Blog

Wpisy oznaczone tagiem digitalizacja .

Średniowieczna miłość cudzołożna



Skrzyneczka z kości słoniowej ze skarbca krakowskiej katedry należy do grupy zabytków wykonanych w Paryżu w 2. ćwierci XIV wieku – zabytki te dekorowane są scenami ze średniowiecznych romansów (zob. tekst Średniowieczne kobiety fatalne). Zestawienia poszczególnych epizodów uzupełniają się na zasadzie przeciwieństw: na przykład opowieści o miłości czystej zostały skontrastowane z legendami o cudzołóstwie. Szkopuł jednak w tym, że wiele średniowiecznych romansów jest tak skonstruowanych, że zamiast potępiać grzesznych kochanków, kibicujemy ich niemoralnemu związkowi.

Tristan i Izolda

Legenda o Tristanie była bardzo popularna w średniowieczu: zachowało się kilka wersji opowieści, a zapewne krążyło ich więcej. Najstarsze teksty stanowiące podstawową opowieść są datowane na drugą połowę XII wieku, zaś późniejszy, trzynastowieczny Tristan prozą szerzej opisywał przygody bohatera, osadzając go zresztą wśród arturiańskich rycerzy Okrągłego Stołu. Scena w ogrodzie, występująca na skrzyneczkach z kości słoniowej, nie ilustruje wiernie opowieści zachowanych w przekazach tekstowych.

Tzw. skrzyneczka królowej Jadwigi – detal (krótszy bok lewy: fragment z Tristanem i Izoldą),
2. ćw. XIV w., Paryż, Skarbiec Katedry na Wawelu (Muzeum Katedralne w Krakowie),
digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna


Przedstawienia Tristana i Izoldy przy drzewie chyba nieprzypadkowo mogą się wizualnie kojarzyć z przedstawieniami Adama i Ewy w momencie popełnienia przez nich grzechu pierworodnego. Oto kochankowie spotkali się w ogrodzie, w odosobnieniu – śledził ich jednak mąż Izoldy, król Marek, który ukrył się na drzewie, aby podsłuchać ich rozmowę i dowiedzieć się, czy był zdradzany. Na szczęście los sprzyjał kochankom i zorientowali się oni, że są śledzeni. Scenka wyrzeźbiona w skrzyneczkach z kości słoniowej zawiera dwa przedstawienia głowy króla Marka: jedna widoczna jest na drzewie, a druga pod stopami Tristana i Izoldy. Owa druga głowa to tak naprawdę odbicie: twarz Marka, którą kochankowie ujrzeli w przepływającym pod drzewem strumyku. Oczywiście w tej sytuacji Tristan i Izolda – udając, że nie wiedzą o obecności króla – przeprowadzili niewinną rozmowę, w wyniku czego mąż Izoldy uznał, że plotki o ich romansie są jedynie pomówieniem.

Izolda trzyma w dłoniach małego pieska, symbol wierności (ale przecież nie jest to wierność małżeńska!). Tristan ma w dłoni sokoła, czyli bardzo popularny atrybut w przypadku przedstawień średniowiecznych kochanków.

Skrzyneczka z kości słoniowej – detal (lewy bok, fragment z Tristanem i Izoldą), Paryż, ok. 1310–30,
The Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku, 17.190.173a, b; 1988.16

Oznaki dziewictwa

Cudzołożna miłość Tristana i Izoldy miała być usprawiedliwiona przez fakt, że para ta niechcący wypiła miłosny napój – z tego powodu Izolda zakochała się nie w swoim przyszłym mężu, królu Marku, lecz w jego siostrzeńcu Tristanie, który eskortował ją do narzeczonego. Kochankowie skonsumowali swój związek, przez co Izolda miała problem ze swoją nocą poślubną: zależało jej na tym, aby król Marek sądził, że poślubił dziewicę. Ostatecznie honor Izoldy uratowała jej służka Brangien, która w czasie nocy poślubnej zastąpiła Izoldę w łożu króla Marka. W rzeczywistości jednak mało która średniowieczna dama miała służkę gotową oddać własne dziewictwo w imieniu swojej pani… a problem Izoldy najwyraźniej nie był oderwany od średniowiecznej rzeczywistości. Oto bowiem w ówczesnych traktatach medycznych i kosmetycznych znajdziemy także przepisy na odzyskiwanie oznak dziewictwa! Przykładowo, wśród dzieł wiązanych z jedenastowieczną lekarką Trotą z Salerno znajduje się księga zatytułowana De curis mulierum („O leczeniu kobiet”), która zawiera m. in. informacje, jak „zamarkować” dziewictwo za pomocą pijawki, przystawionej w odpowiednie miejsce przed nocą poślubną. Nawiasem mówiąc, traktat ten zawiera także przepisy na leczenie ust, popękanych od zbyt intensywnego całowania.

O ile jednak męża zawsze można jakoś zwieść, o tyle – wedle średniowiecznych legend – nie do oszukania w kwestii dziewictwa były jednorożce. Te mityczne stworzenia mogły być bowiem złapane tylko przez prawdziwą dziewicę, zwabione przez jej niewinność. W skrzyneczkach z kości słoniowej scena z Tristanem i Izoldą została zestawiona – na zasadzie kontrastu – właśnie z przedstawieniem polowania na jednorożca.

Skrzyneczka z kości słoniowej – detal (lewy bok: Tristan i Izolda oraz Polowanie na jednorożca),
Paryż, 2. ćw. XIV w., Walters Art Museum w Baltimore, 71.264

Lancelot i Ginewra

Trójkąt miłosny Tristana, Izoldy i Marka, w którym w zasadzie nie ma „dobrych” i „złych” bohaterów, stanowi powtórzenie trójkąta, który tworzyli Lancelot, królowa Ginewra i jej mąż, król Artur. Również przygody Lancelota, pozostające w związku z jego miłością do Ginewry, znalazły się wśród scen dekorujących skrzyneczki z kości słoniowej.

Sceny ukazane na skrzyneczkach ilustrują niezwykle popularne w średniowieczu opowieści o Lancelocie: w najstarszej wersji zachowane w tekstach  dwunastowiecznego poety Chrétiena de Troyes, stworzonych zapewne na zlecenie Marii hrabiny Szampanii, a spopularyzowane w utworze zwanym Lancelot prozą (tzw. Cykl Wulgaty), powstałym w pierwszej tercji XIII wieku. To właśnie w owej prozie (w niektórych wersjach utworu) znalazły się wzmianki o walce Lancelota z lwami, do czego może odnosić się jedna ze scen ze skrzyneczek. Głównym przedstawieniem jest jednak przejście Lancelota przez mieczowy most.

Tzw. skrzyneczka królowej Jadwigi – detal
(fragment tylnego boku: Walka z lwem oraz Lancelot na mieczowym moście)


Chrétien de Troyes opisał historię romansu Lancelota i Ginewry; zaczęła się ona od tego, że królowa została porwana przez złego Maleaganta, a Lancelot ruszył jej na ratunek. Właśnie w czasie tej wyprawy rycerz miał przeprawić się przez mieczowy most. Był tak skoncentrowany na swej misji uratowania królowej, że nie zauważył nawet poniesionych przy tej okazji ran. Miłość uczyniła z Lancelota najdoskonalszego z rycerzy – a jednak w opowieści Chrétiena znajdziemy także elementy krytycznej oceny tej relacji: dla królowej Lancelot akceptuje upokorzenia, a ona z kolei momentami traktuje go niemal okrutnie. Jednak ostatecznie nagrodą dla rycerza jest spędzenie nocy w łożu ukochanej. Niektóre fragmenty opowieści Chrétiena mają nawet charakter prześmiewczy (na przykład fakt, że zamyślony Lancelot wpadł do potoku, marząc o Ginewrze, albo że zemdlał na widok jej włosa zaplątanego w grzebień) – prawdopodobnie z tego względu, że autor nie chciał jednoznacznie gloryfikować miłości cudzołożnej, grzesznej.

W skrzyneczkach sceny z Lancelotem są zestawione z przygodą Gawaina, który uwolnił niewinne panny uwięzione w zamku, zabijając lwa oraz zwycięsko przechodząc próbę magicznego łoża, które atakowało go mieczami i pociskami. W odróżnieniu od Lancelota, Gawain nie realizował jednak swoich czynów po to, aby zdobyć serce i ciało cudzej żony.

Tzw. skrzyneczka królowej Jadwigi  – część tylna (po lewej: dwie sceny z Lancelotem, po prawej: dwie sceny z Gawainem)


Arturiańskie malowidła na piastowskim dworze

Uważa się, że skrzyneczka ze skarbca krakowskiej katedry mogła należeć do królowej Jadwigi Andegaweńskiej – niewątpliwie legendy arturiańskie były znane zarówno na dworach Piastów, jak i Jagiellonów. Znakomitym dowodem na to, a zarazem unikatowym zabytkiem, są dekoracje Wieży Książęcej w Siedlęcinie (woj. dolnośląskie) z 1. połowy XIV wieku. Fundatorem wieży i zdobiących ją malowideł był książę jaworsko-świdnicki Henryk I, którego żoną była Agnieszka Przemyślidka.

Dwa pasy dekoracji w Siedlęcinie ukazują właśnie przygody Lancelota: jego zwycięskie walki z różnymi przeciwnikami oraz epizod opowiadający o tym, że w cudowny sposób uzdrowił on Sir Urry’ego. Jednocześnie jednak górna część dekoracji w Siedlęcinie ukazuje początek grzesznego związku rycerza i królowej, którą uratował on z rąk Maleaganta. Ginewra i Lancelot zostali tu ukazani jako para trzymająca się za ręce; to gest pozornie małżeński, ale w tym przypadku jeden szczegół ma bardzo duże znaczenie: trzymają się oni za ręce lewe, a nie prawe! To dlatego, że ich związek ma charakter cudzołożny.

Malowidła w Wieży Książęcej w Siedlęcinie, lata 40. XIV w., fot. Pnapora. Po prawej detal: Lancelot i Ginewra, fot. Ludwig Schneider


Kobiety niewierne

Podobnie jak tekst o średniowiecznych kobietach fatalnych, także i niniejszy wpis można zamknąć cytatem z Powieści o Róży, trzynastowiecznego poematu alegorycznego dotyczącego głównie zagadnień związanych z miłością. Oto bowiem w przemowie starej kobiety, kierowanej do młodych dziewcząt, odnajdziemy czytelne przyzwolenie dla małżeńskiej niewierności – zwłaszcza w przypadku kobiet, którym Starucha doradza posiadanie nawet nie jednego, ale kilku kochanków jednocześnie:

„Kobiety rodzą się wolnymi,
lecz prawo wolność ogranicza,
tamę stawiając tym swobodom,
jakie Natura im nadała.
[…]
Wybaczyć trzeba więc Wenerze
to, że stworzeniom wolność niesie;
wybaczmy paniom, co figlują,
choć im małżeństwo tego wzbrania:
wszak one dążą do swobody,
do której skłania je Natura,
ta zaś nad wszystko jest silniejsza:
przewyższa nawet wychowanie”.

W innym zaś miejscu tego poematu pojawiają się rady dla pragnących spokoju w małżeństwie, z których wynika, że przepisem na szczęśliwe życie jest duża doza wyrozumiałości, którą mężczyzna powinien okazywać swojej ukochanej:

„Gdy na gorącym ją uczynku
przyłapie, niech jej nie wypędza,
raczej niech w stronę tę nie patrzy.
I niech udaje, że jest ślepy,
albo że głupszy jest od wołu,
tak, aby ona uwierzyła,
że nie mógł wprost nic zauważyć.
Gdy ona jakiś list otrzyma,
niech on do tego się nie wtrąca,
nie czyta, nawet nie dotyka,
sekretów poznać nie próbuje”.

 

Choć czytając arturiańskie romanse kibicujemy Tristanowi i Izoldzie czy nawet Lancelotowi i Ginewrze, to jednak nie możemy spodziewać się happy endu: ostatecznie niedole kochanków kończy śmierć. Być może gdyby król Artur oraz król Marek stosowali się do powyższych rad i z pełną godności rezygnacją przyjmowali do wiadomości niewierność swych żon, opisane w romansach historie miałyby nieco mniej tragiczne zakończenia.

W tekście zostały zacytowane fragmenty Powieści o Róży, w tłumaczeniu M. Frankowskiej-Terleckiej i T. Giermak-Zielińskiej, wyd. Warszawa 1997: wersy 13875–13878, 14031–14038, oraz 9696–9706.

Opracowanie: dr Magdalena Łanuszka
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Czytaj też: Średniowieczne kobiety fatalne

dr Magdalena Łanuszka – absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, doktor historii sztuki, mediewistka. Ma na koncie współpracę z różnymi instytucjami: w zakresie dydaktyki (wykłady m.in. dla Uniwersytetu Jagiellońskiego, Akademii Dziedzictwa, licznych Uniwersytetów Trzeciego Wieku), pracy badawczej (m.in. dla University of Glasgow, Polskiej Akademii Umiejętności) oraz popularyzatorskiej (m.in. dla Archiwów Państwowych, Narodowego Instytutu Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów, Biblioteki Narodowej, Radia Kraków, Tygodnika Powszechnego). W Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie administruje serwisem Art and Heritage in Central Europe oraz prowadzi lokalną redakcję RIHA Journal. Autorka bloga o poszukiwaniu ciekawostek w sztuce: www.posztukiwania.pl.

Unikatowe eksponaty z Muzeum ASP w Krakowie

 

Jesienią, z okazji 200-lecia Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie na naszym portalu zaprezentowaliśmy 43 z 96 udostępnionych nam eksponatów z kolekcji muzeum tej uczelni. Od dzisiaj na Wirtualnych Muzeach Małopolski można zobaczyć również pozostałe 53 obiekty utrwalone przez Regionalną Pracownię Digitalizacji.
Zasoby naszego portalu wzbogaciły się o znaczną liczbę studiów rysunkowych oraz malarskich wykonanych przez uczniów Akademii. Prezentowane prace są wyróżnionymi dziełami młodych adeptów sztuki. Wielu z nich zapisało się później trwale w polskiej świadomości, jak Stanisław Wyspiański oraz Jacek Malczewski. Inni, choć często nie są znani szerokiemu gronu odbiorców, pozostawili po sobie nierzadko świetne prace. Nagrodzone rysunki są również bezpośrednimi, materialnymi źródłami pozwalającymi poznać dawne metody kształcenia akademickiego. Wśród typowo akademickich wycyzelowanych rysunków żywego modela zwraca uwagę ekspresyjne studium aktu młodzieńca wykonane przez Stanisława Wyspiańskiego.

Akt męski, rysunek Stanisława Wyspiańskiego, Muzeum ASP w Krakowie, domena publiczna.
Digitalizacja RPD MIK, Wirtualna Małopolska

Rysunki akademickie to nie tylko studia postaci i aktów. Wśród trzech rysunków autorstwa Jacka Malczewskiego, które mamy możliwość zaprezentować na naszym portalu, znalazł się prawdziwy rarytas dla miłośników Krakowa – studium stalli w kościele Bożego Ciała na Kazimierzu.
Wiele z prezentowanych prac studenckich było rysowanych z gipsowych odlewów figur antycznych lub z modeli anatomicznych. Studia te stanowią kapitalne źródło wiedzy o dawnej kolekcji gipsów w posiadaniu ASP. Zbiór ten jest obecnie nieliczny, a archiwalia opisujące jego dzieje – niepełne i lakoniczne.
Wśród nowych na WMM eksponatów z kolekcji Muzeum ASP znajdują się również dzieła profesorów Akademii. Wiele wiąże się z Janem Matejką, którego znaczenia dla polskiej kultury chyba nie trzeba podkreślać. Dzięki digitalizacji zbiorów Muzeum ASP możemy poznać inne oblicze tego malarza niż to znane z sal muzealnych i podręczników szkolnych – nie prezentujemy powszechnie znanych wielkoformatowych obrazów olejnych, lecz rekwizyty wykorzystywane w matejkowskiej szkole malarstwa historycznego oraz trzy rysunki. Jeden z nich to studium portretowe Mariana Gorzkowskiego, a dwa pozostałe to szkice do obrazów olejnych – do słynnego płótna Batory pod Pskowem oraz do niezrealizowanego dzieła Długosz i św. Kazimierz. Warto na chwilę zatrzymać się przy postaci Mariana Gorzkowskiego. Był on sekretarzem Szkoły Sztuk Pięknych w Krakowie oraz przyjacielem i powiernikiem Jana Matejki. Z jego osobą można hipotetycznie łączyć również inny eksponat na naszym portalu. Jest nim wyszywany złotą nicą ruski czepiec wykorzystywany przez Matejkę i jego uczniów jako rekwizyt malarski. Owo nakrycie głowy jest prawdopodobnie tożsame ze wzmiankowanym źródłowo czepcem, który Gorzkowski podarował malarzowi.
   
Studium portretowe Mariana Gorzkowskiego Jana Matejki, Muzeum ASP w Krakowie, Długosz i św. Kazimierz, szkic do niewykonanego obrazu Jana Matejki, Muzeum ASP w Krakowie, domena publiczna. Digitalizacja RPD MIK, Wirtualna Małopolska

Klasą artystyczną wyróżnia się portret Wojciecha Weissa autorstwa Xawerego Dunikowskiego. Popiersie wykonane zostało w manierze realistycznej i dobrze oddaje charakterystyczne rysy malarza. Przedstawia młodego Weissa, mężczyznę o szczupłej twarzy, obdarzonego wysokim czołem, noszącego wąsy i skupionym spojrzeniu.
Portret Wojciecha Weissa autorstwa Xawerego Dunikowskiego, Muzeum ASP w Krakowie, domena publiczna.
Digitalizacja RPD MIK, Wirtualna Małopolska
Wśród zdgitalizowanych obiektów z Muzeum ASP znajdują się również dzieła wyjątkowe i zaskakujące jak znajdujący się na co dzień w Sali Senackiej niezwykły obraz przedstawiający audiencję posła polskiego na dworze sułtana osmańskiego. Dzieło przypomina obrazy z XVII i XVIII wieku, lecz jego autorem jest Lucjan Wędrychowski żyjący w latach 1854–1934. Artysta ten malował przede wszystkim obrazy religijne, a jego najbardziej znanym dziełem jest Kuszenie św. Antoniego (1886) eksponowane w Muzeum Narodowym w Krakowie (nr inw. MNK II-a-173). Prezentowany obraz ze zbiorów ASP w Krakowie, choć porusza tematykę nietypową dla twórczości Wędrychowskiego, to jednak charakteryzuje się właściwą jego dziełom starannością w odwzorowywaniu realiów historycznych.
Wydaje się, że pierwowzorem kompozycji obrazu Wędrychowskiego, choć niekoniecznie bezpośrednim, jest dzieło autorstwa Jeana-Baptiste’a Vanmoura Audiencja posła holenderskiego Cornelisa Calkoena znajdujące się w Rijksmuseum w Amsterdamie. Nie można też wykluczyć, że źródłem był inny obraz Vanmoura, jego kopia lub naśladownictwo, z którym artysta być może zapoznał się w czasie studiów w Monachium. Wędrychowski zmienił nieco układ postaci dostojników tureckich, a posłowie na jego obrazie noszą polskie stroje. Możliwe, że malarz chciał nawiązać do konkretnego polskiego poselstwa do Wysokiej Porty. Być może dodatkową inspiracją dla niego była miniatura Pierrea-Paula Sevina w zbiorach Czartoryskich w Krakowie. Ukazuje ona zakończone fiaskiem poselstwo Jana Gnińskiego do Stambułu w latach 1677–1678. 

Poselstwo polskie u sułtana lub Audiencja posła polskiego u sułtana Lucjana Wędrychowskiego, Muzeum ASP w Krakowie, domena publiczna.
Digitalizacja RPD MIK, Wirtualna Małopolska

Na zakończenie warto przypomnieć, że zdigitalizowanie zbiorów Muzeum ASP dało możliwość spotkania z wieloma na co dzień trudno dostępnymi zabytkami. Muzeum mieści się w dobrze wszystkim znanym gmachu Akademii przy placu Matejki, ale nie ma stałej ekspozycji. Dla odwiedzających placówkę dostępna jest jedynie sala o powierzchni 40 m2, w której organizowane są wystawy czasowe. Większość zbiorów malarstwa, rysunku i rzeźby znajduje się na stałe w magazynie. Pozostałe dzieła, oprócz odlewów gipsowych eksponowanych na korytarzach Akademii, przechowywane są w pomieszczeniach niedostępnych na co dzień: w Sali Senackiej, gdzie prezentowane jest malarstwo XVII–XIX wieku (m.in. wspomniany obraz Wędrychowskiego), oraz w gabinecie rektora, ozdobionym galerią portretów profesorów i rektorów ASP. Tam też w kilku gablotach wyeksponowano bezcenny zbiór rekwizytów używanych w pracowni malarstwa historycznego Jana Matejki – wśród nich wspomniany już ruski czepiec oraz interesujący pas będący repliką XVI-wiecznego eksponatu ze zbiorów Muzeum Czartoryskich w Krakowie.
 
Adam Spodaryk (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Digitalizacja w Muzeum Farmacji CM UJ

W zeszłym tygodniu w ramach projektu „Wirtualna Małopolska” rozpoczęliśmy digitalizację w Muzeum Farmacji Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Z okazji przypadającego dzisiaj (14 maja) Dnia Farmaceuty uchylamy rąbka tajemnicy, jakie skarby z kolekcji tego muzeum znajdą się na naszym portalu.

Digitalizacja w Muzeum Farmacji CM UJ, maj 2019. Fot. Sebastian Woźniak, MIK 2019, CC-BY 4.0.

Pośród ponad 150 obiektów będzie można odnaleźć m.in. dawne reklamy i etykiety leków (m.in. słynny proszek z kogutkiem), historyczne fotografie, utensylia aptekarskie, przenośne apteczki i naczynia na surowce farmaceutyczne. Wśród pojemników na substancje używane w dawnym lecznictwie można będzie zobaczyć zwykłe, niepozorne zbiorniki ze szkła, drewna i ceramiki, ale również niecodzienne, ozdobne naczynia będące prawdziwymi dziełami sztuki. Na szczególną uwagę zasługują piękne, włoskie majoliki z XVI i XVII wieku.

Równie interesujące co pojemniki są same surowce, które w nich przechowywano lub które wciąż się w nich znajdują. Czytając podpisy i etykiety na naczyniach, uważny widz dostrzeże tak zaskakujące medykamenty, jak:

– suszone karaluchy wschodnie (Blatta orientalis);

– mucha hiszpańska (Cantharidum) – substancja silnie trująca, środek pobudzający używany m.in. do wytwarzania napojów miłosnych i afrodyzjaków. Surowiec pozyskiwany był z chrząszcza Cantharis (łacińska nazwa systematyczna Lytta vesicatoria) po polsku zwanego muchą hiszpańską, pryszczelem lekarskim, majką lekarską lub kantarydą;

– stonogi (Millepedes);

– starty róg jelenia (Cornu cervi raspatum) – dziś wiemy, że róg jelenia zawiera jedynie pospolite substancje – takie jak: keratyna, tłuszcz i sole mineralne – jednakże dawniej przypisywano mu niezwykłe działanie wzmacniające… Czy jest to ślad myślenia charakterystycznego dla tzw. magii sympatycznej?

– grzyb chirurgów (Fungus chirurgorum) – chodź nazwa brzmi niezwykle, jest to po prostu pospolita huba, której dawniej używano do tamowania niewielkich krwotoków;

– martwa głowa (Caput mortuum) – wbrew pozorom nie chodzi o głowę umarlaka, lecz o sproszkowany tlenek żelaza. Lubiącym eksponaty z dreszczykiem przypominamy, że na naszym portalu zobaczyć można inne naczynie, w którym przechowywano prawdziwą głowę umarlaka –  Słój apteczny na czaszkę ludzką spreparowaną.

Mamy nadzieję, że ta skromna zapowiedź rozbudzi ciekawość wszystkich miłośników historii medycyny. O dacie publikacji obiektów z Muzeum Farmacji Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego będziemy informować na blogu, a tymczasem polecamy zapoznać się z eksponatami zdigitalizowanymi w ramach poprzedniego projektu.

Opracowanie: Adam Spodaryk (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

„Zapach luksusu” – kolekcja flakonów perfumowych ze zbiorów rodziny Sosenków na portalu Wirtualne Muzea Małopolski

„Słowo »luksus« odnosi nas do światła (od łacińskiego lux), które sprawia, że rzeczy stają się widoczne. A idąc dalej – to za sprawą flakonu ulotne perfumy stają się widoczne, uzyskują swoją przedmiotową reprezentację” (Maciej Topolski, Antropologia zapachu).

Delikatne i smukłe, obłe lub kubiczne, minimalistyczne i bogato zdobione – flakony perfumowe z kolekcji rodziny Sosenków – uwodzą zmysły, przyciągają wzrok i rozbudzają wyobraźnię. Jak pachniały substancje, kadzidła i mieszanki suszonych kwiatów przechowywane w tych naczyniach? Kto ich używał? W jaki sposób komponowano perfumy? Dlaczego niektóre zapachy nas zniewalają, a inne odrzucają?

„Zmysły pozostają wciąż nieznanym terytorium, kolonizowanym powoli przez neurologów, kognitywistów, antropologów i historyków. Ci nasi codzienni towarzysze do dziś skrywają wiele tajemnic, choć »sensologia« ma długą tradycję, która zrodziła się w starożytnych cywilizacjach Indii i Chin. (…) Wiek XX przyniósł niepowstrzymaną stymulację wszelkich zmysłów, zniewalając człowieka hałasem miasta, magmą obrazów, postindustrialną kulturą wolnego czasu w znacznej mierze skoncentrowaną na dostarczaniu ciału zmysłowych bodźców; wiek XX i XXI skonfrontował jednostkę z wirtualnymi światami, potęgując zarówno konfuzję w sprawie zmysłów, jak i fascynację tym tematem” (Roma Sendyka, Antropologia Zmysłów, „Autoportret” 3 (35), 2011, s. 20).

Węch jest podobno pierwszym zmysłem, jaki rozwija się w naszym mózgu. Już w okresie prenatalnym zaczynamy przetwarzać emocjonalne reakcje na aromaty. Receptory węchowe są wyjątkowym miejscem najbliższego kontaktu układu nerwowego ze światem zewnętrznym. Kiedy wyczuwamy konkretny zapach, to nieświadomie łączymy go z częścią naszej pamięci. Zapach jest bodźcem, który umożliwia przywoływanie najróżniejszych wspomnień. Ten zindywidualizowany zapis powoduje, że woń wywołuje zupełnie inną reakcję w każdym z nas. Badania nad olfaktoryką (nauką o zapachach) pokazały, że człowiek przetwarza bodźce zapachowe inaczej niż pozostałe zmysłowe wrażenia, a wrażliwość na zapachy nie jest cechą stałą i niezmienną.

Już w starożytności ludzie przywiązywali wagę do zapachu i chcieli pachnieć. Pochodzenie perfum przypisuje się Egipcjanom, którzy wykorzystywali substancje zapachowe w ceremoniach religijnych, przygotowaniach pogrzebowych oraz w życiu codziennym. Archeolodzy odkryli wyjątkowo dobrze zachowany flakon z perfumami pochodzący ze starożytnego Egiptu i należący do królowej Hatszepsut, zmarłej około 1457 roku p.n.e. Persowie przyjęli stosowanie perfum jako znak statusu społecznego, a Grecy i Rzymianie zaczęli postrzegać tworzenie perfum jako sztukę i produkować je w dużych ilościach. W XVIII wieku towarem luksusowym była woda kolońska, której zapach przypominał „wiosenny poranek we Włoszech, żonkile i kwiaty pomarańczy po deszczu” (wypowiedź Johanna Marii Fariny – twórcy wody kolońskiej). Tylko Napoleon mógł sobie pozwolić na aplikowanie jednej butelki dziennie tych drogich perfum. Współcześnie poszukujemy dla siebie dobrze dobranego i oryginalnego zapachu.

Po ulotnych zapachach z minionych epok pozostały flakoniki, butelki – materialne świadectwo.

Flakon marki Chanel projektu Lou Doufmana, Fundacja Zbiorów Rodziny Sosenków, domena publiczna

Kolekcja rodziny Sosenków jest efektem rodzinnej pasji kolekcjonowania przedmiotów „z historią”. Ideą stworzenia zbiorów zatytułowanych Zapach luksusu było zaprezentowanie dziejów flakonu perfumowego jako dzieła sztuki, od prehistorii do czasów współczesnych. Autorką tej koncepcji jest Katarzyna Sosenko – historyczka sztuki, antykwariuszka oraz kuratorka. Kolekcja przez nią stworzona ma charakter unikatowy. Różnorodność eksponatów pozwala na interpretowanie ich na wielu płaszczyznach: artystycznej, historycznej, kulturowej, a także obyczajowej. Digitalizacja zbiorów rodziny Sosenków – 113 naczyń na perfumy ilustrujących historię zapachu – to możliwość spotkania z pierwszą na portalu kolekcją prywatną. Kruche przedmioty, otoczone aurą wieczności, są świadectwem o przemijających epokach i ludziach w nich żyjących. Flakony perfumowe są także źródłem wiedzy na temat dawnego wzornictwa. Forma naczyń oraz indywidualna ornamentyka pozwalają określić ówczesne preferencje estetyczne. W kolekcji znajduje się wiele flakonów projektowanych przez wybitnych artystów, a także opakowania prezentujące rozwój grafiki użytkowej i sztuki reklamy. Na szczególną uwagę zasługują projekty Renégo Lalique’a – artysty zatrudnionego przez Francois Coty’ego i Lou Doufmana – twórcy projektu flakonu na najsłynniejsze perfumy na świecie: Chanel Nr 5, których forma od czasu powstania w 1921 roku do dziś nie uległa zmianie. Doskonałym przykładem wyszukanych projektów jest także Firma Roger & Gallet, która otrzymała Grand Prix na Wystawie Światowej w Paryżu w 1900 roku za luksusowy futerał z czerwonego, satynowego jedwabiu. Swoją formą zachwyca modernistyczny flakon o kubicznej bryle zaprojektowany przez duet Louisa Süego i Andrégo Marego. Ich projekty, inspirowane kubizmem, zafascynowały ówczesny Salon Paryski i pozostają aktualne współcześnie.

Zmysłowa Kolekcja luksusu, na co dzień niedostępna dla szerokiej publiczności, zostanie opublikowana na portalu Wirtualne Muzea Małopolski wraz z pierwszym dniem wiosny – 21 marca 2019 roku. Wydarzeniem towarzyszącym publikacji będą warsztaty senselierskie, spotkanie o kolekcjonowaniu i zajęcia dla dzieci. Zapraszamy!

 

Opracowanie: Mirka Bałazy (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

 

Digitalizujemy renesansowe głowy wawelskie!

Już czas, wracamy na Wawel! Po digitalizacji arrasów i wybranych eksponatów z poszczególnych kolekcji Zamku Królewskiego na Wawelu przyszedł czas na słynne renesansowe głowy, które zdobią strop sali Poselskiej.

Sala ta, zwana też Pod Głowami, była – obok Senatorskiej – najbardziej reprezentatywnym pomieszczeniem renesansowej posiadłości królewskiej. Pierwotnie bowiem odbywały się tu posiedzenia sejmu. W niej też przyjmowano często poselstwa z obcych krajów. Kasetonowy strop sali Poselskiej był jednym z ostatnich etapów realizacji architektoniczno-rzeźbiarskiej i malarskiej dekoracji wnętrz zamku. I to on, wraz z umieszczonym poniżej malowanym fryzem ściennym z Historią życia ludzkiego, zadecydował o splendorze sali. Historia jego powstania sięga 31 stycznia 1535 roku, kiedy to zawarto umowę ze snycerzem Sebastianem Tauerbachem dotyczącą wykonania: 88 kasetonów okrągłych i ośmiobocznych, 88 kasetonów w formie krzyża, 194 rzeźbionych głów ludzkich, 88 rozet wielobocznych i 88 w kształcie krzyża oraz pomalowania i pozłocenia stropu. Czas realizacji umowy badacze oceniają na lata 1535–1540. Pierwszy strop, prawdopodobnie projektu Bartłomieja Berecciego, spłonął już w roku 1536. Kolejny, zaprojektowany już przez Tauerbacha, został ukończony w roku 1540.

Na początku wieku XIX, podczas przebudowy zamku na koszary wojska austriackiego, pułap Sali Poselskiej wraz z rzeźbionymi głowami został zniszczony. Ocalało jedynie 30 rzeźb uratowanych przez księżną Izabelę Czartoryską, która umieściła je w Puławach. Jednak w 1869 roku Rosjanie zarekwirowali 24 z nich i przewieźli do Moskwy. Sześć pozostałych znalazło się w kolekcji Bolesława Podczaszyńskiego, który następnie odsprzedał je rodzinie Tarnowskich. W 1921 roku Róża Tarnowska przekazała je do zbiorów wawelskich. W kolejnym roku, na mocy traktatu ryskiego, powróciły z Moskwy pozostałe 24 renesansowe głowy. Po konserwacji umieszczono je w nowym zrekonstruowanym stropie Sali Poselskiej. Był rok 1927. To te rzeźby będziemy mieli zaszczyt digitalizować, a następnie zaprezentować Państwu na naszym portalu.

Ta, którą prezentujemy dzisiaj i która została już przez nas zdigitalizowana, nie pochodzi z XVI wieku, lecz z ubiegłego stulecia. Jej autorem jest Xawery Dunikowski. Dziewczyna w wieńcu z róż jest jedną z 12 drewnianych rzeźb przygotowanych przez artystę w ramach projektu uzupełnienia brakujących głów w stropie sali Poselskiej.

„W roku 1924, po odzyskaniu renesansowych głów wawelskich, z inicjatywy prof. Adolfa Szyszko-Bohusza (1883–1948), stojącego na czele Kierownictwa Odnowienia Zamku, podjęto decyzję o uzupełnieniu zespołu. W 1925 roku Xawery Dunikowski otrzymał zlecenie, pracował nad nim przez kilka lat. Realizację przerwano w roku 1928, kiedy Komitet Robót w Gmachach Reprezentacyjnych Rzeczypospolitej wypowiedział się ostatecznie przeciwko umieszczeniu współczesnych rzeźb obok renesansowych, co potwierdziło Ministerstwo Robót Publicznych. We wrześniu 1927 roku, w związku z planowanym przyjazdem prezydenta Ignacego Mościckiego, kilka rzeźb autorstwa Dunikowskiego umieszczono czasowo w stropie sali Poselskiej, wśród nich była Uczennica w wieńcu z róż. W zbiorach Zamku Królewskiego na Wawelu znajduje się dwanaście dzieł z cyklu Głowy wawelskie wykonanych w drewnie (wśród nich autoportret Dunikowskiego) oraz dwa w gipsie.
Dunikowski – nawiązując formalnie do zachowanych rzeźb renesansowych – ukazał znane osobistości Krakowa lat 20. XX wieku. Wśród sportretowanych byli: prof. Adolf Szyszko-Bohusz, członkowie Komitetu Wawelskiego, politycy (wojewoda Ludwik Darowski, prezydent Krakowa Karol Rolle) i intelektualiści. Artysta ukazał też artystów, m.in. Teodora Axentowicza, Józefa Mehoffera, Leona Wyczółkowskiego, fotografa Józefa Kuczyńskiego, kolekcjonera Feliksa Mangghę-Jasieńskiego oraz Zofię Jachimecką – wybitną tłumaczkę literatury włoskiej. Z kolei do portretów postaci historycznych pozowali: Jan Hopliński – malarz i technolog związany z krakowską Akademią Sztuk Pięknych (Bolesław Śmiały) i Anna Jarocka – żona malarza Władysława (Anna Jagiellonka). Rzeźby z cyklu Głowy wawelskie były wielokrotnie prezentowane w kraju i zagranicą, zyskując uznanie krytyki i publiczności” (Agnieszka Janczyk, Zamek Królewski na Wawelu).

 

Wyświetlanie 1 - 5 z 9 rezultatów.
Pozycji na stronę 5
z 2