„Ludzkość okazać przeciw tej leśnej potworze”

Kolekcja Zygmuntowskich arrasów od czasu pierwszej prezentacji w komnatach wawelskich wzbudzała ogromny zachwyt. Ich bogactwo ideowo-artystyczne stanowiło intelektualny bodziec dla współczesnych im odbiorców, nie pozostając bez echa w ówczesnych dziełach literackich (Panegiryk Stanisława Orzechowskiego).  

Jan Kochanowski – zainspirowany widokiem satyra na jednej z tkanin królewskich (zob. Arras z monogramem Zygmunta Augusta na kartuszu podtrzymywanym przez satyry) – uczynił leśnego bożka głównym bohaterem swojego utworu satyryczno-politycznego Satyr albo Dziki mąż (1563, wydany 1564). Treścią poematu stała się wizyta na dworze satyra, który przed zgromadzoną tam szlachtą i królem skrytykował ówczesną sytuację społeczno-polityczną w Rzeczypospolitej (uchwały sejmów w latach 1562–1564). Ta dawna koncepcja literacka o istotnym w renesansie antycznym rodowodzie została niejako na nowo wydobyta przez Kochanowskiego, który nadał jej również rodzime oblicze.

Sylena, satyra i Pana – wszystkich można określić jako leśne stworzenia o mieszanej, zwierzęco-ludzkiej budowie. Byli to rozbawieni uczestnicy orszaku Bachusa, słynni ze swych lubieżnych tendencji i pijaństwa. Mimo różnic wynikających z ich mitologicznego pochodzenia (np. Sylen był synem Hermesa, satyrowie zaś synami Sylena), w literaturze postacie te często traktowano pokrewnie, a nieraz wręcz utożsamiano ze sobą.

Leśni bożkowie pełnili rolę pogodnych, rogatych mentorów w chórze dramatu satyrowego, stanowiącego odmianę greckiej komedii, od którego już w renesansie wywodzono genezę satyry (gatunku literackiego). Pojawiali się w – zaskakującej wobec ich postawy obyczajowej – moralizatorskiej roli już w dziełach antycznych, takich jak chociażby Ekloga VI Wergiliusza, Menedemos Lykofrona czy Cyklop Eurypidesa, jak również w jednej z bajek Ezopa – Satyr i człowiek (polski przekład Biernata z Lublina z 1522 roku – Lściwy nieprzyjaźliwy)[1].

Wyjaśnienie tej konwencji daje nam niejako Platońska Uczta zawierająca zastanawiający ustęp, w którym Alkibiades porównuje postać wielkiego filozofa Sokratesa z leśnym bogiem Sylenem. Ten niezwykły epizod odwołuje się do dawnej tradycji antycznej, która poucza, że „zewnętrzna brzydota, rubaszność, często maskują ukrytą w głębi doskonałą mądrość i rozwagę”[2]. Sylen o brzydkiej, lecz zarazem zabawnej aparycji (otyły bibosz z końskimi uszami i ogonem), paradoksalnie wielokrotnie zajmował stanowisko poważnego moralizatora, który jako wielowiekowy (zewnętrzny) obserwator dziejów pouczał ludzkość o jej błędach. Tę niejednoznaczną naturę bardzo dobrze wizualizowały dawne posągi nieurodziwego bożka Sylena zawierające w korpusie drzwiczki, po których otworzeniu ukazywała się ukryta w głębi figurka idealnego boga.

Poniekąd „spolszczoną” wersję satyra stanowił dziki mąż, czyli druga postać, do której odwołuje się Kochanowski w tytule swojego poematu. Stworzenie to charakterystyczne dla folkloru wielu kultur, przyjmowało często zbliżoną postać – przykładowo włoski uomo selvaggio, germański Wildemann czy Homo Silvestris. Dziki mąż to nikt inny, jak „dobry dzikus”, nie zniszczony cywilizacją odludek, który zyskiwał na poły zwierzęcy wygląd dzięki owłosieniu całego ciała. Pełnił analogiczną do satyra kpiarsko-moralizującą funkcję kulturową, gdyż genetycznie spowinowacony był z greckim bożkiem.  

Platońską koncepcję „Sylenów Alkibiadesa” wykorzystywał w swoich pismach Erazm z Rotterdamu (Adagia, Pochwała głupoty), przyrównując postać Sylena do całej grupy filozofów antycznych. Budował również konotacje chrześcijańskie, znajdując analogie pomiędzy leśnymi bożkami a Janem Chrzcicielem, prorokami czy samym Chrystusem.

Ten znany w XVI wieku platońsko-erazmiański wzorzec literacki, odwołujący się również do tradycji ludowej, posłużył Kochanowskiemu. Jego utwór zyskał sobie sporą popularność wśród współczesnych i dał początek nowemu gatunkowi – staropolskiemu poematowi satyrowemu. Na jego kanwie, a nawet w bezpośrednim odwołaniu, głównie w XVI i XVII wieku powstawały poematy, w których ustami satyra bądź innego leśnego stworzenia wyrażano krytykę środowiskową, jak i komentarz do bieżących wydarzeń, przyjmujący często kpiarsko-dydaktyczną formę satyry (przykładowo anonimowy Protheus albo Odmieniec, Satyr na twarz Rzeczypospolitej w roku 1640 Samuela Twardowskiego czy anonimowy Satyr stęskniony w pustyni w jasne wychodzi pole).

Opracowanie: Paulina Kluz (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

 Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Bibliografia:
Maria Hennel-Bernasikowa, Arrasy króla Zygmunta Augusta, Kraków 2013.
Lucia Impelluso, Natura i jej symbole: rośliny i zwierzęta, tłum. Hanna Cieśla, Warszawa, 2006.
Jan Kochanowski, Satyr albo Dziki mąż, oprac. Paulina Buchwald-Pelcowa, Warszawa 1983.
Zygmunt Kubiak, Mitologia Greków i Rzymian, Warszawa 2008.
Roman Krzywy, Staropolski poemat satyrowy, [w:] Pasaż wiedzy. Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie. 
Słownik terminologiczny sztuk pięknych, red. Krystyna Kubalska-Sulkiewicz, Warszawa 1996.
Janusz Pelc, Jan Kochanowski: szczyt renesansu w literaturze polskiej, Warszawa 1987.


[1] Satyr i człowiek to moralizująca bajka o człowieku, któremu satyr pomógł wrócić z lasu do domu. Leśny bożek zauważył, że człowiek podczas drogi dmuchał na dłonie, by je ogrzać, podczas gdy po powrocie do domu dmuchał na łyżkę z zupą, by ją ochłodzić. Oburzony tą sprzecznością powiedział, że nie chce mieć nic wspólnego z człowiekiem, z którego ust wydobywa się raz ciepły, a raz zimny oddech – przez co napiętnował człowieka za jego obłudę i dwulicowość natury ludzkiej.
[2] J. Pelc, Jan Kochanowski: szczyt renesansu w literaturze polskiej, Warszawa 1987, s. 187. W starożytnej Grecji funkcjonowała koncepcja kalos kaghatos (z gr. piękny i dobry) określająca klasyczny ideał piękna, rozumiany jako odzwierciedlenie szlachetnej duszy (męstwa i odwagi w kontekście militarnym) w pięknie zewnętrznym, fizycznym; również w znaczeniu harmonii pomiędzy umysłem a ciałem. Jej pochodną w myśli platońskiej stało się określenie – sophos kagathos, literalnie oznaczające „mądry i dobry”. Platon odszedł od budowania zależności piękna wewnętrznego od piękna zewnętrznego, gdyż, jak napisano powyżej, nawet szkaradna powłoka może skrywać szlachetny rozum.