„Pokój Dzieciństwa”

Jak pisał Tadeusz Kantor, pokój dzieciństwa nigdy nie jest jasną i zalaną słońcem przestrzenią — takie obrazy to raczej fikcja literacka.
Jak można uchwycić i odtworzyć to,  jak było naprawdę? Wydobywając na wierzch poszczególne elementy — drzwi, okno...
Okno pokoju dziecinnego wychodziło na ulicę z różową piętrową kamienicą. Za zakrętem, który był końcem świata, znikała matka, która wyjeżdżała na dłużej.
Ważna była też przestrzeń za drzwiami. Stojąc za nimi, na progu dziecinnego pokoju, stajemy na granicy dwóch światów — dzieciństwa i dorosłości.
„(...) miejsce «ZA DRZWIAMI»
gdzieś na tyłach i peryferiach POKOJU,
przestrzeń inna
i w innym wymiarze,
gdzie gromadzi się nasza pamięć
i fermentuje nasza wolność,
w tym biednym miejscu,
gdzieś «w kącie»,
«za drzwiami»
w bezmiernym interiorze imaginacji...
stoimy w drzwiach, żegnając nasze dzieciństwo
bezradni (...)
za tymi drzwiami
szaleją burze i piekło ludzkie,
wzbierają fale potopu,
od którego nie uchronią nas
białe i słabe ściany naszego POKOJU (...)
Ważne wypadki zbliżają się nieubłaganie,
wystarczy tylko otworzyć drzwi...”[1].

Wielopole, Wielopole, wystawione w 1980 roku, było próbą odtwarzania pokoju dzieciństwa, w którym lokatorzy − rodzina − powielają wciąż te same czynności. Postaci wywoływane z pamięci podszywają się pod bliskich i zmarłych, są chore, pokraczne, nieumyte. Samo wywoływanie ich z przeszłości jest procederem podejrzanym. Pokój dzieciństwa jest ciągle ustawiany na nowo i ciągle umiera.

Opracowanie: Redakcja WMM,
Licencja Creative Commons

 Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Zobacz „Okno („Wielopole, Wielopole, 1980 r.) w kolekcji Wirtualnych Muzeów Małopolski.


[1] T. Kantor, Pisma. Teksty z lat 1975–1984, Wrocław 2004, s. 208