Blog

Wpisy oznaczone tagiem król .

„Za króla Olbrachta wyginęła szlachta”?

Nagrobek króla Jana I Olbrachta, 1502–1505, Królewska Katedra na Wawelu, domena publiczna.

27 sierpnia 1492 obrano królem Polski Jana Olbrachta, syna Kazimierza Jagiellończyka i wnuka Władysława Jagiełły.

Na naszym portalu prezentujemy trójwymiarowy model jego nagrobka. Realny pomnik władcy znajduje się w kaplicy Bożego Ciała i świętego Andrzeja Apostoła przy katedrze krakowskiej na Wawelu. Nagrobek odkuty w latach 1502–1505 jest dziełem przełomowym, łączącym północnoeuropejską sztukę z wpływami italianizującymi. Wykonało go dwóch artystów: Francesco Fiorentino, który wykonał renesansowe obramienie niszy, oraz Jörg Huber, odpowiedzialny za tumbę z wizerunkiem króla.

Niezbyt długie panowanie Jana Olbrachta, przypadające na lata 1492–1501, kojarzy się przeważnie z przysłowiem: „Za króla Olbrachta wyginęła szlachta”, które stało się podstawą dla negatywnej oceny całych jego rządów. Powiedzenie to po raz pierwszy odnotowano w Kronice polskiej Marcina Bielskiego (1495–1575) wydanej przez Joachima Bielskiego (zm. 1599) w roku 1597 oraz w Proverbium polonicum – zbiorze przysłów polskich napisanym przez Salomona Rysińskiego (zm. 1625) w roku 1618. Porzekadło to powstało po klęsce, jakiej podczas wyprawy czarnomorskiej – 26 października 1497 roku nieopodal Koźmina na Bukowinie – doznały z rąk mołdawskich wojska prowadzone przez króla. Ocena ekspedycji i przyczyn porażki jest wśród specjalistów rozbieżna. Niekiedy dowodzenie króla i waleczność jego gwardii są jedynymi dobrze ocenianymi elementami kampanii. Faktem jest jednak, że straty wśród pospolitego ruszenia były znaczne, a nieudana wyprawa sprowokowała tureckie najazdy odwetowe na Królestwo Polskie.

Nagrobek Jana Olbrachta na Wawelu. Rysunek Michała Stachowicza z 1818 roku (Biblioteka Narodowa, R.4411), domena publiczna.

Jednoznacznie zła opinia o panowaniu Jana Olbrachta jest nieuzasadniona. Skądinąd wiadomo, że władca cieszył się sporym autorytetem. Król dbał o obronność kraju, rozpoczął proces zjednoczenia Mazowsza z Koroną i skutecznie współpracował z panującym na Litwie bratem Aleksandrem. Był również dobrym zarządcą, będąc w stanie wyegzekwować swoją wolę wobec możnowładców, co wraz z rozwojem ich przywilejów i potęgi stawało się coraz trudniejsze. Wiadomo na przykład, że Jan Olbracht z powodzeniem przeprowadzał konfiskaty dóbr ziemskich przedstawicieli elit, którzy dopuścili się niestawiennictwa wojennego oraz nadużyć finansowych. Król był ponadto wyjątkowo życzliwy wobec mieszczan, o czym świadczy jego nekrolog zamieszczony w krakowskich księgach miejskich. Monarcha opisany jest w nim jako król tak łaskawy mieszczanom, jak żaden przed nim.

Choć większość zna jego imię, Jan Olbracht jest władcą niemalże zapomnianym. Niechlubna opinia jaką przydali mu potomni, jest jednak niczym wobec całkowitego zapomnienia, na które w powszechnej świadomości skazany jest jego następca – panujący zaledwie pięć lat (1501–1506) Aleksander Jagiellończyk. Szkoda, bo to on rozpoczął przebudowę zamku królewskiego na Wawelu – wzniósł zachodnie skrzydło pałacu, które jak wiemy ze źródeł miało bogatą dekorację malarską. O Aleksandrze pamiętają natomiast Litwini, ze względu na jego owocne panowanie w Wielkim Księstwie Litewskim (1492–1506).

Zarówno Jan Olbracht, jak i Aleksander zostali przyćmieni przez swoich następców – Zygmunta Starego i Zygmunta Augusta, którzy panowali nad Polską i Litwą przez ponad połowę XVI wieku.

Przysłowie „Za króla Olbrachta…” skłonić może także do zastanowienia, czy sukcesy militarne i polityczne są jedynymi powodami, dla których warto pamiętać o ludziach z przeszłości? Jeśli odpowiemy przecząco, to otworzą się przed nami nowe perspektywy – dostrzeżemy zwykłych ludzi – rzemieślników, chłopów, żebraków – oraz zwykłe życie niezwykłych ludzi – co, kiedy, do kogo i w jakim języku mówili królowie, czy byli lubiani i czy byli łatwo dostępni dla poddanych?

Historycy odpowiadają na takie pytania, tylko z jakiegoś powodu, nie jest to zauważane i większość z nas jest skazana głównie na hermetyczną historię bitew, traktatów, wielkiej polityki i handlu.

Opracowanie: Adam Spodaryk (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Zygmuntowska kolekcja arrasów w 3D

Pierwszego lipca Regionalna Pracownia Digitalizacji rozpoczęła realizację projektu Digitalizacja najcenniejszych arrasów wawelskich, możliwego dzięki dofinansowaniu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach tegorocznej edycji Wieloletniego Projektu Rządowego Kultura + w priorytecie Digitalizacja. Projekt obejmuje digitalizację szesnastu wielko- i małogabarytowych arrasów z kolekcji Zygmunta Augusta, które znajdują się w zbiorach Zamku Królewskiego na Wawelu.

Wyjątkowa i jednorodna kolekcja tapiserii liczyła pierwotnie 157 tkanin, do dziś zachowało się ich 136, w tym 134 w zbiorach wawelskich (pozostałe dwie w kolekcji Zamku Królewskiego w Warszawie oraz Rijksmuseum w Amsterdamie). Szesnaście arrasów wybranych przez specjalistów stanowi przegląd całej kolekcji zygmuntowskiej. Reprezentują one wszystkie grupy tematyczne, a mianowicie serie biblijne (Dzieje Noego, Budowa Wieży Babel), werdiury oraz groteski, jak również wszystkie grupy rodzajowe: figuralne, krajobrazowo-zwierzęce, monogramowe, herbowe, naddrzwione, nadokienne, podokienne oraz pokrycia krzeseł. Powyższy zespół tkanin uzupełnia prezentowany już od jakiegoś czasu na portalu WMM arras Szczęśliwość rajska, rozpoczynający pierwszą serię biblijną ‒ Dzieje Pierwszych Rodziców. Digitalizacja kolekcji zostanie przeprowadzona w oparciu o jego wcześniejszą pilotażową digitalizację.

Kolekcja zygmuntowska została zamówiona w Brukseli, najważniejszym ośrodku tapisjerskim ówczesnej Europy, najprawdopodobniej w latach 40. XVI wieku. Arrasy wykonano w warsztatach najwybitniejszych miejscowych tkaczy, by wspomnieć tylko Jana de Kempeenera, Pietera van Aelst mł., Willema de Kempeenera czy Jana van Tieghema. Cała kolekcja jest spójna i jednorodna stylistycznie, choć poszczególne jej grupy posiadały innych projektantów. Najsłynniejszym i chyba najbardziej dyskusyjnym spośród nich był Michiel Coxci (1499-1592), nazywany „Rafaelem flamandzkim”, któremu przypisuje się wykonanie kartonów do serii biblijnych ze scenami z Księgi Genesis. Werdiury wiąże się z artystą z kręgu Pietera Coecke van Aelst (1502-1550), drugim najwybitniejszym niderlandzkim romanistą, natomiast groteski z kręgiem Cornelisa Florisa de Vriendt (1514-1575) i Cornelisa Bosa (1510-1566) – niezrównanych ornamentalistów tej epoki.

Kolekcja arrasów Zygmunta Augusta, prócz wysokiej jakości artystycznej, posiada również wielką wartość historyczną. Stanowi artefakt świadczący o świetności Państwa Polskiego za czasów panowania Jagiellonów, towarzyszyła bowiem największym królewskim uroczystościom. Natomiast dalsze, burzliwe losy kolekcji ‒ jej rozproszenie, a następnie długoletnie starania o odzyskanie ‒ odzwierciedlały przełomowe momenty w historii narodu i państwa, przede wszystkim zaś walkę o niepodległość, której niejako symbolicznym zakończeniem stał się powrót kolekcji do Polski po stu dwudziestu sześciu latach.

Dzięki intensywnej pracy całego zespołu RPD już pod koniec roku 2015 na portalu WMM będzie można oglądać reprezentatywną dla całej kolekcji zygmuntowskiej grupę arrasów, w skład której wejdą tapiserie prezentowane wymiennie w komnatach wawelskich oraz tkaniny przechowywane na co dzień w magazynie.

Opracowanie: Paulina Kluz (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Wyświetlanie 2 rezultatów.