Jeśli pisać, to kaligrafować

Obiekty
Pomoc
  • Zwiedzaj interpretację przewijając stronę w dół.
  • Odkrywaj obiekty, klikając aktywne pola.
    Pisz na liniach, używając lewego przycisku myszy.
Przejdź do prezentacji
X

Jeśli pisać, to kaligrafować

Grzegorz Barasiński Pobierz tekst
Podziel się
  • Email
  • Do:
  • Temat:
  • URL:
E-mail Facebook Twitter
Google Plus Share
  • Udostępnij na stronie

„Pisanie to nie gadanie” – tymi słowami niepiśmienny chłop z podlaskiej wsi w Konopielce Edwarda Redlińskiego wyjaśnia swojemu synowi wagę słowa pisanego. Chłopiec wraca do domu po pierwszym dniu w szkole, pokazuje rodzicom zeszyt, elegancki ołówek i z dumą oznajmia, że po zimie nabędzie umiejętność pisania. Prosi ojca, aby ten pokazał mu, jak się pisze litery. Przyparty do muru bohater, nie chcąc stracić ojcowskiego autorytetu, wychodzi na zewnątrz i pisze litery „okrągłe, kanciaste, rozgałęziane, zawijane, podkręcane, uderzając raz po razie patykiem po zmarzniętej ziemi (…)”. Z zamaszystych znaków odczytuje same ważne rzeczy, wygłasza opinię, że „byle czego się nie pisze”, że „pisanie to nie gadanie”. Zaczyna od pochwalenia Jezusa Chrystusa, przedstawienia rodziny, przychówku, praw przyrody – słońce wschodzi i zachodzi, zima jest zimna, lato gorące. Widzom imponuje ta wiedza, umiejętność pisania robi na nich wrażenie, zdumiewa ich, że wszystko, co napisane, jest prawdą. Chłopiec reaguje płaczem, gdy ojciec dla żartu odczytuje ze znaków, że syna ma niepracowitego i łakomego. Boi się słowa pisanego. Scena rozgrywa się w oparach absurdu, jest pełna wzniosłości, od której już tylko krok do śmieszności, ale niech ona wprowadzi nas w sferę pisma, ponieważ pokazuje nam niesamowity szacunek dla skryby i osób potrafiących czytać i pisać, fascynację literami i narzędziami do pisania, a także lęk przed słowem utrwalonym, które zmienia rzeczywistość.

Maszyna do pisania „Hammond”- model 12 Muzeum Inżynierii Miejskiej

więcej o obiekcie
Maszyna do pisania Columbia Bar-Lock - model 10 Muzeum Inżynierii Miejskiej

więcej o obiekcie
Maszyna do pisania FK mała („efka”) Muzeum Inżynierii Miejskiej

więcej o obiekcie
Maszyna do pisania „Picht” Muzeum Inżynierii Miejskiej

więcej o obiekcie

MASZYNA DO PISANIA
O klawiaturze mnisi mogli śnić. Średniowieczni kopiści mogli użalać się nad zmęczonymi palcami i bolącym kręgosłupem, rozważać usprawnienie produkcji ksiąg i rozprzestrzeniania kultury w ogóle, ale nie mogli przewidzieć pewnych skutków, jak chociażby tego, że przez kolejne wynalazki do dolegliwości ciała przyłączył się ból oczu wywołany nieustannym spoglądaniem na migocące piksele ekranu. Dzisiaj dysponujemy urządzeniami, które dają możliwość szybkiego stawiania czytelnych znaków, a podłączone do drukarki powielają stronicę dowolną liczbę razy. Zwolniło nas to prawie z obowiązku odręcznego pisania. A to właśnie fakt stawiania liter za pomocą ręki jest dla nas najważniejszy. Jeśli litery będą piękne, urzekające, zniewalające, rozpalające wyobraźnię, niemożliwe wręcz do napisania ze względu na stopień ozdobności, ale zostaną wydrukowane, nie nazwiemy już ich kaligrafią, lecz pięknymi literami. Słowo kaligrafia zasadniczo jest zarezerwowane dla odręcznego stawiania znaków.

Maszyna do pisania jest kolejnym kamieniem milowym w demokratyzowaniu się pisma – dzięki temu urządzeniu tajemna wiedza bogów, wykorzystywana przez elitarne grupy kapłanów, skrybów, intelektualistów upowszechnia się wśród wszystkich warstw społeczeństwa. Dzięki ruchomym czcionkom Gutenberga proces powstawania książki przyspieszył wielokrotnie, cena książek znacznie się obniżyła, zwiększyła się ich liczba, a dzięki temu znacznie łatwiej mogły rozpowszechniać się nowe myśli i idee. Maszyna z ruchomymi czcionkami, jedna z pierwszych maszyn do pisania, została wynaleziona przez barona Karla Draisa von Sauerbronna dla niewidomej kobiety Caroliny Fantoni, aby i ona mogła pisać korespondencję, a to sprawiło, wraz z pismem Braille’a, że również niepełnosprawni ludzie mogli uczestniczyć samodzielnie w tworzeniu słowa pisanego. Maszyna do pisania została wtedy obdarzona poetycką nazwą „szybko piszącego pianina”. Podobną rolę dziś odgrywają ogólnodostępne kserografy, drukarki i temu podobne urządzenia. Ale musimy w tym miejscu zaznaczyć, że choć maksymalnie wspomagają upowszechnienie się możliwości zapisu informacji, to jednocześnie negatywnie wpływają na nasze własne pismo, na charakter pisma. Litery spod maszyny do pisania zawsze są takie same, choć w programach komputerowych możemy wybrać spośród wielu setek, jeśli nie więcej, fontów, i możemy drukować prawie każdym historycznym krojem; pisanie odręczne jest dziś rzadkością.
Kiedy powstały maszyny do drukowania, sekta nazywająca się Młoty Boże niszczyła je. Historia powtórzyła się ze zmechanizowanymi krosnami, które ruch luddystów niszczył, twierdząc, że zabierają im pracę. Książka Kaligraf Woltera Pabla De Santisa opowiada o tym, że pewne wynalazki czynią ludzi bezrobotnymi; jako przykład wskazuje maszynę drukarską i gilotynę, które w niepamięć popchnęły skrybów i katów. Maszyna była niszczona, była bezduszna, mówiło się, że Bóg stworzył świat bez maszyny, powoli, ręcznie, a stwarzał świat właśnie za pomocą liter, ale o tym opowiemy przy literach hebrajskich. Zestawienie skryby i kata wcale nie musi uderzać jako zestawienie przeciwieństw, wszak pióro może być ostrzejsze od miecza.
Lada na przybory pisarza Rady Miejskiej Muzeum Historyczne Miasta Krakowa

więcej o obiekcie
Pieczęć cechu sukienniczego Muzeum w Chrzanowie im. Ireny i Mieczysława Mazarakich

więcej o obiekcie
Rękopis „Statut cechu szewskiego” Muzeum Regionalne PTTK im. Ignacego Łukasiewicza w Gorlicach

więcej o obiekcie
Rękopis „Przywilej dla wsi Gródek i Kąclowa” Muzeum Regionalne PTTK im. Ignacego Łukasiewicza w Gorlicach

więcej o obiekcie
Starodruk „De origine et rebus gestis polonorum libri XXX” Marcina Kromera (wydanie z Bazylei) Muzeum Regionalne PTTK im. Ignacego Łukasiewicza w Gorlicach

więcej o obiekcie

CZŁOWIEK DO PISANIA – SKRYBA
Cieszący się wielkim poważaniem zawód skryby nadal istnieje, lecz w wysoce wyspecjalizowanych formach. Skrybowie dali początek notariuszom, dziennikarzom, stenotypistom, sekretarzom, referentom, grafikom, edytorom. Dawniej sama umiejętność pisania i czytania świadczyła o niepospolitym wykształceniu i była nieprawdopodobnie nobilitująca. W średniowieczu piśmienny człowiek, który dopuścił się przestępstwa, mógł zostać na mocy prawa ius literati, ius clerici uwolniony od kary śmierci! Annały notują sytuacje, kiedy królowie trzymali skrybom kałamarz – tym sposobem przyczyniali się do powstania dzieła. Naczynie na atrament, czyli kałamarz, pochodzi od łacińskiego słowa calamus, czyli trzciny, którą niegdyś pisano. Trzcinę zastąpiono później ptasim piórem, które królowało w Europie przez kilka stuleci. Przybory skryptora w historycznym zestawieniu wydają się zmieniać nieustannie, zwłaszcza gdy porównamy je ze stałością narzędzi pisarzy dalekowschodnich.

Chiński uczony, urzędnik, literat i artysta byli wyposażeni w „cztery skarby gabinetu”, czyli papier, pędzel, tusz i kamień, będący odpowiednikiem kałamarza. Kamień, służący do rozcierania tuszu w sztabkach, ma bogatą symbolikę: jest wyobrażeniem całego świata, ponieważ posiada wzniesienie, które jest ziemią, oraz zagłębienie, które jest morzem. W zagłębiu gromadzi się woda, w której rozprowadza się tusz przesuwany ruchami pomiędzy ziemią i morzem. Mówi się, że kamień do rozcierania tuszu kupowany jest raz w życiu, ponieważ nie zużywa się i może służyć tysiąc lat, a kiedy taki kamień jest wykonany z prastarych kamień lub magmy, jeszcze mocniej podkreślony zostaje związek pomiędzy wiecznością i symboliką uniwersum. W Europie narzędzia skryby nie zostały nazwane skarbami, choć mogły być wykonane z kosztownych materiałów i bogato dekorowane. Co więcej, trzeba powiedzieć, że gęsie pióro uderza swoją pospolitością i nietrwałością – przy pulpicie kopisty zawsze czekało w pogotowiu kilka tuzinów zahartowanych w gorącym piasku gęsich piór. Przycinał je sprawnie i z łatwością kilkoma ruchami ręki; w pierwszej kolejności odcinał stosinę z promieniami (czyli chorągiewkę, najbardziej ozdobną część pióra ptasiego), ponieważ najważniejsza w pisaniu jest sztywna dutka. Ale średniowiecze to czasy niecierpiące marnotrawstwa, przeto dzięki sojuszowi walczących i piszących chorągiewka z pióra mogła zostać użyta przy wyrobie strzały do łuku. Nie tylko gęsi wspomagały średniowiecznych skrybów – bardzo pożytecznym zwierzęciem był także wół. Z rogu wykonywano pojemnik na atrament, ze skóry – pergamin, z resztek skórno-rogowych i kopyt można było sporządzić klej potrzebny do wykończenia manuskryptu. Ale informacji o rodzajach pergaminu, różnicach między welinem i klafem, tuszem, inkaustem i atramentem, czcionką, fontem, krojem niepodobna spisać i na wołowej skórze…
Lambrekin Muzeum Historyczne Miasta Krakowa

więcej o obiekcie
Zwój Księgi Estery w oprawce Muzeum Historyczne Miasta Krakowa

więcej o obiekcie
Korona na Torę Muzeum Historyczne Miasta Krakowa

więcej o obiekcie
Tarcza na Torę Muzeum Historyczne Miasta Krakowa

więcej o obiekcie

PRZEDŁUŻENIE RĘKI BOGA
Szczególnym skrybą jest ten, który przepisuje Słowa Boże, zwłaszcza w tradycji religijnej, która wypracowała wiele zasad dotyczących pisania. Sofer przepisuje litery hebrajskie, które są prawdziwą świętością, ponieważ tymi literami Bóg stwarzał świat. Nie wydrukował go, nie odbił ani stemplem, ani czcionką, lecz Słowem, wypowiadając na głos litery. Żadne chyba inne pismo nie ma tak boskiej proweniencji, jeśli chodzi o ustalenie ich kształtu. Wprawdzie mahometanie podkreślają znaczenie języka i alfabetu arabskiego, argumentując to faktami, że w tym języku Allah przekazał Koran, że tymi literami Koran został zapisany, Grekom pismo przekazał Prometeusz (tytan!), Egipcjan nauczył pisania Thot, ale pismo żydowskie ma nadzwyczajne pochodzenie.

Według opowieści przed stworzeniem świata istniało kilka rzeczy, a wśród nich były między innymi Pokuta, Zbawiciel, Tron i właśnie litery alfabetu hebrajskiego. A gdzież one mogłyby być zapisane, gdzież mogłyby istnieć, skoro jeszcze świat nie istniał, zapytuje narrator opowieści żydowskiej. Przed stworzeniem świata nie było ani wołu, z którego można by pergamin wyprawić, ani metalu, w którym litery mogłyby być wyryte. Dla liter hebrajskich znalazło się najszczytniejsze miejsce, jako że paliły się czarnym płomieniem (stąd halachiczny wymóg czarnego inkaustu) na ramieniu Boga. Czekały na wypełnienie bardzo ważnego zadania, ponieważ gdy Bóg stwarzał świat, to litery ustawiły się przed Nim i prowadziły z Nim. Każda z liter alfabetu proponowała siebie jako tę, która powinna rozpoczynać alfabet. Taw, ostatnia litera alfabetu hebrajskiego, zgłosiła się jako pierwsza, uzasadniając to tym, że od niej rozpoczyna się słowo Tora, lecz Bóg powiedział, że Taw w dniach ostatnich zostanie umieszczone na czołach ludzi jako znak śmierci. Sytuacja powtórzyła się z kolejnymi literami, przy których zalety były przekreślane przez pewne słowa lub były potrzebne gdzie indziej; litera Szin rozpoczynała imię Pańskie Szaddaj (hebr. Wszechmocny), ale od niej zaczynało się również kłamstwo szeker i próżność szawe. W końcu wypowiedziała się druga litera alfabetu, czyli Bet. Rozpocznij stwarzanie ode mnie, ponieważ słowem Baruch Adonaj, będą Cię wielbić wszystkie pokolenia Izraela. Bóg przystał na ten pomysł i wtem Bereszit Bara Elohim…

Ostatnie przykazanie z 613 micwot obliguje żydów do przepisania Tory. Jest to skomplikowane zadanie, dlatego narosło wokół niego wiele wyjaśnień i tradycyjnych zachowań, stanowi także stałą pracę dla żydowskiego skryby, a ten musi wypełnić jeszcze więcej zobowiązań, spełnić reguł halachicznych, aby przepisany przez niego tekst był koszerny, czyli poprawny, właściwy, zgodny z religijnymi zasadami. Żyd może zlecić przepisanie bez kilku liter Tory soferowi, sam zaś wstawi brakujące litery, co będzie oznaczało, że przepisał Torę. Kiedy Tora jest przekazywana dla synagogi, może odbyć się uroczystość wpisania ostatnich liter – czyni to sofer, ale osoby, które dostąpiły zaszczytu wpisywania liter, mogą to robić poprzez położenie ręki na dłoni piszącego skryby. Praca nieskończona nie może być wszak nazwana pracą, a postawienie litery ma moc sprawczą. Podobnie jest z żydowskim dokumentem ślubnym: nabiera on ważności po postawieniu ostatniej kreski w literze przez rabina podczas ceremonii.

Wielką liczbę zasad określających koszerny napisany tekst ilustruje źródłosłów, ponieważ sofer pochodzi o czasownika liczyć. Najważniejsze zadanie żydowskiego skryby zatem to liczenie słów, liczenie wyrazów, liczenie linijek, aby tekst był koszerny. Dla koszerności tekstu zawierającego imię Boże wymagany jest także pergamin (inne nazwy żydowskiego pergaminu to gewil i klaf) wykonany ze skóry koszernego (czystego) zwierzęcia, atrament czarny i niezmywalny wodą, ani jota nie może być zmieniona, wszystkie litery muszą stać oddzielnie, w każdym wersie musi się zgadzać liczba liter, nie można korzystać z metalowego pióra (czyli musi być z koszernego ptactwa), przed napisaniem każdego wyrazu należy je wypowiedzieć na głos, natomiast przed napisaniem imienia Bożego, świętości nad świętościami, wymawianego jako Adonai, sofer musi się poddać ablucji w mykwie, czyli oczyszczeniu. Żaden zwój, w którym znalazło się imię Boga, nie może być zniszczony – niekoszerne, błędnie przepisane księgi znajdują swój koniec na cmentarzysku rękopisów, czyli w genizie. Takie składy pogrzebanych ksiąg są wielką skarbnicą wiedzy, o czym świadczy odkrycie zwojów w Qumran. Przepisane zwoje okrywane się ozdobnym ochronnym płaszczem (hebr. meil), na którym zawiesza się tarczę (hebr. tas) i wskazówkę do Tory nazywaną jadem (hebr. ręka), ponieważ zwoju nie można dotykać ręką, na drążki zwoju nakłada się koronę (hebr. keter). O świętych tekstach, o żydowskim kanonie, mówi się, że są to księgi brudzące ręce, jednakże odnosi to do tego, że dotknięcie palcem, a nie jadem, tak wielkiej świętości sprawia, że to człowiek jest pokalany, brudny, nie oznacza zaś, że to księga była brudna. Tora jest przechowywana w wyróżnionym miejscu synagogi, w aron ha-kodesz, zakrytej zasłoną nazywaną z hebrajskiego parochetem, oddzielającą strefę sacrum od profanum.
Bulla nominacyjna Pawła VI z 1963 roku Muzeum Archidiecezjalne Kardynała Karola Wojtyły

więcej o obiekcie
Świadectwo dojrzałości Karola Wojtyły - kopia Muzeum Dom Rodzinny Ojca Świętego Jana Pawła II w Wadowicach

więcej o obiekcie
Dyplom magistra farmacji siostry zakonnej Konstancji Studzińskiej Muzeum Farmacji UJ

więcej o obiekcie
Naczynie apteczne ceramiczne Muzeum Farmacji UJ

więcej o obiekcie
Pióro księdza kardynała Karola Wojtyły Muzeum Archidiecezjalne Kardynała Karola Wojtyły

więcej o obiekcie

NA WIECZNĄ RZECZY PAMIĄTKĘ
Teksty żydowskie mogą być ozdobione koroną, nawet poszczególne litery mają swoje korony – jeśli im się przyjrzymy, przypominają pióra na głowie pawia. Alfabetem łacińskim, złotymi zgłoskami skryba może zapisać wybitne osiągnięcia i niezwykłe dokonania; może również korzystać z czerwonych liter (po łacinie ruber, rubrurm to czerwony) dla wyróżnienia ważnych słów, początków akapitów – stąd pochodzi rubryka i rubrowanie (zobacz: Bulla nominacyjna Pawła VI z 1963 roku). Przy szczególnie ważnych dokumentach nadal korzystamy z niezwykle trwałego pergaminu, zwłaszcza kiedy dokument ma się stać pamiątką. Dopiero połączenie szlachetnych materiałów, doskonałych przyrządów i wspaniałego odręcznego pisma zachwyca swoją świetnością, nawet dokument urzędowy staje się dziełem sztuki (zobacz: Świadectwo dojrzałości Karola Wojtyły - kopia, Dyplom magistra farmacji siostry zakonnej Konstancji Studzińskiej).
Trudno w to uwierzyć, ale wszyscy uczymy się tego samego pisma, pochodzącego do kursywy angielskiej (ang. Copperplate Scirpt) (zobacz: naczynia apteczne, zwłaszcza Naczynie apteczne ceramiczne z Ćmielowa), ale każdy bez odrobiny wysiłku i staranności pisze inaczej. Przed wojną o wykształceniu człowieka i jego aspiracjach świadczyły dwie rzeczy – poprawny, staranny język oraz bezbłędne, staranne pismo. Być może taka wizytówka człowieka prowadzi na manowce i jest powierzchowna, ale jedna i druga umiejętność świadczą o trudzie, wysiłku, samodyscyplinie i cierpliwości włożonych w wypracowanie pięknej polszczyzny, kaligrafii i ortografii.
Doskonalenie gęsiego pióra i podejmowane próby, aby można nim było pisać nieco dłużej, doprowadziły do powstania pióra wiecznego. Zamienił stryjek możliwość długiego pisania za piękny kształt liter: w XIX wieku powszechna była kursywa angielska, której uczono się kilkoma etapami (tabliczka, ołówek, pióro), której jednak nie da się odtworzyć piórem wiecznym, ponieważ potrzebna jest do tego stalówka elastyczna, tak zwana fleksowa (ang. flexible) (zobacz: Pióro księdza kardynała Karola Wojtyły).

A może historia zatoczyła koło i w czasach zalewu informacji, dostępności mediów, spowszednienia ksiązki intencjonalnie wyposażyła człowieka w długopisy i klawiatury, aby ten mało pisał odręcznie, a kiedu już zadaje sobie trud i pisze odręcznie, wybierał rzeczy ważne, bo w końcu „pisanie to nie gadanie”.

Grzegorz Barasiński – (ur. 1987) kaligraf, religioznawca, prezes Polskiego Towarzystwa Kaligraficznego. Kaligrafuje alfabetem łacińskim, rosyjskim, hebrajskim, iluminuje, odtwarza historyczne pergaminy, specjalizuje się w religijnym i mistycznym wymiarze pisania ksiąg świętych oraz w piśmie wykorzystywanym i nauczanym w pierwszych klasach szkół podstawowych, interesuje się i zgłębia dziedziny związane z kaligrafią – paleografia, historia sztuki, pergaminiarstwo, iluminatorstwo, historia pisma.


Projekt graficzny i wykonanie:
Dagmara Berska, Parastudio, Łukasz Wiśniewski, CC-BY 3.0 PL

Tekst: Grzegorz Barasiński, ⓒ wszystkie prawa zastrzeżone
MIK (2013)