Relacja kpt. Romana Borowca z opisem zniszczenia samolotu 11 IX 1939 r.

MAR. A II. 4/1 (2)                                                                                                   4 [druk.]
kpt. mar. [pil.] Borowiec Roman
O.R.P. „Błyskawica”
Cowes 4.VII 1945 r

Sprawozdanie w myśl Rozkazu Dziennego Nr. 35
Szefa K.M.W z dnia 7.VI 1945 r.

Dnia 1.IX 1939r. po zbombardowaniu lotniska Puck przeprowadziłem ewakuację 1wszej Eskadry M.D.Lotn [Morski Dywizjon Lotniczy] na Hel.
Wieczorem 1.IX otrzymałem rozkaz od D-cy M.D.L udać się do Modlina [Główna Składnica Marynarki Wojennej w Modlinie] celem zamontowania wyrzutników bombowych na wodnosamolocie włoskim typu Cant Z 506B przyprowadzonego przezemnie z Monfalcone dnia 27.VIII 1939r.
O godz. 0530 2.IX wystartowałem z Helu z załogą: por.mar. obs. [Tadeusz] Wilkanowicz, IIgi pilot [starszy] bosm.[an] [Tadeusz] Benetkiewicz, bosm.[an] mech. [Józef] Kułakowski i bosm.[at] [radio-]mech. [Florian] Grzesiak. Oprócz załogi miałem na pokładzie ppor. mar. [Tadeusz] Berdysińskiego [kurier do KMW w Warszawie] i cywilnego technika [Franciszek Janowski, ślusarz] z zakładów budowy wyrzutników Lublin.
Z powodu mgły, po wyczerpaniu się paliwa, wodowałem na Wiśle obok wsi Świerże Górne 12 km. od Kozienic.
Telefonicznie, otrzymałem polecenie od kpt. mar. obs. [Wiktora] Złotkowskiego z K.M.W., udać się na jezioro Siemień koło Parczewa, gdzie miała być baza wodnosamolotów i czekać na zamontowanie wyrzutników. Inż. [Władysław] Świątecki konstruktor wyrzutników miał być powiadomiony osobiście przez kpt. [mar. obs. W.] Złotkowskiego.
Paliwo z bazy Dęblin otrzymałem dopiero 5.IX w nocy i rano 6.IX wodowałem na jeziorze Siemień. Wodnosamolot został dokładnie zamaskowany, w zatoczce wysepki na środku jeziora.
Dnia 9.IX pojechałem z ppor. [mar. T. ] Berdysińskim do Lublina aby przyśpieszyć montaż. Okazało się że z powodu bombardowania fabryka jest nieczynna, inż. [W.] Świątecki wyjechał do Puław a majster fabryczny obiecał mi że najdalej za tydzień będą wyrzutniki gotowe do montażu.
10.IX meldowałem się u szefa sztabu O.K. Lublin i prosiłem o zapoznanie mię z sytuacją ogólną. Pułk. dypl. [Władysław] Michalski [kwatermistrz] zapewniał mię że mogę spokojnie siedzieć na jeziorze. /13.IX został zajęty Lublin/.

 

MAR.A.II. 4/1            2                                                                                                        5 [druk.]

11.IX o godz 0630 niemiecki samolot bombowy typu Heinkel 111 ostrzelał wodnosamolot, latając na wysokości 100 mt. Przestrzelił pływaki w 6ściu miejscach. Tak że start już był niemożliwy. Po godzinie powrócił, rzucił 4ry bomby 50 kg i 12 zapalających, następnie strzelał z broni pokładowej, już do palącego się wodnosamolotu. Odniosłem wrażenie że ktoś z kolonistów niem. doniósł o miejscu postoju w-samolotu.
11.IX wieczorem wraz z całą załogą udałem się do Pińska dokąd przybyłem 17.IX rano.
21.IX wraz z kpt. mar Rusieckim wyjechałem 80 km na zachód od Pińska aby dołączyć do 1.go batalionu stworzonego z marynarzy flotyli oraz podchorążych. Z grupą [Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie"]  gen. [brygady Franciszka] Kleberga [Kleeberga], wycofywałem się cały czas pieszo na zachód 500 km. 7.X po kapitulacji grupy dostałem się do niewoli. Z powodu ran na stopach, nie było mowy o ukrywaniu się lub ucieczce.
Poprzez Dęblin, Radom, Kielce, Wrocław zostałem przewieziony do przejściowego obozu w Ziegenhein [Ziegenhain], dnia 15.XI do Weilburga. 28.VI 1940 do Osterrode [Osterode am Harz] w górach Harzu, 29.VII do Itzehoe, 11.I do Sandbostel koło Bremy. W listopadzie 1941 r do obozu karnego w Lubece i w roku 1944 w sierpniu do Dössel w Westfalji [Westfalii].
Dnia 1.IV 1945, wraz z całym obozem zostałem oswobodzony przez 9tą [?] panc.[erną] dyw.[izję] I Armii Amer. w miejscowości Borgentreich, po ewakuacji obozu.
Dnia 16.IV 1945 opuściłem obóz i poprzez Wetzlar Koblencję, Bonn, Euskirchen, Düren, Aachen, Liege dostałem się do Brukselii. Po dwutygodniowym pobycie w hotelu ang., dzięki pomocy kmdra T. Jekel w Gandawie, 3.V na l.c.[?] „Invicta” wyszedłem z Ostendy do Tilbury.
Dnia 4.V 1945 r. zameldowałem swój powrót z niewoli niemieckiej.
Przez cały czas niewoli nie chorowałem i żadnych specjalnych zmian chorobowych nie zauważyłem.

R. Borowiec kpt. mar.

Materiał w pisowni oryginalnej, dzięki uprzejmości Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie,© wszystkie prawa zastrzeżone

Zobacz Odznakę pilota Morskiego Dywizjonu Lotniczego