Blog

Wpisy oznaczone tagiem obrzędy .

„Memento mori”: Śmierć i dziewczyna

W 1945 roku Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu zakupiło obraz pochodzący ze Starego Sącza, datowany na XVIII wiek. Jest to dzieło dotyczące śmierci i przemijania, podzielone na trzy części. Na górze znajdują się ilustracje Grzechu pierworodnego oraz Odkupienia, poniżej zaś – alegoryczne przedstawienie nieuchronności śmierci.

Memento mori, XVIII w., Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu. Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna


W wielu starożytnych kulturach wiosną zaczynał się nowy rok. Moment odradzania się przyrody po długich miesiącach zimy wydaje się pod wieloma względami idealny na świętowanie nowych początków. Nie ma jednak życia bez śmierci, tak jak nie ma Zmartwychwstania i Wielkanocy bez Męki Pańskiej i Wielkiego Piątku. Nasi przodkowie również łączyli świętowanie odrodzenia Natury ze wspomnieniem zmarłych – o tej porze roku w słowiańskim kalendarzu pojawiały się Dziady Wiosenne. Echem tej pogańskiej tradycji jest do dziś krakowskie święto Rękawki, tradycyjnie obchodzone we wtorek po Wielkanocy. Słowiańskie obrzędy na cześć zmarłych przodków, zarówno te listopadowe, jak i marcowe, wiązały się z ucztowaniem przy grobach i składaniem ofiar z jadła. Jeszcze w XIX wieku w ramach Rękawki z Kopca Krakusa zrzucano żywność dla zgromadzonej u jego stóp biedoty. Krążyła wówczas opowieść o pochodzeniu nazwy wydarzenia stąd, że ludność miała wznieść kopiec, przynosząc ziemię w rękawach swych koszul. Tak naprawdę jednak termin ten wywodzi się najprawdopodobniej ze starosłowiańskiego określenia grobu (raka) lub trumny (po czesku rakev, po słowacku rakva).

Wiosenne święta pogańskie wyparła z czasem chrześcijańska Wielkanoc – również łącząca w swoich obrzędach rozważania nad życiem i śmiercią. Zbawcza ofiara Chrystusa jest dopełnieniem obietnicy danej przez Boga Adamowi i Ewie w momencie ich wygnania z raju, które wiązało się również z konfrontacją z nieuchronnym zgonem każdej istoty ludzkiej. Obraz z Sącza w wyjątkowy sposób łączy ze sobą wszystkie te wątki: przedstawienie grzechu i Odkupienia oraz samej śmierci, która jest nieuniknioną konsekwencją grzechu, ale jednocześnie dzięki odkupieniu nie jest ostatecznością. Choć główny przekaz obrazu: memento mori (łac. „pamiętaj o śmierci”) jest dość pesymistyczny, to jednocześnie przedstawienie Ukrzyżowania przypomina o zbawczej ofierze Chrystusa i daje nadzieję na życie wieczne. „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie” (J 11, 25).

Memento mori – górna część obrazu, XVIII w., Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu.
Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna


W dolnej części obrazu znajdziemy bardzo wiele symboli przemijania i kruchości życia, takich jak: trumna, dopalająca się świeca, bańki mydlane, a także kwiaty gubiące płatki. Dołączono do nich przedmioty odnoszące się do doczesnych przyjemności (książka, nuty, biżuteria, karty i kości do gry, symbole władzy), do których oczywiście nie powinniśmy się przywiązywać. Oto bowiem zegar przypomina nam o upływającym czasie i zbliżającej się godzinie śmierci. Ów zegar stoi na głowie, która w połowie jest głową młodej, eleganckiej kobiety, w połowie zaś czaszką, z której wypełza biblijny wąż z jabłkiem w pysku.

Memento mori dolna część obrazu, XVIII w., Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu.
Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna


W jednej ze swoich homilii św. Jan Chryzostom (biskup Konstantynopola, doktor Kościoła, zm. 407 r.) napisał, że zabójstwo Abla miało na celu uświadomienie Adamowi (i następnie reszcie ludzkości), czym jest śmierć, którą człowiek sprowadził na siebie w konsekwencji grzechu pierworodnego. Gdyby Abel nie umarł jako pierwszy, Adam i Ewa nie mogliby w pełni zrozumieć na czym polega kara za złamanie bożego nakazu: musieli zatem zobaczyć martwe ciało swego syna i zaobserwować jego rozkład. W bardzo wielu dziełach średniowiecznych i nowożytnych śmierć występuje właśnie pod postacią rozkładających się zwłok, a nie samego szkieletu. Doświadczenie procesu niszczenia ciała jest kluczowe dla zrozumienia istoty przemijalności doczesnego życia. A ów proces jest w szczególny sposób zaprezentowany, jeśli gnijące szczątki zestawimy z pięknym ciałem młodej dziewczyny.

Hans Schwarz, Śmierć i dziewczyna, ok. 1520, Bode-Museum w Berlinie.
Fot. Anagoria, CC-BY 3.0


Popularny szczególnie w XVI wieku motyw „Śmierci i dziewczyny”, powracający w dziełach wielu artystów, nierzadko sięgał do kompozycji wyraźnie erotycznych. Personifikacja śmierci jest w nich mężczyzną, co szczególnie naturalne musiało być dla odbiorców niemieckojęzycznych, jako że rzeczownik der Tod (niem. „śmierć”) jest rodzaju męskiego. Śmierć zdobywa dziewczynę, a często nawet napastuje ją. To zderzenie przeciwności: nie tylko w kontekście płci, ale przede wszystkim w formie zestawienia młodego, miękkiego i pełnego życia ciała dziewczyny z wysuszonymi i starymi kośćmi śmierci. Efekt jest niepokojący, emocjonalny i seksualny zarazem. Szczególnie, gdy mamy do czynienia z przedstawieniem śmierci kąsającej swoją ofiarę – zapewne w odniesieniu skojarzenia między łacińskimi słowami mors (łac. „śmierć”) i morsus (łac. „ukąszenie”).

Hans Baldung Grien, Śmierć i dziewczyna, ok. 1518–1520, Kunstmuseum w Bazylei.
Fot. The Yorck Project (2002) 10.000 Meisterwerke der Malerei


Nie przypadkiem zresztą w tym samym czasie powstawały zbliżone kompozycyjnie przedstawienia Adama i Ewy. W końcu grzech, seksualność i śmierć łączą się z sobą niemal nierozerwalnie. Ekstremalnym przykładem może tu być obraz Hansa Baldunga Griena Ewa, wąż i śmierć – badacze najczęściej interpretują ową śmierć jako postać Adama. Sięgając po zakazany owoc, a zarazem wchodząc z Ewą w relację o charakterze seksualnym, Adam niejako rozpoczyna proces własnej śmierci, która zawładnie potem całą ludzkością.

 

Hans Baldung Grien, Adam i Ewa, 1531,
Museo Nacional Thyssen-Bornemisza w Madrycie

 

Hans Baldung Grien, Ewa, wąż i śmierć, ok. 1510–1520,
National Gallery of Canada w Ottawie


Szerzej zresztą można się pokusić o interpretację tego typu przedstawień również w kontekście bardzo wysokiej śmiertelności kobiet w czasie porodów i połogów. To właśnie kara nałożona przez Boga na Ewę w momencie wygnania z raju („Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci” – Rdz 3, 16) była przed wiekami przyczyną śmierci wielu młodych kobiet. Dla ówczesnych odbiorców zestawienie dziewczyny i personifikacji śmierci w pewnym sensie mogło być zatem naturalne. Nawet kontekst erotyczny wpisuje się w ten trop – w końcu to właśnie namiętność prowadzi do poczęcia, które mogło stać się przyczyną przedwczesnej śmierci młodej kobiety.

Niklaus Manuel Deutsch, Śmierć i dziewczyna, 1517, Kunstmuseum w Bazylei
Fot. The Yorck Project (2002) 10.000 Meisterwerke der Malerei

 
Motyw „Śmierci i dziewczyny” jest oczywiście również osadzony w tradycjach antycznych, takich chociażby, jak mit o Hadesie porywającym Persefonę. Przez kolejne stulecia artyści niezmiennie sięgali po połączenie miłości i śmierci w różnych odsłonach: zgonu z miłości, miłości aż po grób, czy też śmierci, która zabiera miłość. Pożądanie, cielesność i namiętność w przedziwny sposób komponowały się ze śmiercią, rozkładem i przemijalnością – nie tylko w twórczości artystów nowożytnych, ale także, na przykład, w ramach nurtów symbolistycznych i ekspresjonistycznych końca XIX i początków XX wieku. Również dzisiaj artyści współcześni sięgają do motywu „Śmierci i dziewczyny”.

Hermann Behrens, Akt kobiecy ze śmiercią jako alegoria Vanitas, 1901, prywatna kolekcja

 

Egon Schiele, Śmierć i dziewczyna, 1915, Belvedere w Wiedniu.
Fot. The Yorck Project (2002) 10.000 Meisterwerke der Malerei


Na koniec zaś warto zauważyć, że na motyw „Śmierci i dziewczyny” trafimy nie tylko w galeriach sztuki, ale także we współczesnej popkulturze. Od subtelnych nawiązań o podtekście erotycznym, których przykładem może być chociażby scena z filmu Amelia (w tunelu strachu w wesołym miasteczku, gdzie ukochany bohaterki występuje w przebraniu śmierci), aż po… kalendarze, wydawane przez producentów trumien!

Cofani Funebri, grudzień z kalendarza 2007 oraz październik z kalendarza 2012*


Oto ostateczny dowód na to, że pewne motywy w sztuce i kulturze europejskiej są naprawdę – nomen omen – nieśmiertelne.

Opracowanie: dr Magdalena Łanuszka
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

* Ilustracje za: Christina Welch, Coffin Calendar Girls: A New Take on an Old Trope, [w:] Writing from Below, vol. 2, no 1 (2014), Special Issue: Death and the Maiden, il. 5 i 8.

dr Magdalena Łanuszka – absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, doktor historii sztuki, mediewistka. Ma na koncie współpracę z różnymi instytucjami: w zakresie dydaktyki (wykłady m.in. dla Uniwersytetu Jagiellońskiego, Akademii Dziedzictwa, licznych Uniwersytetów Trzeciego Wieku), pracy badawczej (m.in. dla University of Glasgow, Polskiej Akademii Umiejętności) oraz popularyzatorskiej (m.in. dla Archiwów Państwowych, Narodowego Instytutu Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów, Biblioteki Narodowej, Radia Kraków, Tygodnika Powszechnego). W Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie administruje serwisem Art and Heritage in Central Europe oraz prowadzi lokalną redakcję RIHA Journal. Autorka bloga o poszukiwaniu ciekawostek w sztuce: www.posztukiwania.pl.

Pozostałe teksty Magdaleny Łanuszki na portalu:

Co oznacza skrót IHS?
Modlitwa Chrystusa w Ogrójcu w realizacji Wita Stwosza

Niezwykłe przygody świętego Mikołaja
Niezwykły program dekoracji kielicha z kolekcji Muzeum Archidiecezjalnego w Krakowie
Winne opowieści – część pierwsza
Winne opowieści – część druga
Włochata Maria Magdalena z Moszczenicy
„Od powietrza […] wybaw nas Panie!”, czyli o wybranych świętych „od zarazy”
Skarb znaleziony na strychu. Co się kryje w ikonie Hodegetrii z Nowej Wsi?

Smoki w sztuce średniowiecznej: profanum
Smoki w sztuce średniowiecznej: sacrum
Średniowieczna miłość cudzołożna
Średniowieczne kobiety fatalne
Zmartwychwstanie w sztuce średniowiecznej

 

Wyświetlanie 1 rezultatu.