniawa-Długoszowski, przyszły adiutant marszałka Piłsudskiego i bohater niezliczonych anegdot z życia towarzyskiego II Rzeczypospolitej. Jednak tym, co wzbudziło największą sensację w ówczesnym Paryżu, był wybór broni. Francuzi używali w pojedynkach szpad. Tymczasem Chwistek i Borkowski mieli się zmierzyć – zgodnie z polskim zwyczajem – na szable. Ten fakt ściągnął na miejsce pojedynku również dziennikarzy. To im zawdzięczamy znajomość szczegółów wydarzenia, a także fascynujące zdjęcie z owego dnia, którego artystyczną interpretacją stała się 5 lat później Szermierka autorstwa prowodyra całego zamieszania, Leona Chwistka.

Fot. Pojedynek Leona Chwistka (z lewej) i Władysława Dunin-Borkowskiego, 6.04.1914, Paryż. Autor nieznany. Domena publiczna

„Możecie mi wierzyć, gdy Polacy się biją, biją się dobrze! Poszło o sprawy prywatne. Walczyli na sposób polski. Na szable. Posłużono się kodeksem warszawskim, który zabrania pchnięć. Walczący mieli zabandażowane szyje, osłonięte brzuchy, dopuszczono rękawicę chroniącą przedramię” – relacjonował już następnego dnia na pierwszej stronie „Le Petit Journal”.

Z kolei dziennikowi „Echo de Paris” zawdzięczamy opis przebiegu pojedynku minuta po minucie:

„(…) plan walki był następujący – pierwsze starcie – minuta, takaż przerwa, a kolejne starcia po dwie minuty z takimiż przerwami. Strony ustaliły, że walkę można zakończyć tylko wobec zdecydowanego oświadczenia lekarzy. Po każdym starciu walczący mieli cofnąć się na pozycje wyjściowe. Na sygnał kierującego starli się tak gwałtownie, że prof. Dubois musiał rozdzielić ich laską. W pozycji en garde rozpoczęli kolejne zwarcie. Zakończyło się ono cięciem p. Chwistka zwanym coup de figure a gauche. Borkowski został uderzony w skroń. Szabla przecięła mu tętnicę i obcięła ucho. Lekarze po zbadaniu obficie krwawiącej rany sprzeciwili się dalszej walce. Sekundanci ugięli się pod tą decyzją i namówili walczących do podania sobie rąk”.

W ten oto romantyczny sposób jeden z najsłynniejszych polskich malarzy, a także filozof i matematyk oraz główny teoretyk formizmu, walczył o honor swojej ukochanej, Olgi Steinhaus – wówczas jeszcze narzeczonej, a wkrótce żony Leona Chwistka. Powodem pojedynku stało się publiczne obrażenie Olgi przez Władysława Dunin-Borkowskiego, który w niewybrednych słowach wyraził się o żydowskim pochodzeniu wybranki autora powstałej 5 lat później Szermierki. Genezę powstania tego właśnie obrazu dziś – w 134. rocznicę urodzin Leona Chwistka – przywołujemy.

Opracowanie: Kinga Kołodziejska (Redakcja WMM), Licencja Creative Commons
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Bibliografia:

Stanisław Mancewicz, O honor ukochanej Olgi, „Gazeta Wyborcza”, 13 lipca 2012.
Karol Estreicher, Leon Chwistek – biografia artysty 1884–1944, Warszawa 1971.

Kolekcja wspomnień z dzieciństwa

Dzieciństwo to nie tylko sielski i beztroski czas wypełniony zabawą, odkrywaniem otaczającego świata i testowaniem swoich możliwości. To także tajemnice, smutki, niepowodzenia i bolesne przeżycia. Jak pisał Tadeusz Kantor, „pokój dzieciństwa nigdy nie jest jasną i zalaną słońcem przestrzenią”[1].

Z okazji Dnia Dziecka zapraszamy do wirtualnej podróży sentymentalnej, w której przewodnikami będą obiekty dziedzictwa kulturowego i szkolne lektury oraz zamknięte w nich wspomnienia dzieciństwa. Proponujemy Wam ich połączenie poprzez zabawę w skojarzenia.

 Frances Hodgson Burnett, Tajemniczy ogród

„Takie uczucie, że będzie się żyć zawsze, przychodzi tylko czasem – kiedy człowiek zbudzi się ze snu o świtaniu, znajdzie się sam wobec natury i spojrzy ku niebu. Wtedy ujrzy, jak jego blady seledyn z wolna się rozjaśnia, gdy tymczasem na wschodzie dzieją się rzeczy niezwykłe, narastające jakby w jeden okrzyk triumfu. Serce przestaje bić wobec niezmiennego, potężnego majestatu wschodzącego słońca, chociaż wschodzi ono każdego ranka od milionów lat. Wtedy - na chwilkę - zapomina się o wszystkim. Czasem znów owo uczucie opanowuje człowieka, gdy znajdzie się sam w lesie o zachodzie słońca, a tajemnicza, przesycona złotymi promieniami cisza przenika poprzez konary drzew, jakby opowiadała o sprawach odległych i pięknych. Czasem zaś ogrom ciszy nocnej z miliardami mrugających gwiazd daje nam poczucie, że żyć będziemy zawsze, czasem utwierdza nas w tej wierze piękna muzyka, czasem spojrzenie drogich nam oczu”[2].

Fotografia Główna brama Parku im. Henryka Jordana w Krakowie Lesława Rzewuskiego, Muzeum Historii Fotografii im. Walerego Rzewuskiego w Krakowie, © wszystkie prawa zastrzeżone, MHF

Fotografia przedstawia alejkę Parku imienia doktora Henryka Jordana z dwoma pomnikami na dalszym planie. Pustą przestrzeń na zdjęciu, pozostawiającą pole dla wyobraźni, możemy wypełnić dziecięcym śmiechem, zabawami i grami. Ogrody jordanowskie, tworzone na wzór Parku założonego w Krakowie w 1889 roku, były zielonym rajem. Dzięki idei doktora Jordana ich przestrzeń została zaprojektowana tak, by tworzyć przyjazny plac zabaw. Tuż za żywopłotem schowany jest tajemniczy ogród. Czy warto do niego zajrzeć? To zapomniany, zamknięty od wielu lat i otoczony murem zakątek wielkiego parku otaczającego posiadłość. Mimo zaniedbania i braku opieki, wciąż rosną w nim róże i inne wrażliwe, wymagające pielęgnacji rośliny. Natura pokazuje swoją siłę, wystarczy odrobina starań, by rozkwitła pełnym blaskiem. Czas spędzony w tajemniczym ogrodzie jest uzdrawiający dla dwójki dzieci: Mary i Collina.

Hans Christian Andersen, Królowa śniegu

„Wówczas gorzko płakać zaczęła. Jej łzy gorące padały na ziemię i przesiąkły przez nią, aż zwilżyły ukryty w tym miejscu krzak róży. I nagle cudny, świeży, okryty wonnym kwieciem, wystrzelił znów nad ziemię, a Gerda objęła go rączkami, pieściła i całowała śliczne róże. I przypomniała sobie tamten krzaczek na poddaszu i przypomniała sobie znowu Kaja”[3].

Obraz Dziewczynka z chryzantemami Olgi Boznańskiej, Muzeum Narodowe w Krakowie, domena publiczna

 

Kim była dziewczynka pozująca Oldze Boznańskiej? Dlaczego właśnie ją wybrała artystka na swoją modelkę. Pozostanie to tajemnicą. Przypomina Gerdę, bohaterkę baśni Królowa śniegu autorstwa Andersena. Zamiast róży w dłoni trzyma białą chryzantemę. Opuszczona i smutna Gerda wyruszyła na poszukiwania swojego przyjaciela Kaja, narażając się po drodze na wiele niebezpieczeństw, jednak po wielu zmaganiach dziewczynce udało się go odzyskać i uleczyć. Wrażliwość i siła pozwoliły jej przemierzyć wiele kilometrów, żeby ocalić ukochaną osobę.

Jan Brzechwa, Akademia Pana Kleksa

„Doktor Paj-Chi-Wo odkrył mi również inne swoje tajemnice oraz nauczył mnie wszystkiego, co dzisiaj umiem”[4].

Czapeczka dziecięca z Peru, Muzeum Archeologiczne w Krakowie, domenapubliczna

 

Czapeczka jest częścią kolekcji Władysława Klugera z 1876 roku. Została wykonana w technice szydełkowej z wełny i bawełny. Charakterystycznym jej elementem jest zwieńczenie w kształcie ptaszka. Może jest to obiekt magiczny? Czy jest to czapka bogdychanów, którą doktor Paj-Chi-Wo podarował Mateuszowi. Mateusz był chłopcem-księciem, który zastrzelił króla wilków i wilkołaków, przez co jego kraj padł ofiarą okrutnej zemsty. Po tym, jak Mateusz został zraniony przez wilka, bezskutecznie próbowano go wyleczyć. Udało się to dopiero tajemniczemu doktorowi Paj-Chi-Wo. Podarował on Mateuszowi czapkę, dzięki której zamienił się w szpaka i uciekł z pałacu opanowanego przez wilki. Na końcu bajki Mateusz zmienia się w autora opowieści.


Czesław Centkiewicz, Anaruk, chłopiec Grenlandii

„Z trudem wytłumaczyłem mu, jak się robi materiał. Nie przypuszczał, że można nosić ubranie z czegoś innego niż skóra. Kazał obracać się Nukunowi na wszystkie strony i pokazywał mi, jak uszyte są jego spodnie z futra białego niedźwiedzia, bluza ze skóry foki i buty z miękkiej skóry młodego rena.[5]

 

Kurtka z rybiej skóry, aleucka, Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie, domena publiczna

Kurtka została uszyta z wyprawionych skór ryb morskich jako odzież ochronna dla aleuckiego dziecka. Odzież ta, potocznie nazywana anorakiem lub parką, cechowała się dużą wytrzymałością i trwałością, o czym świadczy fakt, że pomimo upływu ponad 120 lat od momentu jej wykonania, nadal zachowuje swe właściwości. Obiekt jest przykładem rzemiosła Aleutów, rdzennej ludności Wysp Aleuckich (obecnie USA) i Wysp Komandorskich (4 wyspy, w tym Wyspa Beringa i Wyspa Miedziana, należące do Rosji). Aleuci, blisko spokrewnieni z Inuitami (Eskimosami), trudnili się polowaniem na foki, którą to umiejętność opanowali do perfekcji. Kurtka prawdopodobnie należała do Anaruka, 12-letniego Eskimosa mieszkającego na Grenlandii. Jego przygody opisał Czesław Centkiewicz.

Andrzej Maleszka, Magiczne drzewo. Czerwone krzesło

„Czekanie na to, co ofiaruje im krzesło, przypominało otwieranie urodzinowych prezentów. Zawsze mogła być cudowna niespodzianka albo wielkie rozczarowanie”[6].

KwieKulik, Działania z tubą, Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK, © wszystkie prawa zastrzeżone

Działania z tubą składają się z 42 fotografii i obiektu. Jest to dokumentacja jednej z licznych akcji aranżowanych przez duet KwieKulik w ich mieszkaniu-pracowni. Zarejestrowana została na czarno-białym negatywie średnioformatowym i kolorowych slajdach. Magiczne krzesło zostało zamienione w magiczną tubę… Syn Zofii Kulik i Przemysława Kwieka uczestniczył i współtworzył działania artystyczne podejmowane przez rodziców. Maksymilian Dobromierz Kwiek wyszedł z dzieciństwa z neoawangardą podobno bez szwanku. Dziś wykłada mikroekonomię na Uniwersytecie Southampton.

 

 

 

 

 

 

Opracowanie: Mirosława Bałazy (Redakcja WMM)  

Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.


[1] T. Kantor, Pisma. Teksty z lat 1975–1984, Wrocław 2004, s. 208

[2] Frances Hodgson Burnett, Tajemniczy ogród, https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/tajemniczy-ogrod/ (dostęp: 30 maja 2018).

[3] Hans Christian Andersen, Królowa śniegu, https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/tajemniczy-ogrod/ (dostęp: 30 maja 2018).

[4] Jan Brzechwa, Akademia Pana Kleksa, Kraków 2017.

[5] Czesław Centkiewicz, Anaruk, chłopiec Grenlandii, Warszawa 2011.

[6] Andrzej Maleszka, Magiczne drzewo. Czerwone krzesło, Warszawa 2015.

Showing 1 - 5 of 133 results.
Items per Page 5
of 27