Blog

Wpisy oznaczone tagiem chrześcijaństwo .

Dlaczego anioł ma laskę i tęczowe skrzydła? Czyli co się kryje w kwaterach skrzydeł tryptyku z Racławic Olkuskich

W poprzednim wpisie opowiadałam o mało już dziś znanym temacie Rodziny Marii, który jest ukazany w środkowej części tryptyku z Racławic Olkuskich (ok. 1530–1540, Muzeum Archidiecezjalne im. Kardynała Karola Wojtyły w Krakowie). Tryptyk ten jest jednym z wielu dowodów wielkiej popularności kultu maryjnego w Małopolsce w 1. połowie XVI wieku.

Rodzina Marii, około 1530–1540, Kraków, Muzeum Archidiecezjalne im. Kardynała Karola Wojtyły w Krakowie.
Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna

 

Kult Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny rozwijał się szczególnie od XV wieku. Jego obecność w ówczesnej kulturze dokumentują dzieła sztuki; w Małopolsce najwcześniejsze z nich pochodzą z pierwszej ćwierci tegoż stulecia. Wiązał się on z założeniem, że Maria była zwolniona z grzechu pierworodnego od momentu swego poczęcia – a zatem właśnie Niepokalanie Poczęta. Ów brak obciążenia grzechem pierworodnym miał być związany z jej przyszłym świętym macierzyństwem, została ona bowiem wybrana przez Boga na przyszłą matkę Mesjasza. Chrystus miał przecież być wolny od grzechu, a zarazem jego ludzkie ciało miało w całości powstać z ciała Marii w tajemnicy Wcielenia – zatem i Maria powinna była być wolna od grzechu pierworodnego, którym wszakże obciążeni są wszyscy ludzie od czasów Adama i Ewy.

Chociaż dogmat o Niepokalanym Poczęciu Marii papież ogłosił dopiero w 1854 roku, to kult Niepokalanego Poczęcia już wcześniej, bo w 1439 roku, został zatwierdzony przez Sobór Bazylejski, a następnie potwierdzony jeszcze przez Sykstusa IV konstytucjami w latach 1476 i 1480. W Małopolsce kult ten wzmocniły decyzje biskupa Jana Konarskiego z lat 1509–1510: wprowadzenia w całej diecezji święta Poczęcia Najświętszej Marii Panny oraz kultu św. Anny, ustanowionego wcześniej dla kościołów Krakowa przez kardynała Fryderyka Jagiellończyka. To właśnie te rozporządzenia sprawiły, że w małopolskiej sztuce sakralnej wszelkie tematy związane z dzieciństwem i wczesnymi dziejami Matki Boskiej (w tym także sceny z dzieciństwa Chrystusa) zyskały wielką popularność.   

Sam temat Rodziny Marii w XVI wieku w Małopolsce musiał być niezwykle powszechny, skoro do dziś zachowało się ponad 30 przykładów tego typu późnogotyckich przedstawień. Za najstarszy przykład uważa się predellę Tryptyku Bodzentyńskiego, z fundacji wspomnianego biskupa Jana Konarskiego.

Tryptyk Bodzentyński, Wikimedia Commons, fot. SebastianR, CC BY-SA 3.0


Tryptyk Bodzentyński jest dziełem krakowskiego malarza Marcina Czarnego (przy udziale jego warsztatu, w którym pracował także jego syn, Mikołaj). Źródła wzmiankują zapłatę za „malowane obrazy”, jaką w 1508 roku wikary i zarządcy kościoła w Bodzentynie mieli być winni Marcinowi Czarnemu – zatem tryptyk został ukończony zapewne w tym właśnie roku. Jest on poświęcony Matce Boskiej, niewątpliwie w związku z propagowanym przez Konarskiego kultem jej Niepokalanego Poczęcia. W części środkowej widnieje Zaśnięcie i Wniebowzięcie, w predelli – Rodzina Marii, zaś na skrzydłach Zwiastowanie, Nawiedzenie, Boże Narodzenie i Pokłon Trzech Króli. Ten sam zestaw scen zawierały skrzydła tryptyku z Racławic Olkuskich – dziś brakuje tam jednej kwatery, ale niemal na pewno było to Boże Narodzenie. Choć kwatery te reprezentują dość uproszczone ujęcia poszczególnych scen, warto przyjrzeć się im bliżej; zawierają one bowiem detale powszechnie wykorzystywane w małopolskiej sztuce późnogotyckiej. Detale te mają swoje teologiczne znaczenia, które były bardzo czytelne dla ówczesnych odbiorców.

Rola anioła w Zwiastowaniu

Zwiastowanie to wydarzenie opisane w Ewangelii wg św. Łukasza oraz w apokryfach. Upamiętniające je święto jest obchodzone 25 marca, dokładnie na 9 miesięcy przed Bożym Narodzeniem, ponieważ to właśnie w momencie Zwiastowania miało nastąpić Wcielenie Mesjasza. Wedle niektórych opowieści anioł miał zastać Marię w czasie modlitwy – stąd ukazanie jej przy klęczniku.

Lewe skrzydło tryptyku Rodzina Marii – Zwiastowanie

 

Trzeba także podkreślić, że aniołowie w scenach z życia Chrystusa ubrani bywali jak diakoni – oprócz alby mogli mieć na sobie kapę, ale nigdy ornat, który przysługuje tylko kapłanowi. To dlatego, że zwiastujący archanioł jest jedynie pomocnikiem; uczestniczy w mistycznej mszy, której głównym celebransem jest sam Chrystus, „ubrany“ dzięki Wcieleniu w ornat ludzkiego ciała.

Inne ważne detale w postaci anioła w naszej kwaterze to wielobarwność jego skrzydeł oraz laska w dłoni. Owa laska (berło) to antyczny jeszcze atrybut posłańca – podkreśla zatem, że anioł przybywa do Marii w tej właśnie roli, wysłany przez Boga. Tęczowe skrzydła anioła odnoszą się zaś do objawienia Boga i do jego chwały: motyw tęczy w tym kontekście pojawił się w starotestamentowej wizji proroka Ezechiela oraz w Apokalipsie.

Kolejnym ciekawym motywem jest baldachim łoża, widoczny za Marią: ma on kolor zielony, symbolizujący nadzieję. Komnata z łożem odnosi się do sypialni małżeńskiej; z jednej strony podkreśla się w ten sposób, że w chwili Zwiastowania następuje Wcielenie, czyli poczęcie Chrystusa. Z drugiej strony, może to być także odniesienie do roli Marii jako Mistycznej Oblubienicy. Jezusa i Marię określano mianem Nowego Adama i Nowej Ewy, a ponadto Matka Boska funkcjonowała także jako personifikacja Kościoła (łac. Ecclesia), której związek z Chrystusem miał być związkiem oblubieńczym, zapowiedzianym w starotestamentowej Pieśni nad Pieśniami.

Najprawdopodobniej wzorcem ikonograficznym dla twórcy skrzydeł tryptyku z Racławic Olkuskich były nie tylko inne małopolskie nastawy (jak chociażby wspomniany Tryptyk Bodzentyński), ale także grafiki. W grę mogły wchodzić prace Albrechta Dürera, a szczególnie tak zwana Mała Pasja Drzeworytnicza, stworzona ok. 1509–1510 roku, a wydana w całości w Norymberdze w 1511 roku. Odbitki z tej serii musiały być znane w Krakowie, jako że posłużyły za wzorce dla kompozycji wielu tutejszych dzieł (obrazów, miniatur w rękopisach, malowideł ściennych) z pierwszej połowy XVI wieku. W przypadku naszej kwatery można także przywołać jako wzorzec miedzioryt Martina Schongauera, jednego z najważniejszych twórców grafik na północ od Alp, działającego w Alzacji w XV wieku.

 
Po lewej: Albrecht Dürer, Zwiastowanie, Mała Pasja Drzeworytnicza, 1509/10;  po prawej: Martin Schongauer, Zwiastowanie, ok. 1480,
Narodowa Galeria Sztuki w Waszyngtonie, domena publiczna


Trzej Królowie jako obraz ludzkości

Tak zwany Pokłon Trzech Króli, a właściwie Pokłon Magów, został wspomniany w Ewangelii wg św. Mateusza (2,1–12), a rozwinięty przez apokryfy (Protoewangelia Jakuba, Ewangelia Pseudo-Mateusza, Arabska Ewangelia Dzieciństwa). Początkowo Mędrcy byli utożsamiani z astrologami perskimi, którzy z gwiazd wyczytali narodziny Mesjasza. Jako pierwszy królami nazwał ich Tertulian, a w XI wieku potwierdził to także Cezary z Arles, pod wpływem psalmu 72 („Królowie Tarszisz i wysp przyniosą dary, królowie Szeby i Saby złożą daninę” Ps 72,10).

Prawe skrzydło tryptyku Rodzina Marii – Pokłon Trzech Króli

 

Choć św. Mateusz nie określił liczby Magów, to jednak napisał, że przynieśli oni trzy rodzaje darów: złoto, kadzidło i mirrę. Złoto i kadzidło zapowiedziane zostały w proroctwie Izajasza: „[...] wszyscy z Saby przyjdą, złoto i kadzidło przynosząc i chwałę Pana rozgłaszając” (Iz 60,6). Wedle średniowiecznych teologów złoto miało odnosić się do królewskiej godności Chrystusa, kadzidło do jego boskości, zaś mirra do jego przyszłej męki. Były też jednak inne interpretacje: św. Bernard z Clairvaux uważał, że złoto miało wspomóc biedną Świętą Rodzinę, kadzidło odkazić oborę, w której przebywali, a mirra wzmocnić ciało Dzieciątka.

Trzy dary były więc sugestią, że i darczyńców było trzech; liczba ta była odpowiednia również ze względów symbolicznych, bo niosła skojarzenia z Trójcą Świętą. Trzej królowie reprezentować też mieli trzy etapy w życiu człowieka (młodość, wiek dojrzały, starość) oraz trzy znane wówczas kontynenty: Azję, Afrykę i Europę. Dlatego właśnie w sztuce gotyckiej monarchów ukazywano jako mężczyzn w różnym wieku (z siwą brodą, z ciemnym zarostem, oraz bez zarostu), przy czym najmłodszy z nich najczęściej był czarnoskóry. Odkąd w 1164 roku Rainald z Dassel, kanclerz Fryderyka Barbarossy, przywiózł z Mediolanu do Kolonii szczątki trzech osób, określane jako relikwie Trzech Króli, nikt już nie kwestionował tej liczby. Imiona Gaspar, Melchior i Balthasar pojawiły się po raz pierwszy w Liber Pontificalis z Rawenny (ok. 845 roku), a przejęli je potem Pseudo-Beda i Pierre Comestor. Wraz z kultem mędrców rozwijała się też ich legenda – mieli zostać ochrzczeni przez św. Tomasza Apostoła i zginąć śmiercią męczeńską.

Zaginione Boże Narodzenie

Kwatera z Bożym Narodzeniem ze skrzydła z ołtarza z Racławic Olkuskich nie zachowała się, jednak jej ikonografię można z dużym prawdopodobieństwem odtworzyć, sięgając do wzorów wspomnianych wyżej – takich jak skrzydła Tryptyku Bodzentyńskiego, grafiki Martina Schongauera, czy Albrechta Dürera. Wydaje się zatem zasadne założenie, że scena Bożego Narodzenia osadzona była w ruinach, w których znajdowały się wołek i osiołek, oraz że zawierała przedstawienie Matki Boskiej adorującej Dzieciątko w towarzystwie św. Józefa. Być może ukazani zostali także składający pokłon pasterze oraz aniołowie.

Po lewej: Albrecht Dürer, Boże Narodzenie, Mała Pasja Drzeworytnicza, ok. 1509/10; po prawej: Martin Schongauer, Boże Narodzenie, ok. 1470/75,
Narodowa Galeria Sztuki w Waszyngtonie, domena publiczna

 

Przedstawienie stajenki w Betlejem nie jako szopy czy jaskini, lecz jako ruin kamiennej budowli, wiąże się z legendą mówiącą, że stajnia miała znajdować się w miejscu, gdzie niegdyś stał pałac starotestamentowego króla Dawida. Było to odniesienie do rodowodu Chrystusa – Mesjasz miał być potomkiem Dawida. Szczególnie w przypadku nastawy, której głównym tematem jest Rodzina Marii (a więc także Jezusa), to genealogiczne odwołanie zapewne było podkreślone.

Jest niemal pewne, że zaginione Boże Narodzenie było ukazane w ikonograficznej formule Adoracji Dzieciątka, ponieważ właśnie w ten sposób ilustrowano narodzenie Chrystusa od końca XIV wieku. Ten rodzaj przedstawienia odwoływał się do wizji mistyczki św. Brygidy Szwedzkiej (1303–1373), której Objawienia, stały się bardzo popularnym tekstem w całej Europie już w XIV stuleciu. Kult św. Brygidy był zresztą rozpowszechniony także w Polsce – królowa Jadwiga Andegaweńska miała nawet polski przekład Objawień. Wedle wizji św. Brygidy, Jezus nie narodził się tradycyjnie, lecz pojawił nagle, przenikając przez dziewicze łono Matki Boskiej bez wielogodzinnego porodu. Maria położyła Dzieciątko na ziemi i zaczęła się do niego modlić – ono zaś, jak zanotowała Brygida, świeciło nieziemskim blaskiem. Taka wizja narodzin Mesjasza podkreśla jego boską naturę, ma także podtekst eucharystyczny: otoczone promieniami, zazwyczaj nagie Dzieciątko, to Ciało Chrystusa, przed którym wszyscy padają na kolana niczym przed hostią w monstrancji.

Tryptyk z Racławic Olkuskich nie jest nastawą ołtarzową wysokiej klasy. Niewątpliwie pod względem artystycznym ma wiele braków i trudno uznać go za dobre dzieło sztuki. A jednak i taki zabytek może okazać się interesujący. Nawet najbardziej schematycznie ujęte podstawowe tematy, takie jak Zwiastowanie, Boże Narodzenie czy Pokłon Trzech Króli kryją złożone teologiczne treści i odwołania do apokryfów oraz legend. Warto zatem czasami przyjrzeć się bliżej nawet dziełu sztuki nie najwyższych lotów.

dr Magdalena Łanuszka – absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, doktor historii sztuki, mediewistka. Ma na koncie współpracę z różnymi instytucjami: w zakresie dydaktyki (wykłady m.in. dla Uniwersytetu Jagiellońskiego, Akademii Dziedzictwa, licznych Uniwersytetów Trzeciego Wieku), pracy badawczej (m.in. dla University of Glasgow, Polskiej Akademii Umiejętności) oraz popularyzatorskiej (m.in. dla Archiwów Państwowych, Narodowego Instytutu Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów, Biblioteki Narodowej, Radia Kraków, Tygodnika Powszechnego). W Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie administruje serwisem Art and Heritage in Central Europe oraz prowadzi lokalną redakcję RIHA Journal. Autorka bloga o poszukiwaniu ciekawostek w sztuce: www.posztukiwania.pl.

Pozostałe teksty Magdaleny Łanuszki na portalu:

Co oznacza skrót IHS?
Co się kryje w gestach Madonny oraz Dzieciątka?
Co trzyma Dzieciątko?
Co trzyma Matka Boska?

Czy Jezus miał ciotki, wujów i kuzynów? Opowieść o zapomnianym temacie „Rodzina Marii”
Jaki ojciec, taki syn
Królowa Jadwiga w katedrze na Wawelu
Memento mori: Śmierć i dziewczyna
Modlitwa Chrystusa w Ogrójcu w realizacji Wita Stwosza

Niezwykłe przygody świętego Mikołaja
Niezwykły program dekoracji kielicha z kolekcji Muzeum Archidiecezjalnego w Krakowie
Winne opowieści – część pierwsza
Winne opowieści – część druga
Włochata Maria Magdalena z Moszczenicy
„Od powietrza […] wybaw nas Panie!”, czyli o wybranych świętych „od zarazy”
Od szaleństwa do pokuty, czyli o wybranych przedstawieniach karnawału i postu
Skarb znaleziony na strychu. Co się kryje w ikonie Hodegetrii z Nowej Wsi?

Smoki w sztuce średniowiecznej: profanum
Smoki w sztuce średniowiecznej: sacrum
Średniowieczna miłość cudzołożna
Średniowieczne kobiety fatalne
Utopiony święty, który trzymał język za zębami,  czyli opowieść o Janie Nepomucenie

Zakryj usta, zakryj nos!

Zmartwychwstanie w sztuce średniowiecznej

Czy Jezus miał ciotki, wujów i kuzynów? Opowieść o zapomnianym temacie „Rodzina Marii”

Apokryficzny motyw zwany Rodziną Marii był wyjątkowo popularny w Małopolsce w 1. połowie XVI wieku. Jedna z najaktywniej działających pracowni w środowisku krakowskim w 1. ćwierci tegoż stulecia zwana jest nawet warsztatem Mistrza Rodziny Marii ze względu na wiązane z nią dzieła o tym właśnie temacie.

Tryptyk z Racławic Olkuskich (ok. 1530–40, Muzeum Archidiecezjalne im. Kardynała Karola Wojtyły w Krakowie) nie jest dziełem tej akurat pracowni, ale również poświęcony jest właśnie Rodzinie Marii. Przedstawienie w części środkowej uzupełniają sceny maryjne na skrzydłach, związane z przyjściem na świat Chrystusa: Zwiastowanie, Nawiedzenie i Pokłon Trzech Króli (zaginiona dziś czwarta kwatera zapewne ukazywała Boże Narodzenie). Choć podstawowa ewangeliczna opowieść o narodzinach Mesjasza ogranicza jego rodzinę do matki Marii i opiekuna Józefa, inne wzmianki nowotestamentowe każą nam sądzić, że Jezus miał także przynajmniej jedną ciotkę i kilku kuzynów.

Tryptyk Rodzina Marii z Racławic Olkuskich, około 1530–1540, Kraków, Muzeum Archidiecezjalne im. Kardynała Karola Wojtyły w Krakowie.
Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna

 

Członkowie rodziny Chrystusa są wzmiankowani w Ewangeliach, lecz jest tych wzmianek bardzo niewiele – zatem większość luk uzupełniły apokryfy oraz interpretacje teologów. Sprawa jednak nie jest prosta, gdy chcemy pogodzić wszystkie – czasami sprzeczne – przekazy biblijne.

Problematyczny jest sam rodowód Jezusa: podają go bowiem ewangeliści Łukasz i Mateusz, ale niestety ich relacje różnią się. Mesjasz miał wywodzić się od starotestamentowego króla Dawida, którego ojcem był Jesse – stąd drzewo genealogiczne Jezusa to tak zwane Drzewo Jessego. Ponieważ prorok Izajasz przepowiedział o Mesjaszu, że „Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni” (Iz 11,1 – wszystkie cytaty w przekładzie Biblii Tysiąclecia), to drzewo genealogiczne Chrystusa ukazywano w sztuce jako właśnie wyrastające z postaci Jessego. Z jego tułowia wyrasta pień, a na kolejnych gałęziach pnących się na boki zasiadają przedstawiciele następujących po sobie pokoleń królewskiego rodu Dawidowego.

Pierwszy problem polega na tym, że obydwaj ewangeliści wywodzą tę genealogię po mieczu, prowadząc do Józefa, męża Marii, który wszakże nie był biologicznym ojcem Mesjasza. Drugi szkopuł jest w tym, że ewangeliści podają różne imiona: Mateusz wywodzi pochodzenie Józefa od Salomona, syna Dawida (określając przy tym samego Józefa jako syna Jakuba), zaś Łukasz – od innego syna Dawida, Natana, przy czym wedle jego relacji Józef, mąż Marii, był synem Helego. Ta rozbieżność doprowadziła już myślicieli wczesnochrześcijańskich do wniosku, że któryś z ewangelistów się pomylił; ostatecznie uznano, że Mateusz podał genealogię przodków Józefa, podczas gdy Łukasz wymienił tak naprawdę przodków Marii.

Środkowa część tryptyku – święta Anna z Dzieciątkiem na kolanach, za nią jej trzej mężowie: Joachim, Kleofas, Salomas


Tymczasem apokryfy stworzyły rodziców Matki Boskiej o innych imionach: Joachim i Anna. To nie są postacie pojawiające się w samej Biblii; w księgach kanonicznych, czyli składających się na właściwe Pismo Święte, nie ma o nich ani słowa. Najstarsze informacje o rodzicach Marii znajdziemy natomiast w tak zwanej Protoewangelii Jakuba, wczesnochrześcijańskim apokryfie datowanym na II wiek. W średniowieczu i w czasach nowożytnych bardzo rozpowszechniony był szczególnie kult matki Marii, czyli świętej Anny. Warto zauważyć, że imię to było popularne m.in. w rodzinie Jagiellonów, a i polscy możnowładcy chętnie dawali swoim córkom na imę Anna. Stąd także wielka popularność w początkach XVI wieku przedstawień zwanych Rodziną Marii. Ich ikonografia oparta jest na apokryficznej opowieści o trzech małżeństwach Anny (Trinubium Annae) – był to dodatek do tak zwanej Ewangelii Pseudo-Mateusza, czyli do utworu stworzonego między VI a VIII wiekiem, prawdopodobnie w Galii, w kręgach rodzącego się monastycyzmu benedyktyńskiego. Opowieść o małżeństwach Anny była próbą wyjaśnienia pochodzenia postaci wzmiankowanych w różnych księgach Nowego Testamentu.

Narodzenie Przeczystej Bogurodzicy, 1685, Królowa Ruska, Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu.
Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna [wkrótce na portalu!]


Otóż w Ewangelii św. Mateusza podane zostało, co mieszkańcy rodzinnego miasta mówili o Jezusie: „Skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? Także Jego siostry czy nie żyją wszystkie u nas? Skądże więc ma to wszystko?” (Mt 13, 54–56; podobnie Mk 6, 2–3). Założenie, że Maria i Józef mieli inne dzieci podważa oczywiście naukę o nienaruszonym na wieki dziewictwie Matki Boskiej. Poza tym fakt, że Chrystus, umierając, powierzył opiekę nad swoją matką Janowi Ewangeliście wskazuje na to, iż Maria nie miała innych własnych dzieci, które mogłyby się nią zająć po śmierci Jezusa. Tłumaczono zatem ten fragment jako odnoszący się nie tyle do rodzonych braci i sióstr Jezusa, ile do jego krewnych, kuzynów.

Jednocześnie starano się zidentyfikować jako członków rodziny Jezusa osoby przebywające w jego otoczeniu w kluczowych momentach, przede wszystkim kobiety obecne pod krzyżem. Oprócz Marii Magdaleny miały to być, „Maria, matka Jakuba Mniejszego i Józefa, i Salome” (Mk 15, 40), „Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa” (J 19, 25), względnie „Maria, matka Jakuba i Józefa, oraz matka synów Zebedeusza” (Mt 27, 56).  Jako synowie Zebedeusza w spisie apostołów zostali wymienieni Jakub i Jan („Ustanowił więc Dwunastu: Szymona, któremu nadał imię Piotr; dalej Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, którym nadał przydomek Boanerges, to znaczy synowie gromu; dalej Andrzeja, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Tadeusza, Szymona Gorliwego i Judasza Iskariotę, który właśnie Go wydał” – Mk 3, 16-19). Próbując powiązać ze sobą te nie do końca spójne informacje, stworzono apokryficzną opowieść, wedle której przyrodnimi siostrami Matki Boskiej były Maria Kleofasowa oraz Maria Salome, jednocześnie uważana za żonę Zebedeusza.

Środkowa część tryptyku – Maria Kleofasowa i Maria Salome


Biblia Tysiąclecia tłumaczy (poprawnie) wzmiankę św. Jana Ewangelisty o Marii jako „żonie Kleofasa”, a w Wulgacie określono ją jako „Maria Cleophae” (w tłumaczeniu Jakuba Wujka „Maria Kleofasowa”). Choć powinno się to odczytywać jako określenie małżonki, to we wspomnianym apokryfie Trinubium Annae zinterpretowano oba imiona – Kleofasowa i Salome – jako określenia wywodzące się od ojców tych kobiet. Maria Kleofasowa miała być zatem nie żoną, lecz córką Kleofasa, zaś Maria Salome – córką Salomasa. Wszystkie trzy Marie – Matka Jezusa, Kleofasowa i Salome – mogły być zatem córkami św. Anny, o ile miałaby ona trzech różnych mężów (Joachima, Kleofasa i Salomasa). Choć warianty tej legendy były różne (wedle niektórych Maria Kleofasowa miała mieć czterech synów wymienianych jako „bracia” Jezusa – Jakuba, Józefa, Szymona i Judę), to wydaje się, że właśnie ten podstawowy schemat został przedstawiony w środkowej części tryptyku z Racławic Olkuskich.

Środkowa część tryptyku w całości


Oto bowiem na ławie ukazano najważniejsze postacie: to św. Anna, jej córka Maria (Matka Boska) i Dzieciątko Jezus. Za Anną widać trzech mężczyzn, czyli jej trzech mężów (Joachim, Kleofas, Salomas), zaś na pierwszym planie siedzą dwie pozostałe córki Anny – Marie Kleofasowa i Salome – wraz ze swymi synami (Kleofasowa prawdopodobnie z Jakubem i Józefem, zaś Salome – z Jakubem i Janem). Za Matką Boską stoi jej mąż, czyli św. Józef. Ponadto, w głównej części ołtarza przedstawiono klęczącego kanonika – zapewne fundatora, który pozostaje niezidentyfikowany.

Choć legendę o potrójnym zamążpójściu św. Anny odrzucali już teologowie średniowieczni (m.in. św. Tomasz z Akwinu), to cieszyła się ona dużą popularnością wśród wiernych. Najbardziej rozbudowane przedstawienia Rodziny Marii ukazywały niemal 30 osób (wśród nich byli m.in. św. Elżbieta, Zachariasz, Jan Chrzciciel). Ta i inne apokryficzne opowieści, niezwykle popularne na przełomie średniowiecza i nowożytności, stały się przedmiotem krytyki protestantów i w dużej mierze ich ilustracje zostały wycofane ze sztuki rzymskokatolickiej po Soborze Trydenckim, w czasach kontrreformacji. Dlatego właśnie dziś takie niezwykłe przedstawienia jak Rodzina Marii, niegdyś niesłychanie popularne w Małopolsce, pozostają dla nas niemalże niezrozumiałe.

dr Magdalena Łanuszka – absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, doktor historii sztuki, mediewistka. Ma na koncie współpracę z różnymi instytucjami: w zakresie dydaktyki (wykłady m.in. dla Uniwersytetu Jagiellońskiego, Akademii Dziedzictwa, licznych Uniwersytetów Trzeciego Wieku), pracy badawczej (m.in. dla University of Glasgow, Polskiej Akademii Umiejętności) oraz popularyzatorskiej (m.in. dla Archiwów Państwowych, Narodowego Instytutu Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów, Biblioteki Narodowej, Radia Kraków, Tygodnika Powszechnego). W Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie administruje serwisem Art and Heritage in Central Europe oraz prowadzi lokalną redakcję RIHA Journal. Autorka bloga o poszukiwaniu ciekawostek w sztuce: www.posztukiwania.pl.

Pozostałe teksty Magdaleny Łanuszki na portalu:

Co oznacza skrót IHS?
Co się kryje w gestach Madonny oraz Dzieciątka?
Co trzyma Dzieciątko?
Co trzyma Matka Boska?
Jaki ojciec, taki syn
Królowa Jadwiga w katedrze na Wawelu
Memento mori: Śmierć i dziewczyna
Modlitwa Chrystusa w Ogrójcu w realizacji Wita Stwosza

Niezwykłe przygody świętego Mikołaja
Niezwykły program dekoracji kielicha z kolekcji Muzeum Archidiecezjalnego w Krakowie
Winne opowieści – część pierwsza
Winne opowieści – część druga
Włochata Maria Magdalena z Moszczenicy
„Od powietrza […] wybaw nas Panie!”, czyli o wybranych świętych „od zarazy”
Od szaleństwa do pokuty, czyli o wybranych przedstawieniach karnawału i postu
Skarb znaleziony na strychu. Co się kryje w ikonie Hodegetrii z Nowej Wsi?

Smoki w sztuce średniowiecznej: profanum
Smoki w sztuce średniowiecznej: sacrum
Średniowieczna miłość cudzołożna
Średniowieczne kobiety fatalne
Utopiony święty, który trzymał język za zębami,  czyli opowieść o Janie Nepomucenie

Zakryj usta, zakryj nos!

Zmartwychwstanie w sztuce średniowiecznej

Niezwykłe przygody świętego Mikołaja

Biskup Mikołaj był od średniowiecza jednym z najpopularniejszych świętych, czczonych zarówno na Zachodzie, jak i w Kościele wschodnim. Z tego powodu wiele jego wizerunków zachowało się i w ołtarzach kościołów rzymskokatolickich, i na ikonach.

Mikołaj żył na przełomie III i IV wieku, był biskupem starożytnej Miry w Azji Mniejszej (dzisiaj Demre w Turcji), ale bardzo często tego świętego określa się jako Mikołaja z Bari, ponieważ w XI wieku włoscy kupcy wywieźli jego relikwie właśnie do tego miasta. Skradzione z Miry szczątki biskupa złożyli w specjalnie do tego celu wzniesionej bazylice św. Mikołaja, gdzie kilka wieków później pochowano naszą królową Bonę.

Najstarsza wzmianka o Mikołaju pochodzi prawdopodobnie z VI wieku. Jest to opowieść o tym, że biskup ocalił trzech dowódców wojskowych, niesłusznie skazanych na śmierć. Wielką popularnością cieszyła się także legenda, wedle której Mikołaj w cudowny sposób uciszył burzę na morzu i dzięki temu uratował żeglarzy – przedstawienia związane z tymi opowieściami pojawiały się niemal w każdym cyklu legendy świętego Mikołaja.

Ikona Święty Mikołaj, 1. ćwierć XVI wieku, Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu.
Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna


Pierwszy żywot świętego, autorstwa pewnego Michała, powstał w 1. połowie IX wieku (Vita Per Michaëlem), podobnie jak kolejny żywot, pióra św. Metodego Wyznawcy (patriarchy Konstantynopola, zm. 847 – to inna postać niż brat św. Cyryla), znany na Zachodzie z łacińskiego przekładu Jana, diakona neapolitańskiego z X wieku (Laudatioi Sancti Nicolai). Jednak najpopularniejszą wersją legendy i źródłem wiedzy dla artystów średniowiecznych była niewątpliwie opowieść zamieszczona w trzynastowiecznej Złotej Legendzie Jakuba de Voragine.

Tryptyk świętej Marii Magdaleny z Moszczenicy Niżnej koło Starego Sącza – lewe skrzydło,
ok. 1480, Muzeum Narodowe w Krakowie. Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna


Święty Mikołaj był przedstawiany w stroju biskupim, ale to akurat dotyczy wielu świętych; Mikołaja możemy rozpoznać po jego szczególnym atrybucie, jakim są trzy złote kule, najczęściej leżące na trzymanej przez niego księdze. Atrybut ten wywodzi się z opowieści o tym, jak biskup chciał pomóc ubogiemu człowiekowi, który miał trzy córki i nie miał dla nich posagu – ale chciał zrobić to anonimowo. Ojciec córek był gotów, jak mówi Złota legenda: „[…] trzy swoje niezamężne córki wysłać na ulicę, aby w ten sposób móc żyć za cenę ich hańby". Mikołaj zdecydował się nocą podrzucić bryłę złota przez okno do domu tego człowieka – ów zaś natychmiast wykorzystał dar i wydał najstarszą córkę za mąż. Następnie duchowny jeszcze dwa razy powtórzył swoją nocną wyprawę. Za trzecim razem jednak ojciec córek obudził się i pobiegł za darczyńcą, aby mu podziękować. Wszystkie trzy dziewczyny oczywiście szczęśliwie wyszły za mąż. W związku z tą legendą przyjęło się, że Mikołaj nocą podrzuca dzieciom prezenty.

Św. Mikołaj uposażający trzy ubogie panny, kwatera
ze skrzydeł z Domaradza, ok. 1520, Muzeum Narodowe
w Krakowie. Fot. Pracownia Fotograficzna MNK


Choć Mikołaj stał się patronem dzieci, to w opowieściach podkreślano jego wyjątkową dojrzałość. Jedną z bardziej intrygujących scen w cyklach legendy św. Mikołaja jest przedstawienie jego narodzin. Ten epizod odnosi się do tekstów jeszcze z pierwszego tysiąclecia, według których święty już urodził się jako świadomy i pobożny człowiek, nawet fizycznie rozwinięty zdecydowanie ponad swój wiek. Natychmiast po narodzinach, kiedy go kąpano, nawet o własnych siłach samodzielnie stanął w wanience! Ponadto w niemowlęctwie miał odmawiać matce przyjmowania pokarmu we środy i piątki częściej niż raz dziennie, ponieważ już jako noworodek narzucał sobie w te dni pobożny post.

Narodziny św. Mikołaja, kwatera ze skrzydeł z Domaradza, ok. 1520, Muzeum Narodowe w Krakowie. Fot. Pracownia Fotograficzna MNK


W wielu średniowiecznych żywotach świętych pojawia się postać Żyda – zazwyczaj jako bohatera negatywnego, który jednak na koniec się nawraca. Jako że św. Mikołaj był patronem nie tylko żeglarzy, ale także kupców, to sporo związanych z nim legend dotyczy pieniędzy – i jakoś tak automatycznie bohaterami tych opowieści stają się Żydzi. Co ciekawe, nie zawsze to Żyd jest czarnym charakterem; przykładowo, w Złotej Legendzie przeczytamy, że pewien człowiek pożyczył od Żyda pieniądze, jako zabezpieczenie składając przysięgę przy ołtarzu św. Mikołaja. Potem zaś długu nie oddawał, Żyd zatem pozwał go przed sąd. Sprytny dłużnik napełnił monetami wydrążoną laskę i w sądzie, przed złożeniem przysięgi, dał tę laskę swemu wierzycielowi do potrzymania. Następnie przysiągł, że oddał cały dług, po czym odebrał laskę i udał się do domu. Po drodze zginął jednak w wypadku. Przejechał go wóz, przy tej okazji laska złamała się, a złoto wysypało. Musiało być to niedaleko od sądu, ponieważ zaraz zbiegli się ludzie, a wśród nich był i ów oszukany Żyd. Zamiast jednak zabrać pieniądze, które mu się należały, Żyd nagle powiedział, że odbierze swój dług, o ile zabity wróci do życia za przyczyną świętego Mikołaja. Tak też się stało – i oczywiście Żyd wówczas przeszedł na chrześcijaństwo.

Kolejna, nie mniej absurdalna opowieść mówi, że pewien Żyd, choć nie czcił chrześcijańskich świętych, kazał sobie wykonać figurę św. Mikołaja – słyszał bowiem, że jest to patron ludzi interesu. Liczył na to, że taka figura w magiczny sposób będzie chronić jego dobytek. Niestety, pewnego razu złodzieje ograbili dom Żyda, pozostawiwszy jedynie ową rzeźbę. Po powrocie do domu gospodarz bardzo się rozgniewał, zaczął biczować i chłostać nieszczęsną figurę. Tymczasem, gdy złodzieje dzielili się łupem, nagle objawił się im sam święty Mikołaj! Był cały posiniaczony i pobity; powiedział, że to z ich powodu tak cierpi. Złodzieje oczywiście byli wstrząśnięci tą cudowną wizją, w związku z czym wrócili do Żyda i oddali mu wszystko, co ukradli. Tradycyjnie na koniec wszyscy się nawrócili – zarówno złodzieje, jak i Żyd, który zdecydował się przyjąć chrzest.

Ocalenie żeglarzy oraz Biczowanie posągu św. Mikołaja, kwatery skrzydła retabulum,
1. połowa XVI wieku, Muzeum Czartoryskich, Muzeum Narodowe w Krakowie.
Fot. Pracownia Fotograficzna MNK


Żywoty świętych obfitują w niezwykłe przygody, ale trzeba przyznać, że legenda Mikołaja była wyjątkowo barwna. Postać ta również w niezwykły sposób osadziła się w we współczesnej kulturze, wiele zresztą tracąc ze swego pierwowzoru. Angielski Santa Claus wywodzi się z holenderskiego Sinterklaas, który jest zbitką od Sint-Nicolaas – zapewne mało kto dziś już o tym pamięta, zwłaszcza, że strój biskupa zastąpił czerwony kombinezon, spopularyzowany w latach trzydziestych XX wieku przez reklamy Coca-Coli. Z drugiej strony, musimy też pamiętać, że określenie Mikołaja jako przybysza z dalekiej północy, lecącego po niebie z zaprzęgiem reniferów ma przedchrześcijańskie korzenie – sięga do tradycji germańskich i wiąże się z zimowym świętem przesilenia Jul oraz z bogiem Odynem. Cóż, nawet jeśli popkultura odarła Mikołaja z biskupiej powagi, to przynajmniej przy okazji w niepamięć poszły również niezbyt sensowne legendy o tym świętym – zwłaszcza te o antysemickim wydźwięku.

Opracowanie: dr Magdalena Łanuszka
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

dr Magdalena Łanuszka – absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, doktor historii sztuki, mediewistka. Ma na koncie współpracę z różnymi instytucjami: w zakresie dydaktyki (wykłady m.in. dla Uniwersytetu Jagiellońskiego, Akademii Dziedzictwa, licznych Uniwersytetów Trzeciego Wieku), pracy badawczej (m.in. dla University of Glasgow, Polskiej Akademii Umiejętności) oraz popularyzatorskiej (m.in. dla Archiwów Państwowych, Narodowego Instytutu Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów, Biblioteki Narodowej, Radia Kraków, Tygodnika Powszechnego). W Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie administruje serwisem Art and Heritage in Central Europe oraz prowadzi lokalną redakcję RIHA Journal. Autorka bloga o poszukiwaniu ciekawostek w sztuce: www.posztukiwania.pl.

Pozostałe teksty Magdaleny Łanuszki na portalu:

Co oznacza skrót IHS?
Co trzyma Dzieciątko?
Co trzyma Matka Boska?
Jaki ojciec, taki syn
Królowa Jadwiga w katedrze na Wawelu
Memento mori: Śmierć i dziewczyna
Modlitwa Chrystusa w Ogrójcu w realizacji Wita Stwosza

Niezwykłe przygody świętego Mikołaja
Niezwykły program dekoracji kielicha z kolekcji Muzeum Archidiecezjalnego w Krakowie
Winne opowieści – część pierwsza
Winne opowieści – część druga
Włochata Maria Magdalena z Moszczenicy
„Od powietrza […] wybaw nas Panie!”, czyli o wybranych świętych „od zarazy”
Od szaleństwa do pokuty, czyli o wybranych przedstawieniach karnawału i postu
Skarb znaleziony na strychu. Co się kryje w ikonie Hodegetrii z Nowej Wsi?

Smoki w sztuce średniowiecznej: profanum
Smoki w sztuce średniowiecznej: sacrum
Średniowieczna miłość cudzołożna
Średniowieczne kobiety fatalne
Utopiony święty, który trzymał język za zębami,  czyli opowieść o Janie Nepomucenie

Zakryj usta, zakryj nos!

Zmartwychwstanie w sztuce średniowiecznej

Co się kryje w gestach Madonny oraz Dzieciątka?

Ostatnie moje wpisy na niniejszym blogu krążyły wokół znaczenia atrybutów w przedstawieniach Matki Boskiej z Dzieciątkiem (czytaj: Co trzyma Dzieciątko? oraz Co trzyma Matka Boska?). Tymczasem trzeba podkreślić, że nie tylko przedmioty czy zwierzątka w dłoniach Marii i Jezusa miały teologiczny podtekst. Taka symbolika mogła się także kryć… w ich gestach!

Wskazywanie drogi

Jednym z najpopularniejszych typów przedstawień Madonny z Dzieciątkiem, zarówno w sztuce wschodniej, jak i zachodniej, była Hodegetria. Pisałam o nim w tekście Skarb znaleziony na strychu – czyli co się kryje w ikonie Hodegetrii z Nowej Wsi. Przypomnijmy, pierwowzorem tego typu przedstawień była ikona Matki Boskiej Przewodniczki, związana z klasztorem Hodegon w Konstantynopolu. Nazwa wywodzi się prawdopodobnie od przewodników (hodegoi) osób niewidomych, które przybywały do bijącego tam cudownego źródła. Ów pierwowzór nie przetrwał do dziś, więc nie mamy pewności, czy była to – jak chce tradycja – ikona późnostarożytna, czy też dzieło średniowieczne, jako że najstarsza wzmianka o nim pochodzi dopiero z IX wieku. Nie wiemy nawet na pewno, czy było to ujęcie całopostaciowe, czy też w półpostaci. Ostatecznie jednak to właśnie półfigurowa kompozycja zyskała popularność w całej Europie. Tak czy inaczej, o określeniu danej Madonny jako Hodegetrii decydują właśnie gesty postaci: Chrystus błogosławi, zaś Maria Przewodniczka ukazuje wiernym drogę do zbawienia, wskazując syna swoją dłonią.

Matka Boska Hodegetria w otoczeniu proroków, hymnografów i świętych, koniec XV wieku, Nowa Wieś, Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu.
Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna

Palce, które błogosławią

Dzieciątko Jezus najczęściej wykonuje gest błogosławieństwa, który może przybierać różne formy. Przede wszystkim istnieje rozróżnienie między benedictio latina (błogosławieństwem łacińskim, właściwym dla Kościoła zachodniego) a benedictio graeca (błogosławieństwem greckim, wywodzącym się z Kościoła wschodniego). W przypadku błogosławieństwa „łacińskiego” palce środkowy i wskazujący są wyprostowane, zaś serdeczny i mały – zgięte, kciuk jednak nie łączy się z żadnym z nich. Tymczasem w przypadku błogosławieństwa „greckiego” mamy do czynienia z łączeniem kciuka z innymi palcami.

Wyprostowany palec wskazujący i zgięty środkowy mają oznaczać litery I oraz C, zaś skrzyżowane kciuk i palec serdeczny – XC, co odnosi się do monogramu Chrystusa (czytaj także: Co oznacza skrót IHS?). Są także inne opcje w przypadku benedictio graeca: trzy palce – serdeczny, mały i kciuk – mogą być połączone, co interpretuje się jako symbol Trójcy Świętej. Kolejną wariacją jest zetknięcie samego tylko kciuka z palcem serdecznym – jak w ikonie z Nowej Wsi – co może się odnosić do dwoistej bosko-ludzkiej natury Chrystusa.

Matka Boska Hodegetria w otoczeniu proroków, hymnografów i świętych
– zbliżenie na dłoń Chrystusa


Nie tylko Chrystus jednak wykonywał taki właśnie gest błogosławieństwa – ciekawym przykładem może tu być ikona św. Mikołaja z Binczarowej, z 1. ćwierci XVI wieku, dziś w kolekcji Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu.

Święty Mikołaj, 1. ćw. XVI w., Binczarowa, Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu.
Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna

Policzek do policzka

Przyjmuje się, że w typie ikonograficznym zwanym Hodegetrią podkreślona jest przede wszystkim boska natura Chrystusa – jest to Logos, czyli Słowo wcielone. W ujęciach tych Jezus jest nie tyle dzieckiem, ile małym dorosłym. Inaczej natomiast ukazywano Dzieciątko w przedstawieniach wywodzących się od typu nazywanego Eleusą – w nim Madonna i Chrystus stykają się policzkami, a Dzieciątko obejmuje matkę (choć istnieją też warianty, gdzie nie ma gestu objęcia). Gest czułości podkreśla emocjonalną więź między Matką a Synem, a zarazem akcentuje ludzką naturę Zbawiciela. Często w ikonach Eleusy nastrój liryzmu połączony jest ze smutkiem i zadumą w spojrzeniu Marii, co można interpretować jako odniesienie do przyszłej męki Dzieciątka. Zresztą zapowiedź pasji bywa w tych przedstawieniach ujęta także w motywie sandała spadającego ze stopy Chrystusa lub w wyraźnym skrzyżowaniu jego nóg.

Sebastian Stolarski, Matka Boska Myślenicka, 1863, Myślenice, Muzeum Niepodległości w Myślenicach.
Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna

Palce zatopione w ciele

W sztuce sakralnej powstałej około 1400 roku, zwłaszcza w Europie Środkowej, szczególnie istotne stało się podkreślanie symboliki eucharystycznej. Tak zwane Piękne Madonny, których korzenie tkwią w sztuce czeskiej 2. połowy XIV wieku, były kamiennymi wizerunkami Matki Boskiej z Dzieciątkiem, w których Jezus był całkowicie nagi. Przez takie ujęcie podkreślano istotę tajemnicy Wcielenia Mesjasza, a ponadto ukazywano Marię jako prezentującą wiernym Ciało Chrystusa (łac. Corpus Christi), co jest odniesieniem do Eucharystii. Dodatkowym podkreśleniem cielesności Dzieciątka był motyw zatapiania się palców Marii w jego ciele – wyjątkowo pięknym przykładem jest Madonna z Czeskiego Krumlova (dziś w Kunsthistorisches Museum w Wiedniu) oraz jej naśladownictwa.

Madonna z Hallstatt koło Salzburga,
ok. 1400, naśladownictwo Madonny z Czeskiego Krumlova, Národní galerie w Pradze

Pierś Madonny

Ważnym aspektem każdego przedstawienia Madonny z Dzieciątkiem jest również podkreślanie roli Marii w dziejach zbawienia – przede wszystkim jej błogosławionego macierzyństwa. Ten aspekt wyjątkowo czytelnie ukazywano w przedstawieniach Matki Boskiej karmiącej – w sztuce wschodniej tego typu ikony nazywają się Galaktotrophousa. Korzenie przedstawień karmiącej Marii sięgają sztuki wczesnochrześcijańskiej; popularne w Bizancjum, przeszły także do sztuki zachodnioeuropejskiej w postaci Virgo lactans. Trzeba przy tym zauważyć, że wielu artystów nie radziło sobie z ukazaniem Madonny odsłaniającej jedną pierś. Zachowując tradycyjną kompozycję ujęcia frontalnego lub w trzech czwartych w przypadku obu postaci, dodawali oni ową pierś często w niezbyt poprawnym anatomicznie położeniu. Z tego powodu można odnieść wrażenie, że niekiedy pierś wyrasta Madonnie pod pachą, w okolicach obojczyka lub na samym środku klatki piersiowej.

Paolo di Giovanni Fei, Madonna z Dzieciątkiem, lata 70. XIV w., The Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku


Zdecydowanie mniej ryzykownym, a zarazem bardziej przyzwoitym sposobem przedstawienia tych samych treści teologicznych było ukazanie Dzieciątka chwytającego Marię za pierś. Przykładem takiego przedstawienia jest figura Madonny z Więcławic (ok. 1400), dziś w Muzeum Archidiecezjalnym im. Kardynała Karola Wojtyły w Krakowie.

Madonna z Więcławic, ok. 1400, Małopolska, Muzeum Archidiecezjalne im. Kardynała Karola Wojtyły w Krakowie.
Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna


Oczywiście zdarzało się, że i takie przedstawienia bywały realizowane w nieco niezręczny sposób – szczególnie w przypadku, gdy Dzieciątko sięga do piersi Matki nie przez ubranie, lecz usiłując dostać się do niej bezpośrednio, czego przykładem może być obraz Lorenza do Bicci Madonna z Dzieciątkiem i Aniołami (ok. 1400) w Fine Arts Museums w San Francisco.

Lorenzo do Bicci, Madonna z Dzieciątkiem i Aniołami, ok. 1400, Fine Arts Museums w San Francisco

Erotyczny podbródek

Jakkolwiek gest chwytania za pierś może nam się wydawać nie do końca przyzwoity, to dla średniowiecznego odbiorcy znacznie bardziej dwuznaczne były przedstawienia, w których Dzieciątko chwyta Matkę pod brodą. Oto bowiem gest chwytania pod brodą (szczególnie gdy mężczyzna dotykał w ten sposób kobiety) funkcjonował w sztuce świeckiej w przedstawieniach kochanków.

Sceny z romansów, oprawa lusterka, Paryż, 1. tercja XIV w., Luwr w Paryżu


Korzenie tego typu wizerunków są antyczne: przede wszystkim spopularyzowane w sztuce grecko-rzymskiej w przedstawieniach Erosa i Psyche. Nie jest to zatem naturalny gest czułości między matką a dzieckiem, lecz odniesienie do Chrystusa i Matki Boskiej w symbolicznej roli Oblubieńców. Z jednej strony Jezus i Maria funkcjonowali jako Nowy Adam i Nowa Ewa – przez pierwszych rodziców na ludzkość spadł grzech, zaś przez Marię i Jezusa nadeszło jego odkupienie. Z drugiej strony Matka Boska bywała interpretowana jako personifikacja Ecclesii, czyli Kościoła, zaś związek Chrystusa i Kościoła miał być związkiem oblubieńczym, zapowiedzianym w starotestamentowym erotyku, jakim jest Pieśń nad Pieśniami.

Madonna z Dzieciątkiem, ok. 1275–1300, The Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku


Jak widać zatem, nie wszystkie gesty mają całkowicie uniwersalną wymowę, zrozumiałą po upływie kilku stuleci – warto jednak pamiętać, że w dawnej sztuce sakralnej ani atrybuty, ani gesty nie były przypadkowe. Dziś zaś poszukiwanie ich symbolicznych znaczeń może być dla nas naprawdę fascynującą wędrówką poprzez sztukę na przestrzeni wieków.

dr Magdalena Łanuszka – absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, doktor historii sztuki, mediewistka. Ma na koncie współpracę z różnymi instytucjami: w zakresie dydaktyki (wykłady m.in. dla Uniwersytetu Jagiellońskiego, Akademii Dziedzictwa, licznych Uniwersytetów Trzeciego Wieku), pracy badawczej (m.in. dla University of Glasgow, Polskiej Akademii Umiejętności) oraz popularyzatorskiej (m.in. dla Archiwów Państwowych, Narodowego Instytutu Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów, Biblioteki Narodowej, Radia Kraków, Tygodnika Powszechnego). W Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie administruje serwisem Art and Heritage in Central Europe oraz prowadzi lokalną redakcję RIHA Journal. Autorka bloga o poszukiwaniu ciekawostek w sztuce: www.posztukiwania.pl.

Pozostałe teksty Magdaleny Łanuszki na portalu:

Co oznacza skrót IHS?
Co trzyma Dzieciątko?
Co trzyma Matka Boska?
Jaki ojciec, taki syn
Królowa Jadwiga w katedrze na Wawelu
Memento mori: Śmierć i dziewczyna
Modlitwa Chrystusa w Ogrójcu w realizacji Wita Stwosza

Niezwykłe przygody świętego Mikołaja
Niezwykły program dekoracji kielicha z kolekcji Muzeum Archidiecezjalnego w Krakowie
Winne opowieści – część pierwsza
Winne opowieści – część druga
Włochata Maria Magdalena z Moszczenicy
„Od powietrza […] wybaw nas Panie!”, czyli o wybranych świętych „od zarazy”
Od szaleństwa do pokuty, czyli o wybranych przedstawieniach karnawału i postu
Skarb znaleziony na strychu. Co się kryje w ikonie Hodegetrii z Nowej Wsi?

Smoki w sztuce średniowiecznej: profanum
Smoki w sztuce średniowiecznej: sacrum
Średniowieczna miłość cudzołożna
Średniowieczne kobiety fatalne
Utopiony święty, który trzymał język za zębami,  czyli opowieść o Janie Nepomucenie

Zakryj usta, zakryj nos!

Zmartwychwstanie w sztuce średniowiecznej

Co trzyma Matka Boska?

W poprzednim wpisie (Co trzyma Dzieciątko?) przywołałam kilka przykładów atrybutów trzymanych przez Jezusa w przedstawieniach Madonny z Dzieciątkiem. Teraz czas przyjrzeć się, co może w swojej dłoni prezentować Matka Boska. Oczywiście w wielu przypadkach atrybuty są zamiennie trzymane przez Marię lub Chrystusa: zdarza się zatem Madonna z książką lub z jabłkiem – o znaczeniu tych atrybutów pisałam we wspomnianym wcześniej tekście.

Królewskie berło

W sztuce gotyckiej bardzo popularne było przedstawienie Matki Boskiej jako Królowej Niebios: z koroną na głowie i berłem w dłoni. Przykładem takiego wizerunku jest Madonna z Gruszowa: drewniana figura powstała w przedostatniej dekadzie XIV wieku. Rzeźba ta znajdowała się niegdyś w nastawie ołtarzowej, zaś dziś jest w kolekcji Muzeum Archidiecezjalnego im. Kardynała Karola Wojtyły w Krakowie. Pierwotnie Matka Boska miała na głowie koronę, która nie zachowała się.

Madonna z Gruszowa, 1380–1390, Muzeum Archidiecezjalne im. Kardynała Karola Wojtyły w Krakowie. Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna


Określenie Marii jako Królowej Niebios ma korzenie średniowieczne, a być może sięga nawet czasów wczesnochrześcijańskich – pojawiało się co najmniej od XI wieku. Liturgia Godzin, zakorzeniona w zakonnych modlitwach, zawierała antyfony odnoszące się do Marii Królowej: Salve Regina, której kompozycję tradycja przypisała żyjącemu w XI wieku benedyktynowi Hermannowi von Reichenau, Ave Regina caelorum, pochodzącą prawdopodobnie z XII wieku, czy też Regina Caeli, pojawiającą się już w 1. połowie XIII wieku w modlitewnikach franciszkańskich, a powstałą zapewne jeszcze w poprzednim stuleciu. Jednakże ta ostatnia pieśń wedle średniowiecznych źródeł (takich jak Złota Legenda Jacopo da Varagine) pojawić się miała już w czasach świętego Papieża Grzegorza Wielkiego (zm. 604) – sami aniołowie mieli sławić Marię właśnie jako Królową Niebios.

Rajska papuga

Często zdarza się, że w przedstawieniach Matki Boskiej z Dzieciątkiem Jezus trzyma ptaszka – najczęściej jest to czyżyk lub szczygieł, które są zapowiedzią przyszłej męki Zbawiciela. Trafia się jednak także Maria lub Jezus z papugą – ten z kolei ptak miał w średniowieczu symbolikę maryjną. Wedle średniowiecznych legend papuga w raju nauczyła się słowa Eva, co nawiązuje do Marii interpretowanej jako Nowa Ewa. Jednocześnie imię Eva jest odwróceniem łacińskiego pozdrowienia Ave, szczególnie kojarzonego z Marią w związku ze słowami, jakimi zwrócił się do niej archanioł w czasie Zwiastowania (Ave Maria). Pomimo interpretowania papugi w średniowiecznych bestiariach niekiedy jako symbolu uporu i krnąbrności, to skojarzenie z rajem i Ewą sprawiło, że ptak ten funkcjonował jako atrybut Matki Boskiej – szczególnie często pojawiał się w dekoracjach marginesów modlitewników Godzinek, poświęconych Najświętszej Marii Pannie.

Hans Sebald Beham, Madonna z Dzieciątkiem i papugą, grafika wyd. we Frankfurcie nad Menem w 1549 r., odbitka z Rijksmuseum w Amsterdamie.
Wikimedia Commons, domena publiczna


Słodka gruszka

W obrazie Madonna z gruszką z kościoła św. Małgorzaty w Raciborowicach (1526), który dziś jako depozyt znajduje się w Muzeum Archidiecezjalnym w Krakowie, Jezus trzyma kiść winogron, zaś Maria – jak sam tytuł wskazuje – gruszkę. Niektóre interpretacje mówią, że znaczenie gruszki miało być takie samo jak jabłka, czyli po prostu odnosić się do owocu zakazanego z rajskiego drzewa, który zerwali Adam i Ewa. Jednakże nie jest to prawdopodobnie poprawne wyjaśnienie – przede wszystkim bowiem gruszka słynęła ze swojej słodyczy. W biblijnej Księdze Przysłów znajdziemy stwierdzenie: „Dobre słowa są plastrem miodu, słodyczą dla gardła, lekiem dla ciała”. Teologowie średniowieczni, na przykład św. Bonawentura, odnosili określenie słodyczy do Mądrości Bożej, ale przede wszystkim mianem słodkiej określano miłość. Najprawdopodobniej zatem gruszka w przedstawieniach Madonny z Dzieciątkiem odnosi się do słodyczy miłości Matki i Syna.

Madonna z gruszką z Raciborowic, 1526, Muzeum Archidiecezjalne w Krakowie.
Fot. Sakralne Dziedzictwo Małopolski, PIDZ UPJPII, CC-BY-NC-ND 3.0 PL


Co ciekawe, w tym obrazie są jeszcze orzechy: leżą one na parapecie przed Marią i Dzieciątkiem. Orzechy symbolizowały życie i płodność, ponieważ postrzegano je jako owoce będące jednym wielkim nasionem, z którego wyrosnąć ma nowa roślina. Taka symbolika może odnosić się do macierzyństwa Marii. Z drugiej strony orzech w swojej złożonej strukturze mógł symbolizować Chrystusa: zewnętrzna skorupka to ludzka postać Mesjasza, a ukryte w środku jądro to jego wewnętrzna boska natura. Być może także orzechy koło Marii i Jezusa są odniesieniem do starotestamentowej Pieśni nad Pieśniami, w której Oblubienica mówi: „Zeszłam do ogrodu orzechów, by spojrzeć na świeżą zieleń doliny, by zobaczyć, czy rozkwita krzew winny” (PnP 6:11).

Paradoksalna poziomka

Innym owocem – a zarazem kwiatem – który znajdziemy w dłoni jednej z małopolskich gotyckich Madonn jest poziomka: Madonna z poziomką to obraz tablicowy z trzeciej ćwierci XV wieku, przechowywany w Muzeum Miejskim w Żywcu (jako depozyt tamtejszej parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny). Ze źródeł wynika, że obraz pochodzi z Krakowa, a do Żywca trafił w XVII wieku.

Poziomki pojawiały się w sztuce średniowiecznej w przedstawieniach raju – mogą zatem po prostu symbolizować zbawienie, lub odnosić się do grzechu pierworodnego. Jednocześnie poziomka symbolizowała zmysłową radość i rozkosz, a jako owoc pełen małych pesteczek odnosiła się do płodności. W kontekście Marii owoc ten może zarówno podkreślać zwycięstwo Marii nad cielesnymi żądzami, jak i odnosić się do jej świętego macierzyństwa. To właśnie ten ostatni aspekt – paradoks dziewiczego macierzyństwa – znakomicie mógł ukryć się w symbolu poziomki, ponieważ ta właśnie roślina kwitnie i owocuje jednocześnie. Paradoksalne zestawienie kwiatu i dojrzałego owocu na jednej gałązce mogło odnosić się do osoby Marii, która jest jednocześnie Matką i Dziewicą. Biały kwiat symbolizuje jej czystość, a czerwony owoc to „owoc jej żywota – Jezus”.

Madonna z poziomką, trzecia ćwierć XV w., Muzeum  Miejskie w Żywcu. Fot. M. Szczypiński, Pracownia Fotograficzna MNK

 

Miłosna róża

Róża to kwiat wyjątkowy, symbolizujący miłość, co znajdowało odzwierciedlenie także w średniowiecznej literaturze świeckiej. Maryjne modlitwy określono mianem „różańca” z łac. rosarium, czyli „ogród różany”, a w sztuce średniowiecznej pojawiały się przedstawienia Madonny w krzewie różanym lub właśnie w różanym ogrodzie. Czerwone róże najczęściej odnoszono do wspomnianej już miłości, ale róża biała mogła także symbolizować czystość. Gdy Matka Boska trzyma w dłoni różę, często jest ona pozbawiona kolców: to kolejne porównanie Marii do biblijnej Ewy. Maria jest bowiem kwiatem bez skazy, podczas gdy Ewa, przez którą na ludzkość spadł grzech, jest ostrym cierniem. Ponadto róża bez kolców mogła symbolizować Niepokalane Poczęcie Najświętszej Marii Panny, którego kult rozwinął się w późnym średniowieczu. W naturze bowiem róże mają kolce, a każdy człowiek rodzi się obciążony grzechem pierworodnym. Jedynie Niepokalanie Poczęta Maria miałaby być tego naturalnego obciążenia pozbawiona, niczym kwiat róży pozbawiony kolców.

Matka Boska Gajowska, ok. 1500, kościół Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Gaju, fot. Sakralne Dziedzictwo Małopolski, PIDZ UPJPII, CC-BY-NC-ND 3.0 PL


Dzika czerwona róża o pięciu płatkach bywała także odnoszona do pięciu ran Chrystusa, a więc mogła funkcjonować jako zapowiedź jego męki. Dodatkowo w starotestamentowej Mądrości Syracha pojawia się porównanie Bożej Mądrości do krzewu róży (Syr 24, 14).

Lilia niewinności

Teolog Petrus Cantor pisał w XII wieku, iż Marię można przyrównać do lilii, ponieważ kwiat ten słynie z piękna, rozsiewa zapachy, leczy rany i wyrasta na ziemi nieurodzajnej. Przede wszystkim jednak lilia jest symbolem czystości, dziewictwa – stąd jej obecność w dłoniach wielu świętych. Najczęściej jednak lilie znajdowały się w przedstawieniach Zwiastowania: to moment Wcielenia, gdy Dzieciątko zaczyna rozwijać się w łonie Marii, choć ona sama pozostaje dziewicą. I to właśnie ową tajemnicę dziewiczego macierzyństwa Marii podkreślali artyści, wkładając kwiat lilii w jej dłoń. W gotyckiej sztuce małopolskiej znakomitym przykładem takiego przedstawienia jest Madonna Apokaliptyczna z kościoła Matki Bożej Różańcowej w Przydonicy, datowana na szóstą dekadę XV wieku.

Madonna Apokaliptyczna, kościół Matki Bożej Różańcowej w Przydonicy, ok. 14501460.
Wikimedia Commons, domena publiczna


Co ciekawe, atrybut maryjny w postaci lilii przeszedł także do specyficznych średniowiecznych ludowych legend, których ilustracje możemy znaleźć w ówczesnych rękopisach. Na przykład na jednym z marginesów w tak zwanych Godzinkach Taymouth (Anglia, 2. ćw. XIV w.) znajduje się ilustracja opowieści o pewnym niepiśmiennym zakonniku: nauczenie się czytania oraz różnych modlitw po łacinie przerastało jego możliwości intelektualne. Zdołał się on tylko nauczyć modlitwy Ave Maria, ale najwyraźniej w zupełności wystarczyło mu to do zbawienia. Oto bowiem kiedy umarł, w cudowny sposób z jego ust wyrósł właśnie kwiat lilii.

The Taymouth Hours, ok. 1325–1335, południowa Anglia (Londyn?). The British Library, Yates Thompson 13, f. 161v, domena publiczna


Owoce, kwiaty oraz ptaszki – wszystkie te atrybuty Matki Boskiej możemy generalnie odnosić do rajskiego ogrodu, miłości oraz kobiecości. Ze wszystkich świętych niewątpliwie to właśnie Maria występowała z największą ilością rozmaitych przedmiotów o symbolicznym znaczeniu. Poza tymi, które Madonna trzyma w dłoni, są jeszcze inne, które uzupełniają jej wizerunki, na przykład leżąc u jej stóp. Ponownie można podsumować, że to już materiał na osobną opowieść. 

dr Magdalena Łanuszka – absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, doktor historii sztuki, mediewistka. Ma na koncie współpracę z różnymi instytucjami: w zakresie dydaktyki (wykłady m.in. dla Uniwersytetu Jagiellońskiego, Akademii Dziedzictwa, licznych Uniwersytetów Trzeciego Wieku), pracy badawczej (m.in. dla University of Glasgow, Polskiej Akademii Umiejętności) oraz popularyzatorskiej (m.in. dla Archiwów Państwowych, Narodowego Instytutu Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów, Biblioteki Narodowej, Radia Kraków, Tygodnika Powszechnego). W Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie administruje serwisem Art and Heritage in Central Europe oraz prowadzi lokalną redakcję RIHA Journal. Autorka bloga o poszukiwaniu ciekawostek w sztuce: www.posztukiwania.pl.

Pozostałe teksty Magdaleny Łanuszki na portalu:

Co oznacza skrót IHS?
Co trzyma Dzieciątko?
Jaki ojciec, taki syn
Królowa Jadwiga w katedrze na Wawelu
Memento mori: Śmierć i dziewczyna
Modlitwa Chrystusa w Ogrójcu w realizacji Wita Stwosza

Niezwykłe przygody świętego Mikołaja
Niezwykły program dekoracji kielicha z kolekcji Muzeum Archidiecezjalnego w Krakowie
Winne opowieści – część pierwsza
Winne opowieści – część druga
Włochata Maria Magdalena z Moszczenicy
„Od powietrza […] wybaw nas Panie!”, czyli o wybranych świętych „od zarazy”
Od szaleństwa do pokuty, czyli o wybranych przedstawieniach karnawału i postu
Skarb znaleziony na strychu. Co się kryje w ikonie Hodegetrii z Nowej Wsi?

Smoki w sztuce średniowiecznej: profanum
Smoki w sztuce średniowiecznej: sacrum
Średniowieczna miłość cudzołożna
Średniowieczne kobiety fatalne
Utopiony święty, który trzymał język za zębami,  czyli opowieść o Janie Nepomucenie

Zakryj usta, zakryj nos!

Zmartwychwstanie w sztuce średniowiecznej

Wyświetlanie 1 - 5 z 9 rezultatów.
Pozycji na stronę 5
z 2