Blog

Wpisy oznaczone tagiem licencje Creative Commons .

Tytoń i tabaka

 

Zwierzęta z Nowego Świata. Arras „Indyki”, wg kartonu artysty z kręgu Pietera Coecke van Aelsta, ok. 1555, Zamek Królewski na Wawelu Państwowe Zbiory Sztuki, domena publiczna.

Dokładnie siedem lat temu, 15 listopada 2010 roku, na terenie całej Polski wprowadzono zakaz palenia tytoniu w miejscach publicznych. Równo miesiąc temu można było świętować inną tytoniową rocznicę. W napisanym przez Krzysztofa Kolumba dzienniku wyprawy do Nowego Świata, pod datą 15 października 1492 roku, po raz pierwszy pojawia się wzmianka o tytoniu. Odkrywca nie miał pojęcia do czego służą suche liście, którymi obdarowali go mieszkańcy „Indii Zachodnich”. Dopiero 6 listopada Kolumb poznał zastosowanie rośliny. Pod tą datą zanotował, że widział ludzi zaciągających się dymem z żarzących się ziół zawiniętych w suche liście. W swoim dzienniku zawarł więc pierwszy w historii opis cygara. Podróżnik opisał również odurzające skutki połykania dymu, co skłania niektórych znawców tematu do wątpliwości, czy Indianie palili tylko tytoń.

Rdzenni Amerykanie przedstawili Europejczykom liście nie tylko jako używkę, ale także jako remedium na przeróżne schorzenia: bóle głowy, stawów i zębów, a nawet jako środek zwalczający robaki pasożytujące w ludzkim ciele. Roślina szybko zyskała na Starym Kontynencie zarówno miłośników, jak i zagorzałych przeciwników. Palenie tytoniu stało się najbardziej popularne w Europie północnej, a w szczególności w Niderlandach. Pewien niemiecki dyplomata i przeciwnik nikotynizmu przebywając w Hadze w roku 1621, powiedział:

Palacze w karczmie, Adriaen Brouwer, pierwsza ćwierć XVII wieku, Muzeum Narodowe w Warszawie, domena publiczna, Wikimedia Commons.

„Nie mogę powstrzymać się od wypowiedzenia kilku słów protestu przeciwko tej zadziwiającej modzie, jaka ostatnimi czasy przywędrowała do nas z Ameryki. Jest to pewien rodzaj picia dymu, który niewoli swoje ofiary bardziej niż jakakolwiek inna forma upojenia, zarówno dawna, jak i nowa. Szaleńcy ci z niesłychaną pożądliwością połykają i zaciągają się dymem rośliny, którą zwą tytoniem bądź herba Nicotiana”. (cyt. za: Piotr Paszkiewicz, Alegoria palacza tytoniu w siedemnastowiecznym malarstwie holenderskim i flamandzkim, „Rocznik Historii Sztuki”, t. 15 (1985), s. 295).

Wrogiem importowanej używki byli także najważniejsi ludzie swojej epoki: namiestnik Niderlandów Maurycy Orański, który zabronił palenia swoim żołnierzom, oraz król Anglii Jakub I. Drugi z nich napisał nawet dzieło znane w Polsce jako Misocapnos, w którym dowodził szkodliwości palenia tytoniu i wciągania tabaki. Jeden z egzemplarzy wysłał Zygmuntowi III Wazie, który najwidoczniej znany był z zamiłowania do zamorskiej używki. Król Polski ewidentnie nie dał się przekonać i zlecił jezuitom napisać wyszydzający tezy Jakuba traktat pt. Antimisocapnos.

Pierwsze nasiona tytoniu przywieziono do Polski ze Stambułu już w roku 1590. W XVII wieku w Rzeczypospolitej nie uważano używki za niebezpieczną dla zdrowia. W roku 1661 Sejm Polski uznał tytoń za nieszkodliwy i ustanowił na niego cło. W drugiej połowie stulecia uważano nawet, że zażywanie tabaki „sprawuje skutek, że zbytnie wyciąga z głowy wilgotności” (Jakub Kazimierz Haur cyt. za Zygmunt Gloger, Encyklopedia staropolska, t. 4, Warszawa 1903, s. 402–403).

Kultura palenia i wytwarzania zdobionych fajek przetrwała na Podhalu do XX wieku. Fajka podhalańska, XIX/XX wiek, Muzeum Tatrzańskie im. Dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem, domena publiczna.

Palenie tytoniu Polacy przejęli od Turków (palaczem był m.in. Jan III Sobieski, który zwykł wypalać fajkę po obiedzie), a zażywania tabaki nauczyli się od Niemców i Francuzów. O ile palenie do XIX wieku nie było bardzo rozpowszechnione, o tyle tabakę już w wieku XVII zażywali w Polsce niemal wszyscy.

Porcelanowa puszka na tabakę, ok. 1724, Zamek Królewski na Wawelu Państwowe Zbiory Sztuki, domena publiczna.

Ksiądz Jędrzej Kitowicz w Opisie Zwyczajów za panowania Augusta III wspomina nawet o prawdziwych nałogowcach: „Tabaka za mojéj pamięci była najprzód prosta z tytuniu w donicy wierconego robiona, do któréj dla tęgości, owi wezwyczajeni niąchacze, którzy woleli obejść się bez chleba, niż bez tabaki, przydawali popiołu z skórek łoziny, albo z grochowin palonego, aby im w nosie lepiéj wierciało” (cyt. z: Jędrzej Kitowicz, Opis obyczajów za panowania Augusta III, Poznań 1840, s. 99).

Jeszcze na początku XIX wieku miłośników tabaki było w Polsce i na Litwie znacznie więcej niż palaczy tytoniu. Warto wspomnieć, że w Panu Tadeuszu fajki (albo lulki) wspomniane zostały zaledwie siedem razy, a tabaka i tabakiery około trzydziestokrotnie. Warto przypomnieć, że w Księdze Czwartej pojemniczek na brązowy proszek odgrywa znaczącą rolę. Ksiądz Robak rozbudził patriotyczne uczucia wśród bywalców karczmy dzięki zręcznemu wykorzystaniu tabakierki z wizerunkiem Napoleona i anegdocie o cesarzu Francuzów, który gdy „w potyczce zażywa raz po raz, to znak pewny, że bitwę wygrywa”.

Jeszcze około roku 1870 były na terenach dawnej Rzeczypospolitej regiony, jak okolice Tykocina, gdzie lud zażywał tabaki zamiast palić. Na Kaszubach używka ta po dziś dzień jest ważnym elementem lokalnej kultury i tematem wielu przysłów.

Popularność używki zaowocowała zapotrzebowaniem na pojemniki do przechowywania tabaki. Wytwarzano je z przeróżnych materiałów: porcelany, srebra, masy perłowej, rogu, kości słoniowej oraz wielu rodzajów drewna. Tabakierki, także te zrobione własnoręcznie, były popularnym i prestiżowym prezentem. Książę Karol Stanisław Radziwiłł zwany „Panie Kochanku” ofiarował tabakierkę wykonaną przez siebie z kości słoniowej królowi Stanisławowi Augustowi Poniatowskiego podczas jego wizyty w Nieświeżu. Tabakierki przyjmowały niekiedy fantazyjne kształty, jak ta pochodząca z końca XIX wieku, prezentowana na portalu Wirtualne Muzea Małopolski.

 Wraz z rozpowszechnieniem się papierosów pojawiły się również naczynia na popiół. Na portalu Wirtualne Muzea Małopolski prezentujemy kuriozalną popielniczkę z widokiem Domu Zdrojowego w Krynicy. Czy widok uzdrowiska na popielniczce miał uczynić palenie zdrowszym? Czy po prostu palacz nie wiedział o szkodliwości nałogu?

Opracowanie: Adam Spodaryk (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Bibliografia:

  1. Brückner Aleksander, Encyklopedia staropolska, t. 2, Warszawa 1939, szp. 677–679.
  2. Griffenhagen George B., The Materia Medica of Christopher Columbus, “Pharmacy in History”, t. 34 (1992), nr 3, s. 131–145.
  3. Gloger Zygmunt, Encyklopedia staropolska, t. 2, Warszawa 1901, s. 141.
  4. Gloger Zygmunt, Encyklopedia staropolska, t. 4, Warszawa 1903, s. 349-350, 402–403.
  5. Marcinek Roman, Prawo wolności wyboru, (http://www.wilanow-palac.art.pl/prawo_wolnosci_wyboru.html, dostęp: 08.11.2017).
  6. Kitowicz Jędrzej, Opis obyczajów za panowania Augusta III, Poznań 1840, s. 99–109.
  7. Paszkiewicz Piotr, Alegoria palacza tytoniu w siedemnastowiecznym malarstwie holenderskim i flamandzkim, „Rocznik Historii Sztuki”, t. 15 (1985), s. 295–304.

Luksusowe szkło kryształowe

W tym tygodniu postanowiliśmy wydobyć spośród naszych obiektów niezwykłej jakości wyroby ze szkła kryształowego, których, z racji na delikatny materiał, nie zachowało się zbyt wiele w kolekcjach muzealnych. Przy tej okazji chcieliśmy również opowiedzieć trochę o słynnych polskich hutach szkła z XVIII wieku.                          

Przełomem w produkcji szkła europejskiego było wynalezienia tzw. szkła kryształowego w drugiej połowie XVII wieku, a wiec szkła bezbarwnego charakteryzującego się klarownością oraz posiadającego właściwości tytułowego kryształu – jego grubość pozwalała na wykonywanie szlifów i rytów. Tym samym na przełomie XVII i XVIII wieku nastąpiła raptowna zmiana gustów związana z coraz większą popularnością, uważanego za luksusowe, szkła kryształowego, która miała niebagatelny wpływ na rozkwit jego produkcji. Nowy materiał był na tyle atrakcyjny, że zaczęto odchodzić od lekkich i kruchych wyrobów szklanych na rzecz ciężkich oraz grubych z nowego typu tworzywa pozwalającego wykorzystać techniki zdobnicze do jego dekoracji.

Kielich (flet) z herbami „Pogoń” i „Szreniawa”, Huta Kryształowa w starostwie lubaczowskim, przed 1729, Muzeum Okręgowe w Tarnowie, domena publiczna 

Analogiczna sytuacja miała miejsce w Rzeczypospolitej czasów saskich, gdzie „zarysowuje się szeroko zakrojony ruch manufakturowy, wszczęty przez Augusta II, a który miał na celu wprowadzenie polskiego przemysłu szklarskiego w orbitę nowych zdobyczy technologicznych i artystycznych, rozpowszechniający się w ośrodkach szklarskich Europy Środkowej”[1]. W okolicach 1715 roku król August II Sas zdecydował o budowie huty szkła na Bielanach pod Warszawą, która najprawdopodobniej miała być polskim odpowiednikiem Królewskiej Huty Szkła w Dreźnie. Jej budowę i zarządzanie powierzył saksońskiemu hutnikowi i technologowi szkła – Konstantemu Franciszkowi Fremelowi, który pracował wcześniej dla niego w hutach drezdeńskich. Manufaktura zatrudniała głównie zagranicznych, doświadczonych już rzemieślników, a poziom jej produkcji był bardzo wysoki, o czym świadczy szeroki asortyment, a więc naczynia stołowe, luksusowe żyrandole i szyby.

Niedługo potem, za królewskim przykładem zaczęły powstawać huty szkła w dobrach magnackich. Ich założeniem było wprowadzenie na rynek szkła polskiej produkcji opartej na zagranicznej technologii przystosowanej do miejscowych warunków (surowców i paliw), jak również nowej atrakcyjnej formy dekoracji szlifiersko-rytowniczej. Pierwszy był Adam Mikołaj Sieniawski, który już na przełomie 1717 i 1718 roku założył w Hucisku Starym w starostwie lubaczowskim hutę, zwaną później Hutą Kryształową, wzorowaną na warszawskiej. W tym celu Sieniawski zatrudnił wymienionego wyżej saksońskiego hutnika Fremela, który miał zorganizować i zarządzać hutą w jego dobrach. Manufaktura działała razem z warsztatami szlifierskimi i rytowniczymi, co było nieczęstą praktyką w Europie. Początkowo wśród zatrudnionych rzemieślników dominował komponent saksoński i śląsko-czeski, później zaś już polski. Repertuar wyrobów huty stanowiły głównie szkła stołowe, w tym kielichy-flety, a także szklanki, karafinki, butle, flasze, kieliszki, oraz żyrandole i tafle (od 1721 roku). Po Sieniawskim manufakturą zarządzała aż do swojej śmierci jego żona, Elżbieta z Lubomirskich (zm. 1729), po niej zaś również do swej śmierci Jerzy August Mniszech, starosta lubaczowski (zm. 1778). Huta Kryształowa następnie została przejęta przez Austriaków i tak funkcjonowała przeszło do końca XVIII wieku.

Niedługo po Hucie Kryształowej z inicjatywy Anny z Sanguszków Radziwiłłowej powstały również huty w Nalibokach i Urzeczu (obecnie Białoruś). Pierwsze założono manufakturę w Nalibokach. W tym celu już w 1722 roku ten sam Konstanty Franciszek Fremel, po sześciu latach współpracy z Sieniawskim, został zatrudniony również przez Radziwiłłową. W hucie pracowali głównie fachowcy z Saksonii, później zaś przyuczona do pracy kadra polskich rzemieślników. Huta nalibocka produkowała głównie szkła reprezentacyjne, w tym kielichy toastowe (zob. Kielich wiwatowy weselny), jak również szkła podróżne i stołowe (zob. Kielich z przedstawieniem Orfeusza). Następnie w 1737 roku powstała huta w Urzeczu, która miała produkować zwierciadła, a także tafle szkła okiennego. Funkcjonowała przy niej również pracownia szlifierska i rytownicza, gdzie dekorowano zwierciadła, oraz warsztaty snycerskie, gdyż umieszczano je również w drewnianych, rzeźbionych ramach. W XVIII wieku zwierciadła cieszyły się niezwykłą popularnością, gdyż służyły często do dekoracji ścian sal pałacowych i dworskich. Huta szkła w Nalibokach była czynna do 1862 roku, natomiast przez niesprzyjające warunki hutę w Urzeczu zamknięto nieco wcześniej, w 1846 roku.

Obie manufaktury, lubaczowska i nalibocko-urzecka, były najlepszymi wytwórniami szkła kryształowego w Polsce. Nicią wiążącą je wszystkie była postać Konstantego Franciszka Fremela, który na zlecenia króla i magnaterii zakładał, a następnie kierował kolejnymi hutami szkła w Rzeczypospolitej, wynosząc je na wysoki poziom wytwórstwa o tradycjach saskich i śląsko-czeskich.

Opracowanie: Paulina Kluz (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Bibliografia:
Halina Chojnacka, Paulina Chrzanowska, Manufaktura szkła Adama Mikołaja Sieniawskiego pod Lubaczowem (1718-1729), „Biuletyn Historii Sztuki”, 22, nr 3 (1960), s. 328–330.
Szkła z Huty Kryształowej w starostwie lubaczowskim, 1717/1718 – koniec XVIII wieku, red. Aleksandra J. Kasprzak, Warszawa 2005.
Anna Szkurłat, Szkło: Zamek Królewski w Warszawie i Fundacja Zbiorów im. Ciechanowieckich. Katalog zbiorów, Warszawa 2008.
Karolina Wolska, Naliboki i Urzecze, czyli słów kilka o hutach Radziwiłłowskich, „Szkło i Ceramika”, 65, nr 2, (2014), s. 19–22.


[1] H. Chojnacka, Manufaktura szkła Adama Mikołaja Sieniawskiego pod Lubaczowem (1718-1729). Rys historyczny, „Biuletyn Historii Sztuki”, 22, nr 3 (1960), s. 328.

Dawny Kraków w oczach Stachowiczów

Dwaj malarze, ojciec i syn, dwa oblicza twórcze, różne rzeczywistości historyczne i jedno miasto, czyli jak wyglądał Kraków na przełomie XVIII i XIX wieku.                           

 Michał Stachowicz, Przysięga Kościuszki na Rynku Krakowskim, gwasz, 1804, 
źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna

Ojciec, Michał Stachowicz (1768-1825) był ambitnym i aspirującym do miana profesora malarzem cechowym, który przez całe swoje życie mieszkał i pracował w Krakowie, prawie nie opuszczając tego miasta. Świetny obserwator codzienności i jej dokumentalista, którego twórczość wpisywała się w rodzące się wówczas zainteresowanie miastem – jego przeszłością, zabytkami i pamiątkami, związanymi z ówczesną sytuacją polityczno-społeczną. Fragmenty zabudowy Krakowa z przełomu wieków możemy znaleźć na jego dziełach o tematyce historycznej, takich jak Przysięga Kościuszki na Rynku KrakowskimWjazd księcia Józefa Poniatowskiego do Krakowa, gdzie tytułowe sceny odbywają się na tle architektury miasta, często już niezachowanej (rynek główny z ratuszem, sukiennice z kramami bogatymi czy budynek wielkiej wagi). Stachowicz z zapałem studiował pejzaż miejski Krakowa i z dokładnością odtwarzał go na swych obrazach wykonując przy tym wiele szkiców i rysunków, z których korzystał następnie jego syn – Teodor Baltazar Stachowicz (zob. Widok Ratusza od północy T.B. Stachowicza, ratusz rozebrano w 1820 roku, natomiast obraz powstał dwadzieścia lat później). Jakkolwiek zabudowa Krakowa nie stanowiła u Michała tematu samego w sobie, a tylko tło wydarzeń, które miały miejsce w mieście, inaczej niż w twórczość jego syna.

Teodor Baltazar Stachowicz (1800-1873) reprezentował inną niż jego ojciec formację artystyczną. Wyzwolony spod obostrzeń cechowych, swoje pierwsze kroki w sztuce malarskiej stawiał pod okiem ojca, następnie zaś pełną edukację artystyczną odbył już w krakowskiej Szkole Rysunku i Malarstwa (utworzona w 1818 roku). Jakkolwiek nie rozwinął się jako indywidualność twórcza, wiele z jego prac bazowało na wcześniejszych rozwiązaniach, przede wszystkim odwoływał się do dzieł Michała, zwłaszcza w zakresie interesujących nas widoków Krakowa. 

Teodor Baltazar Stachowicz, Pożar Krakowa, Rynek Główny, lipiec 1850
źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna

Teodor Baltazar był mniej wprawnym malarzem niż jego ojciec, jednak z równą mu pasją dokumentował życie i oblicze miasta. Krajobrazy miejskie Teodora Baltazara stanowią niezwykle bogaty materiał ikonograficzny do wyglądu Krakowa jeszcze sprzed Wielkiego Pożaru w 1850 roku oraz sprzed rozbiórki dawnych budynków miejskich i kościelnych oraz murów obronnych, która miała miejsce na przestrzeni XIX wieku (zob. Widok Bramy Mikołajskiej). Niezwykle cennymi są dzieła przedstawiające budynki czy wnętrza kościołów sprzed Wielkiego Pożaru, przykładowo obrazy ilustrujące wygląd kościoła dominikanów zanim żywioł strawił doszczętnie jego wyposażenie, dach i wieżę. Malarz odtworzył również sam moment pożogi w obrazach Pożar Krakowa, Rynek Główny, lipiec 1850 czy Pożar kościoła OO. Dominikanów w Krakowie 18 lipca 1850 roku oraz inne wydarzenia z życia miasta, jak chociażby Sypanie kopca Kościuszki w Krakowie czy też jego codzienność (Targ zboża na Kleparzu). Malarz utrwalił we fragmentach nieistniejące już oblicze miasta, przykładowo kościół Wszystkich Świętych (rozebrany w latach 1835-1838) czy kościoły Świętego Krzyża i św. Walentego (licytacja i rozbiórka w 1818 roku).

Obrazy przedstawiające widok architektury, czyli miasta lub jego fragment, często ze sztafażem (niewielkie sceny rodzajowe wpisane w krajobraz i pejzaż miejski) nazywamy wedutami. Gatunek ten jako samodzielny wyodrębnił się już w XVII wieku w Holandii, rozkwit przeżywając w XVIII wieku, natomiast w interesującym nas przełomie XVIII i XIX wieku rozpowszechnił się już w całej Europie.

Przykład Warszawy uświadomi nam z jaką szczegółowością malowano weduty. Otóż widoki tego miasta w wykonaniu Bernardo Belotto (Canaletto) i Marcina Zaleskiego posłużyły do rekonstrukcji dawnej zabudowy Warszawy po zniszczeniach II wojny światowej. Podobnie dzieła Stachowiczów stanowią niezwykle cenne źródło dla ikonografii historycznej zabudowy Krakowa, która w dużej mierze nie dotrwała do naszych czasów, jak również można je traktować, jako kronikę życia miasta z końca XVIII i początku XIX wieku.

Opracowanie: Paulina Kluz (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Bibliografia:
Zbigniew Michalczyk, Michał Stachowicz (1768-1825): krakowski malarz między barokiem a romantyzmem, t. 1-2, Warszawa 2011.

Kolekcja MOCAK-u na WMM

Sebastian Woźniak podczas digitalizacji pracy Krištofa Kintery, All My Bad Thoughts. Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK, 2015.
Fot. Marek Antoniusz Święch, arch. MIK (2015), CC-BY 3.0 PL

 

Jak pokazać dzieła sztuki współczesnej w przestrzeni wirtualnej, aby nie utracić ich wieloznaczności, różnorodności, oryginalności, drobnych niuansów, które często decydują o ostatecznym wydźwięku pracy? Jak postąpić z obiektami, wobec których wszelkie działanie jest już interpretacją?

Digitalizacja 47 eksponatów z kolekcji Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK była prawdziwym wyzwaniem i fascynującym doświadczeniem. Każdy z obiektów wymagał zupełnie innego potraktowania zarówno podczas digitalizacji, jak i wizualizacji, a następnie publikacji na portalu. Czy modele pokazywać w przestrzeni galerii, czy też na neutralnym tle, do jakiego przyzwyczailiśmy już odbiorców WMM? W jakim oświetleniu? Czy perspektywa, od której zaczynamy prezentację danego modelu, ma, czy też nie ma znaczenia dla interpretacji danego dzieła? Czy dany kadr, wycinek obiektu przedstawiony w galerii zdjęć jest już zbyt znaczącym wyborem? Na te i wiele innych pytań przyszło nam odpowiadać w przypadku każdego eksponatu od nowa. Dotychczasowe schematy postępowania z obiektami muzealnymi w przypadku sztuki współczesnej okazały się absolutnie niewystarczające. Wciąż pracujemy nad jak najdoskonalszą formą jej prezentacji i wciąż zadajemy sobie mnóstwo pytań. Ciekawi jesteśmy Waszych opinii.

Już dziś, 15 maja 2015 roku, na naszym portalu można zobaczyć wizerunki prac takich artystów, jak Mirosław Bałka, Edward Dwurnik, Jerzy Bereś, Marcin Maciejowski, Teresa Murak, Jadwiga Sawicka, AI Weiwei, Ane Lan i wielu innych. Bardzo serdecznie Was zapraszamy!

Opracowanie: Kinga Kołodziejska (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Współpraca z Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK

Regionalna Pracownia Digitalizacji rozpoczęła współpracę z Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK. W tym tygodniu ruszyły prace nad digitalizacją ponad 40 obiektów wybranych przez zespół muzeum. Tym samym MOCAK dołączy do trzydziestu ośmiu muzeów, których reprezentacje kolekcji zbiorów obecne są na portalu Wirtualne Muzea Małopolski. Różnorodna kolekcja sztuki współczesnej może nadać szerszy kontekst obiektom do tej pory zdigitalizowanym przez zespół RPD. Jest to ogromne wyzwanie ze względu na różnorodność prac znajdujących się w kolekcji. Wśród digitalizowanych obiektów znajdą się prace wybitnych polskich i zagranicznych artystów: Mirosława Bałki, Jadwigi Sawickiej, Krzysztofa Wodiczko, Marcina Maciejowskiego, Zofii Kulik, Ai Weiwei’a, Kristofa Kintery, Sary Lucas.

Opracowanie: Mirka Bałazy (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Fot. Marek Antoniusz Święch, arch. MIK (2015), CC-BY 3.0 PL


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wyświetlanie 1 - 5 z 89 rezultatów.
Pozycji na stronę 5
z 18