Blog

Wpisy oznaczone religijność .

W niedzielę rozpoczyna się rok 5779

Nowy rok żydowski 5779 rozpocznie się 9 września 2018 roku o godz. 18.50. Hebrajska nazwa Rosz Haszana (wym. jidysz roszeszone) oznacza „głowę roku”. Tego dnia rozpoczyna się też miesiąc tiszri, liczony od nowiu, a także trwające do Jom Kippur (19 września) „straszne dni” – okres wzmożonej aktywności religijnej i charytatywnej, mającej w jednostkowym i społecznym wymiarze prowadzić do odnowy świata (tikkun ha olam). W powszechnej świadomości nie tylko religijnych Żydów w Rosz Haszana każdemu człowiekowi zapisany jest jego los w kolejnych 12 miesiącach. W jamim naraim – „straszne dni” można ten wyrok odmienić, zanim w Jom Kippur – dzień wybaczenia i pojednania z Bogiem – zostanie przypieczętowany.

Rabin Eliezer Gurary dmie w szofar - synagoga Izaaka w Krakowie, Elul 5778 (wrzesień 2018), fot. Przemysław Piekarski, CC-BY 3.0

W synagogach rozbrzmiewa dźwięk szofaru – baraniego rogu. Jego wysłuchanie jest religijnym obowiązkiem (mycwa), stąd w rozpisce liturgii podawane są godziny dęcia w róg. Wiele wspólnot, zwłaszcza pobożnych Żydów (haredim) używa szofaru przez cały miesiąc elul, poprzedzający Rosz Haszana. W społecznościach ortodoksyjnych odmawiane są wtedy slichot (wym. jidysz sliches) – modlitwy przebłagalne. Ważne jest też, by pojednać się w ramach wspólnoty rodzinnej i religijnej. Szabat następujący po Rosz Haszana nazywa się Tszuwa – skrucha.

W dobie Internetu i komunikatorów społecznych zanika tradycja wysyłania kartek pocztowych z życzeniami, za to jako obrazki są dołączane do wiadomości elektronicznych.

Obok noworocznych życzeń: hebrajskiego le szana towa u metuka„dobrego i słodkiego roku” czy w jidysz a gut un zis jor słychać „obyś był zapisany w dobrej księdze”. W niebie wyłożone są trzy księgi: sprawiedliwych (cadikim), niegodziwców i wielka księga tych pozostałych. To właśnie dobra księga. Wyrok w niej zapisany daje nadzieję na godne przeżycie kolejnego roku.

Popularna przed laty piosenka Leonarda Cohena Who by fire – „Kto w ogniu, kto w wodzie…” świadomie nawiązuje do modlitwy powtarzanej w Rosz Haszana i Jom Kippur – Unetana tokef, gdzie pojawiają się różne warianty ludzkich losów. Jednak całość wieńczy podchwycony przez wszystkich modlących się w synagodze refren: „… ale skrucha, modlitwa i miłosierdzie odmienią najgorszy wyrok”.

Święto ma bogatą liturgię synagogalną. Wspólnota, zamiast siduru – modlitewnika na pozostałe dni świąteczne i powszednie, używa machzoru – przewodnika po modlitwie synagogalnej i domowej, z czytaniem odpowiednich fragmentów Tory. Przebrnięcie przez ponad dwieście stron hebrajskiego tekstu to wyzwanie na wiele godzin. Modlitwa zaczyna się wieczorem poprzedzającym święto –  później Żydzi wracają do swoich domów lub na świąteczne posiłki wspólnotowe. Zebrani najpierw błogosławieństwem i wypiciem kielicha wina uświęcają (kidusz) święto, potem umywają ręce, by pobłogosławić i spożyć pierwsze kęsy chałki.

Świąteczna kolacja to przede wszystkim chałka, upieczona na słodko, z rodzynkami. Inaczej niż przy kolacji szabatowej, kiedy na stole pojawiają się dwie chałki, na Rosz Haszana chałka jest splatana w okrąg. Wyraża pragnienie by kolejny rok „domknął się” pomyślnie. O ile w ciągu roku chałka jest posypywana solą (na pamiątkę Świątyni, gdzie ofiary solono), w Rosz Haszana kawałki chałki moczy się w miodzie. Na stole pełno też jabłek, krojonych w cząstki i maczanych w miodzie. Przecież życzymy sobie roku dobrego i słodkiego. Niegdyś w menu pojawiały się głowa ryby czy jagnięcia, w nawiązaniu do nazwy święta (hebr. rosz – głowa). Dzisiaj najczęściej je się cymes z marchwi, bo w jidysz mer to nie tylko „marchew”, ale i „więcej, bardziej”. Więcej wszystkiego, co dobre. Coraz bardziej popularne staje się ciasto z marchwi. Częste są też owoce z wieloma pestkami – granaty i figi. Znów pojawia się życzenie, by naszych dobrych uczynków było tyle co pestek. Żydzi używają na co dzień wielu języków i często bawią się homonimami. Angielskie peas brzmi jak peace, wobec tego zielony groszek na stole może być symbolem – życzeniem pokoju na nowy rok.

A. Gierymski, Święto trąbek I, 1884, Muzeum Narodowe  w Warszawie. Domena publiczna

Znany obraz Aleksandra Gierymskiego Święto trąbek nie zawiera w swej treści dęcia w szofar, ale jeden z ważnych elementów celebracji, grupowej czy indywidualnej – taszlich. Nazwa ceremonii odwołuje do wersetu z księgi Micheasza (7;19): „A Ty wrzucisz (taszlich) wszystkie ich grzechy w głębiny morza”. Dlatego pod wieczór pierwszego dnia Rosz Haszana nad brzegiem wody (morze, jezioro, rzeka) gromadzą się grupki Żydów opróżniających, napełnione wcześniej okruszkami chleba, kieszenie. Obrzędowi towarzyszą błogosławieństwa i modlitwy, z reguły prowadzone przez lokalnego rabina.

Miesiąc tiszri nie jest w kalendarzu żydowskim pierwszym miesiącem roku, a dopiero siódmym. Wcześniej za początek roku uważano pierwszy dzień (nów) wiosennego miesiąca nisan. Jednak przez nawiązanie do Pięcioksięgu – Lev. 23: 23-25: „I rzekł Wiekuisty do Mojżesza, tak: »Oświadcz synom Israela i powiedz: miesiąca siódmego, pierwszego tegoż miesiąca, będzie u was święto uroczyste, przypominanie trąbą, zgromadzenie świąteczne…«” oraz Num. 29: 1-6: „Miesiąca zaś siódmego, pierwszego dnia miesiąca zgromadzenie świąteczne będzie u was; żadnej pracy uciążliwej nie wykonywajcie: dniem trąbienia będzie on wam…”[1] staje się Rosz Haszana świętem szczególnie uroczystym.

Szofar, fot. Przemysław Piekarski, CC-BY 3.0

Za czasów biblijnych święto trwało jeden dzień, jednak obecnie obchodzi się je przez dwa dni. Zarówno w Talmudzie Babilońskim, jak i Jerozolimskim, znajdujemy traktat o nazwie Rosh Hashanah. To traktat VIII w drugim porządku Miszny – Moed („wyznaczony czas”), w którym zawarto szczegółowe przepisy, nakazy i zakazy dotyczące święta, m.in. reguły dotyczące szofaru. Określają one rodzaj materiału z jakiego można go zrobić, sposób jego ozdabiania oraz jak i kiedy na nim grać.

Wskazówki muzyczne grania na tym instrumencie odnajdziemy równiez w machzorach. Dźwięk szofaru ma brzmieć jak łkanie. Dęcie podzielone jest na serie dźwięków: trzykrotne szwarim (grzmiące), dziewięciokrotne tremolo truah (łkające) oraz przeciągłe tkija. Schemat jest na tyle skomplikowany, że dmącemu w róg kolejne sekwencje podpowiada jeden z uczestników modlitwy. Całe dęcie w szofar w ciągu porannej modlitwy w synagodze zamyka się w stu dźwiękach [2].

Od czasu zburzenia Świątyni w 70 roku n.e. w liturgii synagogalnej nie wolno używać instrumentów muzycznych. Wyjątkiem jest szofar nakazany przez Torę. Jednak jeśli pierwszy dzień Rosz Haszana wypada w Szabat, dęcie w róg przenosi się na modlitwę poranną dnia drugiego. Poza tą okolicznością szofar usłyszymy w oba dni świąteczne.

Wystrój synagogi jest zdominowany przez kolor biały. Również parochet (zasłona na szafę z Torą) zmienia się na biały. Sama Tora ubrana jest w białą sukienkę. Mężczyźni zakładają białe jarmułki, niektórzy biały kitel (tradycyjny strój ślubny). Również kobiety ubierają się na biało. Biel jest symbolem pokuty i czystości.

Rosz Haszana jest rzeczywistym dniem sądu. Następujący po nim Jom Kipur to dzień odpuszczenia win, pojednania z Bogiem. Pieśnią-modlitwą najczęściej kojarzoną z Rosz Haszana jest Awinu Malkenu – „Nasz Ojcze, Nasz Królu”.

Opracowanie: dr Przemysław PiekarskiLicencja Creative Commons
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Zagadnieniom obliczania czasu według kalendarza żydowskiego jest poświęcona praca Dawida ben Jakuba z końca XVII wieku, której rękopis jest przechowywany w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa. To właśnie „Słowa Dawida” (Diwrej Dawid), w których autor przekazał całą swoją wiedzę na temat skomplikowanych obliczeń kalendarzowych, wybraliśmy do zilustrowania odsłony w tym tygodniu. Rosz Haszana upamiętnia bowiem stworzenie świata, początek wszystkiego. Co istotne, dotyczy konkretnie szóstego dnia kreacji, w którym Bóg stworzył człowieka, co ostatecznie dopełniło dzieła.

Zachęcamy też do zapoznania się z interpretacją pt. „Judaizm od środka” autorstwa również Przemysława Piekarskiego.



[1] Fragmenty Księgi Kapłańskiej (łac. Leviticus) i Księgi Liczb (łac. Numeri) w tłum. Rabina Izaaka Cylkowa, za: Tora, wyd. Austeria, Kraków 2006.

Tytoń i tabaka

 

Zwierzęta z Nowego Świata. Arras „Indyki”, wg kartonu artysty z kręgu Pietera Coecke van Aelsta, ok. 1555, Zamek Królewski na Wawelu Państwowe Zbiory Sztuki, domena publiczna.

Dokładnie siedem lat temu, 15 listopada 2010 roku, na terenie całej Polski wprowadzono zakaz palenia tytoniu w miejscach publicznych. Równo miesiąc temu można było świętować inną tytoniową rocznicę. W napisanym przez Krzysztofa Kolumba dzienniku wyprawy do Nowego Świata, pod datą 15 października 1492 roku, po raz pierwszy pojawia się wzmianka o tytoniu. Odkrywca nie miał pojęcia do czego służą suche liście, którymi obdarowali go mieszkańcy „Indii Zachodnich”. Dopiero 6 listopada Kolumb poznał zastosowanie rośliny. Pod tą datą zanotował, że widział ludzi zaciągających się dymem z żarzących się ziół zawiniętych w suche liście. W swoim dzienniku zawarł więc pierwszy w historii opis cygara. Podróżnik opisał również odurzające skutki połykania dymu, co skłania niektórych znawców tematu do wątpliwości, czy Indianie palili tylko tytoń.

Rdzenni Amerykanie przedstawili Europejczykom liście nie tylko jako używkę, ale także jako remedium na przeróżne schorzenia: bóle głowy, stawów i zębów, a nawet jako środek zwalczający robaki pasożytujące w ludzkim ciele. Roślina szybko zyskała na Starym Kontynencie zarówno miłośników, jak i zagorzałych przeciwników. Palenie tytoniu stało się najbardziej popularne w Europie północnej, a w szczególności w Niderlandach. Pewien niemiecki dyplomata i przeciwnik nikotynizmu przebywając w Hadze w roku 1621, powiedział:

Palacze w karczmie, Adriaen Brouwer, pierwsza ćwierć XVII wieku, Muzeum Narodowe w Warszawie, domena publiczna, Wikimedia Commons.

„Nie mogę powstrzymać się od wypowiedzenia kilku słów protestu przeciwko tej zadziwiającej modzie, jaka ostatnimi czasy przywędrowała do nas z Ameryki. Jest to pewien rodzaj picia dymu, który niewoli swoje ofiary bardziej niż jakakolwiek inna forma upojenia, zarówno dawna, jak i nowa. Szaleńcy ci z niesłychaną pożądliwością połykają i zaciągają się dymem rośliny, którą zwą tytoniem bądź herba Nicotiana”. (cyt. za: Piotr Paszkiewicz, Alegoria palacza tytoniu w siedemnastowiecznym malarstwie holenderskim i flamandzkim, „Rocznik Historii Sztuki”, t. 15 (1985), s. 295).

Wrogiem importowanej używki byli także najważniejsi ludzie swojej epoki: namiestnik Niderlandów Maurycy Orański, który zabronił palenia swoim żołnierzom, oraz król Anglii Jakub I. Drugi z nich napisał nawet dzieło znane w Polsce jako Misocapnos, w którym dowodził szkodliwości palenia tytoniu i wciągania tabaki. Jeden z egzemplarzy wysłał Zygmuntowi III Wazie, który najwidoczniej znany był z zamiłowania do zamorskiej używki. Król Polski ewidentnie nie dał się przekonać i zlecił jezuitom napisać wyszydzający tezy Jakuba traktat pt. Antimisocapnos.

Pierwsze nasiona tytoniu przywieziono do Polski ze Stambułu już w roku 1590. W XVII wieku w Rzeczypospolitej nie uważano używki za niebezpieczną dla zdrowia. W roku 1661 Sejm Polski uznał tytoń za nieszkodliwy i ustanowił na niego cło. W drugiej połowie stulecia uważano nawet, że zażywanie tabaki „sprawuje skutek, że zbytnie wyciąga z głowy wilgotności” (Jakub Kazimierz Haur cyt. za Zygmunt Gloger, Encyklopedia staropolska, t. 4, Warszawa 1903, s. 402–403).

Kultura palenia i wytwarzania zdobionych fajek przetrwała na Podhalu do XX wieku. Fajka podhalańska, XIX/XX wiek, Muzeum Tatrzańskie im. Dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem, domena publiczna.

Palenie tytoniu Polacy przejęli od Turków (palaczem był m.in. Jan III Sobieski, który zwykł wypalać fajkę po obiedzie), a zażywania tabaki nauczyli się od Niemców i Francuzów. O ile palenie do XIX wieku nie było bardzo rozpowszechnione, o tyle tabakę już w wieku XVII zażywali w Polsce niemal wszyscy.

Porcelanowa puszka na tabakę, ok. 1724, Zamek Królewski na Wawelu Państwowe Zbiory Sztuki, domena publiczna.

Ksiądz Jędrzej Kitowicz w Opisie Zwyczajów za panowania Augusta III wspomina nawet o prawdziwych nałogowcach: „Tabaka za mojéj pamięci była najprzód prosta z tytuniu w donicy wierconego robiona, do któréj dla tęgości, owi wezwyczajeni niąchacze, którzy woleli obejść się bez chleba, niż bez tabaki, przydawali popiołu z skórek łoziny, albo z grochowin palonego, aby im w nosie lepiéj wierciało” (cyt. z: Jędrzej Kitowicz, Opis obyczajów za panowania Augusta III, Poznań 1840, s. 99).

Jeszcze na początku XIX wieku miłośników tabaki było w Polsce i na Litwie znacznie więcej niż palaczy tytoniu. Warto wspomnieć, że w Panu Tadeuszu fajki (albo lulki) wspomniane zostały zaledwie siedem razy, a tabaka i tabakiery około trzydziestokrotnie. Warto przypomnieć, że w Księdze Czwartej pojemniczek na brązowy proszek odgrywa znaczącą rolę. Ksiądz Robak rozbudził patriotyczne uczucia wśród bywalców karczmy dzięki zręcznemu wykorzystaniu tabakierki z wizerunkiem Napoleona i anegdocie o cesarzu Francuzów, który gdy „w potyczce zażywa raz po raz, to znak pewny, że bitwę wygrywa”.

Jeszcze około roku 1870 były na terenach dawnej Rzeczypospolitej regiony, jak okolice Tykocina, gdzie lud zażywał tabaki zamiast palić. Na Kaszubach używka ta po dziś dzień jest ważnym elementem lokalnej kultury i tematem wielu przysłów.

Popularność używki zaowocowała zapotrzebowaniem na pojemniki do przechowywania tabaki. Wytwarzano je z przeróżnych materiałów: porcelany, srebra, masy perłowej, rogu, kości słoniowej oraz wielu rodzajów drewna. Tabakierki, także te zrobione własnoręcznie, były popularnym i prestiżowym prezentem. Książę Karol Stanisław Radziwiłł zwany „Panie Kochanku” ofiarował tabakierkę wykonaną przez siebie z kości słoniowej królowi Stanisławowi Augustowi Poniatowskiego podczas jego wizyty w Nieświeżu. Tabakierki przyjmowały niekiedy fantazyjne kształty, jak ta pochodząca z końca XIX wieku, prezentowana na portalu Wirtualne Muzea Małopolski.

 Wraz z rozpowszechnieniem się papierosów pojawiły się również naczynia na popiół. Na portalu Wirtualne Muzea Małopolski prezentujemy kuriozalną popielniczkę z widokiem Domu Zdrojowego w Krynicy. Czy widok uzdrowiska na popielniczce miał uczynić palenie zdrowszym? Czy po prostu palacz nie wiedział o szkodliwości nałogu?

Opracowanie: Adam Spodaryk (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Bibliografia:

  1. Brückner Aleksander, Encyklopedia staropolska, t. 2, Warszawa 1939, szp. 677–679.
  2. Griffenhagen George B., The Materia Medica of Christopher Columbus, “Pharmacy in History”, t. 34 (1992), nr 3, s. 131–145.
  3. Gloger Zygmunt, Encyklopedia staropolska, t. 2, Warszawa 1901, s. 141.
  4. Gloger Zygmunt, Encyklopedia staropolska, t. 4, Warszawa 1903, s. 349-350, 402–403.
  5. Marcinek Roman, Prawo wolności wyboru, (http://www.wilanow-palac.art.pl/prawo_wolnosci_wyboru.html, dostęp: 08.11.2017).
  6. Kitowicz Jędrzej, Opis obyczajów za panowania Augusta III, Poznań 1840, s. 99–109.
  7. Paszkiewicz Piotr, Alegoria palacza tytoniu w siedemnastowiecznym malarstwie holenderskim i flamandzkim, „Rocznik Historii Sztuki”, t. 15 (1985), s. 295–304.
Wyświetlanie 2 rezultatów.