Blog

Wpisy oznaczone tagiem Żydzi .

Zburzenie Świątyni

Nie sposób zrozumieć zwyczajów, nie tylko religijnych, w kulturze żydowskiej, nie cofając się choć na chwilę do najdawniejszych dziejów narodu żydowskiego i starożytnego Izraela. Wiele z nich nawiązuje symbolicznie do obrzędów dokonywanych w Świątyni Jerozolimskiej, realizując je jednak w znacznie skromniejszym zakresie. Również judaika prezentowane na naszym portalu przypominają funkcją, a niekiedy nawet wyglądem przedmioty znajdujące się w Świątyni, o której istnieniu pobożny Żyd nie powinien nigdy zapominać.

Rekonstrukcja Świątyni Jerozolimskiej z czasów Heroda Wielkiego.
Źródło: Wikipedia, domena publiczna

Świątynia Jerozolimska

Wedle tradycji, Żydzi wywodzą się od patriarchy Abrahama, który żył około 2000 roku p.n.e. Początkowo stanowili naród pasterski i koczowniczy, ale wkrótce udało im się stworzyć na terenie dzisiejszej Palestyny silne i niezależne państwo. Jednym z najważniejszych przejawów umacniania się tożsamości narodowej i religijnej Izraelitów było zbudowanie monumentalnej Świątyni Jerozolimskiej około 1000 roku p.n.e. przez króla Salomona. To tu znajdowało się tak zwane Miejsce Najświętsze (zwane też: Święte Świętych), zgodnie z wiarą, uświęcone obecnością boską, w którym przechowywano Arkę Przymierza z Tablicami Dziesięciorga Przykazań. To do tego miejsca nawiązuje aron (ha-)kodesz w dzisiejszych synagogach. W VI wieku p.n.e. najazd króla Babilonii, Nabuchodonozora, położył kres starożytnemu państwu Izrael. Świątynia została całkowicie zniszczona. Odbudowano ją, tworząc tak zwaną Drugą Świątynię. W IV wieku p.n.e. Palestynę zajął Aleksander Macedoński, a w 63 roku p.n.e. opanowali ją Rzymianie. W 70 roku n.e. rzymskie wojska zburzyły Drugą Świątynię, a w roku 135 rzymski cesarz Hadrian wypędził Żydów z Jerozolimy i zakazał im wstępu do miasta.
W historii narodu żydowskiego rozpoczęły się czasy diaspory, czyli rozproszenia, które poza powstałym w 1948 roku współczesnym państwem Izrael trwa do dziś.

Ściana Płaczu, grudzień 2017, fot. Kinga Kołodziejska, CC-BY 4.0

Ściana Płaczu

Nigdy nie udało się już odbudować Świątyni Jerozolimskiej. Pozostałością po niej jest Ściana Płaczu (Mur Zachodni). Wedle tradycji, w szczeliny pomiędzy kamieniami ją tworzącymi wkłada się karteczki z prośbami do Boga. Tęsknota za centralnym ośrodkiem kultu religijnego i ponownym zjednoczeniem całego narodu żydowskiego przepełnia życie religijnego Żyda. Wyraża się też w wierze, że po nadejściu Mesjasza Świątynia zostanie odbudowana.
Taka jest też geneza słynnego życzenia Leszana haba bJiruszalaim („Na przyszły rok w Jerozolimie”, czyli Świętym Mieście, siedzibie Świątyni), które wypowiada się podczas święta Pesach. Obchodzący święto w Jerozolimie dodają: „W Jerozolimie odbudowanej”, podkreślając fakt braku w niej Świątyni.

Tisza be-Aw

W wielu kalendariach nieżydowskich to 10 sierpnia jest podawany jako dzień zburzenia Drugiej Świątyni. Tymczasem, zgodnie z kalendarzem żydowskim, stało się to 9. dnia miesiąca Aw, który przypada pod koniec lipca lub w pierwszej połowie sierpnia. Jest to więc data ruchoma, która w tym roku przypadła z 21 na 22 lipca (doba w kalendarzu żydowskim rozpoczyna się wieczorem, wraz z pojawieniem się pierwszej gwiazdy, i trwa do zmierzchu dnia następnego). To właśnie 9. Aw jest obchodzone żałobne święto Tisza be-Aw upamiętniające najtragiczniejsze momenty w historii narodu żydowskiego. Bowiem tego dnia doszło nie tylko do zburzenia Drugiej Świątyni przez cesarza Tytusa w 70 roku n.e., ale też do zburzenia Pierwszej Świątyni w 586 roku p.n.e. przez wojska Nabuchodonozora. Uważa się, że 9. Aw nastąpił też upadek twierdzy Betar w czasie powstania Bar Kochby przeciwko Rzymianom w 135 roku n.e., jak również wygnanie Żydów z Anglii w 1290 i początek tułaczki Żydów wypędzonych z Hiszpanii w 1492.  Dzień ten jest więc symbolem wszystkich prześladowań i nieszczęść narodu żydowskiego, aż po czasy współczesne, czyli wojny, pogromy i Zagładę. To dzień żałoby i ścisłego postu, po którym jednak przychodzi nadzieja na odbudowę Świątyni wraz z przyjściem Mesjasza.

Opracowanie: Kinga Kołodziejska (Redakcja WMM), Licencja Creative Commons
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu

1 listopada 2005 roku Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych uchwaliło Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Na datę jego obchodów wyznaczono 27 stycznia, czyli rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau w 1945 roku. Tereny byłego niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau w 1979 roku zostały wpisane, jako jedyny tego typu obiekt, na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. 

Termin „Holokaust” pochodzi od greckiego słowa holókauston, które oznacza ofiarę całopalenia. W wielu środowiskach zajmujących się historią wymordowania europejskich Żydów w trakcie II wojny światowej na jego określenie używa się raczej słowa „Zagłada”, gdyż w terminie Holokaust tkwi sugestia dobrowolności ofiary złożonej przez naród żydowski, a przecież o niczym takim mówić nie można. Doszło do zbiorowego, zaplanowanego, doskonale zorganizowanego mordu na ludziach, którzy na żadną ofiarę z własnego życia się nie zdecydowali. W naszej prezentacji na temat obecności Holokaustu na portalu WMM pt. Skrawki obecności – skrawki pamięci mówimy więc o Zagładzie narodu żydowskiego i szukamy jej śladów w zgromadzonych zbiorach. Są to zaledwie tytułowe skrawki i ta znikomość jest również znacząca.

 
Wystawa zbiorowa w Pałacu Sztuki Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie, 1934. Czwarty z lewej – Henryk Hochman. Domena publiczna.  

Symbolem dzisiejszej rocznicy i tematem tegotygodniowej odsłony jest przepiękne, tkliwe Studium portretowe Henryka Hochmana (1879 lub 1881–1943), krakowskiego rzeźbiarza, który – jak wielu innych polskich artystów żydowskiego pochodzenia – zginął w trakcie Zagłady. Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, uczeń Pawła Rosena, Konstantego Laszczki i Auguste’a Rodina, którego wpływy są widoczne w jego twórczości. Członek Towarzystwa Artystów Polskich „Sztuka” i Stowarzyszenia „Rzeźba”. Uczestnik znaczących wystaw w kraju i za granicą. Niewiele jego prac przetrwało. Nawet tablica znajdująca się na ścianie dawnego ratusza krakowskiego Kazimierza, przedstawiająca przyjęcie Żydów w Polsce przez króla Kazimierza Wielkiego, jest tylko wierną kopią tej, którą w 1907 roku wykonał Henryk Hochman. Krakowski rzeźbiarz został rozstrzelany w 1943 roku w lesie pod Baczkowem, jednym z miejsc likwidacji Żydów z pobliskiego getta bocheńskiego, w którym wcześniej przebywał.

„A jeszcze przecież tylu innych. Maurycy Trębacz (1861–1941), Maks Haneman (1882–1941), Roman Kramsztyk (1885–1942), Regina Mundlak (1887–1942), Maksymilian Eljowicz (1890–1942), Abraham (Adolf) Behrman (1876–1943), Henoch Barczyński (1896–1941), Jerzy Fuchs (ok. 1920–1942), Szymon Szerman (1917–1943), Abraham Neumann (1873–1942), Gela Seksztajn (1907–1943)… 
Znaczące są daty śmierci wymienionych artystów: 1941, 1942, 1943. Ginęli w gettach i w obozach, do których sprowadzono ich z pracowni. Tu niekiedy wykorzystywano jeszcze ich talent do sporządzania planów, kopiowania obrazów. Często jednak woleli nie przyznawać się do swojego wcześniejszego zajęcia i udawali wykwalifikowaną siłę roboczą, łudząc się, że przydatność ocali ich od wywózki do obozu.
Dziś ich nazwiska większości z nas nic nie mówią. Kiedyś, przed wojną, reprezentowali Polskę na międzynarodowych wystawach w Berlinie, Monachium, Rzymie i Paryżu, na Biennale w Wenecji. Malarze, rzeźbiarze, graficy. Byli członkami warszawskiej »Zachęty«, krakowskiej »Sztuki«” (Kinga Kołodziejska, Skrawki obecności – skrawki pamięci).

Taka rocznica jak dzisiejsza skłania nie tylko do upamiętniania śmierci ofiar Zagłady. Każe też pamiętać o ich życiu, o tym, co osiągnęli, zanim stali się bezimiennymi numerami, o tym, co jeszcze mogli osiągnąć...

Opracowanie: Kinga Kołodziejska (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Tadeusz Pankiewicz i apteka „Pod Orłem”

21 listopada 2016 roku minęło 108 lat od urodzin Tadeusza Pankiewicza, którego zdjęcie prezentujemy w dzisiejszej odsłonie portalu. Ten przystojny meżczyzna w nieodłącznej muszce stworzył niezwykłą instytucję w okresie istnienia krakowskiego getta na terenie Podgórza – słynną aptekę „Pod Orłem”, której rola wykraczała daleko poza wydawanie lekarstw.

Apteka „Pod Orłem” znajdowała się na rogu ówczesnego placu Zgody (dziś placu Bohaterów Getta) i ulicy Targowej, a więc w samym sercu getta utworzonego w tej części Podgórza 21 marca 1941 roku. Pankiewicz nie był Żydem, a jednak pozostawał w „żydowskiej dzielnicy mieszkaniowej” przez cały czas jej istnienia, aż do tragicznego końca zamkniętej w getcie społeczności żydowskiej 13 i 14 marca 1943 roku. Był jedynym „aryjczykiem”, który uzyskał zezwolenie na pozostawanie w getcie nie tylko w godzinach otwarcia apteki, ale także w nocy, w pokoju dyżurnym stanowiącym ówczesne mieszkanie farmaceuty. Pankiewicz obawiał się utraty swojego rodzinnego interesu i wolał nie pozostawiać go bez opieki nawet na noc, wiedząc już, jak łatwo i bezkarnie okupant przejmuje każde mienie. Pozostając w getcie, nie wiedział jeszcze, na co tak naprawdę się zdecydował, jakich nieludzkich scen będzie świadkiem. Nie wiedział też, że prowadzona przez niego apteka stanie się wspominaną do dziś przez nielicznych ocalonych oazą, namiastką normalności i wolności w świecie, w którym każdy dzień odbierał nadzieję na przetrwanie.

„Apteka była — według określenia większości ludzi — ambasadą, placówką dyplomatyczną, reprezentującą świat swoiście wolny w obmurowanym i zakratowanym mieście. Stała się codziennym punktem zbornym wielu miłych i bardzo ciekawych ludzi. Tutaj to w stałych godzinach przychodziły najrozmaitsze osoby różnego stanu i wieku, tutaj od wczesnych godzin rannych czytało się gazety niemieckie, prasę podziemną, komentowało najnowsze komunikaty wojenne, oceniało sytuację polityczną, tutaj wreszcie omawiano codzienne kłopoty i zmartwienia, tutaj do późnych godzin nocnych toczono dyskusje, snuto rozważania i przewidywania”. 

T. Pankiewicz, Apteka w getcie krakowskim, Kraków 1992.

Pankiewicz i jego trzy pracownice, widoczne również na prezentowanej fotografii, Helena Krywaniuk (w głębi), Aurelia Danek (w środku) oraz Irena Droździkowska, które na noc wracały na aryjską stronę, na wszelkie sposoby próbowali wspomóc mieszkańców getta. Apteka stała się skrzynką kontaktową pomiędzy zamkniętą dzielnicą a ukrywającymi się na wolności krewnymi oraz ruchem podziemnym. Przekazywano tu informacje, podziemną prasę, sfałszowane dokumenty, brakujące leki. Szmuglowano żywność. Wkrótce zaczęto też dostarczać produkty pomocne w uniknięciu deportacji, takie jak farby do włosów stosowane dla odmłodzenia swojego wyglądu czy luminal do uspokajania dzieci podczas ich ukrywania lub przenoszenia w bagażu. W trakcie akcji wysiedleńczych, których finał miał miejsce na placu Zgody tuż przed oknami getta, za darmo rozdawano leki i opatrunki. Wiele osób znajdowało tu wówczas także kryjówkę.

W mniej skrajnych okolicznościach apteka stanowiła jednak przede wszystkim miejsce, w którym zwłaszcza wieczorami czas jakby się zatrzymywał, a drastyczna rzeczywistość zostawała choć na chwilę za drzwiami. Toczono tu dyskusje, zarówno polityczne, jak i zupełnie abstrahujące od ówczesnej sytuacji. W aptece spotykali się artyści, naukowcy, wybitne osobowości, które los zmusił do gnieżdżenia się pośród kilkunastu uliczek getta i poszukiwania jakiegokolwiek zajęcia zapobiegającego ich wysiedleniu, ale które z ich wykształceniem i talentem nie miało absolutnie nic wspólnego. Po dniu pełnym bezustannej walki o podstawowe ludzkie potrzeby próbowali choć na moment zapomnieć o absurdzie i tragizmie sytuacji, w jakiej się znaleźli. W zaciszu dyżurnego pokoju Pankiewicza zachowywali się jak dawniej, kiedy sami stanowili o swoim losie.

Opracowanie: Kinga Kołodziejska (Redakcja WMM), CC-BY 3.0 PL

Zachęcamy też do pobrania i wykorzystania interaktywnego spacerownika, w którym po terenie byłego getta krakowskiego prowadzą nas wspomnienia Tadeusza Pankiewicza.

Z okien apteki. 
Krakowskie getto we wspomnieniach Tadeusza Pankiewicza

Motywem przewodnim spaceru jest opowieść o instytucjach działających w getcie krakowskim, prezentowana z perspektywy aptekarza Tadeusza Pankiewicza. Główny bohater relacjonuje wydarzenia, które miały miejsce na placu Zgody (dziś Bohaterów Getta) podczas akcji wysiedleńczych oraz likwidacji getta.
Czas przejścia: ok. 1 godziny.
Kliknij w okładkę, aby pobrać plik w formacie pdf.

Interaktywne spacery edukacyjne po terenie dawnego getta dla Żydów w Krakowie zostały opracowane w latach 2009–2010 przez połączony zespół Małopolskiego Instytutu Kultury w Krakowie i Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Pozwalają one spojrzeć na historię getta z różnych perspektyw: siedemnastoletniej dziewczyny – Haliny Nelken, dziecka – Stelli Müller-Madej, jedynego Polaka mieszkającego w getcie – aptekarza Tadeusza Pankiewicza oraz lekarza – Aleksandra Bibersteina.

Celem każdego ze spacerów jest zachęcenie uczestników do samodzielnego odkrywania historii i poznawania dramatu życia w krakowskiej „dzielnicy zamkniętej”. Przejście spaceru umożliwia poznanie granic getta, historii instytucji działających na jego terenie oraz losów głównych bohaterów. Wymaga uważnego czytania umieszczonych w tekście cytatów, zwracania uwagi na fotografie i odnajdywania śladów przeszłości w dzisiejszej przestrzeni Podgórza. Spacery są przeznaczone dla osób powyżej 16 roku życia.

Bardzo serdecznie zapraszamy!

Opracowanie: Kinga Kołodziejska (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Czym różni się ta noc od innych nocy?

Tym razem naszą nową odsłonę dedykujemy żydowskiemu świętu Pesach, które w tym roku rozpoczęło się 22 kwietnia po zachodzie słońca i potrwa do 30 kwietnia. Na portalu WMM brakuje eksponatów bezpośrednio związanych z żydowską Paschą. Jednak pucharek kiduszowy z Muzeum w Chrzanowie im. Ireny i Mieczysława Mazarakich może być symbolicznym wprowadzeniem do opowieści o tym niezwykle istotnym dla Żydów święcie, które upamiętnia cudowne wyzwolenie Izraelitów z niewoli egipskiej. Wszak jednym z elementów uroczystej kolacji sederowej rozpoczynającej Pesach jest wypicie czterech kielichów wina symbolizujących różne sposoby nazywania owego cudownego wyzwolenia:

„Wyprowadzę (hoceti) was spod ciężaru robót w Egipcie i wyratuję (hicalti) was z niewoli. Wybawię (gaalti) was okazując wielką moc i wielkie wyroki. Wezmę (lakachti) was dla Siebie jako naród, będę dla was Bogiem” (Księga Wyjścia 6, 6–7). Podczas sederu pojawia się jednak i piąty kielich. Czeka on na proroka Elijahu (Eliasza), który przybędzie tuż przed Mesjaszem. Żydzi również czekają. Czekają na spełnienie ostatniej obietnicy: „Zaprowadzę (heweti) was do ziemi, którą przysiągłem dać Awrahamowi, Icchakowi i Jaakowowi” (Wj 6, 8). Jest to ziemia, którą utracili. Stąd właśnie słowa wypowiadane na zakończenie sederu: Leszana haba bJiruszalaim, czyli „Na przyszły rok w Jerozolimie”.

„Czym różni się ta noc od innych nocy? We wszystkie inne noce jemy chleb, ale tej nocy tylko macę. We wszystkie inne noce je­my rozmaite zioła, ale tej nocy tylko gorzkie. We wszystkie inne noce nie maczamy w niczym jedzenia, a tej nocy maczamy dwa razy. We wszystkie inne noce możemy jeść siedząc lub polegując, ale tej nocy wszyscy polegujemy”.

Pytanie zadaje najmłodsze dziecko w rodzinie podczas sederu pierwszego wieczoru święta Pesach. Podczas tego święta wszystkie żydowskie rodziny wspominają jedno z najważniej­szych wydarzeń w historii ich narodu: wyprowadzenie Żydów z nie­woli egipskiej i początek nowego wolnego życia. Hebrajskie pesach oznacza „omijać” i odnosi się do pamiętnej nocy, gdy anioł Boży wędrował przez Egipt, zabijając wszystkich pierworodnych synów, jednak ominął domy Żydów, dzięki czemu ich pierworodni ocaleli.

Podczas Pesach wszyscy Żydzi wspominają ucieczkę z Egiptu, którą przeżyli ich przodkowie 3600 lat temu. We wspomnieniach przewija­ją się myśli o goryczy niewoli i słodyczy wyzwolenia. Podobnie jak innym świętom judaizmu, tak i temu towarzyszy zawiła symbolika, w której nawet najdrobniejsze elementy nie są pozbawione znaczenia. To święto wyraźnie się jednak różni od innych. Główna ceremonia nie odbywa się bowiem w synagodze, ale w domu każdej rodzi­ny, gdzie wszyscy jej członkowie, nawet najmłodsze dzieci, zasiadają do sederowej wieczerzy. Jest bardzo uroczyście i odświętnie. To najważniejsza kolacja w roku. Na stole pojawia się najcenniejsza zastawa. Może nasz pucharek kiduszowy z Chrzanowa był kiedyś jej elementem?

Opracowanie: Kinga Kołodziejska (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Wyświetlanie 4 rezultatów.