Misteria – starożytne czy codzienne?

Obiekty
Pomoc
  • Zwiedzaj interpretację przewijając stronę w dół.
  • Odkrywaj obiekty, klikając aktywne pola.
Przejdź do prezentacji
X

Misteria – starożytne czy codzienne?

Anna Berestecka Pobierz tekst
Podziel się
  • Email
  • Do:
  • Temat:
  • URL:
E-mail Facebook Twitter
Google Plus Share
  • Udostępnij na stronie

Misteria w starożytnej Grecji oznaczały święta ku czci bogów. Obchodzono je w dwóch cyklach – jesienią i na wiosnę. Misteria eleuzyńskie poświęcone Demeter i Korze, Antesteria (święto kwiatów), misteria bachiczne (Dionizje Małe i Wielkie). W średniowieczu stały się one sposobem na tłumaczenie wiernym prawd wiary. W przeciwieństwie do dramatów liturgicznych, wystawiane były w językach narodowych, przez co były bardziej przystępne, bliższe, nie tylko w sensie dosłownym (poprzez fakt wyjścia z przestrzeni kościoła). Co znaczą i jak obchodzone są dzisiaj?

Misterium to obcowanie z tajemnicą, z czymś niewyrażonym, uobecnionym przez przedmiot, który jest trochę z pogranicza światów – relief, na którym uwieczniono scenę zabicia byka, rzeźba Chrystusa, którą trzeba animować, szkolna ławka z Umarłej klasy, kadzielnica na wonności, które uwodzą i przenoszą w inną rzeczywistość. Wszystko po to, żeby być bliżej.

Patrząc na obiekty WMM, można w nich dostrzec rekwizyty pewnych celebracji, zarówno tych ocierających się o sacrum, jak i tych prozaicznych, które realizują się w rytuałach codzienności.

Rzeźba „Portret Rzymianki” Muzeum Narodowe w Krakowie

więcej o obiekcie

Jak wyglądała jej codzienność? Czy składała ofiary bogom z rzymskiego panteonu? Czy była świadkiem libacji – obrzędu, podczas którego na spulchnioną glebę wylewano oliwę lub wino w ofierze dla Plutona (greckiego Hadesa)?

Skoro żyła w czasach tak niespokojnych dla Cesarstwa – okresie politycznych przewrotów, niepewności i braku poczucia stabilności – może, podobnie jak inni Rzymianie, odwróciła się od starych bogów, szukając poczucia sensu w atrakcyjniejszych duchowo kultach czy religiach? Może jak wielu z jej pobratymców czciła Mitrę, Izydę, wyznawała kult Słońca (Sol Invictus), zwróciła się ku gnostycyzmowi lub zakazanym rytuałom chrześcijaństwa? Ale przecież prześladowanej Rzymianki nikt nie uwieczniłby w kamieniu, skoro pamięć o innowiercach kilka lat później miała zostać unicestwiona na zawsze.
Relief mitraicki Muzeum Archeologiczne w Krakowie

więcej o obiekcie

Starożytne kulty misteryjne (w tym kult Mitry) najczęściej miały charakter celebracji, dokonywanych w kręgu osób wtajemniczonych, które przyjmowały określone role zgodnie ze ścisłą hierarchią (według badaczy w kulcie Mitry było 7 stopni wtajemniczenia). Jeśli w grupie było zbyt wiele osób, zakładano nowe mitreum, które stawało się nowym miejscem kultu.

Wyznawcy rekrutowali się głównie z żołnierzy i kupców, zdarzały się także przypadki dopuszczenia niewolników. Tylko kobiety nie mogły przekroczyć progu mitreum i dostąpić inicjacji.

Społeczność nie konsolidowała się wokół podtrzymywania wiary, ale wokół podtrzymywania tajemnicy i to dzięki silnej hierarchizacji kult Mitry doczekał się spójnej ikonografii. Jedną z najczęściej powracających scen na materialnych pozostałościach tamtego czasu jest uwieczniona na reliefie scena ujarzmienia i zabijania byka przez Mitrę. To ona stanowiła punkt odniesienia dla wszystkich rytualnych czynności (w obecności tabliczki z tym wizerunkiem spożywano rytualny posiłek i dokonywano obrzędów, często krwawych, inicjacji).
Rzeźba „Bachantka” Teodora Rygiera Muzeum Narodowe w Krakowie

więcej o obiekcie

Euhai! Euhai! Takie okrzyki wydobywały się z gardeł pędzących przez góry bachantek –kobiet, które „z pianą na ustach, z błędnymi oczyma” porzucały codzienne zajęcia, by dopełnić świętych celebracji.

Obrzędy ku czci Dionizosa, inaczej niż w kulcie Mitry czy w przypadku misteriów eleuzyjskich, wiązały się z bachicznym szałem. Obcowanie z bóstwem w misterium, potęgowane przez wino, prowadziło do ekstazy (wyjścia poza siebie) i entuzjazmu (rozumianego jako wejście w boga). Dawało to przyzwolenie na zachowania na granicy szału. Siła religijnego przeżycia była tak wielka, że mogła prowadzić do mordu. Uchwycona przez Rygiera bachantka zdająca się krzyczeć frazę z dramatu Eurypidesa: „Czy w całonocnych tańcach będę pląsać białą stopą w korowodach Bakcha, odrzuciwszy głowę w tył w powietrze wilgotne od rosy”, nie przeczuwa nawet, że za chwilę może wejść w rolę mitycznej Agaue, która celebrując orgiastyczne obrzędy, zabiła swojego syna Pentheusa.

* cyt. za: Eurypides, Bachantki, [w:] Tragedie, t. IV, tłum. J. Łanowski, Warszawa 2007, s. 56.
Berło rogowe, tzw. „bâton de commandement”, z Jaskini Maszyckiej Muzeum Archeologiczne w Krakowie

więcej o obiekcie

Róg renifera był prawdopodobnie rodzajem utensylia używanego do celebracji rytuałów magicznych. Misteria ludów pierwotnych ogniskowały się wokół zjawisk naturalnych – cyklów wegetacyjnych, księżycowych i słonecznych, często praktyk magicznych i szamańskich.

Co wiemy o kulturze i wierzeniach tego ludu? Berło znaleziono przy szczątkach osób, które padły ofiarą kanibalizmu – z dzisiejszej perspektywy praktyki nieludzkiej. Aż trudno uwierzyć, że wytworem społeczności, która dopuszczała się takich aktów przemocy, był tak wysublimowany przedmiot jak kościana igła z uszkiem (przypisywana właśnie kulturze magdaleńskiej).
Rzeźba „Chrystus na Osiołku Palmowym” Muzeum Narodowe w Krakowie

więcej o obiekcie

Chrystus na osiołku w muzealnej gablocie nie jest triumfatorem. Przez kilkaset lat dla mieszkańców Szydłowca (niewielkiej miejscowości w woj. mazowieckim) był przedmiotem kultu, znakiem uobecnienia, traktowanym jako skarb i świętość. To za nim maszerowały tłumy wiernych. Patrząc na drewnianą figurę łatwiej było im wierzyć w dramat i triumf Wielkiej Nocy. To typowe praktyki średniowiecznych misteriów. Jeszcze do niedawna procesje z figurami były powszechnym sposobem celebracji. Po stuletniej przerwie reaktywowano je w Szydłowcu (tym razem z kopią figury). Można je także zobaczyć w Tokarni, kilku niemieckich miastach, sardyńskim Castelsardo, gdzie do dziś po ulicach miasteczka, członkowie konfraterni Di Santa Croce obnoszą figurę Chrystusa z ruchomymi rękami, którą w Wielki Piątek zdejmują z krzyża.

Rzeźby, przedmioty nadają misteriom wymiar cielesny i przez to bardzo ludzki – droga do spotkania z tajemnicą wiedzie zawsze przez ciało.

Trybularz/kadzielnica depozyt Muzeum Niepołomickiego

więcej o obiekcie

Zioła, dym i zapach – w kościele są widzialnym znakiem przejścia. Kadzielnica jest używana w najbardziej podniosłych momentach liturgii – w chwilach, kiedy wino zamienia się w krew, a opłatek w ciało. Tajemnica misteriów ma swój początek w prostych symbolach i znakach. Nie tylko w rzeczywistości chrześcijaństwa, ale także w kultach eleuzyjskich, w których w kulminacyjnym momencie wyznawcom pokazywano… kłos zboża.
Fajka Muzeum Tatrzańskie im. Dra Tytusa Chałubińskiego

więcej o obiekcie

Przedmioty bliskie, codzienne, którym nadajemy specjalne znaczenia – fajka palona każdego dnia, kawa przygotowywana w tym samym kubku. Rytuały codzienności realizują się poprzez drobne przyzwyczajenia – powtarzane i celebrowane czynności. Jak w Villa dei Misteri w Pompejach. Na ścianie Domu Tajemnic odkrytego spod lawy Wezuwiusza ukazały się freski i mozaiki przedstawiające moment inicjacji i tajnych obrzędów dokonywanych ku czci Dionizosa. Jak w Villa dei Misteri Nowosielskiego, który w serii obrazów uchwycił czynności praktykowane w labiryntach domowych wnętrz – kobieta myje się, zdejmuje sukienkę, klęczy, stoi zanurzona w ciszy, odwrócona plecami – ukazana przez uchylone drzwi, fragmentaryczne odbicia w lustrze. Wszystko to opiera się na nieustannym balansowaniu między tajemnicą i codziennością.

Materiały dodatkowe

Villa dei Misteri
Dzieci w ławkach z Umarłej klasy („Umarła klasa”, 1989 r.) Ośrodek Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora Cricoteka

więcej o obiekcie

Kantor przez wiele lat toczył polemiki z Jerzym Grotowskim, który posługiwał się m.in. pojęciem sztuki jako wehikułu.

Ławki jako wehikuł? Raczej jako jego zaprzeczenie.

W Kantorowskim misterium śmierci, zapominania i niepamiętania przedmioty, odtwarzane i powtarzane wielokrotnie jak refren Walca François, sytuacje nie służą do przenoszenia, a raczej do konfrontowania się z bolesną wiadomością, że przejście na drugą stronę, powrót do tego, co było, jest niemożliwe.
Meteoryt Vaca Muerta Muzeum Geologiczne ING PAN

więcej o obiekcie

Skoro nie zawsze, nawet za pomocą przedmiotów kultu, udaje się przeniknąć mroki tajemnicy i przejść na drugą stronę, skąd wiadomo, że warto próbować? Wiara, inicjacja, wszystko, co przynależy do sfery sacrum i co realizuje się poprzez misteria, potrzebuje widzialnych znaków. Czasem coś w sensie dosłownym spada z nieba, powiększając pulę przedmiotów, które prowokują i uobecniają.

Meteoryty przez wieki były narzędziem celebracji dla kapłanów i szamanów. Prawdopodobnie to one były czczone w Efezie w słynnym Artemizjonie (świątyni Diany-Artemidy) i frygijskiej świątyni Kybele. Meteorytem jest zapewne Hadżar (święty Czarny kamień z Mekki), który jest celem pielgrzymek Muzułmanów. Wierzą oni, że ma on moc przyjmowania na siebie grzechów, przez co zmienił barwę i z białego stał się czarny – co roku dokonuje się rytualne czyszczenie kamienia poprzez skrapianie go wodą. Co roku szata, która go okrywa jest rozrywana na tysiące kawałeczków, które stają się amuletami.




Anna Berestecka – absolwentka dramatologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, autorka tekstów, które ukazały się m.in. w „Didaskaliach” i „Tygodniku Powszechnym”.


Projekt graficzny i wykonanie:
Dagmara Berska, Parastudio, Łukasz Wiśniewski,
CC-BY 3.0 PL

Tekst: ⓒ Anna Berestecka CC-BY 3.0 PL