Blog

75. rocznica likwidacji krakowskiego getta

Dziś mija 75 lat od rozpoczęcia akcji likwidacji getta krakowskiego, którą hitlerowcy przeprowadzili 13–14 marca 1943 roku. W niedzielę, 11 marca, jak co roku, trasą wysiedlenia krakowskich Żydów z likwidowanego getta do KL Płaszów przeszedł Marsz Pamięci. Jego celem jest oddanie hołdu krakowskiej społeczności żydowskiej stanowiącej przed wojną jedną czwartą mieszkańców naszego miasta (ponad 60 tysięcy ludzi), a z której w wyniku Holokaustu ocalała grupa zaledwie 1000 osób.

Główna brama getta krakowskiego, Kraków 1941.
Ze zbiorów MHK, domena publiczna

„Żydowska dzielnica mieszkaniowa” (oficjalnie nie można było używać nazwy „getto”) została ustanowiona decyzją Otto von Wächtera z 3 marca 1941 roku. W gadzinówce „Krakauer Zeitung” z 6 marca 1941 roku konieczność jej utworzenia uzasadniano „względami sanitarnymi, gospodarczymi i porządkowymi”. Do 20 marca Żydzi mieli opuścić swoje mieszkania i przenieść się do getta, na które przeznaczono najbardziej zaniedbaną część Podgórza. Na terenie zamieszkiwanym wcześniej przez 3,5 tysiąca ludzi miało się pomieścić ponad 15 tysięcy osób. W kwietniu rozpoczęto budowę muru grodzącego getto od „aryjskiej” części Krakowa. W budynkach, które stanowiły naturalną granicę obszaru, zamurowano lub zakratowano okna. W październiku teren stał się formalnie dzielnicą zamkniętą. Za jego opuszczenie bez stosownej przepustki groziła kara śmierci. Wkrótce w wyniku kolejnych rozporządzeń okupanta do getta przybyli jeszcze Żydzi wysiedleni z podkrakowskich miejscowości. Jak podaje Aleksander Bieberstein w swoich wspomnieniach „Zagłada Żydów w Krakowie”, wiosną 1942 roku w getcie mogło mieszkać ponad 19 tysięcy ludzi. Przeludnienie pogarszało i tak fatalne warunki bytowe. Koncentracja ludności w jednym miejscu była jednak tylko etapem przejściowym w nazistowskim planie całkowitej eksterminacji europejskich Żydów.

Rzeczy porzucone przez deportowanych, ul. Lwowska w Krakowie, marzec 1943. Ze zbiorów MHK, domena publiczna

W czerwcu i październiku 1942 roku doszło do tzw. akcji wysiedleńczych, których oficjalnym celem była deportacja do pracy na Ukrainie. W rzeczywistości przepełnione pociągi wiozły krakowskich Żydów do obozu zagłady w Bełżcu. Ostateczną krwawą likwidację getta przeprowadzono 13 i 14 marca 1943 roku. Pierwszego dnia zgromadzono zdolnych do pracy mieszkańców getta A i wyprowadzono ich do KL Płaszów. Kolejnego – rozprawiono się z „bezużytecznymi” mieszkańcami getta B: starcami, chorymi i dziećmi. Około tysiąca osób rozstrzelano na miejscu. Pozostałych wywieziono do KL Auschwitz. Na zakończenie akcji esesmani przeszukiwali opuszczone budynki, mordując wszystkich, którzy próbowali się ukryć.

Tak wyglądają fakty, daty i suche liczby. Nie oddają one rzeczywistych dramatów, rozpaczy, utrat i konieczności podejmowania niewyobrażalnych dzisiaj decyzji, choć wzbudzają przerażenie. Nie mówią też o losach poszczególnych ofiar i ocalałych, ich indywidualnych historiach. Na szczęście coraz częściej w narracji o Zagładzie pojawiają się też twarze, konkretne imiona i nazwiska, intymne relacje. Mówią o strachu, przerażeniu, ale też o próbach „normalnego” życia podejmowanych na przekór otaczającej rzeczywistości. W materiałach dodatkowych do eksponatów związanych z tematem Zagłady krakowskich Żydów umieściliśmy cztery spacerowniki. Przygotowaliśmy je w takim właśnie ujęciu wspólnie z zespołem Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Pozwalają one spojrzeć na historię getta z różnych perspektyw: 17-letniej dziewczyny – Haliny Nelken, dziecka – Stelli Müller-Madej, jedynego Polaka mieszkającego w getcie – aptekarza Tadeusza Pankiewicza oraz lekarza – Aleksandra Bibersteina.

Niewiele jest śladów Zagłady na naszym portalu. To zaledwie skrawki jej obecności i pamięci o niej. „Kilka zdjęć, parę nazwisk, jeden medal. Ale i ta znikoma liczba eksponatów tylko pośrednio jest związana z tematem Zagłady. Całkiem sporo judaików, choć niewielka to liczba, jeśli przyrównać ją do przedwojennej liczby żydowskich mieszkańców w regionie, który dziś nazywamy Małopolską” (Kinga Kołodziejska, Skrawki obecności – skrawki pamięci).

Fot. Tadeusz Pankiewicz w towarzystwie czterech osób w pokoju dyżurnym, Kraków 1942.
Ze zbiorów MHK, domena publiczna

Na znanym okupacyjnym zdjęciu z pokoju dyżurnego w aptece „Pod Orłem”, oprócz Tadeusza Pankiewicza i jego dwóch pracownic widzimy też dwóch lekarzy żydowskiego pochodzenia. Ci – w przeciwieństwie do krakowskiego farmaceuty – nie znaleźli się w getcie z własnego wyboru. W centrum na ciemnym skórzanym fotelu siedzi dr Roman Glassner, z prawej na oparciu przysiadł dr Leon Steinberg. To tu, w „oazie spokoju” stworzonej przez Tadeusza Pankiewicza, udawało się czasem zapomnieć o rzeczywistości pozostającej na zewnątrz.

„Apteka była — według określenia większości ludzi — ambasadą, placówką dyplomatyczną, reprezentującą świat swoiście wolny w obmurowanym i zakratowanym mieście. Stała się codziennym punktem zbornym wielu miłych i bardzo ciekawych ludzi. Tutaj to w stałych godzinach przychodziły najrozmaitsze osoby różnego stanu i wieku, tutaj od wczesnych godzin rannych czytało się gazety niemieckie, prasę podziemną, komentowało najnowsze komunikaty wojenne, oceniało sytuację polityczną, tutaj wreszcie omawiano codzienne kłopoty i zmartwienia, tutaj do późnych godzin nocnych toczono dyskusje, snuto rozważania i przewidywania” (T. Pankiewicz, Apteka w getcie krakowskim, Kraków 1992, I wyd. 1947).

„Codziennie przychodził do nas znany w Krakowie dr medycyny Roman Glassner. Lekko zgarbiony, siwy jak gołąb i zawsze uśmiechnięty, człowiek pełen kultury, wszechstronnej wiedzy, wielbiciel i znawca klasycznej muzyki, wpadał na kieliszek chartreuse i na «bajki», jak zwykł mawiać” (T. Pankiewicz, Apteka...).

Doktor Glassner, kierownik oddziału wewnętrznego szpitala przy ul. Józefińskiej, został rozstrzelany w Skarżysku-Kamiennej. Doktor Steinberg przetrwał wojnę, choć stracił żonę i córkę. Zeznawał w procesie Amona Götha w 1946 roku w Krakowie. Zmarł 5 lat później w Antwerpii.

Opracowanie: Kinga Kołodziejska (Redakcja WMM), Licencja Creative Commons

 

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Dzień Kobiet na WMM

Odlew „Głowa Piotra” (z cyklu „Zielnik”) Aliny Szapocznikow

Dawniej – goździk i para rajstop. Dziś – coraz częściej wykorzystywana i coraz mocniej funkcjonująca w świadomości społecznej okazja do zamanifestowania sprzeciwu wobec łamania praw kobiet, stosowania wobec nich przemocy, gorszego opłacania ich pracy, przedmiotowego traktowania, odbierania prawa do decydowania o swoim ciele i sposobie wyrażania seksualności. W Dzień Kobiet w całej Polsce odbywają się manifestacje, spotkania, seminaria, wykłady, wernisaże i pokazy, których celem jest zwrócenie uwagi na wciąż istniejące nierówności w traktowaniu kobiet i mężczyzn, a tym samym powrót do istoty tego święta, którego korzenie sięgają kobiecych ruchów robotniczych w Europie oraz Ameryce Północnej walczących o godne warunki pracy w początkach XX wieku. Pierwszy raz święto obchodzono w Stanach Zjednoczonych 28 lutego 1909 roku. Międzynarodowy Dzień Kobiet został ustanowiony rok później, podczas konferencji w Kopenhadze w sierpniu 1910 roku. Pierwsze obchody w Krakowie odbyły się 19 marca 1911 roku, kiedy to przez Rynek Główny przeszła kilkutysięczna demonstracja na rzecz praw politycznych dla kobiet. I to właśnie ich wywalczenie przez nasze przodkinie obchodzimy w tym roku szczególnie. Trudno uwierzyć, że mija zaledwie 100 lat od uzyskania przez Polki biernego i czynnego prawa wyborczego na mocy dekretu Józefa Piłsudskiego z 28 listopada 1918 roku.

„Historię, podobnie jak kulturę, cechuje skupienie się na doświadczeniach mężczyzn traktowanych jako uniwersalne, stąd zainteresowanie źródeł historycznych władzą i konfliktami, czyli historią polityczną. Historia społeczna, historia codzienności, w której obecne są kobiety, wciąż stanowi margines badań. Aż do powstania ruchu emancypacji kobiet historia interesuje się kobietami jedynie jako wybitnymi jednostkami, nigdy jako grupą społeczną. W XIX wieku – dzięki pracy działaczek emancypacyjnych oraz przemianom społecznym – zaczyna się zmieniać pozycja kobiet w społeczeństwie, w obszarze edukacji, pracy, praw politycznych, również w dziedzinie sztuki. Pojawiają się kobiety artystki, twórczynie wiążące swoje życie ze sztuką. Pojawia się również kwestia wpływu płci na twórczość artystyczną, możliwości rozwoju, pozycję w historii sztuki” (Ewa Furgał, Emancypacja kobiet).

Historia pełna jest mężczyzn i ich mniej lub bardziej bohaterskich czynów. Również historia sztuki zapełnia się kobietami-artystkami dopiero od niedawna. Trudno się dziwić, skoro ich dostęp do edukacji i życia publicznego, a także możliwości stanowienia o własnym losie jest naprawdę niezwykle świeżą i wciąż nie wszędzie funkcjonującą oczywistością.

Pierwszą uczelnią artystyczną, na której umożliwiono studiowanie kobietom była akademia w Petersburgu i stało się to niewiele ponad sto lat temu, w 1894 roku. Kolejną – dwa lata później – akademia paryska. W Polsce jako pierwsza zdecydowała się na ten krok w 1904 roku (od razu po powstaniu) warszawska Szkoła Sztuk Pięknych, ale była jeszcze wówczas instytucją prywatną i nie posiadała statusu akademii. Na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych oficjalna zgoda na studiowanie kobiet zapadła dopiero 14 grudnia 1918 roku. Pierwsze studentki pojawiły się tu w roku akademickim 1919/1920. Drogę utorowała im Zofia Baltarowicz-Dzielińska, która – dzięki swojemu uporowi i talentowi – została przyjęta do pracowni rzeźby Konstantego Laszczki 27 października 1917 roku (po miesięcznym okresie próbnym).

Jak w tym kontekście – 8 marca 2018 roku – wygląda zatem obecność kobiet na Wirtualnych Muzeach Małopolski? Portalu, który prezentuje już ponad 1000 prac z 40 małopolskich instytucji wystawienniczych, a więc stanowi pewną miarodajną reprezentację regionalnych zasobów muzealnych. Policzyliśmy. Jest ich 28… Dwadzieścia osiem artystek, które reprezentują na naszym portalu obecność kobiet w historii polskiej sztuki. Dodajmy też, że tę znikomą liczbę zawdzięczamy w przeważającej mierze dołączeniu do zasobów portalu wyboru kolekcji dwóch instytucji prezentujących sztukę najnowszą, czyli Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK i Galerii Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki.

Chciałoby się powtórzyć za tegoroczną laureatką Oskara za najlepszą rolę kobiecą, Frances McDormand: „Powstańcie wszystkie!”.

Przygotowaliśmy dziś dla Was zestawienie prac naszych 28 artystek. Pod każdą z miniatur kryje się odwołanie do karty danego obiektu. Poświęćmy im chwilę. Pochwalmy, skrytykujmy, przyjrzyjmy się bliżej, poczytajmy o nich. To nasz prezent na dzisiejszy Dzień Kobiet, dla Was, dla nas, dla Nich.

Opracowanie: Kinga Kołodziejska (Redakcja WMM), Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.


[1] Na portalu prezentujemy więcej prac tej akurat artystki. Na potrzeby dzisiejszego zestawienia wybraliśmy jednak walecznego, choć „dziewczyńsko” ujętego Batmana.

[2] Zdecydowaliśmy się na ujęcie w tym zestawieniu fotografii autorstwa Ignacego Kriegera, gdyż jest ona jedynym łącznikiem z postacią Amalii Krieger, córki Ignacego, również fotografki. Zawdzięczamy jej bowiem nie tylko zachowanie spuścizny po ojcu, ale prawdopodobnie również wiele fotografii, które powstawały w słynnym zakładzie Kriegerów, a które nawet po śmierci Ignacego były sygnowane jego nazwiskiem. Więcej: http://muzea.malopolska.pl/czy-wiesz-ze/-/a/amalia-krieger-fotografka?

Gramy w sztukę, bo każdy może być artystą

Włączenie do zbiorów Wirtualnych Muzeów Małopolski zasobów sztuki współczesnej z kolekcji Galerii Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki stało się pretekstem do przeprowadzenia warsztatów edukacyjnych dla dzieci. Ze względu na brak wystarczającej przestrzeni wystawienniczej w galerii prace z kolekcji są zazwyczaj niedostępne dla publiczności. W takiej sytuacji platforma internetowa staje się poniekąd jedyną przestrzenią do prezentacji sztuki współczesnej z kolekcji Bunkra Sztuki i jednocześnie umożliwia hipertekstualną podróż poprzez tematy i tagi.

Co nam daje kontakt ze sztuką w Internecie? Chociaż to medium nie zastąpi odbiorcom osobistego kontaktu z dziełem, to daje możliwość wnikliwego oglądania obiektów. Digitalizacja jest formą „ocalenia” i zwizualizowania sztuki, a w przypadku Bunkra Sztuki szczególnym przykładem są projekty efemeryczne i site-specific. Dzięki technologii można oglądać detale, fragmenty dzieł, które powstały w konkretnej przestrzeni na jakiś czas.

Barbara Bańda, Codzienne wiadomości, Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki, © wszystkie prawa zastrzeżone

Warsztat Kiedy pod ręką nie ma oryginału. Fałszujemy dzieła sztuki wprowadzał uczestników w świat sztuki współczesnej i cyfrowych zasobów na platformie Wirtualne Muzea Małopolski. Opowieść o obiektach, które schowane są w muzealnych magazynach, a ich wyjęcie i ekspozycja nie zawsze są możliwe, stanowiła punkt wyjścia do rozmowy o zasobach sztuki w Internecie i możliwości ich użycia. Inspiracją do praktycznej części warsztatu były kolaże Basi Bańdy Codzienne wiadomości i obiekt Maurycego Gomulickiego Bestia. Artystka wykorzystuje w swoich pracach tytuły z gazet, zapisując je na odwrociu. Tytuły: Na Podhalu halny wieje od nocy i nie ustaje, Wzywał pomocy, zsunął się do schroniska. Wypadek w Tatrach, Przy kampusie spotkasz dzika. A może to nie dzik?, Stężenie pyłu w krakowskim powietrzu nadal wysokie, Założono niedźwiedziom nadajniki by śledzić ich ruchy, Robocomp. Walki i pokazy robotów na AGH, Czyżyny wydają wojnę wrakom i szczurom, Kradnie dziwne przedmioty. Pieniądze i biżuteria są nudne? stanowią punkt wyjścia do zaskakującego zestawienia rysunków tuszem i fragmentów z codziennych gazet.

Dzieci wcieliły się w fałszerzy sztuki: miały okazje poznać domowe sposoby postarzania papieru, wybrać motywy natury ze zbiorów cyfrowych WMM, Rijksmuseum, Van Gogh Museum w Amsterdamie i wylosować tytuły z gazet. Korzystając z dostępnych materiałów, uczestnicy warsztatów przetwarzali je według własnych inwencji, mając możliwość obejrzenia w gablocie jednego kolażu i małej rzeźby stanowiącej prototyp obiektu Gomulickiego. Na ścianie dzięki użyciu projektora można było obejrzeć awers i rewers dwudziestu kolaży Bańdy i trójwymiarowy model pracy Gomulickiego. W efekcie warsztatów powstały prace, które uczestnicy chętnie zabrali do swoich kolekcji.

Następny warsztat Kiedy pod ręką nie ma oryginału. Fałszujemy dzieła sztuki odbędzie się w sobotę, 3 marca o godzinie 12.00 w Galerii Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki. Zapraszamy!

Szczegóły na stronie Galerii Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki.

Pączki ze słoniną lub konfiturą różaną

Dzisiaj Tłusty Czwartek. Każdego, kto nie jest na diecie, czeka dzisiaj próba cierpliwości podczas stania w kolejce do cukierni… no chyba, że już zaopatrzył się w zapas pączków.

Ostatni czwartek przed Środą Popielcową, jest obecnie punktem kulminacyjnym karnawału. W okresie staropolskim najhuczniej świętowano nie w Tłusty Czwartek, a w czasie ostatków, czyli mięsopustów, które trwały od ostatniej karnawałowej niedzieli aż do wtorku (do północy) przed Popielcem. Był to czas kuligów, maskarad, tańców i objadania się mięsem. Czasem, co ganili kaznodzieje, zabawy przeciągały się na okres postny. Jak wspomina Jędrzej Kitowicz w Opisie obyczajów za panowania Augusta III, jeszcze w czwartek po Popielcu krakowskie przekupki organizowały tak zwany Comber, podczas którego „sprawiały sobie ochotę, najęły muzykantów, naznosiły rozmaitego jadła i trunków, i w środku rynku na ulicy, choćby po największém błocie tańcowały, kogo tylko z mężczyzn mogły złapać, ciągnęły do tańca. Chudeuszowie i hołyszowie dla jadła i picia sami się narażali na złapanie; kto zaś z dystyngwowanych niewiadomy nadjechał albo nadszedł, na ten comber, wolał się opłacić, niż po błocie, a jeszcze z babami skakać”.

Ważnym elementem mięsopustów było obżarstwo, wcale zresztą nie skromniejsze niż dzisiaj w Tłusty Czwartek. Aleksander Brückner podaje, że protestanci kpili z katolickiego folkloru, mówiąc, że w czasie mięsopustów w Kościele Rzymskim obchodzone są dni św. Żarłoka, św. Połoka lub Łykusa oraz św. Stękawy (na cześć popielcowego, pokarnawałowego kaca).

Jak sama nazwa mięsopustów wskazuje na stołach królowały zakazane w Poście potrawy mięsne i tłuszcze pochodzenia zwierzęcego. Podobnie, jak podczas współczesnego Tłustego Czwartku jedzono także pączki, choć nie z konfiturą, tylko ze słoniną, boczkiem lub mięsem.

Cukiernica z serwisu Aleksandra Józefa Sułkowskiego, Johann Joachim Kaendler, ok. 1736, Zamek Królewski na Wawelu Państwowe Zbiory Sztuki, domena publiczna.

Nie oznacza, to że w czasach staropolskich nie lubiano słodkich potraw. Nieoceniony Jędrzej Kitowicz w opisie bankietów i uczt wspomina, że zwykle „Trzecie danie składało się z owoców ogrodowych i cukrów rozmaitych na talerzach i półmiskach, między które stawiano z cukru lodowatego misternie zrobione baszty, cyfry, herby, domy dragantami zwane, które biesiadujący łamiąc burzyli”.

Przyrządzano także pączki podobne do tych jakie chętnie jadamy dzisiaj. Słodkie, smażone bułeczki, wymienione zostały już w najstarszej znanej polskiej księdze kucharskiej wydanej w roku 1682, noszącej tytuł Compendium ferculorum, albo zebranie potraw. W dziele tym, napisanym przez Stanisława Czernieckiego, kuchmistrza nadwornego magnackiego rodu Lubomirskich znaleźć można przepis na „Piroszki smażone z Konfektem Rożánym”:

„[…] Ciástá zarobionego wodą y drozdzámi weźmiesz które mąką wyrobisz dobrze roztoczysz y konfektem nakładać będziesz y záwijác á puszczay na gorącą Oliwę albo Oley; możesz też upiecz ieżeli chcesz á pocukrowawszy dáć na Stoł”.

Czerniecki pisze także, że „Z takiegoż Ciastá Pieroszki konfektu bzowego robić będziesz y inne wszytkie ták pieczone tako y smażone z czymkolwiek będziesz rozumiał á miał Powidłá, Jábłká, Gruszki, Mák […]”

Jak takie pączki wyglądały i smakowały? Jeśli wierzyć napisanej sto lat później relacji Kitowicza: „Staroświeckim pączkiem, trafiwszy w oko, mógłby je był podsinić”. „Piroszki” Czernieckiego zapewne należały do „staroświeckich”, twardych pączków. Niestety, Compendium ferculorum nie zawiera dokładnego przepisu na ciasto, choć od współczesnej receptury z pewnością różnił się brakiem jajek decydujących o puszystości deseru. Kitowicz wspomina także o współczesnych sobie „nowoczesnych” pączkach, bliższych naszemu smakowi: „dziś pączek jest tak pulchny, tak lekki, że ścisnąwszy go w ręku, znowu się rozciąga i pęcznieje, jak gąbka do swojéj objętości, a wiatr zdmuchnąłby go z półmiska.” O smakowitości pulchnych pączków z końca XVIII wieku wyobrażenie daje książka kucharska współczesna relacji Kitowicza – Kucharz doskonały Wojciecha Wielądka – w której odnajdujemy cały dział zatytułowany: „O naleśnikach i pączkach”, gdzie czytelnik może przeczytać przepisy na: „Początki śmietankowe”, „Pączki, nice, albo z iaiec i sera”, „Pączki z Bryoszów”, „Pączki z iabłek i brzoskwiń”, „Pączki z pomarańcz”, „Pączki inaczey” oraz „Pączki delikatne”.

Pozostaje nam życzyć smacznego i zaprosić do eksplorowania na naszym portalu tematu jedzenia… oczywiście w oczekiwaniu na pączkową ucztę.

Zobacz także:

Cukiernica z serwisu Aleksandra Józefa Sułkowskiego

Opracowanie: Adam Spodaryk (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Bibliografia:

  1. Brückner Aleksander, Encyklopedia staropolska, t. 1–2, Warszawa 1939.
  2. Bystroń Jan St., Dzieje obyczajów w dawnej Polsce, t. 1: Wiek XVI–XVIII, Kraków 1933.
  3. Czerniecki Stanisław, Compendium ferculorum, albo zebranie potraw, Kraków 1682, s. 86–87.
  4. Dumanowski Jarosław, Staropolskie książki kucharskie, „Mówią Wieki”, nr 12, 2009, s. 36–40.
  5. Tenże, Staropolskie książki kucharskie – Kucharz doskonały (1783) [dostęp: 06.02.2018].
  6. Gloger Zygmunt, Encyklopedia staropolskat. 1–4, Warszawa 1900–1903.
  7. Kitowicz Jędrzej, Opis obyczajów za panowania Augusta III, Poznań 1840.
  8. Wielądko Wojciech Wincenty, Kucharz doskonały […], Warszawa 1786, s. 294–297.

Wirtualna Małopolska

Z przyjemnością informujemy o zakończeniu kwestii formalnych związanych z dofinansowaniem – w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Małopolskiego na lata 2014–2020 – nowego projektu digitalizacyjnego pn. „Wirtualna Małopolska”, dzięki któremu zaprezentujemy Wam nowe zasoby dziedzictwa kulturowego Małopolski, wzbogacimy warstwę merytoryczną portalu i udoskonalimy jego działanie.

W ramach projektu planujemy digitalizację 2D i 3D co najmniej 1500 eksponatów z 20 muzeów, galerii i instytucji z Małopolski. Dzięki realizacji „Wirtualnej Małopolski” możliwy będzie powrót do muzeów, z którymi została już nawiązana współpraca w ramach projektu „Wirtualne Muzea Małopolski”, ale ówczesne ograniczenia czasowe i technologiczne nie pozwoliły na digitalizację wielu reprezentatywnych dla dziedzictwa kulturowego regionu zasobów. Ponadto planowane jest poszerzenie zasobów portalu WMM o eksponaty z nowych placówek, które – zachęcone rozwojem projektu i jego efektami – zgłosiły chęć przyłączenia się do projektu i digitalizacji swoich zasobów.

Oto lista muzeów, galerii i instytucji, których zasoby w formie cyfrowej stopniowo będziecie mogli odkrywać na portalu Wirtualne Muzea Małopolski:

  • Muzeum Narodowe w Krakowie
  • Muzeum Archeologiczne w Krakowie
  • Muzeum Etnograficzne w Krakowie
  • Muzeum Historii Fotografii im. Walerego Rzewuskiego w Krakowie
  • Muzeum Farmacji Collegium Medicum UJ w Krakowie
  • Muzeum Przyrodnicze im. K. i W. Tomków w Ciężkowicach
  • Muzeum w Chrzanowie im. Ireny i Mieczysława Mazarakich 
  • Muzeum Okręgowe w Tarnowie
  • Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu
  • Muzeum Tatrzańskie im. dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem
  • Zamek Królewski na Wawelu
  • Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki
  • Muzeum UJ Collegium Maius
  • Muzeum ASP im. Jana Matejki w Krakowie
  • Muzeum Afrykanistyczne im. dr. Bogdana Szczygła i Bożeny Szczygieł-Gruszyńskiej w Olkuszu
  • Muzeum Twórczości W. Wołkowskiego w Olkuszu
  • Centrum Żydowskie w Oświęcimiu
  • Muzeum Opactwa Benedyktynów w Tyńcu
  • Fundacja Zbiorów Rodziny Sosenków (Kraków)
  • Archiwum Małopolskiego Instytutu Kultury w Krakowie

O każdej premierze na portalu będziemy Was informować!

Podstawowym kryterium doboru eksponatów przeznaczonych do digitalizacji w ramach projektu była oczywiście ich wartość artystyczna, historyczna i regionalna oraz reprezentatywność zarówno dla danej instytucji, jak i całej Małopolski. Jednocześnie równie ważnym warunkiem w przypadku tworzenia portali o charakterze edukacyjnym jest dopasowanie wybranych obiektów do przygotowywanych  ścieżek tematycznych mających ułatwić odbiorcom interpretację poznawanych zasobów. W ramach projektu „Wirtualna Małopolska” planowane jest bowiem stworzenie nowych wystaw tematycznych, ścieżek edukacyjnych i innych aktywności dedykowanych konkretnym zbiorom i tematom, które stworzą nową, zaktualizowaną o nowe zasoby sieć powiązań pomiędzy wszystkimi prezentowanymi obiektami. Ich koncepcja i scenariusze będą przygotowywane przez pracowników Małopolskiego Instytutu Kultury w Krakowie w konsultacji z kustoszami i ekspertami w poszczególnych dziedzinach wiedzy.

Ponadto w ramach realizacji projektu przewidywana jest rozbudowa systemu informatycznego WMM w warstwie publikacyjnej i archiwizacyjnej, infrastruktury sprzętowej oraz oprogramowania.

Projekt „Wirtualna Małopolska” będzie współfinansowany przez Unię Europejską w ramach RPO WM na lata 2014–2020 oraz Województwo Małopolskie. Zakończenie realizacji projektu planowane jest na koniec 2020 roku.

____________________________________________________________________________________

W dzisiejszej odsłonie posłużyliśmy się pracą z Galerii Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki, pierwszej instytucji, z której obiekty zostały zdigitalizowane w ramach projektu „Wirtualnej Małopolski”, o czym informowaliśmy Was w zeszłym tygodniu.

Praca składająca się z instalacji i dwóch filmów wideo autorstwa Huberta Gromnego i Xaverego Wolskiego, pt. Crystal Skulls Are Modern Fakes? Adventure Movie, doskonale wprowadza temat powiązań pomiędzy kolekcjami z różnych instytucji wystawienniczych, który jest nam tak bliski.

„Dzień dobry Conan, jesteśmy Polakami z przyszłości i jest rok 1983. Nie obawiaj się magii”.  To początek głosu lektora w jednym z filmów. Artyści zaangażowali w projekt kuratorki Galerii Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki i dyrektora Muzeum Archeologicznego w Krakowie. Powstała nieprawdopodobna i jednocześnie bardzo zabawna opowieść.

Inspiracją do powstania pracy były różnego rodzaju teorie spiskowe, popkultura i futurologia. Artyści wykreowali postać doktora Janusza „Johnny’ego” Bzibziaka – polskiego Indiany Jonesa związanego z Muzeum Archeologicznym w Krakowie. Bohater jest specjalistą w zakresie badań nad ludami koczowniczymi i zwolennikiem teorii o powiązaniach przodków Słowian z Kimerami i Scytami. Praca powstała we współpracy z Muzeum Archeologicznym w Krakowie i jest przykładem na to, jak w ciekawy i zaskakujący sposób można czerpać z dziedzictwa kulturowego. Podczas pierwszej prezentacji pracy obiekty te zostały włączone w stałą ekspozycję Muzeum Archeologicznego w Krakowie, zacierając granice pomiędzy rzeczywistością a fikcją.

Wyświetlanie 21 - 25 z 140 rezultatów.
Pozycji na stronę 5
z 28