Blog

Wpisy oznaczone tagiem chrześcijaństwo .

Co trzyma Matka Boska?

W poprzednim wpisie (Co trzyma Dzieciątko?) przywołałam kilka przykładów atrybutów trzymanych przez Jezusa w przedstawieniach Madonny z Dzieciątkiem. Teraz czas przyjrzeć się, co może w swojej dłoni prezentować Matka Boska. Oczywiście w wielu przypadkach atrybuty są zamiennie trzymane przez Marię lub Chrystusa: zdarza się zatem Madonna z książką lub z jabłkiem – o znaczeniu tych atrybutów pisałam we wspomnianym wcześniej tekście.

Królewskie berło

W sztuce gotyckiej bardzo popularne było przedstawienie Matki Boskiej jako Królowej Niebios: z koroną na głowie i berłem w dłoni. Przykładem takiego wizerunku jest Madonna z Gruszowa: drewniana figura powstała w przedostatniej dekadzie XIV wieku. Rzeźba ta znajdowała się niegdyś w nastawie ołtarzowej, zaś dziś jest w kolekcji Muzeum Archidiecezjalnego im. Kardynała Karola Wojtyły w Krakowie. Pierwotnie Matka Boska miała na głowie koronę, która nie zachowała się.

Madonna z Gruszowa, 1380–1390, Muzeum Archidiecezjalne im. Kardynała Karola Wojtyły w Krakowie. Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna


Określenie Marii jako Królowej Niebios ma korzenie średniowieczne, a być może sięga nawet czasów wczesnochrześcijańskich – pojawiało się co najmniej od XI wieku. Liturgia Godzin, zakorzeniona w zakonnych modlitwach, zawierała antyfony odnoszące się do Marii Królowej: Salve Regina, której kompozycję tradycja przypisała żyjącemu w XI wieku benedyktynowi Hermannowi von Reichenau, Ave Regina caelorum, pochodzącą prawdopodobnie z XII wieku, czy też Regina Caeli, pojawiającą się już w 1. połowie XIII wieku w modlitewnikach franciszkańskich, a powstałą zapewne jeszcze w poprzednim stuleciu. Jednakże ta ostatnia pieśń wedle średniowiecznych źródeł (takich jak Złota Legenda Jacopo da Varagine) pojawić się miała już w czasach świętego Papieża Grzegorza Wielkiego (zm. 604) – sami aniołowie mieli sławić Marię właśnie jako Królową Niebios.

Rajska papuga

Często zdarza się, że w przedstawieniach Matki Boskiej z Dzieciątkiem Jezus trzyma ptaszka – najczęściej jest to czyżyk lub szczygieł, które są zapowiedzią przyszłej męki Zbawiciela. Trafia się jednak także Maria lub Jezus z papugą – ten z kolei ptak miał w średniowieczu symbolikę maryjną. Wedle średniowiecznych legend papuga w raju nauczyła się słowa Eva, co nawiązuje do Marii interpretowanej jako Nowa Ewa. Jednocześnie imię Eva jest odwróceniem łacińskiego pozdrowienia Ave, szczególnie kojarzonego z Marią w związku ze słowami, jakimi zwrócił się do niej archanioł w czasie Zwiastowania (Ave Maria). Pomimo interpretowania papugi w średniowiecznych bestiariach niekiedy jako symbolu uporu i krnąbrności, to skojarzenie z rajem i Ewą sprawiło, że ptak ten funkcjonował jako atrybut Matki Boskiej – szczególnie często pojawiał się w dekoracjach marginesów modlitewników Godzinek, poświęconych Najświętszej Marii Pannie.

Hans Sebald Beham, Madonna z Dzieciątkiem i papugą, grafika wyd. we Frankfurcie nad Menem w 1549 r., odbitka z Rijksmuseum w Amsterdamie.
Wikimedia Commons, domena publiczna


Słodka gruszka

W obrazie Madonna z gruszką z kościoła św. Małgorzaty w Raciborowicach (1526), który dziś jako depozyt znajduje się w Muzeum Archidiecezjalnym w Krakowie, Jezus trzyma kiść winogron, zaś Maria – jak sam tytuł wskazuje – gruszkę. Niektóre interpretacje mówią, że znaczenie gruszki miało być takie samo jak jabłka, czyli po prostu odnosić się do owocu zakazanego z rajskiego drzewa, który zerwali Adam i Ewa. Jednakże nie jest to prawdopodobnie poprawne wyjaśnienie – przede wszystkim bowiem gruszka słynęła ze swojej słodyczy. W biblijnej Księdze Przysłów znajdziemy stwierdzenie: „Dobre słowa są plastrem miodu, słodyczą dla gardła, lekiem dla ciała”. Teologowie średniowieczni, na przykład św. Bonawentura, odnosili określenie słodyczy do Mądrości Bożej, ale przede wszystkim mianem słodkiej określano miłość. Najprawdopodobniej zatem gruszka w przedstawieniach Madonny z Dzieciątkiem odnosi się do słodyczy miłości Matki i Syna.

Madonna z gruszką z Raciborowic, 1526, Muzeum Archidiecezjalne w Krakowie.
Fot. Sakralne Dziedzictwo Małopolski, PIDZ UPJPII, CC-BY-NC-ND 3.0 PL


Co ciekawe, w tym obrazie są jeszcze orzechy: leżą one na parapecie przed Marią i Dzieciątkiem. Orzechy symbolizowały życie i płodność, ponieważ postrzegano je jako owoce będące jednym wielkim nasionem, z którego wyrosnąć ma nowa roślina. Taka symbolika może odnosić się do macierzyństwa Marii. Z drugiej strony orzech w swojej złożonej strukturze mógł symbolizować Chrystusa: zewnętrzna skorupka to ludzka postać Mesjasza, a ukryte w środku jądro to jego wewnętrzna boska natura. Być może także orzechy koło Marii i Jezusa są odniesieniem do starotestamentowej Pieśni nad Pieśniami, w której Oblubienica mówi: „Zeszłam do ogrodu orzechów, by spojrzeć na świeżą zieleń doliny, by zobaczyć, czy rozkwita krzew winny” (PnP 6:11).

Paradoksalna poziomka

Innym owocem – a zarazem kwiatem – który znajdziemy w dłoni jednej z małopolskich gotyckich Madonn jest poziomka: Madonna z poziomką to obraz tablicowy z trzeciej ćwierci XV wieku, przechowywany w Muzeum Miejskim w Żywcu (jako depozyt tamtejszej parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny). Ze źródeł wynika, że obraz pochodzi z Krakowa, a do Żywca trafił w XVII wieku.

Poziomki pojawiały się w sztuce średniowiecznej w przedstawieniach raju – mogą zatem po prostu symbolizować zbawienie, lub odnosić się do grzechu pierworodnego. Jednocześnie poziomka symbolizowała zmysłową radość i rozkosz, a jako owoc pełen małych pesteczek odnosiła się do płodności. W kontekście Marii owoc ten może zarówno podkreślać zwycięstwo Marii nad cielesnymi żądzami, jak i odnosić się do jej świętego macierzyństwa. To właśnie ten ostatni aspekt – paradoks dziewiczego macierzyństwa – znakomicie mógł ukryć się w symbolu poziomki, ponieważ ta właśnie roślina kwitnie i owocuje jednocześnie. Paradoksalne zestawienie kwiatu i dojrzałego owocu na jednej gałązce mogło odnosić się do osoby Marii, która jest jednocześnie Matką i Dziewicą. Biały kwiat symbolizuje jej czystość, a czerwony owoc to „owoc jej żywota – Jezus”.

Madonna z poziomką, trzecia ćwierć XV w., Muzeum  Miejskie w Żywcu. Fot. M. Szczypiński, Pracownia Fotograficzna MNK

 

Miłosna róża

Róża to kwiat wyjątkowy, symbolizujący miłość, co znajdowało odzwierciedlenie także w średniowiecznej literaturze świeckiej. Maryjne modlitwy określono mianem „różańca” z łac. rosarium, czyli „ogród różany”, a w sztuce średniowiecznej pojawiały się przedstawienia Madonny w krzewie różanym lub właśnie w różanym ogrodzie. Czerwone róże najczęściej odnoszono do wspomnianej już miłości, ale róża biała mogła także symbolizować czystość. Gdy Matka Boska trzyma w dłoni różę, często jest ona pozbawiona kolców: to kolejne porównanie Marii do biblijnej Ewy. Maria jest bowiem kwiatem bez skazy, podczas gdy Ewa, przez którą na ludzkość spadł grzech, jest ostrym cierniem. Ponadto róża bez kolców mogła symbolizować Niepokalane Poczęcie Najświętszej Marii Panny, którego kult rozwinął się w późnym średniowieczu. W naturze bowiem róże mają kolce, a każdy człowiek rodzi się obciążony grzechem pierworodnym. Jedynie Niepokalanie Poczęta Maria miałaby być tego naturalnego obciążenia pozbawiona, niczym kwiat róży pozbawiony kolców.

Matka Boska Gajowska, ok. 1500, kościół Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Gaju, fot. Sakralne Dziedzictwo Małopolski, PIDZ UPJPII, CC-BY-NC-ND 3.0 PL


Dzika czerwona róża o pięciu płatkach bywała także odnoszona do pięciu ran Chrystusa, a więc mogła funkcjonować jako zapowiedź jego męki. Dodatkowo w starotestamentowej Mądrości Syracha pojawia się porównanie Bożej Mądrości do krzewu róży (Syr 24, 14).

Lilia niewinności

Teolog Petrus Cantor pisał w XII wieku, iż Marię można przyrównać do lilii, ponieważ kwiat ten słynie z piękna, rozsiewa zapachy, leczy rany i wyrasta na ziemi nieurodzajnej. Przede wszystkim jednak lilia jest symbolem czystości, dziewictwa – stąd jej obecność w dłoniach wielu świętych. Najczęściej jednak lilie znajdowały się w przedstawieniach Zwiastowania: to moment Wcielenia, gdy Dzieciątko zaczyna rozwijać się w łonie Marii, choć ona sama pozostaje dziewicą. I to właśnie ową tajemnicę dziewiczego macierzyństwa Marii podkreślali artyści, wkładając kwiat lilii w jej dłoń. W gotyckiej sztuce małopolskiej znakomitym przykładem takiego przedstawienia jest Madonna Apokaliptyczna z kościoła Matki Bożej Różańcowej w Przydonicy, datowana na szóstą dekadę XV wieku.

Madonna Apokaliptyczna, kościół Matki Bożej Różańcowej w Przydonicy, ok. 14501460.
Wikimedia Commons, domena publiczna


Co ciekawe, atrybut maryjny w postaci lilii przeszedł także do specyficznych średniowiecznych ludowych legend, których ilustracje możemy znaleźć w ówczesnych rękopisach. Na przykład na jednym z marginesów w tak zwanych Godzinkach Taymouth (Anglia, 2. ćw. XIV w.) znajduje się ilustracja opowieści o pewnym niepiśmiennym zakonniku: nauczenie się czytania oraz różnych modlitw po łacinie przerastało jego możliwości intelektualne. Zdołał się on tylko nauczyć modlitwy Ave Maria, ale najwyraźniej w zupełności wystarczyło mu to do zbawienia. Oto bowiem kiedy umarł, w cudowny sposób z jego ust wyrósł właśnie kwiat lilii.

The Taymouth Hours, ok. 1325–1335, południowa Anglia (Londyn?). The British Library, Yates Thompson 13, f. 161v, domena publiczna


Owoce, kwiaty oraz ptaszki – wszystkie te atrybuty Matki Boskiej możemy generalnie odnosić do rajskiego ogrodu, miłości oraz kobiecości. Ze wszystkich świętych niewątpliwie to właśnie Maria występowała z największą ilością rozmaitych przedmiotów o symbolicznym znaczeniu. Poza tymi, które Madonna trzyma w dłoni, są jeszcze inne, które uzupełniają jej wizerunki, na przykład leżąc u jej stóp. Ponownie można podsumować, że to już materiał na osobną opowieść. 

dr Magdalena Łanuszka – absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, doktor historii sztuki, mediewistka. Ma na koncie współpracę z różnymi instytucjami: w zakresie dydaktyki (wykłady m.in. dla Uniwersytetu Jagiellońskiego, Akademii Dziedzictwa, licznych Uniwersytetów Trzeciego Wieku), pracy badawczej (m.in. dla University of Glasgow, Polskiej Akademii Umiejętności) oraz popularyzatorskiej (m.in. dla Archiwów Państwowych, Narodowego Instytutu Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów, Biblioteki Narodowej, Radia Kraków, Tygodnika Powszechnego). W Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie administruje serwisem Art and Heritage in Central Europe oraz prowadzi lokalną redakcję RIHA Journal. Autorka bloga o poszukiwaniu ciekawostek w sztuce: www.posztukiwania.pl.

Pozostałe teksty Magdaleny Łanuszki na portalu:

Co oznacza skrót IHS?
Co trzyma Dzieciątko?
Jaki ojciec, taki syn
Królowa Jadwiga w katedrze na Wawelu
Memento mori: Śmierć i dziewczyna
Modlitwa Chrystusa w Ogrójcu w realizacji Wita Stwosza

Niezwykłe przygody świętego Mikołaja
Niezwykły program dekoracji kielicha z kolekcji Muzeum Archidiecezjalnego w Krakowie
Winne opowieści – część pierwsza
Winne opowieści – część druga
Włochata Maria Magdalena z Moszczenicy
„Od powietrza […] wybaw nas Panie!”, czyli o wybranych świętych „od zarazy”
Od szaleństwa do pokuty, czyli o wybranych przedstawieniach karnawału i postu
Skarb znaleziony na strychu. Co się kryje w ikonie Hodegetrii z Nowej Wsi?

Smoki w sztuce średniowiecznej: profanum
Smoki w sztuce średniowiecznej: sacrum
Średniowieczna miłość cudzołożna
Średniowieczne kobiety fatalne
Utopiony święty, który trzymał język za zębami,  czyli opowieść o Janie Nepomucenie

Zakryj usta, zakryj nos!

Zmartwychwstanie w sztuce średniowiecznej

Co trzyma Dzieciątko?

W przedstawieniach Matki Boskiej z Dzieciątkiem bardzo ważną rolę odgrywają atrybuty trzymane przez Marię, Jezusa albo przez obie te postacie. W sztuce sakralnej przedmioty te nigdy nie były przypadkowe, lecz miały określone teologiczne znaczenie. To, co trzyma Dzieciątko Jezus, odnosi się do niego samego – ale ta symbolika może być zupełnie różna, w zależności od tego, z jakim atrybutem mamy do czynienia. Może to być zapowiedź przyszłej męki Zbawiciela, może podkreślać jego boską naturę, może także odnosić się do określonych cytatów biblijnych.

Antyczny zwój

Chyba najstarszym atrybutem Dzieciątka jest zwój – trzyma go ono już w tak wczesnych przedstawieniach, jak ikona z klasztoru św. Katarzyny na górze Synaj datowana na VI wiek. W starożytności teksty miały formę zwojów, które z czasem zostały zastąpione przez księgi w postaci kodeksów. Jednakże szczególnie w sztuce bizantyńskiej, a potem prawosławnej, przez kolejne stulecia nadal często ukazywano Dzieciątko ze zwojem w dłoni. Dodatkowo, Jezus ukazywany był jako uosobienie dojrzałości. Z tego powodu w wielu ikonach na jego czole jest widoczny nawet specyficzny guz, który miał podkreślać mądrość Wcielonego Słowa. Najczęściej uważa się, że zwinięty rulon w dłoni Jezusa to Ewangelia – sam Chrystus jest Słowem, które stało się Ciałem. Doskonałym przykładem takiego przedstawienia jest ikona z Nowej Wsi, datowana na koniec XV wieku i obecnie przechowywana w Muzeum Okręgowym w Nowym Sączu. Dodatkowo w tym akurat obrazie Madonnę z Dzieciątkiem otaczają prorocy zapowiadający zbawienie oraz hymnografowie sławiący Bogurodzicę w kolejnych stuleciach – postacie te również ukazywano ze zwojami odnoszącymi się do ich pism (przeczytaj więcej o Hodegetrii z Nowej Wsi: M. Łanuszka, Skarb znaleziony na strychu).

Matka Boska Hodegetria w otoczeniu proroków, hymnografów i świętych, koniec XV wieku, Nowa Wieś, Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu. Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna


Księga pełna mądrości

W wielu średniowiecznych przedstawieniach Dzieciątko Jezus trzyma jednak nie zwój, ale księgę. Symbolika tego przedmiotu może być taka sama, jak zwoju, może nieść skojarzenie z początkiem Ewangelii wg św. Jana: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła” (J 1:1-5). Z drugiej strony księga bywa także interpretowana jako Stary Testament: oto bowiem Chrystus jest Wcielonym Słowem, spełnioną obietnicą daną przez Boga właśnie w Starym Testamencie. Odwieczną mądrość Dzieciątka podkreślano czasem w ten sposób, że ukazywano je jako czytające księgę – mimo, że Jezus w ramionach Marii jest małym dzieckiem, to czyta niczym dorosły. Takie przedstawienie reprezentuje Madonna z Gruszowa – drewniana figura Matki Boskiej z Dzieciątkiem, datowana na lata około 1380–1390. Rzeźba ta znajdowała się niegdyś w nastawie ołtarzowej (ma otwarty, wyżłobiony tył), a dziś jest w kolekcji Muzeum Archidiecezjalnego im. Kardynała Karola Wojtyły w Krakowie.

Madonna z Gruszowa, 1380–1390, Muzeum Archidiecezjalne im. Kardynała Karola Wojtyły w Krakowie. Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna


Pióro maczane w kałamarzu

Istnieją jednak jeszcze bardziej specyficzne przedstawienia odnoszące się do Chrystusa-Wcielonego Słowa, a mianowicie Madonny z kałamarzem. Najczęściej w takich przedstawieniach Dzieciątko trzyma pióro. Temat ten, po niemiecku zwany Tintenfassmadonna, pojawił się około 1400 roku. Popularny był w Europie Północnej: w niemieckich rzeźbie i malarstwie oraz w niderlandzkich i paryskich rękopisach. Przyjęto, że odnosi się on do przedstawień Chrystusa jako Nauczyciela. Znakomitym przykładem może być miniatura z niderlandzkich Godzinek Katarzyny de Clèves, dziś przechowywanych w the Morgan Library and Museum w Nowym Jorku (ok. 1440). Fundatorka – córka księcia Clèves i żona Arnolda księcia Geldrii – została ukazana jako klęcząca przed Madonną z kałamarzem. Dzieciątko nie tylko trzyma tu pióro, którym sięga do kałamarza, ale w dodatku ma na głowie specyficzną czapeczkę. To bardzo rzadkie przedstawienie – najprawdopodobniej jest nakryciem głowy skryby czy też pisarza. Może odnosić się do psalmu 45 (44), który stanowił element oficjum liturgii godzin: „Z mego serca tryska piękne słowo: utwór mój głoszę dla króla; mój język jest jak rylec biegłego pisarza” (Ps 45: 2).

Księżna de Clèves przed Madonną z Dzieciątkiem, Godzinki Katarzyny de Clèves, Utrecht, ok. 1440,
The Morgan Library & Museum, MS M.917/945, f. 1v, domena publiczna

 

Złote jabłko królewskie

Dzieciątko z księgą, zwojem czy piórem może być określone jako Chrystus-Nauczyciel. Kolejną opcją natomiast jest Chrystus-Władca świata: jeśli nie w koronie na głowie, to przynajmniej ze złotym jabłkiem będącym insygnium władzy. Berło do kompletu zazwyczaj trzyma Matka Boska. Przykładem takiego przedstawienia może być gotycka figura z Krzywaczki, w typie tzw. Pięknej Madonny, datowana na drugie dwudziestolecie XV wieku.

Madonna z Dzieciątkiem, ok. 1420–1440, kościół Trójcy Świętej w Krzywaczce.
Digitalizacja: Sakralne Dziedzictwo Małopolski, PIDZ UPJPII, CC-BY-NC-ND 3.0 PL


Czasami zdarza się, że królewskie jabłko ma formę globu, co dodatkowo podkreśla władzę Chrystusa nad całym światem. Przedstawienia Chrystusa władcy – w sztuce zachodniej funkcjonujące jako Maiestas Domini – charakteryzowały się frontalnym ujęciem, gestem błogosławieństwa oraz atrybutem w postaci globu. Podobne ujęcia Jezusa mogły pojawiać się także w przedstawieniach Madonny z Dzieciątkiem.

Matka Boska z Dzieciątkiem, przed 1644, kościół Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Gaju.
Fot. Sakralne Dziedzictwo Małopolski, PIDZ UPJPII, CC-BY-NC-ND 3.0 PL


Owoc: zakazany lub eucharystyczny

Jabłko w dłoni Dzięciątka bardzo często jest jednak po prostu owocem – przykładem takiego ujęcia jest słynna Madonna z Krużlowej (ok. 1410, Muzeum Narodowe w Krakowie). To odniesienie do owocu zjedzonego przez Adama i Ewę w raju. Co prawda Biblia nie mówi, że było to jabłko (lecz owoc z drzewa poznania dobra i zła), to jednak tak właśnie najczęściej ukazywano w sztuce ów zakazany owoc. Prawdopodobnie powodem było podwójne znaczenie słowa malum w języku łacińskim, które oznacza zarówno jabłko, jak i zło. Od owego zakazanego owocu zaczął się upadek ludzkości przez popełnienie grzechu, a Jezus i Maria mieli przynieść obiecane odkupienie tego grzechu. Zakładano wręcz, że Marię można określić jako nową Ewę, a Chrystusa jako nowego Adama: przez pierwszych Adama i Ewę przyszedł grzech, a przez „nowych” Adama i Ewę przychodzi na świat zbawienie. Stąd też jabłko w dłoniach Dzieciątka.

Madonna z Krużlowej, ok. 1410, Muzeum Narodwe w Krakowie. Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna


Nie zawsze jednak owocem, który trzyma Dzieciątko, jest jabłko. Na przykład w obrazie Madonna z gruszką z kościoła św. Małgorzaty w Raciborowicach (1526), który dziś jako depozyt znajduje się w Muzeum Archidiecezjalnym w Krakowie, Jezus trzyma kiść winogron. Chrystus w swoich przypowieściach wielokrotnie odnosił się do winnic i winnych krzewów: zapowiadając swą mękę (Łk 20, 9-19, Mt 21, 33-46; Mk 12, 1-12) albo nauczając o bożym miłosierdziu i nagrodzie w Niebie (Mt 20, 1-16). Sam o sobie powiedział: „Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity” (J 15,5). Oczywiście winogrono ma także symbolikę eucharystyczną, a ponadto odnosi się do starotestamentowej opowieści o tym, jak Izraelici przynieśli olbrzymie winne grono z ziemi Kanaan, co było dowodem na żyzność Ziemi Obiecanej. Bóg bowiem spełnia wszystkie swe obietnice, a najważniejszą z nich jest obietnica Odkupienia, która spełniła się w osobie Jezusa (czytaj także: M. Łanuszka, Winne opowieści – część druga).

Madonna z gruszką z Raciborowic, 1526, Muzeum Archidiecezjalne w Krakowie.
Fot. Sakralne Dziedzictwo Małopolski, PIDZ UPJPII, CC-BY-NC-ND 3.0 PL


Ptaszek albo smoczek

Dość często zdarza się także, że Dzieciątko Jezus trzyma w dłoni ptaszka – najczęściej jest to szczygieł o charakterystycznej czerwonej główce. Ptak ten odnosi się do przyszłej męki Chrystusa, ponieważ szczygły miały żyć wśród cierni, co łączono z koroną cierniową. Ponadto czerwona plamka na głowie szczygła interpretowana była jako nawiązanie do krwi Chrystusa.

Zrywający się do lotu ptak symbolizował zmartwychwstanie, a poza tym w apokryficznych opowieściach o dzieciństwie Jezusa (już w starożytnej Ewangelii Tomasza znanej także jako Dzieciństwo Pana) występowała także historia o tym, jak mały Chrystus w cudowny sposób ożywił gliniane ptaszki.

Madonna z poziomką, trzecia ćwierć XV w., Muzeum  Miejskie w Żywcu. Fot. M. Szczypiński, Pracownia Fotograficzna MNK


Zdecydowanie rzadziej występującym, choć niewątpliwie ciekawym atrybutem w dłoni Dzieciątka, bywa tak zwana sosułka, czyli średniowieczny smoczek. Było to zawiniątko z płótna, najczęściej napełnione makiem z mlekiem i miodem – ssanie go niewątpliwie miało działanie uspokajające i może także usypiające. W przypadku przedstawień Madonny z Dzieciątkiem sosułkę interpretuje się najczęściej jako nawiązanie do przyszłej męki Chrystusa, jako że z maku powstawały środki uśmierzające bol. Na podobnej zasadzie w średniowiecznych przedstawieniach Opłakiwania lub Ukrzyżowania pojawiały się na trawnikach liście babki znane ze swego działania przeciwkrwotocznego. Bardzo często oprócz sosułki Dzieciątko trzyma wspomnianego wcześniej ptaszka – szczygła lub czyżyka – jako dodatkową zapowiedź przyszłej męki.

Albrecht Dürer, Madonna z czyżykiem, 1506, Gemäldegalerie der Staatlichen Museen zu Berlin. Fot. José Luiz Bernardes Ribeiro, CC BY-SA 4.0


Dzieciątko z dzwonkami

Zupełnie wyjątkowym przedstawieniem jest natomiast Jezus muzykujący, choć z teologicznego punktu widzenia nie powinno to być aż tak zaskakujące. Koncepcja harmonii wszechświata (kosmosu zbudowanego wedle matematycznych zasad odnoszonych do idealnej muzyki) osadzona jest w teoriach starożytnych, zaś wczesnochrześcijańscy teologowie przejęli ją, określając Chrystusa jako twórcę owej harmonii. Aniołowie oraz święci w niebie mieli tworzyć chóry wyśpiewujące chwałę bożą – w sztuce to właśnie aniołowie najczęściej przedstawiani byli z instrumentami. Tymczasem w niewielkim obrazku z lat 90. XV wieku, wiązanym z niderlandzkim malarzem Geertgenem tot Sint Jansem, widzimy – oprócz aniołów muzykujących oraz trzymających narzędzia męki Chrystusa – Dzieciątko grające na dzwonkach.

Geertgen tot Sint Jans (lub warsztat), Gloryfikacja Madonny, ok. 1490, Museum Boijmans Van Beuningen w Rotterdamie.
Wkimedia Commons, domena publiczna


W wielu przedstawieniach Madonny z Dzieciątkiem osobne atrybuty – o oddzielnym znaczeniu – trzyma także Matka Boska. To już jednak materiał na osobną opowieść.

dr Magdalena Łanuszka – absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, doktor historii sztuki, mediewistka. Ma na koncie współpracę z różnymi instytucjami: w zakresie dydaktyki (wykłady m.in. dla Uniwersytetu Jagiellońskiego, Akademii Dziedzictwa, licznych Uniwersytetów Trzeciego Wieku), pracy badawczej (m.in. dla University of Glasgow, Polskiej Akademii Umiejętności) oraz popularyzatorskiej (m.in. dla Archiwów Państwowych, Narodowego Instytutu Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów, Biblioteki Narodowej, Radia Kraków, Tygodnika Powszechnego). W Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie administruje serwisem Art and Heritage in Central Europe oraz prowadzi lokalną redakcję RIHA Journal. Autorka bloga o poszukiwaniu ciekawostek w sztuce: www.posztukiwania.pl.

Pozostałe teksty Magdaleny Łanuszki na portalu:

Co oznacza skrót IHS?
Jaki ojciec, taki syn
Królowa Jadwiga w katedrze na Wawelu
Memento mori: Śmierć i dziewczyna
Modlitwa Chrystusa w Ogrójcu w realizacji Wita Stwosza

Niezwykłe przygody świętego Mikołaja
Niezwykły program dekoracji kielicha z kolekcji Muzeum Archidiecezjalnego w Krakowie
Winne opowieści – część pierwsza
Winne opowieści – część druga
Włochata Maria Magdalena z Moszczenicy
„Od powietrza […] wybaw nas Panie!”, czyli o wybranych świętych „od zarazy”
Od szaleństwa do pokuty, czyli o wybranych przedstawieniach karnawału i postu
Skarb znaleziony na strychu. Co się kryje w ikonie Hodegetrii z Nowej Wsi?

Smoki w sztuce średniowiecznej: profanum
Smoki w sztuce średniowiecznej: sacrum
Średniowieczna miłość cudzołożna
Średniowieczne kobiety fatalne
Utopiony święty, który trzymał język za zębami,  czyli opowieść o Janie Nepomucenie

Zakryj usta, zakryj nos!

Zmartwychwstanie w sztuce średniowiecznej

„Długoś już jeździł, daj niech ja teraz pojeżdżę” – kilka słów o Osiołku Palmowym i obrazoburstwie

Przy okazji zbliżającej się Niedzieli Palmowej warto przypomnieć prezentowaną na naszym portalu, a pochodzącą z Szydłowca, późnogotycką figurę Chrystusa na tak zwanym Osiołku Palmowym ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie. Zachęcamy również do lektury tekstu na naszym blogu, który dotyczy wykorzystania tak zwanych Osiołków Palmowych w dramatyzowanej liturgii Niedzieli Palmowej. Tym razem chcielibyśmy zwrócić uwagę nie na ich rolę w oprawie kultu religijnego, ale na kontrowersje wokół wykorzystania tego rodzaju rekwizytów liturgicznych.

Zwyczaj prowadzenia Chrystusa na osiołku w czasie procesji Niedzieli Palmowej był popularny przez cały okres średniowiecza. Pierwsze głosy krytyczne wobec tego typu praktyk pojawiły się w okresie reformacji wraz z falą potępienia dla kultu obrazów lub dotychczasowej jego formy.

Rzeźba Chrystus na Osiołku Palmowym, Muzeum Narodowe w Krakowie, domena publiczna

Radykalni reformatorzy, będący zwolennikami ikonoklazmu, pozbywając się tego wszystkiego, co uważali za bałwany, sięgali często po spektakularne chwyty propagandowe. W roku 1523 wikary ze szwajcarskiego Ufenau – jako wyraz sprzeciwu wobec dotychczasowych form kultu – wykonał swojego rodzaju happening, a mianowicie wymienił figurę Osiołka Palmowego na drewno opałowe. Tym samym pokazał, ile w jego mniemaniu powinny być warte idole dla chrześcijanina.

Niekiedy akty obrazoburstwa dokonywane na figurach Chrystusa na Osiołku Palmowym przybierały formy tak teatralne, jak wcześniejsze ich wykorzystanie w liturgii. Za przykład niech posłużą trzy szwajcarskie przypadki odnotowane w kronice napisanej przez Renwarda Cysata, pisarza miejskiego w Lucernie:

Tłumaczenie: Wersja oryginalna:

„W Jonschwil w Turgoni w [regionie] stary Toggenburg […]
samowolny obrazoburca zrzucił ze Zwierzęcia Palmowego
[Osiołka Palmowego – przyp. AS] obraz [rzeźbę – przyp. AS]
Naszego Pana i kpiąco powiedział: »Długoś już jeździł,
daj niech ja teraz pojeżdżę«”
 


„zuo Jonschwyl im Thurgow old Toggenburg [...] hat ein
muothwilliger bildstürmer vnsers Herrn bild ab dem palmthier
geschlagen und spöttlich gesagt: »Du hast lang gnuog geritten,
muoßt mich jetz reiten laßen«”.

„[W Mellingen obrazoburcy] zrzucili obraz Naszego Pana
ze Zwierzęcia Palmowego, posadzili na studni w środku
miasta i wsadzili mu do ręki rybacką wędkę w taki sposób,
jakby łowił ryby”
 

„das bildt vnsers Herren ab dem palmthier mit grossem gespoth
genommen, auff den brunnen mitten in der statt gesetzt, vnd
ihme ein fisch ruethen in die hand gesteckht, als ob er fischete”

„[W Mersburgu nad Jeziorem Bodeńskim obrazoburcy]
zaatakowali i splądrowali kościół, a najzuchwalsi z nich
wizerunek Naszego Zbawiciela siedzącego na Zwierzęciu
Palmowym […] z wielką kpiną wyprowadzili z kościoła
i zrzucili z wysokiego brzegu do jeziora”.

„die kirchen gestürmt vnd geplunderet vnd etlich
der muthwilligisten die bildniß vnseres Seeligmachers
auf dem Palmthier sitzende […] mit großem gespött auß
der kirchen gezogen, und bey disem seewinckhel ab einer
hoche in den see hinab gesturzt”[1].

 

Erhard Schön, Skarga biednych prześladowanych bożków i obrazów świątynnych, drzeworyt, 1530, źródło: Wikimedia commons, domena publiczna.
 

W Rzeczpospolitej zwyczaj procesji z Osiołkiem Palmowym krytykował znany poeta i ewangelik, Mikołaj Rej. Obyczaj ten wymienił i wykpił wraz z innymi, jego zdaniem, zabobonnymi praktykami i przekonaniami katolików: „[…] W niedzielę mięsopustną, kto twarzy nie odmieni, maszkar, ubiorów ku djabłu podobnych sobie nie wymyśli, już jakoby nie uczynił chrześciańskiej [sic] powinności dosyć. W środopostną niedzielę, kto się nie wyspowiada, już w rozpaczy chodzić musi, bo go papież nie przeżegnał. W kwietnią niedzielę, kto bagniątka [bazia – przyp. AS] nie połknął a dębowego Chrystusa do miasta nie doprowadził, to już dusznego zbawienia nie otrzymał. W wielki piątek, jeśli kto boso nie chodził, Judaszowi z Piłatem nie łajał, albo jeśli twarz umył, już męki Pańskiej nie wspomniał. W sobotę wielką ognia i wody naświęcić, bydło tem kropić i wszystkie kąty w domu poczarować, to też rzecz pilna. W dzień wielkanocny, kto święconego nie je, już zły chrześcijanin. A iż w poniedziałek i z panią po uszy w błoto nie wpadnie a we wtorek kiczką w łeb nie weźmie, to już nie uczynił dosyć powinności swojej. W dzień Bożego wstąpienia, kto Jezusa lipowego powrozem do nieba wciągnie a djabła z góry zrzuci a potem z nim po ulicach biega, to wielkie odpusty a przysługi sobie ku Panu Bogu otrzyma. W dzień ś. Jana bylicą się opasać a całą noc około ognia skakać i toć też niemałe uczynki miłosierne”[2].

W katolickich regionach Europy procesje z figurą Chrystusa na Osiołku Palmowym utrzymały się również po reformacji, choć straciły na popularności. O ciągłej żywotności tego zwyczaju świadczą zachowane figury tego rodzaju pochodzące z XVII i XVIII wieku. Odejście od procesji z Osiołkiem Palmowym przyniosło właściwie dopiero Oświecenie. W diecezji krakowskiej praktyka ta została ostatecznie zakazana w 1780 roku.

Niedawno, bo w roku 1968, zwyczaj procesji Niedzieli Palmowej z udziałem Osiołka Palmowego został ożywiony w Tokarni w województwie małopolskim z inicjatywy lokalnego proboszcza, Jana Macha. Osiołek Palmowy w Tokarni został wykonany przez Józefa Wronę (ówczesnego kościelnego i snycerza-samouka) i jest wzorowany na prezentowanej na naszym portalu rzeźbie z Muzeum Narodowego w Krakowie. Może warto się wybrać i zobaczyć?

Opracowanie: Adam Spodaryk (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Bibliografia:

  1. Christian von Burg, „Das bildt vnsers Herren ab dem esel geschlagen”. Der Palmesel in den Riten derZerstörung, „Historische Zeitschrift. Beihefte”, t. 33 (seria nowa), 2002: Macht und Ohnmacht derBilder. Reformatorischer Bildersturm im Kontext der europäischen Geschichte, s. 117–141;
  2. Wojciech Marcinkowski, „Chrystus na osiołku” z Szydłowca, „Spotkania z zabytkami”, 3–4, 2012, s. 26–31;
  3. Mikołaj Rej, Kazania Mikołaja Reja, czyli świętych słów a spraw Pańskich, które tu sprawował Pan a Zbawiciel nasz na tym świecie, jako prawy Bóg, będąc w człowieczeństwie swojem, Kronika albo Postyla, polskim językiem a prostym wykładem krótko uczyniona, zestawił i wydał x. Teodor Hasse, Cieszyn 1883 [wydanie elektroniczne: Kraków 2012].
  4. Wojciech Walanus, Imago Ihesu in asino. O niezachowanym dziele sztuki gotyckiej we Lwowie, [w:] Fides ars scientia: studia dedykowane pamięci Księdza Kanonika Augustyna Mednisa, red. Andrzej Betlej, Józef Skrabski, Kraków 2010, s. 379–390.

[1] Wszystkie trzy przypadki cytuje: Christian von Burg, „Das bildt vnsers Herren ab dem esel geschlagen…, s. 117.

[2] Mikołaj Rej, Kazania Mikołaja Reja…, s. 333–334.

Wielkie święto krakowskiego szopkarstwa

Jest co świętować! 29 listopada 2018 roku Międzyrządowy Komitet ds. Ochrony Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO ogłosił, że krakowskie szopkarstwo zostało wpisane na Reprezentatywną Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości.

To pierwszy wpis Polski na tej liście. Szopkarstwo krakowskie znalazło się na niej obok tak znanych zjawisk kultury, jak: argentyńskie tango, japoński teatr Kabuki, kultura piwa w Belgii, hiszpańskie flamenco czy portugalskie fado. Mamy nadzieję, że uznanie ze strony UNESCO wpłynie na popularyzację niezwykłego krakowskiego zwyczaju, który już dzisiaj cieszy się zainteresowaniem zagranicznych turystów.

Tradycja wykonywania krakowskich szopek bożonarodzeniowych wywodzi się z średniowiecznych przedstawień jasełkowych, które z czasem wyewoluowały w dramaty liturgiczne. Początkowo pełniły one funkcję katechizacji szerokich mas. W epoce nowożytnej władze kościelne zakazały tego typu praktyk w związku z ich postępującą laicyzacją i coraz bardziej ludycznym charakterem. Niebagatelny wpływ na zanikanie tego rodzaju form świętowania miały zmiany życia religijnego i społecznego następujące w ramach reformacji oraz kontrreformacyjnej odnowy w łonie Kościoła katolickiego. Z podobnych powodów, na przestrzeni XVI, XVII i XVIII stulecia, zakazywano stosowania rzeźb służących dramatyzowaniu liturgii oraz niektórych zwyczajów karnawałowych (m.in. zakazano norymberskiego pochodu zapustnego znanego jako Schembartlauf). Zwyczaj budowania bożonarodzeniowych szopek zaczął się w XVIII wieku, kiedy jasełka przestały być oficjalnie organizowane przez instytucje kościelne i stały się domeną niższych warstw społeczeństwa – zarówno w mieście, jak i na wsi. Charakterystyczna architektoniczna forma szopki krakowskiej, ukształtowała się w XIX wieku na przedmieściach Krakowa i w otaczających go wsiach, w środowisku murarzy i robotników budowlanych, poszukujących zarobku w okresie jesienno-zimowym. O genezie i historii krakowskiego szopkarstwa więcej przeczytacie na naszym blogu.

Wpisanie krakowskiego szopkarstwa na Reprezentatywną Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości jest wielkim sukcesem i powodem do dumy nie tylko dla wytwórców szopek, ale również dla Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, które od lat jest organizatorem corocznego konkursu na najpiękniejszą szopkę krakowską. Pierwszy konkurs zorganizowano w Krakowie w roku 1937. Pomysłodawcą przedsięwzięcia był Jerzy Dobrzeniecki, ówczesny kierownik Biura Propagandy Zarządu Miejskiego i późniejszy dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Kolejna edycja konkursu odbyła się rok później. Po przerwie wymuszonej przez II wojnę światową, do organizacji konkursu powrócono już w roku 1945. Od tego czasu impreza organizowana jest corocznie. Tegoroczny, 76. konkurs już za nami. Serdecznie gratulujemy zdobywcom nagród!

Zasługi krakowskiego konkursu szopkarskiego są nie do przecenienia. Oprócz propagowania regionu i jego kulturowej specyfiki przyczynił się on do zachowania niezwykłej tradycji, która na początku XX wieku mimo popularności zdawała się zanikać. Stanisław Estreicher (1869–1939) w 1904 roku zanotował następujące słowa: „Szopkę widywałem od dzieciństwa i miejscami – jak prawie wszystkie dzieci w Krakowie – umiałem i umiem ją na pamięć”. Jednocześnie zasłużony krakowianin pisał, że: „Szopka po miasteczkach i wsiach pod Krakowem zaczyna zanikać; w znacznej części dlatego, ponieważ obchodzenie po wsiach z szopką połączone bywa ze zdemoralizowaniem obnoszących ją chłopaków, którzy cały ten czas piją i próżniaczą się. Duchowieństwo zaczęło więc zwalczać ten zwyczaj. Tak to wymagania moralności nie zawsze się dadzą pogodzić z chwalebną chęcią podtrzymania dawnego obyczaju”[1].

Dzięki Jerzemu Dobrzenieckiemu, pokoleniom pasjonatów dziedzictwa oraz – last but not least – samym twórcom szopek, zwyczaj przetrwał, a my co roku możemy cieszyć oczy kolejnymi pomysłowymi dziełami szopkarzy. Bogatą kolekcję szopek można zobaczyć z bliska na naszym portalu: szopka krakowska autorstwa Macieja Moszewa, szopka krakowska autorstwa Romana Sochackiego, szopka krakowska z lalkami, szopka kukiełkowa autorstwa Franciszka Zięby, szopka kukiełkowa z Wieliczki, szopka krakowska autorstwa Mariana Dłużniewskiego.

Dla mniejszych odbiorców portalu WMM polecamy dział „Zrób to sam”, gdzie można się dowiedzieć, jak samodzielnie wykonać szopkę–przytulankę inspirowaną muzealnymi eksponatami. Wesołych Świąt!

Opracowanie: Adam Spodaryk (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.


[1] Cytat za: Magdalena Kwiecińska, Szopkarstwo krakowskie w procesach kształtowania dziedzictwa miasta, „Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace Etnograficzne”, 2017, tom 45, z. 3, s. 333–350.

Wielkanoc na Wschodzie i Zachodzie

W tym roku Wielkanoc nabiera szczególnego wymiaru. Termin tego najważniejszego w roku liturgicznym święta chrześcijańskiego zbiega się w Kościele Zachodnim i Wschodnim. Warto przy tej okazji opowiedzieć o tym, jak wygląda Wielkanoc w rycie bizantyjskim, a więc jak jest obchodzona w Cerkwiach prawosławnych i grekokatolickich w porównaniu z obrządkiem rzymskokatolickim.

Fragment ikony „Ukrzyżowanie”, ok. 1631 rok, z kolekcji Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu


Do XVI wieku oba Kościoły Wielką Noc obchodziły w tym samym czasie. Wspólny sposób wyznaczania daty świąt ustalono jeszcze na Soborze Nicejskim w 325 roku. Wielkanoc wypada zawsze w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca, a więc po zrównaniu dnia z nocą. Rozdział nastąpił wraz z przejściem Kościoła Zachodniego z nieprecyzyjnego kalendarza juliańskiego na gregoriański (wprowadzony przez papieża Grzegorza XIII w 1582 roku), przy czym Kościół Wschodni tradycyjnie aż do dziś wykorzystuje kalendarz juliański w obliczeniach roku liturgicznego. Stosowanie różnych kalendarzy przez oba kościoły i narosła z czasem różnica dni między nimi wpłynęła na odmienne daty świąt, które jednak schodzą się mniej więcej co trzy, cztery lata, tak jak ma to miejsce w tym roku. Ruchoma data Wielkanocy wyznacza terminy kolejnych trzech świąt. 

Płaszczenica, XIX wiek, z kolekcji Muzeum Historycznego w Sanoku.
Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna

Wielkanoc w prawosławiu i grekokatolicyźmie nazywana jest Paschą. Analogicznie do Kościoła Zachodniego, poprzedza ją Niedziela Palmowa, Wielki Tydzień zaś jest wspomnieniem ostatnich wydarzeń z życia Chrystusa. W Wielki Piątek, podczas wieczerni (nabożeństwa wieczornego) w cerkwiach ustawia się Grób Chrystusa, a mianowicie Prestoł (tron Boży, zbliżony do stołu ofiarnego/ołtarza) przykryty płaszczenicą (płótnem z namalowanym wizerunkiem zmarłego Chrystusa), która wcześniej trzykrotnie obnoszona jest w uroczystej procesji wokół cerkwi. Płaszczenica pozostaje na Prestole aż do niedzielnej jutrzni (nabożeństwo odprawiane przed wschodem słońca, analogiczne do rezurekcji), kiedy to tkanina układana jest na ołtarzu schowanym za ikonostasem, gdzie spoczywa przez czterdzieści dni, aż do Wniebowstąpienia. Podczas jutrzni paschalnej procesja obchodzi trzykrotnie cerkiew z ikoną przedstawiającą Zmartwychwstanie. Następnie celebrans zatrzymuje się przed zamkniętymi drzwiami, puka w nie krzyżem i otwiera, co symbolizuje odwalenie kamienia od grobu Chrystusa, który pozostał pusty. Na zakończeniu liturgii święcony jest chleb pszenny – artos, który pozostaje w cerkwi przez tydzień, do dnia antypaschy (niedzieli św. Tomasza), kiedy to rozdawany jest wiernym. W Kościele Wschodnim Wielkanoc świętuje się trzy dni: w niedzielę (Pascha), poniedziałek i wtorek. Przez cały tydzień zaś pozostają otwarte Cesarskie Wrota ikonostasu, na znak Zmartwychwstania.

W obrządku rzymskokatolickim odprawiane jest natomiast Triduum Paschalne, które upamiętnia te same wydarzenia. W Wielki Czwartek ma miejsce Msza Wieczerzy Pańskiej, której niezakończona liturgia kontynuowana jest następnego dnia, w Wielki Piątek. Jest to Liturgia Męki Pańskiej, po której zakończeniu Najświętszy Sakrament w Monstrancji zanosi się do przygotowanego Grobu Pańskiego. Nieco inaczej niż w Kościele Wschodnim w świątyniach budowany jest Grób Chrystusa (Sepulchrum Domini), w którym składana jest specjalna rzeźba, tzw. Chrystus do grobu, przedstawiająca zmarłego Zbawiciela oraz monstrancja z Hostią przykryta białym woalem, symbolizująca ciało okryte całunem. Wielka Sobota to czas kontemplacji Męki Pańskiej, zaś w nocy z soboty na niedzielę odbywa się Liturgia Wigilii Paschalnej zakończona rezurekcją, czyli już mszą Niedzieli Zmartwychwstania. W Kościele Zachodnim świętuje się dwa dni, w Niedzielę i Poniedziałek Wielkanocny, choć dawniej również i wtorek stanowił trzeci dzień świąt. Wspomniana wcześniej Wigilia Paschalna rozpoczyna również oktawę wielkanocną, która trwa osiem dni aż do kolejnej niedzieli, obchodzonej jako Niedziela Miłosierdzia Bożego.

Opracowanie: Paulina Kluz (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Wyświetlanie 5 rezultatów.