Nocny zamach na pomnik Lenina i dzień szklarzy

Choć na zdjęciu z 17 września 1989 roku odlany z brązu siedmiotonowy Lenin stał jeszcze twardo na ziemi, to jednak niespełna trzy miesiące później (10 grudnia 1989 roku) pomnik zniknął z krajobrazu Nowej Huty. Aleja Róż ze swoją monumentalną architekturą stanowiła dla niego dekorację przez 16 lat (ustawiono go w 1973 roku), w przeciagu których nie brakowało okazji, żeby mieszkańcy Huty nie próbowali go zlikwidować.
W nocy 18 kwietnia 1979 roku dzielnicą wstrząsnął potężny huk. Andrzej Szewczuwaniec podłożył i zdetonował ładunki wybuchowe w nogach pomnika. Choć wybuch był tak silny, że wybił wszystkie szyby w budynkach okalających plac, to tylko lekko uszkodził stopę kolosa. Następnego dnia władze, żeby szybko zatuszować szkody, sprowadziły do Alei Róż szklarzy, nie tylko z Huty, ale też z całego Krakowa, by jednego dnia uporali się z ogromną liczbą wybitych okien. Sam postument został przykryty na dole czerwonym materiałem, który miał maskować ślady eksplozji.
Do dziś w leniwe niedzielne przedpołudnia na deptaku można spotkać siedzących na ławeczkach mieszkańców, którzy opowiadają turystom historię nieudanego zamachu.

Opracowanie: Redakcja WMM,
Licencja Creative Commons

 Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Wybierz się z nami na wirtualny spacer „Szlakiem pomników WMM”.