Kto zasługiwał na portret konny?

Portret konny od początku swojego pojawienia się miał przede wszystkim podkreślać walory militarne przedstawionego i był zarezerwowany dla zwycięskich wodzów. Już Aleksander Wielki ukazywany był jako jeździec, a na jego wzór posągi konne stawiali sobie władcy hellenistyczni. Taką formę upamiętnienia od Greków przejęli Rzymianie, a stworzony przez nich pomnik cesarza Marka Aureliusza stał się wzorem dla wszystkich średniowiecznych i renesansowych wizerunków konnego zwycięzcy. Warto dodać, że posąg ten – mimo wykonania z cennego brązu – uchował się dzięki temu, że długo uchodził nie za wizerunek pogańskiego imperatora-filozofa, lecz za portret Konstantyna Wielkiego, uważanego za chrześcijanina.

Odrodzenie monumentalnego posągu konnego przyniósł renesans (powstały wtedy słynne pomniki takie jak np. Gattamelaty w Padwie i Bartolomeo Colleoniego w Wenecji), ale jego rozkwit nastąpił od XVI do XVIII wieku. Oprócz bardzo kosztownych monumentalnych pomników z brązu, pojawiły się niewielkie posążki, malowane obrazy i ryciny, których znaczenie propagandowe jako pierwszego środka masowego przekazu jest nie do przecenienia. W tym też czasie zaczęły się pojawiać konne wizerunki członków monarszych rodzin.

Również królowie polscy fundowali sobie portrety konne. Na władcach wzorowali się magnaci, a najczęściej – co zrozumiałe – zwycięscy hetmanowie. Nie zawsze jednak konny wizerunek tworzono na cześć wojennego triumfatora. Bywało i tak, że konny wizerunek był efektem megalomanii fundatora. Hieronim Florian Radziwiłł – okrutnik i głupiec, którego jedynym militarnym sukcesem było krwawe stłumienie rewolty chłopskiej – zamierzał wystawić sobie konny pomnik na specjalnie do tego celu przebudowanym rynku w Białej Podlaskiej. Projekt zakładał imponującą realizację, ale i ambicje Radziwiłła nie były byle jakie – żywił on przekonanie, że zostanie królem, a pewność zawdzięczał wróżbie cyganki…

Odbiorcami przynależnego elicie portretu konnego były szerokie masy szlacheckie. Nawet średnio zamożny szlachcic, choć w świetle prawa równy magnatom, nie mógł pozwolić sobie na choćby najtańszy i najskromniejszy wizerunek konny swojej osoby. Fundacja takiego portretu uznana by była za śmieszną próbę porównania się z senatorami i hetmanami. Bo w końcu, quod licet Iovi, non licet bovi, czy jak wolą niektórzy „Co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie”.

Zobacz też:
Obraz „Portret konny królewicza Władysława Zygmunta Wazy”
Rzeźba „August III”
Statuetka „Napoleon na koniu” Piotra Michałowskiego
Innowacje Rubensa

Opracowanie: Adam Spodaryk (Redakcja WMM), 
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Bibliografia:
Mieczysław Morka, Polski nowożytny portret konny i jego europejska geneza, Warszawa 1986.