Śmieci wysypywane za próg sąsiadów, czyli wigilijne zwyczaje Krakowiaków

Jak pisze Seweryn Udziela, w dniu wigilii Bożego Narodzenia Krakowiacy celebrowali pewne czynności, wierząc, że to one zapewnią im pomyślność w nowym roku. Jednym z nich była poranna kąpiel w wodzie, do której wrzucano srebrną monetę, zwiastującą przyszły dobrobyt. Zdrowie rodziny w nadchodzącym roku uzależniano od tego, kto pierwszy tego dnia przekroczy próg chaty — jeśli był to mężczyzna, domownicy mogli spać spokojnie, wierząc, że ich dom ominą wszelkie choroby, jeśli kobieta — wówczas była to zła wróżba, która oznaczała, że choroby nie opuszczą ich domu.
Dodatkowo, „Wymiecione z izby śmieci wysypują ukradkiem sąsiadowi pod próg, aby pchły, pluskwy i inne robactwo tam się przeniosły”[1].
Przed wieczerzą wigilijną głowa rodziny zapraszała wilka: „Wilcoszku, wilcoszku, siądź z nami dziś do obiadu, ale jak nie przyjdziesz dziś, to nie przychodź nigdy”[2].
Wierzono także, że przy wigilijnym stole powinna zasiadać parzysta liczba osób; nieparzysta zwiastuje śmierć jednego z domowników.

Zobacz jak wyglądała chata krakowska i z czego składało się jej wyposażenie.

Opracowanie: Redakcja WMM,
Licencja Creative Commons

 Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

[1] S. Udziela, Krakowiacy, Kraków 1924, s. 34.
[2] Tamże, s. 35.