Blog

Wpisy oznaczone tagiem rodzina .

Czy Jezus miał ciotki, wujów i kuzynów? Opowieść o zapomnianym temacie „Rodzina Marii”

Apokryficzny motyw zwany Rodziną Marii był wyjątkowo popularny w Małopolsce w 1. połowie XVI wieku. Jedna z najaktywniej działających pracowni w środowisku krakowskim w 1. ćwierci tegoż stulecia zwana jest nawet warsztatem Mistrza Rodziny Marii ze względu na wiązane z nią dzieła o tym właśnie temacie.

Tryptyk z Racławic Olkuskich (ok. 1530–40, Muzeum Archidiecezjalne im. Kardynała Karola Wojtyły w Krakowie) nie jest dziełem tej akurat pracowni, ale również poświęcony jest właśnie Rodzinie Marii. Przedstawienie w części środkowej uzupełniają sceny maryjne na skrzydłach, związane z przyjściem na świat Chrystusa: Zwiastowanie, Nawiedzenie i Pokłon Trzech Króli (zaginiona dziś czwarta kwatera zapewne ukazywała Boże Narodzenie). Choć podstawowa ewangeliczna opowieść o narodzinach Mesjasza ogranicza jego rodzinę do matki Marii i opiekuna Józefa, inne wzmianki nowotestamentowe każą nam sądzić, że Jezus miał także przynajmniej jedną ciotkę i kilku kuzynów.

Tryptyk Rodzina Marii z Racławic Olkuskich, około 1530–1540, Kraków, Muzeum Archidiecezjalne im. Kardynała Karola Wojtyły w Krakowie.
Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna

 

Członkowie rodziny Chrystusa są wzmiankowani w Ewangeliach, lecz jest tych wzmianek bardzo niewiele – zatem większość luk uzupełniły apokryfy oraz interpretacje teologów. Sprawa jednak nie jest prosta, gdy chcemy pogodzić wszystkie – czasami sprzeczne – przekazy biblijne.

Problematyczny jest sam rodowód Jezusa: podają go bowiem ewangeliści Łukasz i Mateusz, ale niestety ich relacje różnią się. Mesjasz miał wywodzić się od starotestamentowego króla Dawida, którego ojcem był Jesse – stąd drzewo genealogiczne Jezusa to tak zwane Drzewo Jessego. Ponieważ prorok Izajasz przepowiedział o Mesjaszu, że „Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni” (Iz 11,1 – wszystkie cytaty w przekładzie Biblii Tysiąclecia), to drzewo genealogiczne Chrystusa ukazywano w sztuce jako właśnie wyrastające z postaci Jessego. Z jego tułowia wyrasta pień, a na kolejnych gałęziach pnących się na boki zasiadają przedstawiciele następujących po sobie pokoleń królewskiego rodu Dawidowego.

Pierwszy problem polega na tym, że obydwaj ewangeliści wywodzą tę genealogię po mieczu, prowadząc do Józefa, męża Marii, który wszakże nie był biologicznym ojcem Mesjasza. Drugi szkopuł jest w tym, że ewangeliści podają różne imiona: Mateusz wywodzi pochodzenie Józefa od Salomona, syna Dawida (określając przy tym samego Józefa jako syna Jakuba), zaś Łukasz – od innego syna Dawida, Natana, przy czym wedle jego relacji Józef, mąż Marii, był synem Helego. Ta rozbieżność doprowadziła już myślicieli wczesnochrześcijańskich do wniosku, że któryś z ewangelistów się pomylił; ostatecznie uznano, że Mateusz podał genealogię przodków Józefa, podczas gdy Łukasz wymienił tak naprawdę przodków Marii.

Środkowa część tryptyku – święta Anna z Dzieciątkiem na kolanach, za nią jej trzej mężowie: Joachim, Kleofas, Salomas


Tymczasem apokryfy stworzyły rodziców Matki Boskiej o innych imionach: Joachim i Anna. To nie są postacie pojawiające się w samej Biblii; w księgach kanonicznych, czyli składających się na właściwe Pismo Święte, nie ma o nich ani słowa. Najstarsze informacje o rodzicach Marii znajdziemy natomiast w tak zwanej Protoewangelii Jakuba, wczesnochrześcijańskim apokryfie datowanym na II wiek. W średniowieczu i w czasach nowożytnych bardzo rozpowszechniony był szczególnie kult matki Marii, czyli świętej Anny. Warto zauważyć, że imię to było popularne m.in. w rodzinie Jagiellonów, a i polscy możnowładcy chętnie dawali swoim córkom na imę Anna. Stąd także wielka popularność w początkach XVI wieku przedstawień zwanych Rodziną Marii. Ich ikonografia oparta jest na apokryficznej opowieści o trzech małżeństwach Anny (Trinubium Annae) – był to dodatek do tak zwanej Ewangelii Pseudo-Mateusza, czyli do utworu stworzonego między VI a VIII wiekiem, prawdopodobnie w Galii, w kręgach rodzącego się monastycyzmu benedyktyńskiego. Opowieść o małżeństwach Anny była próbą wyjaśnienia pochodzenia postaci wzmiankowanych w różnych księgach Nowego Testamentu.

Narodzenie Przeczystej Bogurodzicy, 1685, Królowa Ruska, Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu.
Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna [wkrótce na portalu!]


Otóż w Ewangelii św. Mateusza podane zostało, co mieszkańcy rodzinnego miasta mówili o Jezusie: „Skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? Także Jego siostry czy nie żyją wszystkie u nas? Skądże więc ma to wszystko?” (Mt 13, 54–56; podobnie Mk 6, 2–3). Założenie, że Maria i Józef mieli inne dzieci podważa oczywiście naukę o nienaruszonym na wieki dziewictwie Matki Boskiej. Poza tym fakt, że Chrystus, umierając, powierzył opiekę nad swoją matką Janowi Ewangeliście wskazuje na to, iż Maria nie miała innych własnych dzieci, które mogłyby się nią zająć po śmierci Jezusa. Tłumaczono zatem ten fragment jako odnoszący się nie tyle do rodzonych braci i sióstr Jezusa, ile do jego krewnych, kuzynów.

Jednocześnie starano się zidentyfikować jako członków rodziny Jezusa osoby przebywające w jego otoczeniu w kluczowych momentach, przede wszystkim kobiety obecne pod krzyżem. Oprócz Marii Magdaleny miały to być, „Maria, matka Jakuba Mniejszego i Józefa, i Salome” (Mk 15, 40), „Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa” (J 19, 25), względnie „Maria, matka Jakuba i Józefa, oraz matka synów Zebedeusza” (Mt 27, 56).  Jako synowie Zebedeusza w spisie apostołów zostali wymienieni Jakub i Jan („Ustanowił więc Dwunastu: Szymona, któremu nadał imię Piotr; dalej Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, którym nadał przydomek Boanerges, to znaczy synowie gromu; dalej Andrzeja, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Tadeusza, Szymona Gorliwego i Judasza Iskariotę, który właśnie Go wydał” – Mk 3, 16-19). Próbując powiązać ze sobą te nie do końca spójne informacje, stworzono apokryficzną opowieść, wedle której przyrodnimi siostrami Matki Boskiej były Maria Kleofasowa oraz Maria Salome, jednocześnie uważana za żonę Zebedeusza.

Środkowa część tryptyku – Maria Kleofasowa i Maria Salome


Biblia Tysiąclecia tłumaczy (poprawnie) wzmiankę św. Jana Ewangelisty o Marii jako „żonie Kleofasa”, a w Wulgacie określono ją jako „Maria Cleophae” (w tłumaczeniu Jakuba Wujka „Maria Kleofasowa”). Choć powinno się to odczytywać jako określenie małżonki, to we wspomnianym apokryfie Trinubium Annae zinterpretowano oba imiona – Kleofasowa i Salome – jako określenia wywodzące się od ojców tych kobiet. Maria Kleofasowa miała być zatem nie żoną, lecz córką Kleofasa, zaś Maria Salome – córką Salomasa. Wszystkie trzy Marie – Matka Jezusa, Kleofasowa i Salome – mogły być zatem córkami św. Anny, o ile miałaby ona trzech różnych mężów (Joachima, Kleofasa i Salomasa). Choć warianty tej legendy były różne (wedle niektórych Maria Kleofasowa miała mieć czterech synów wymienianych jako „bracia” Jezusa – Jakuba, Józefa, Szymona i Judę), to wydaje się, że właśnie ten podstawowy schemat został przedstawiony w środkowej części tryptyku z Racławic Olkuskich.

Środkowa część tryptyku w całości


Oto bowiem na ławie ukazano najważniejsze postacie: to św. Anna, jej córka Maria (Matka Boska) i Dzieciątko Jezus. Za Anną widać trzech mężczyzn, czyli jej trzech mężów (Joachim, Kleofas, Salomas), zaś na pierwszym planie siedzą dwie pozostałe córki Anny – Marie Kleofasowa i Salome – wraz ze swymi synami (Kleofasowa prawdopodobnie z Jakubem i Józefem, zaś Salome – z Jakubem i Janem). Za Matką Boską stoi jej mąż, czyli św. Józef. Ponadto, w głównej części ołtarza przedstawiono klęczącego kanonika – zapewne fundatora, który pozostaje niezidentyfikowany.

Choć legendę o potrójnym zamążpójściu św. Anny odrzucali już teologowie średniowieczni (m.in. św. Tomasz z Akwinu), to cieszyła się ona dużą popularnością wśród wiernych. Najbardziej rozbudowane przedstawienia Rodziny Marii ukazywały niemal 30 osób (wśród nich byli m.in. św. Elżbieta, Zachariasz, Jan Chrzciciel). Ta i inne apokryficzne opowieści, niezwykle popularne na przełomie średniowiecza i nowożytności, stały się przedmiotem krytyki protestantów i w dużej mierze ich ilustracje zostały wycofane ze sztuki rzymskokatolickiej po Soborze Trydenckim, w czasach kontrreformacji. Dlatego właśnie dziś takie niezwykłe przedstawienia jak Rodzina Marii, niegdyś niesłychanie popularne w Małopolsce, pozostają dla nas niemalże niezrozumiałe.

dr Magdalena Łanuszka – absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, doktor historii sztuki, mediewistka. Ma na koncie współpracę z różnymi instytucjami: w zakresie dydaktyki (wykłady m.in. dla Uniwersytetu Jagiellońskiego, Akademii Dziedzictwa, licznych Uniwersytetów Trzeciego Wieku), pracy badawczej (m.in. dla University of Glasgow, Polskiej Akademii Umiejętności) oraz popularyzatorskiej (m.in. dla Archiwów Państwowych, Narodowego Instytutu Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów, Biblioteki Narodowej, Radia Kraków, Tygodnika Powszechnego). W Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie administruje serwisem Art and Heritage in Central Europe oraz prowadzi lokalną redakcję RIHA Journal. Autorka bloga o poszukiwaniu ciekawostek w sztuce: www.posztukiwania.pl.

Pozostałe teksty Magdaleny Łanuszki na portalu:

Co oznacza skrót IHS?
Co się kryje w gestach Madonny oraz Dzieciątka?
Co trzyma Dzieciątko?
Co trzyma Matka Boska?
Jaki ojciec, taki syn
Królowa Jadwiga w katedrze na Wawelu
Memento mori: Śmierć i dziewczyna
Modlitwa Chrystusa w Ogrójcu w realizacji Wita Stwosza

Niezwykłe przygody świętego Mikołaja
Niezwykły program dekoracji kielicha z kolekcji Muzeum Archidiecezjalnego w Krakowie
Winne opowieści – część pierwsza
Winne opowieści – część druga
Włochata Maria Magdalena z Moszczenicy
„Od powietrza […] wybaw nas Panie!”, czyli o wybranych świętych „od zarazy”
Od szaleństwa do pokuty, czyli o wybranych przedstawieniach karnawału i postu
Skarb znaleziony na strychu. Co się kryje w ikonie Hodegetrii z Nowej Wsi?

Smoki w sztuce średniowiecznej: profanum
Smoki w sztuce średniowiecznej: sacrum
Średniowieczna miłość cudzołożna
Średniowieczne kobiety fatalne
Utopiony święty, który trzymał język za zębami,  czyli opowieść o Janie Nepomucenie

Zakryj usta, zakryj nos!

Zmartwychwstanie w sztuce średniowiecznej

Loewenfeldowie – ostatni właściciele Chrzanowa

 

23 maja 1856 roku dobra chrzanowskie nabyła od Mieroszewskich spółka kupców wrocławskich Emanuela Loewenfelda i Wilhelma Silbergleita oraz mysłowickiego spedytora Szymona Kunickiego (vel Kuźnickiego). Każdy z udziałowców zapłacił jedną trzecią kwoty, a zarządcą dóbr został Emanuel Loewenfeld, który przejął je na własność po likwidacji firmy w 1866 lub 1869 roku.

Emanuel Loewenfeld, fot. z archiwum Muzeum w Chrzanowie im. Ireny i Mieczysława Mazarakich, domena publiczna


Emanuel Loewenfeld urodził się w 1817 roku w Gliwicach w zamożnej rodzinie żydowskich kupców i właścicieli ziemskich Dawida Loewenfelda (1790–1872) i Johanny z domu Rosenthal (zm. 1861). Po ukończeniu publicznego gimnazjum we Wrocławiu rozpoczął studia medyczne. Zamierzał zostać lekarzem w rodzinnych Gliwicach. Jednakże po śmierci swego starszego brata, na prośbę ojca porzucił studia i przejął prowadzenie rodzinnych interesów, głównie handlowych, we Wrocławiu. W 1851 roku poślubił Różę Ascher (ur. 1830), pochodzącą z artystyczno-inteligenckiej, kosmopolitycznej żydowskiej rodziny. W tym samym roku, 13 grudnia, urodził im się najstarszy syn William. W wyniku wojny krymskiej (1853–1856) rodzinna firma Loewenfeldów poniosła znaczne straty, co doprowadziło do jej bankructwa, a w konsekwencji do aresztowania Emanuela za długi. Dzięki przedsiębiorczości żony udało mu się jednak odzyskać część majątku i opuścić więzienie. Być może to Róża była inicjatorką nabycia dóbr chrzanowskich, których głównym bogactwem były lasy, a dodatkowym atutem możliwość wydobywania rud żelaza.

Róża Loewenfeld, Nysa, 3. ćwierć XIX wieku.
Fot. E. Voelkel, archiwum Muzeum w Chrzanowie im. Ireny i Mieczysława Mazarakich, domena publiczna


Po zakupie dóbr przez spółkę Emanuel udał się do Chrzanowa. We Wrocławiu pozostawił żonę z synami Williamem i malutkim Adolfem, który urodził się 9 marca 1856 roku. Na początek Emanuel zajął się budową, a następnie prowadzeniem huty żelaza, usytuowanej w rejonie dzisiejszej Starej Huty. Gdy utrzymanie domu we Wrocławiu stało się zbyt kosztowne, w październiku 1859 roku Emanuel sprowadził rodzinę do Chrzanowa. Miał już wówczas trzech synów – najmłodszy Henryk urodził się zaledwie miesiąc wcześniej, 1 września 1859 roku. Róża zajęła się nie tylko wychowaniem dzieci, ale też przebudową i odnowieniem dworskiego lamusa, w którym zamieszkała rodzina,  oraz założeniem wokół niego parku angielskiego. Szybko nauczyła się języka polskiego i chętnie wspomagała najuboższych mieszkańców Chrzanowa. W czasie powstania styczniowego wspierała powstańców, przewożąc przez granicę rosyjską depesze polskiego Rządu Narodowego oraz pielęgnując razem ze swoją przyjaciółką Józefiną Horwathową (żoną chrzanowskiego notariusza) Elię Marchettiego, rannego w bitwie pod Krzykawką adiutanta generała Francesco Nullo.

W 1862 roku William ukończył naukę w miejscowej szkole. W kwestii jego dalszego kształcenia Róża postanowiła zasięgnąć opinii swego przyjaciela i admiratora Hugo Gutschego, wówczas studenta filozofii we Wrocławiu. Wkrótce Hugo przybył do Chrzanowa, w którym miał pozostać do końca życia: najpierw jako guwerner chłopców, później jako przyjaciel rodziny i zarządca majątku. Niedługo po jego przybyciu rodzina Loewenfeldów powiększyła się – 28 kwietnia 1862 roku urodził się najmłodszy z synów Bruno. W tym czasie sytuacja finansowa rodziny nie była zbyt dobra. By spłacić współwłaścicieli dóbr Silbergleita i Kunickiego, Emanuel sprzedał sporą część drewna z należących do majątku lasów oraz na dziesięć lat zrezygnował z dzierżawy propinacji, co znacznie uszczupliło jego zyski. W tym czasie wyczerpały się też złoża żelaza i huta została zamknięta. Należało więc znaleźć inne źródła dochodu. Sprzedaż niewielkich działek, dzierżawienie ich czy oddawanie mniejszych posiadłości pod zastaw hipoteczny pokrywały tylko bieżące wydatki. Toteż Emanuel postawił na rolnictwo. Część terenów leśnych została zamieniona na grunty orne i powiększyła areał rolny, przeznaczony częściowo do dzierżawy. Za starą odlewnią żelaza Emanuel zbudował gorzelnię, która przetwarzała własne uprawy ziemniaków oraz stajnię dla ponad stu sztuk bydła. Z czasem źle zarządzana przez destylatora gorzelnia przestała jednak przynosić zyski, w efekcie czego została zamknięta, a jej budynki przebudowano na koszary dla szwadronu ułanów.

Róża Loewenfeld, jej syn Bruno i Hugo Gutsche. Fot. z archiwum Muzeum w Chrzanowie im. Ireny i Mieczysława Mazarakich, domena publiczna


 

W grudniu 1874 roku Emanuel miał udar. Od tego czasu stan jego zdrowia nie pozwalał mu zajmować się sprawami majątku. Nadzór nad wszystkimi przedsięwzięciami przejęła Róża, a wspierał ją Hugo Gutsche. Tymczasem młodzi Loewenfeldowie, wychowywani w dobrobycie, z dala od finansowych trosk rodziców, pobierali nauki poza Chrzanowem. William kształcił się w Legnicy, Adolf, absolwent gimnazjum w Pszczynie, studiował akustykę w Lipsku, Henryk ukończył studia rolnicze. Jedynie najmłodszy Bruno przebywał jeszcze w domu. 3 lutego 1881 roku dość niespodziewanie zmarł Emanuel Loewenfeld. Jego ciało spoczęło na cmentarzu żydowskim we Wrocławiu, a nagrobek zachował się do dziś.

Po śmierci męża Róża zmieniła wyznanie na katolicyzm. Prócz administrowania dobrami chrzanowskimi gorliwie angażowała się w opiekę nad ubogimi, chorymi i sierotami. Dbała o starców w przytułku, dożywiała i ubierała niezamożne dzieci z chrzanowskiej szkoły. Toteż trudno się dziwić, że gdy zmarła 20 kwietnia 1898 roku, jej pogrzeb zgromadził tłumy mieszkańców. Tak opisuje go na kartach swoich wspomnień Woskowa świeca chrzanowianka Julia Oczkowska:

„Pogrzeb Róży Loewenfeld pamiętam, bo miałam wtedy dwanaście lat. Pokój, w którym leżała w odkrytej trumnie wśród kwiatów i płonących świec, miał wyjście na werandę. Był ozdobiony piękną boazerią, a na tę żałobną uroczystość wybito go czarnym aksamitem. Przez dwa dni od rana do wieczora ludzie żegnali drogą im Zmarłą. Klękali przed katafalkiem, modlili się i błogosławili na ostatnią drogę. Pogrzeb odbył się z taką wystawnością, jakiej już nigdy potem nie widziałam. Starzy ludzie mówili, że można go było porównać jedynie z pogrzebem włoskiego porucznika Elji Marchettiego, który walczył za Polskę, zginął w powstaniu 1863 roku i leży na naszym cmentarzu. Uroczyste pogrzeby się zdarzają, ale tutaj było coś więcej, bo na końcu orszaku szły gromady biednych ludzi z Chrzanowa i okolicy, starych, opuszczonych, nieszczęśliwych, kalekich, którzy nie ukrywając swojego bólu, mówili: »Czemu nas opuściłaś, nasza karmicielko, nasza matko?«. Oni to powinni byli iść za trumną, bo ją naprawdę kochali. Synowie zbudowali jej największy na cmentarzu grobowiec-kaplicę, gdzie w dwa lata później, w roku 1900, spoczęła w podziemiach” (M. Ruszkiewicz, Woskowa świeca, Chrzanowskie Zeszyty Muzealne, t. I, s. 85).


Jak potoczyły się losy synów Emanuela i Róży?

William, po ukończeniu studiów prawniczych w 1882 roku zdał egzamin na urzędnika podatkowego i przez kilka lat pracował w Chrzanowie. W 1887 roku poślubił Clarę Berthold z Hamburga, z którą miał pięcioro dzieci. Z czasem uzyskał tytuł doktora praw i rozpoczął pracę jako radca sądowy w Berlinie, gdzie przeniósł się wraz z rodziną. Zmarł 26 lutego 1931 roku. Jego potomkowie w większości przetrwali Zagładę. Jedynie Margaret, jedna z jego córek, zginęła w Auschwitz w 1943 roku.

Bracia Loewenfeldowie z żonami. Od lewej: Henryk i Alice, William i Clara, Adolf i Elise, Bruno i Zofia, Chrzanów, przełom XIX i XX wieku.
Fot. z archiwum Muzeum w Chrzanowie im. Ireny i Mieczysława Mazarakich, domena publiczna


Adolf po śmierci ojca przerwał studia akustyczne w Lipsku, ukończył kurs nauczycielski i pracował jako korepetytor w Chorzowie (wówczas Königshütte). W 1889 roku ożenił się z Elise Bail z Gdańska, siostrzenicą Hugo Gutschego, z którą miał troje dzieci. Po śmierci matki w 1898 roku przeprowadził się wraz z rodziną do Chrzanowa, gdzie został w imieniu młodszego brata Henryka zarządcą dóbr chrzanowskich. Tutaj niezwykle czynnie angażował się w życie miasta. Gdy zrodziła się inicjatywa otwarcia ochronki dla małych dzieci i dla upamiętnienia niedawno zmarłej dobrodziejki Róży Loewenfeld na jej patronkę wybrano św. Różę z Limy, Adolf został skarbnikiem tej uruchomionej w 1903 roku instytucji. Działał także na rzecz utworzenia szkoły średniej w mieście, a gdy się to udało, przez wiele lat był nauczycielem chrzanowskiego gimnazjum. Uczył głównie języka niemieckiego oraz przyrody i matematyki. Szkołę obdarował okazami botanicznymi, zoologicznymi i mineralogicznymi, wzbogacił także księgozbiór biblioteki nauczycielskiej. Zapamiętany przez uczniów jako znakomity nauczyciel i pedagog, okazał się także świetnym tłumaczem na niemiecki bajek Ignacego Krasickiego. Był także współtwórcą i pierwszym prezesem utworzonego w listopadzie 1916 roku przez uczniów i pedagogów gimnazjalnego chóru „Żaby” – próby odbywały się w gościnnej siedzibie Loewenfeldów. W ostatnich latach przed wybuchem drugiej wojny światowej chrzanowskim majątkiem zarządzał zięć Adolfa, mąż jego córki Rösel, szwajcarski kupiec Erwin Haberfeld. Za jego namową Adolf wraz z żoną tuż przed wojną wyjechali do Szwajcarii. Tam, w Basserdorf koło Zurychu, Adolf zmarł 11 września 1941 roku.

Adolf Loewenfeld, przyjaciółka córki Lise Polaczek, zięć Erwin Haberfeld, Elise Loewenfeld, Chrzanów, początek XX wieku.
Fot. z archiwum Muzeum w Chrzanowie im. Ireny i Mieczysława Mazarakich, domena publiczna


Kolejny z braci, Henryk, okazał się postacią najbardziej zasłużoną dla Chrzanowa, choć bywał tu tylko gościem, gdyż swoje dorosłe życie związał z Londynem, a potem z Wiedniem i Paryżem. Po ukończeniu studiów rolniczych i służbie wojskowej w Dreźnie powrócił do domu rodziców, co niemal zbiegło się w czasie ze śmiercią ojca. Po tym wydarzeniu Henryk wyjechał do Anglii na zaproszenie wuja, brata matki, z głową pełną pomysłów na działalność biznesową. W 1884 roku poślubił Alice Evans, z którą miał dwie córki. Rok później, wykupiwszy udziały matki oraz spłaciwszy udziały braci, stał się wyłącznym właścicielem niemal całych dóbr chrzanowskich za wyjątkiem gminy Kąty, która pozostała własnością najmłodszego z braci, Bruna. Zarząd dobrami Henryk powierzył matce, dla której ustanowił dożywotnią rentę. Wśród licznych interesów Henryka w Londynie wymienić można: handel odplamiaczami, papierem pergaminowym, mikrofonami, szwajcarskimi zegarami z kukułką, prowadzenie banków oraz browaru produkującego piwo bezalkoholowe Kop’s Ale. Henryk interesował się także branżą kulturalną – najpierw zakupił połowę teatru Lyric, następnie teatr Prince of Wales, a w końcu w 1900 roku wybudował własny teatr Apollo. Inwestował także w branżę hotelarską, wybudował luksusowy Ocean Hotel na wyspie Wight. Małżeństwo Henryka i Alice rozpadło się po osiemnastu latach. W 1902 roku poślubił Franciszkę Kempner, dalszą kuzynkę, z którą bracia Loewenfeldowie przyjaźnili się od czasów wczesnej młodości. Z Londynu przeniósł się do Paryża, gdzie otworzył bank i założył gazetę finansową „Finance Univers”.

Bracia Loewenfeldowie: William, Adolf, Henryk i Bruno, początek XX wieku.
Fot. z archiwum Muzeum w Chrzanowie im. Ireny i Mieczysława Mazarakich, domena publiczna


Henryk Loewenfeld nigdy nie przestał interesować się Chrzanowem, gdzie spędził dzieciństwo. W latach 90. XIX wieku przekazał miastu grunty pod nową, reprezentacyjną ulicę. Szeroka aleja, łącząca dwór ze stacją kolejową, z podwójnym szpalerem drzew po obu stronach, przy której wznoszono najważniejsze obiekty użyteczności publicznej oraz okazałe kamienice zamożnych mieszczan, wkrótce otrzymała nazwę alei Henryka. Po śmierci matki w 1898 roku, zlecił budowę mauzoleum na cmentarzu parafialnym w Chrzanowie. Projekt powierzył krakowskiemu architektowi Teodorowi Talowskiemu. Kaplicę ukończono w 1900 roku. Obok Róży Loewenfeld, spoczęli w niej: w 1904 roku Hugo, małoletni syn Adolfa (zmarł dwa lata wcześniej na szkarlatynę w czasie nauki w gimnazjum w Pszczynie), oraz Hugo Gutsche, guwerner, zarządca i przyjaciel rodziny, a później, już w latach 30. XX wieku, również sam Henryk. Dziś budynek pełni funkcję kaplicy cmentarnej.

Henryk Loewenfeld, początek XX wieku.
Fot. z archiwum Muzeum w Chrzanowie im. Ireny i Mieczysława Mazarakich, domena publiczna


Kiedy na początku XX wieku zaszła potrzeba rozbudowy chrzanowskiej fary św. Mikołaja i zapadła decyzja o zburzeniu znacznej części starego kościoła i wzniesieniu nowego, ponad połowę potrzebnej sumy na wykonanie prac, 75 tysięcy koron, przekazał Henryk Loewenfeld. Już wcześniej był on dobroczyńcą tegoż kościoła, obdarował bowiem świątynię mozaiką przedstawiającą Matkę Bożą z Dzieciątkiem, otrzymaną od papieża Leona XIII, a także ornatami oraz cennym krzyżem z masy perłowej i kości słoniowej. Henryk był także dobroczyńcą nowo powstałej szkoły średniej w mieście. Utworzone w 1911 roku gimnazjum nie posiadało swojego budynku, toteż przekazał on ze swej posiadłości 4 tysiące metrów kwadratowych terenu pod budowę szkoły. Gdy kilka lat później pojawił się pomysł ufundowania sztandaru gimnazjum z patronem młodzieży św. Stanisławem Kostką, bogato haftowaną złotem makatę i sporą sumę na ten cel znów przekazał Henryk. W czasie pierwszej wojny światowej, już w sierpniu 1914 roku, wszedł on w skład Powiatowego Komitetu Narodowego i przekazał 100 tysięcy  koron na Legiony Polskie. Organizował również zaopatrzenie dla ludności cywilnej, działając w ramach Zarządu Zaopatrzenia Ludności dostarczającego artykuły spożywcze, opał, odzież.

Henryk był zapalonym miłośnikiem sztuki i kolekcjonerem. Po śmierci arcyksięcia Ferdynanda wziął udział w aukcji w Wiedniu, na której wyprzedawano kolekcję sztuki zamordowanego następcy tronu. Loewenfeld nabył wówczas wiele obiektów, znacznie powiększając swoje zbiory. Kolekcja została następnie przewieziona do Chrzanowa i tu zdeponowana. Po zakończeniu wojny, by uzyskać zgodę na wywóz części zbiorów do Paryża, Henryk obdarował polskie muzea: Muzeum Narodowe w Krakowie (zabytki rzemiosła, tkaniny koptyjskie i peruwiańskie), Uniwersytet Jagielloński (tkaniny koptyjskie) oraz powstające zbiory wawelskie (286 pozycji inwentarzowych: tkaniny, rzeźby, zabytki rzemiosła). Pozostała część kolekcji Henryka, rozproszona między Paryżem i Chrzanowem, wystawiona kilka lat po jego śmierci w antykwariacie Abe Gutnajera w Warszawie, zaginęła w podczas drugiej wojny światowej. W Chrzanowie pozostało zaledwie kilka przedmiotów: popiersie kobiety autorstwa Carla Schlütera (przez lata sądzono, że przedstawia ono Różę Loewenfeld), obraz na kamiennej płycie przedstawiający św. Rodzinę, kilka elementów zastawy stołowej. Przed śmiercią Henryk przekazał chrzanowskie włości po połowie swej młodszej córce Margaret i córce swego brata Adolfa, Rösel. Zmarł w Paryżu 4 listopada 1931 roku. Jego ciało sprowadzono do Chrzanowa dzięki staraniom Adolfa i tu pochowano 1 stycznia 1932 roku w kaplicy grobowej Loewenfeldów.

Carl Schlüter, Popiersie kobiety, 1880, Muzeum w Chrzanowie im. I. i M. Mazarakich.
Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna


Najmłodszy z braci, Bruno, po ukończeniu szkoły rolniczej w Legnicy pracował jako inspektor nieruchomości królewskich w Poznaniu. Po śmierci ojca otrzymał w zarząd lasy dworskie, a na własność gminę Kąty, której burmistrzem wkrótce został wybrany. W 1888 roku ożenił się z Zofią Grabowską. Miał z nią troje dzieci. Jako właściciel Kątów sfinansował odbudowę tamtejszej kaplicy, która spłonęła w 1895 roku. Niestety, Bruno nie miał takiego talentu do interesów, jaki przejawiał Henryk. Najpierw musiał sprzedać majątek Kąty, później, wciąż pogrążony w długach, znalazł się na utrzymaniu brata. Najbardziej spolonizowany spośród braci, cieszył się jednak szacunkiem lokalnej społeczności. W 1909 roku został mianowany kuratorem Kółka Rolniczego w Chrzanowie, był też prezesem Towarzystwa Łowieckiego Diana oraz członkiem rady parafialnej przy kościele św. Mikołaja. Zmarł w Chrzanowie 6 maja 1931 roku.

Ostatnim właścicielem dóbr chrzanowskich został Till Haberfeld, wnuk Adolfa, mieszkający w Szwajcarii, który odziedziczył je po swojej matce i ciotce. Ten nobliwy biznesmen chętnie odwiedza dziś Chrzanów i siedzibę Loewenfeldów – dom swoich dziadków, w którym bywał w dzieciństwie, a w którym obecnie mieści się chrzanowskie muzeum. Wspiera tę instytucję i wzbogaca jej zasoby o pamiątki po swoich przodkach.

Bibliografia:

  • Barbara Evans, Freedom to Choose, London 1984.
  • Zbigniew Mazur, Ostatni właściciele dóbr dworskich w Chrzanowie. Znaczenie rodziny Loewenfeldów dla dziejów miasta, [w:] Dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze ziemi chrzanowskiej, Chrzanów 2011.
  • Materiały dotyczące rodziny Loewenfeldów, w tym wspomnienia rodzinne, w zasobach archiwum Muzeum w Chrzanowie, MCh-DN-H/1043.

 

Anna Sadło-Ostafin – kustosz, główny inwentaryzator Muzeum, absolwentka archeologii śródziemnomorskiej UJ oraz podyplomowych studiów UJ z zakresu muzeologii i judaistyki. W Muzeum zajmuje się w szczególności opieką nad kolekcją Judaików, badaniami nad historią i kulturą Żydów chrzanowskich, organizacją wystaw czasowych i ekspozycji stałych, prowadzi lekcje muzealne z zakresu kultury żydowskiej (biogram ze strony Muzeum w Chrzanowie im. Ireny i Mieczysława Mazarakich).
 

Wyświetlanie 2 rezultatów.