Blog

Wpisy oznaczone tagiem naczynie .

Tabakierki, łyżki i miłosne wyznania

W zbiorach rodziny Sosenków, wśród flakonów perfumowych tworzących kolekcję „Zapach luksusu”, znajdują się dwie tabakierki, które możecie zobaczyć na portalu WMM. Obie są wykonane z bydlęcej kości i ozdobione wyrytymi ornamentami oraz inskrypcjami. Tego typu tabakiery są wyrobem typowym dla Tyrolu w okresie od XVIII do XX wieku, a najbardziej znane wytwarzano w mieście Sterzing w Tyrolu południowym (niem. Südtirol, wł. Alto Adige)[1].

Owalna tabakierka, Fundacja Zbiorów Rodziny Sosenków, domena publiczna. Tabakierka w kształcie serca, Fundacja Zbiorów Rodziny Sosenków,
domena publiczna.

Tabakierki, łyżki i kasetki wykonane z rogu lub kości, malowane buteleczki i inne drobne, bogato zdobione przedmioty są tradycyjnymi tyrolskimi prezentami, wymienianymi między kochankami, współmałżonkami i przyjaciółmi.

O okolicznościach darowania tabakierki czy łyżki świadczą przeważnie inskrypcje wyryte na przedmiocie, a niekiedy także zdobiące je przedstawienia. Napisy często są rymowane, jak np. inskrypcja umieszczona na jednej z łyżek przechowywanych w Tyrolskim Muzeum Sztuki Ludowej (Tiroler Volkskunstmuseum): Fester noch als ein Stein, soll unsre Freundschaft sein, co znaczy: „Mocniejsza od skały, nich będzie nasza przyjaźń”[2]. Dzięki temu napisowi wiemy, że łyżka została podarowana w ramach przyjaźni.

Inskrypcje na tabakierkach miały niekiedy znaczenie religijne – zachęcały do pobożnych praktyk, przestrzegały przed grzechem i przypominały o Męce Pańskiej: Wer gedenk auf Jesu Leiden der wird gewis die Sünde meiden, czyli: „Kto pamięta o cierpieniach Jezusa, ten z pewnością będzie unikał grzechów”[3].

Co mówią napisy na tabakierkach z kolekcji rodziny Sosenków? Tabakiera w kształcie serca (nr inw. FZRS/94) nosi krótką inskrypcję o treści: [e]rinne an von mir | das ſchenke ich dir, co oznacza: „pamiętaj o mnie, [bo] to daruję tobie”. Wieczko pojemnika zdobi motyw kwiatu, a denko – przedstawienie ręki składającej kwiat w darze sercu. Mamy więc do czynienia z prezentem podarowanym ukochanej osobie[4].

Owalna tabakierka, Fundacja Zbiorów Rodziny Sosenków, domena publiczna. Tabakierka w kształcie serca, Fundacja Zbiorów Rodziny Sosenków,
domena publiczna.

 

Więcej trudności sprawia odczytanie napisu na drugiej z tabakierek (FZRS/95) ze zbiorów rodziny Sosenków. Wynika to z ubytków materiału w obrębie inskrypcji oraz z powodu specyficznego kroju pisma (Kurrentschrift – kurenta), używanego dawniej w krajach niemieckojęzycznych. Wokół wieczka znajduje się inskrypcja, co do której tłumaczenia mamy wątpliwości: Dich in der ſtiſſ | dreÿ ſieben wiſſ, natomiast na denku znajduje się przedstawienie kobiety i mężczyzny trzymających się za rękę i dłuższy napis głoszący: Tag und nacht dir d[an]ken ich wie ich kan den ÿ lieben dich – „Dzień i noc tobie dziękuję, jak [tylko] potrafię, ponieważ cię kocham”. Należy domyślać się, że tabakierka była prezentem podarowanym w małżeństwie.

Pozostaje pytanie, dlaczego akurat tabakierki były tak popularnym podarkiem stanowiącym dowód miłości. Kluczem do zrozumienia tego zjawiska jest popularność i kultura zażywania tabaki w krajach alpejskich (szczególnie w Bawarii i Tyrolu). Tabakierki były zresztą dawniej popularnym prezentem. Wiadomo choćby, że książę Karol Stanisław Radziwiłł „Panie Kochanku” ofiarował królowi Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu podczas jego wizyty w Nieświeżu tabakierkę wykonaną przez siebie z kości słoniowej.

Jeśli chodzi o inskrypcje na tyrolskich tabakierkach, to łatwo sobie wyobrazić, że gdy ich właściciele raz po raz zażywali tabaki, za każdym razem przypominali sobie o ukochanej osobie, o przyjacielu lub byli napominani o konieczności starania się o zbawienie duszy.

Opracowanie: Adam Spodaryk (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Zabacz też:

Tytoń i tabaka
Fajka podhalańska
Porcelanowa puszka na tabakę
Popielniczka szklana z widokiem Domu Zdrojowego w Krynicy


[1] Wiele tego rodzaju pudełeczek na tabakę można odnaleźć na stronach domów aukcyjnych i muzeów – wystarczy wpisać w przeglądarce któreś z haseł: „Sterzinger Horndose”, „Tiroler Horndose”, „Sterzinger Schupftabakdose”, „Tiroler Schnupftabakdose”, „Sterzinger Tabakdose” lub „Tiroler Tabakdose”.

[4] Inna tabakierka z miłosną inskrypcją: http://www.vorarlbergmuseen.at/objekte/KW4-137/ [dostęp: 16.05.2019].

Digitalizacja w Muzeum Farmacji CM UJ

W zeszłym tygodniu w ramach projektu „Wirtualna Małopolska” rozpoczęliśmy digitalizację w Muzeum Farmacji Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Z okazji przypadającego dzisiaj (14 maja) Dnia Farmaceuty uchylamy rąbka tajemnicy, jakie skarby z kolekcji tego muzeum znajdą się na naszym portalu.

Digitalizacja w Muzeum Farmacji CM UJ, maj 2019. Fot. Sebastian Woźniak, MIK 2019, CC-BY 4.0.

Pośród ponad 150 obiektów będzie można odnaleźć m.in. dawne reklamy i etykiety leków (m.in. słynny proszek z kogutkiem), historyczne fotografie, utensylia aptekarskie, przenośne apteczki i naczynia na surowce farmaceutyczne. Wśród pojemników na substancje używane w dawnym lecznictwie można będzie zobaczyć zwykłe, niepozorne zbiorniki ze szkła, drewna i ceramiki, ale również niecodzienne, ozdobne naczynia będące prawdziwymi dziełami sztuki. Na szczególną uwagę zasługują piękne, włoskie majoliki z XVI i XVII wieku.

Równie interesujące co pojemniki są same surowce, które w nich przechowywano lub które wciąż się w nich znajdują. Czytając podpisy i etykiety na naczyniach, uważny widz dostrzeże tak zaskakujące medykamenty, jak:

– suszone karaluchy wschodnie (Blatta orientalis);

– mucha hiszpańska (Cantharidum) – substancja silnie trująca, środek pobudzający używany m.in. do wytwarzania napojów miłosnych i afrodyzjaków. Surowiec pozyskiwany był z chrząszcza Cantharis (łacińska nazwa systematyczna Lytta vesicatoria) po polsku zwanego muchą hiszpańską, pryszczelem lekarskim, majką lekarską lub kantarydą;

– stonogi (Millepedes);

– starty róg jelenia (Cornu cervi raspatum) – dziś wiemy, że róg jelenia zawiera jedynie pospolite substancje – takie jak: keratyna, tłuszcz i sole mineralne – jednakże dawniej przypisywano mu niezwykłe działanie wzmacniające… Czy jest to ślad myślenia charakterystycznego dla tzw. magii sympatycznej?

– grzyb chirurgów (Fungus chirurgorum) – chodź nazwa brzmi niezwykle, jest to po prostu pospolita huba, której dawniej używano do tamowania niewielkich krwotoków;

– martwa głowa (Caput mortuum) – wbrew pozorom nie chodzi o głowę umarlaka, lecz o sproszkowany tlenek żelaza. Lubiącym eksponaty z dreszczykiem przypominamy, że na naszym portalu zobaczyć można inne naczynie, w którym przechowywano prawdziwą głowę umarlaka –  Słój apteczny na czaszkę ludzką spreparowaną.

Mamy nadzieję, że ta skromna zapowiedź rozbudzi ciekawość wszystkich miłośników historii medycyny. O dacie publikacji obiektów z Muzeum Farmacji Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego będziemy informować na blogu, a tymczasem polecamy zapoznać się z eksponatami zdigitalizowanymi w ramach poprzedniego projektu.

Opracowanie: Adam Spodaryk (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Luksusowe szkło kryształowe

W tym tygodniu postanowiliśmy wydobyć spośród naszych obiektów niezwykłej jakości wyroby ze szkła kryształowego, których, z racji na delikatny materiał, nie zachowało się zbyt wiele w kolekcjach muzealnych. Przy tej okazji chcieliśmy również opowiedzieć trochę o słynnych polskich hutach szkła z XVIII wieku.                          

Przełomem w produkcji szkła europejskiego było wynalezienia tzw. szkła kryształowego w drugiej połowie XVII wieku, a wiec szkła bezbarwnego charakteryzującego się klarownością oraz posiadającego właściwości tytułowego kryształu – jego grubość pozwalała na wykonywanie szlifów i rytów. Tym samym na przełomie XVII i XVIII wieku nastąpiła raptowna zmiana gustów związana z coraz większą popularnością, uważanego za luksusowe, szkła kryształowego, która miała niebagatelny wpływ na rozkwit jego produkcji. Nowy materiał był na tyle atrakcyjny, że zaczęto odchodzić od lekkich i kruchych wyrobów szklanych na rzecz ciężkich oraz grubych z nowego typu tworzywa pozwalającego wykorzystać techniki zdobnicze do jego dekoracji.

Kielich (flet) z herbami „Pogoń” i „Szreniawa”, Huta Kryształowa w starostwie lubaczowskim, przed 1729, Muzeum Okręgowe w Tarnowie, domena publiczna 

Analogiczna sytuacja miała miejsce w Rzeczypospolitej czasów saskich, gdzie „zarysowuje się szeroko zakrojony ruch manufakturowy, wszczęty przez Augusta II, a który miał na celu wprowadzenie polskiego przemysłu szklarskiego w orbitę nowych zdobyczy technologicznych i artystycznych, rozpowszechniający się w ośrodkach szklarskich Europy Środkowej”[1]. W okolicach 1715 roku król August II Sas zdecydował o budowie huty szkła na Bielanach pod Warszawą, która najprawdopodobniej miała być polskim odpowiednikiem Królewskiej Huty Szkła w Dreźnie. Jej budowę i zarządzanie powierzył saksońskiemu hutnikowi i technologowi szkła – Konstantemu Franciszkowi Fremelowi, który pracował wcześniej dla niego w hutach drezdeńskich. Manufaktura zatrudniała głównie zagranicznych, doświadczonych już rzemieślników, a poziom jej produkcji był bardzo wysoki, o czym świadczy szeroki asortyment, a więc naczynia stołowe, luksusowe żyrandole i szyby.

Niedługo potem, za królewskim przykładem zaczęły powstawać huty szkła w dobrach magnackich. Ich założeniem było wprowadzenie na rynek szkła polskiej produkcji opartej na zagranicznej technologii przystosowanej do miejscowych warunków (surowców i paliw), jak również nowej atrakcyjnej formy dekoracji szlifiersko-rytowniczej. Pierwszy był Adam Mikołaj Sieniawski, który już na przełomie 1717 i 1718 roku założył w Hucisku Starym w starostwie lubaczowskim hutę, zwaną później Hutą Kryształową, wzorowaną na warszawskiej. W tym celu Sieniawski zatrudnił wymienionego wyżej saksońskiego hutnika Fremela, który miał zorganizować i zarządzać hutą w jego dobrach. Manufaktura działała razem z warsztatami szlifierskimi i rytowniczymi, co było nieczęstą praktyką w Europie. Początkowo wśród zatrudnionych rzemieślników dominował komponent saksoński i śląsko-czeski, później zaś już polski. Repertuar wyrobów huty stanowiły głównie szkła stołowe, w tym kielichy-flety, a także szklanki, karafinki, butle, flasze, kieliszki, oraz żyrandole i tafle (od 1721 roku). Po Sieniawskim manufakturą zarządzała aż do swojej śmierci jego żona, Elżbieta z Lubomirskich (zm. 1729), po niej zaś również do swej śmierci Jerzy August Mniszech, starosta lubaczowski (zm. 1778). Huta Kryształowa następnie została przejęta przez Austriaków i tak funkcjonowała przeszło do końca XVIII wieku.

Niedługo po Hucie Kryształowej z inicjatywy Anny z Sanguszków Radziwiłłowej powstały również huty w Nalibokach i Urzeczu (obecnie Białoruś). Pierwsze założono manufakturę w Nalibokach. W tym celu już w 1722 roku ten sam Konstanty Franciszek Fremel, po sześciu latach współpracy z Sieniawskim, został zatrudniony również przez Radziwiłłową. W hucie pracowali głównie fachowcy z Saksonii, później zaś przyuczona do pracy kadra polskich rzemieślników. Huta nalibocka produkowała głównie szkła reprezentacyjne, w tym kielichy toastowe (zob. Kielich wiwatowy weselny), jak również szkła podróżne i stołowe (zob. Kielich z przedstawieniem Orfeusza). Następnie w 1737 roku powstała huta w Urzeczu, która miała produkować zwierciadła, a także tafle szkła okiennego. Funkcjonowała przy niej również pracownia szlifierska i rytownicza, gdzie dekorowano zwierciadła, oraz warsztaty snycerskie, gdyż umieszczano je również w drewnianych, rzeźbionych ramach. W XVIII wieku zwierciadła cieszyły się niezwykłą popularnością, gdyż służyły często do dekoracji ścian sal pałacowych i dworskich. Huta szkła w Nalibokach była czynna do 1862 roku, natomiast przez niesprzyjające warunki hutę w Urzeczu zamknięto nieco wcześniej, w 1846 roku.

Obie manufaktury, lubaczowska i nalibocko-urzecka, były najlepszymi wytwórniami szkła kryształowego w Polsce. Nicią wiążącą je wszystkie była postać Konstantego Franciszka Fremela, który na zlecenia króla i magnaterii zakładał, a następnie kierował kolejnymi hutami szkła w Rzeczypospolitej, wynosząc je na wysoki poziom wytwórstwa o tradycjach saskich i śląsko-czeskich.

Opracowanie: Paulina Kluz (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Bibliografia:
Halina Chojnacka, Paulina Chrzanowska, Manufaktura szkła Adama Mikołaja Sieniawskiego pod Lubaczowem (1718-1729), „Biuletyn Historii Sztuki”, 22, nr 3 (1960), s. 328–330.
Szkła z Huty Kryształowej w starostwie lubaczowskim, 1717/1718 – koniec XVIII wieku, red. Aleksandra J. Kasprzak, Warszawa 2005.
Anna Szkurłat, Szkło: Zamek Królewski w Warszawie i Fundacja Zbiorów im. Ciechanowieckich. Katalog zbiorów, Warszawa 2008.
Karolina Wolska, Naliboki i Urzecze, czyli słów kilka o hutach Radziwiłłowskich, „Szkło i Ceramika”, 65, nr 2, (2014), s. 19–22.


[1] H. Chojnacka, Manufaktura szkła Adama Mikołaja Sieniawskiego pod Lubaczowem (1718-1729). Rys historyczny, „Biuletyn Historii Sztuki”, 22, nr 3 (1960), s. 328.

Wyświetlanie 3 rezultatów.