Blog

Lalki, maski, cienie...

Przybieramy maski, ukrywamy się za nimi. Czasem nawet dosłownie, nie tylko w przenośni, nakładamy je na twarze, uczestnicząc w wydarzeniach zapraszających do odegrania jakiejś roli. Dzieci uwielbiają bale przebierańców, na których mogą stać się kimś innym, ulubioną postacią z bajki, podziwianym bohaterem, księżniczką, rycerzem, fantastyczną postacią. Spełnia się wówczas, znane i w dorosłości, marzenie o byciu choć przez chwilę kimś lepszym, ładniejszym, dzielniejszym… Niekiedy można przedłużyć ten moment, wybierając zawód aktora, a chcąc się ukryć jeszcze bardziej – najlepiej aktora teatru lalkowego.

9 czerwca 1945 roku rozpoczął działalność krakowski Teatr Lalki i Aktora „Groteska”, funkcjonujący pod różnymi nazwami, uwzględniającymi stosowane w nim formy wyrazu, m.in. w latach 2000–2012 jako Teatr Lalki, Maski i Aktora „Groteska”, a obecnie – po prostu Teatr Groteska. Znany zarówno z misternie przygotowanych przedstawień dla dzieci, jak i przejmujących inscenizacji dla dorosłych (Męczeństwo Piotra Ohey’a Sławomira Mrożka, Kartoteka Tadeusza Różewicza, Ubu król Alfreda Jarry’ego, Antygona Sofoklesa). Nie mamy niestety w naszych zbiorach eksponatu związanego z tą sceną. Jednak rocznica powstania Teatru Groteska zainspirowała nas do zwrócenia uwagi na fascynujące naszym zdaniem obiekty, które przywołują rozmaite formy teatru wykorzystującego tytułowe lalki, maski i cienie.

Do zilustrowania dzisiejszej odsłony wybraliśmy egzotyczną lalkę z indonezyjskiego teatru marionetkowego wayang golek purwa, przedstawiającą Ardżunę — jednego z głównych bohaterów Mahabharaty. Jest ona jedną z kilkudziesięciu indonezyjskich lalek teatralnych w zbiorach Muzeum Etnograficznego w Krakowie pochodzących z kolekcji profesora Mariana Raciborskiego — botanika, który podarował ją Muzeum tuż przed swoją śmiercią, w 1917 roku. Zachęcamy do poznania zarówno historii postaci Ardżuny, teatru wayang golek, jak i fascynującej postaci prof. Raciborskiego, opisanych w tekście Eleonory Tenerowicz z Muzeum Etnograficznego oraz do wysłuchania opowieści w formie audialnej Przemysława Piekarskiego i Piotra Idziaka, które znajdziecie pod galerią zdjęć na karcie tego eksponatu.

Drzewo życia „Gunungan” — figura teatru cieni „wayang kulit purwa” z IndonezjiZ tej samej kolekcji pochodzi drzewo życia Gunungan — figura teatru cieni wayang kulit purwa z Indonezji. 

„Gunungan to jedna z najważniejszych figur rozpoczynająca tradycyjne przedstawienie indonezyjskiego teatru cieni wayang kulit purwa. Przedstawia drzewo życia reprezentujące pięć tworzących Wszechświat żywiołów: ziemię, powietrze, ogień, wiatr i wodę. Symbolizuje także pałac, las, morze oraz światy nadziemny i podziemny. Drzewo życia pojawia się wiele razy w ciągu całego przedstawienia, na początku, na końcu i zawsze, gdy następuje zmiana akcji lub sceny. Prowadzący spektakl lalkarz, będący jednocześnie narratorem, porusza figurą w różny sposób — naśladujący lot ptaka, drżenie czy trzepotanie, przywołując Wszechświat i poszczególne partie przedstawienia do życia. (...) Kiedy prowadzący otwiera przedstawienie poprzez poruszanie figurą, jest to znak, że wspina się po drzewie życia do królestwa bogów. Jednocześnie zaprasza widownię do wejścia w ten ożywiony świat bogów, herosów i zwierząt. Dopiero po takim wstępie rozpoczyna się właściwa opowieść” (Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie, © wszystkie prawa zastrzeżone).

Kolejnym eksponatem jest przywoływana już wielokrotnie, niepokojąca maska ko-omote japońskiego teatru (typu „śnieg”) z kolekcji Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha.Maska „ko-omote” teatru „nō” (typu „śnieg”)

„W japońskim klasycznym teatrze  maska jest najważniejszym atrybutem aktora pierwszoplanowego shite. To dzięki niej aktor może wcielić się w postać ze świata realnego (np. wojownika, młodej kobiety, starca) czy ponadnaturalnego (demona, bóstwa, niebianki itp.). Nałożenie maski ma przede wszystkim służyć przemianie bohatera, w wyniku której widzowie będą mogli poznać skrywane wcześniej sekrety (takie jak pozaziemskie pochodzenie postaci), targające nim gwałtowne uczucia (żal, zazdrość czy szaleństwo). Ta sama rola może być odegrana w różnych maskach, a jedna maska może służyć kilku rolom, jednak nie obowiązuje tu zasada pełnej dowolności. O przeznaczeniu maski decyduje przede wszystkim tradycja szkoły  i repertuar” (Wioletta Laskowska-Smoczyńska, Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, Redakcja WMM, © wszystkie prawa zastrzeżone).

Warto zajrzeć też do prezentacji Japonia - literackie interpretacje autorstwa Joanny Wolskiej-Lenarczyk na naszym portalu, która rozwija temat znaczenia maski w teatrze , jak również do tekstu Przemysława Piekarskiego w interpretacji Orient - tak daleko stąd, tak blisko, który z kolei porusza zagadnienie funkcjonowania indonezyjskiego teatru wayang.

Opracowanie: Kinga Kołodziejska (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Niedziela u Matki

Geneza Dnia Matki sięga jeszcze czasów antycznych, kiedy to starożytni Grecy i Rzymianie otaczali kultem matki–boginie, takie jak Reja i Cybele, które były symbolami płodności i urodzaju. Niedziela u Matki to nazwa święta obchodzonego w Anglii w XVII wieku. Czwarta niedziela Wielkiego Postu była wolna od pracy i dlatego wiele osób w ten jeden dzień odwiedzało swoje matki. W tamtych czasach wiele dziewcząt i chłopców pracowało jako służba na dworach bogatych rodzin, mieszkając u swoich pracodawców. Święto to było obchodzone przez dwa wieki, następnie po niedługiej przerwie zostało przywrócone po zakończeniu II wojny światowej. Dzień Matki jest świętem międzynarodowym, obchodzonym jednak w różnych terminach, np. w Stanach Zjednoczonych w drugą niedzielę maja, w Norwegii jest to druga niedziela lutego, w Tajlandii 12 sierpnia, a w Indonezji 22 grudnia.

W Stanach Zjednoczonych historia Dnia Matki rozpoczęła się w roku 1858, kiedy to Ann Maria Reeves Jarvis wprowadziła Dni Matczynej Pracy. Natomiast Julia Ward Howe, od 1872 roku, pracowała nad wypromowaniem Dnia Matek dla Pokoju. W końcu, w 1905 roku Ann Marie Jarvis (córka wspomnianej Ann Jarvis) spopularyzowała właściwy Dzień Matki. Dzięki czemu w 1914 roku Kongres USA uznał Dzień Matki za święto narodowe.

W Polsce święto obchodzono po raz pierwszy w 1914 roku, w Krakowie. Od tamtego odległego momentu Dzień Matki jest obchodzony co roku 26 maja. Za ilustrację tego wydarzenia posłuży obraz Józefa Mehoffera Na letnim mieszkaniu/Portret żony. Przedstawia on matkę z synem we wnętrzu mieszkania. Na pierwszym planie elegancko ubrana kobieta, pozuje do portretu, tymczasem kilkuletni syn siedzi przy nakrytym stole, spogląda uśmiechając się w stronę widza. Obraz został namalowany w 1904 roku w Zakopanem, gdzie Mehofferowie przez kilka miesięcy wynajmowali nowo wzniesiony drewniany góralski dom. Z obrazu emanuje spokój, atmosfera odpoczynku i rodzinnego bycia razem.

Wszystkim mamom życzymy dobrego świętowania!

Opracowanie: Paulina Kluz (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Źródło: https://historiamniejznanaizapomniana.wordpress.com/2015/05/26/dzien-matki/ (data dostępu: 25 maja 2017).

Dawny Kraków w oczach Stachowiczów

Dwaj malarze, ojciec i syn, dwa oblicza twórcze, różne rzeczywistości historyczne i jedno miasto, czyli jak wyglądał Kraków na przełomie XVIII i XIX wieku. 

 Michał Stachowicz, Przysięga Kościuszki na Rynku Krakowskim, gwasz, 1804, 
źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna

Ojciec, Michał Stachowicz (1768-1825) był ambitnym i aspirującym do miana profesora malarzem cechowym, który przez całe swoje życie mieszkał i pracował w Krakowie, prawie nie opuszczając tego miasta. Świetny obserwator codzienności i jej dokumentalista, którego twórczość wpisywała się w rodzące się wówczas zainteresowanie miastem – jego przeszłością, zabytkami i pamiątkami, związanymi z ówczesną sytuacją polityczno-społeczną. Fragmenty zabudowy Krakowa z przełomu wieków możemy znaleźć na jego dziełach o tematyce historycznej, takich jak Przysięga Kościuszki na Rynku KrakowskimWjazd księcia Józefa Poniatowskiego do Krakowa, gdzie tytułowe sceny odbywają się na tle architektury miasta, często już niezachowanej (rynek główny z ratuszem, sukiennice z kramami bogatymi czy budynek wielkiej wagi). Stachowicz z zapałem studiował pejzaż miejski Krakowa i z dokładnością odtwarzał go na swych obrazach wykonując przy tym wiele szkiców i rysunków, z których korzystał następnie jego syn – Teodor Baltazar Stachowicz (zob. Widok Ratusza od północy T.B. Stachowicza, ratusz rozebrano w 1820 roku, natomiast obraz powstał dwadzieścia lat później). Jakkolwiek zabudowa Krakowa nie stanowiła u Michała tematu samego w sobie, a tylko tło wydarzeń, które miały miejsce w mieście, inaczej niż w twórczość jego syna.

Teodor Baltazar Stachowicz (1800-1873) reprezentował inną niż jego ojciec formację artystyczną. Wyzwolony spod obostrzeń cechowych, swoje pierwsze kroki w sztuce malarskiej stawiał pod okiem ojca, następnie zaś pełną edukację artystyczną odbył już w krakowskiej Szkole Rysunku i Malarstwa (utworzona w 1818 roku). Jakkolwiek nie rozwinął się jako indywidualność twórcza, wiele z jego prac bazowało na wcześniejszych rozwiązaniach, przede wszystkim odwoływał się do dzieł Michała, zwłaszcza w zakresie interesujących nas widoków Krakowa. 

Teodor Baltazar Stachowicz, Pożar Krakowa, Rynek Główny, lipiec 1850
źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna

Teodor Baltazar był mniej wprawnym malarzem niż jego ojciec, jednak z równą mu pasją dokumentował życie i oblicze miasta. Krajobrazy miejskie Teodora Baltazara stanowią niezwykle bogaty materiał ikonograficzny do wyglądu Krakowa jeszcze sprzed Wielkiego Pożaru w 1850 roku oraz sprzed rozbiórki dawnych budynków miejskich i kościelnych oraz murów obronnych, która miała miejsce na przestrzeni XIX wieku (zob. Widok Bramy Mikołajskiej). Niezwykle cennymi są dzieła przedstawiające budynki czy wnętrza kościołów sprzed Wielkiego Pożaru, przykładowo obrazy ilustrujące wygląd kościoła dominikanów zanim żywioł strawił doszczętnie jego wyposażenie, dach i wieżę. Malarz odtworzył również sam moment pożogi w obrazach Pożar Krakowa, Rynek Główny, lipiec 1850 czy Pożar kościoła OO. Dominikanów w Krakowie 18 lipca 1850 roku oraz inne wydarzenia z życia miasta, jak chociażby Sypanie kopca Kościuszki w Krakowie czy też jego codzienność (Targ zboża na Kleparzu). Malarz utrwalił we fragmentach nieistniejące już oblicze miasta, przykładowo kościół Wszystkich Świętych (rozebrany w latach 1835-1838) czy kościoły Świętego Krzyża i św. Walentego (licytacja i rozbiórka w 1818 roku).

Obrazy przedstawiające widok architektury, czyli miasta lub jego fragment, często ze sztafażem (niewielkie sceny rodzajowe wpisane w krajobraz i pejzaż miejski) nazywamy wedutami. Gatunek ten jako samodzielny wyodrębnił się już w XVII wieku w Holandii, rozkwit przeżywając w XVIII wieku, natomiast w interesującym nas przełomie XVIII i XIX wieku rozpowszechnił się już w całej Europie.

Przykład Warszawy uświadomi nam z jaką szczegółowością malowano weduty. Otóż widoki tego miasta w wykonaniu Bernardo Belotto (Canaletto) i Marcina Zaleskiego posłużyły do rekonstrukcji dawnej zabudowy Warszawy po zniszczeniach II wojny światowej. Podobnie dzieła Stachowiczów stanowią niezwykle cenne źródło dla ikonografii historycznej zabudowy Krakowa, która w dużej mierze nie dotrwała do naszych czasów, jak również można je traktować, jako kronikę życia miasta z końca XVIII i początku XIX wieku.

Opracowanie: Paulina Kluz (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Bibliografia:
Zbigniew Michalczyk, Michał Stachowicz (1768-1825): krakowski malarz między barokiem a romantyzmem, t. 1-2, Warszawa 2011.

Wiosną w ogrodzie

Wiosenny czas (chociaż w momencie pisania tekstu chłodny i deszczowy) inspiruje do zwrócenia się w stronę mody i natury. Zbliża się „majówka” sprzyjająca (o ile pogoda pozwoli) piknikom, spacerom i wyjazdom. Do zilustrowania tych skojarzeń posłużyć może obiekt z kolekcji Muzeum Narodowego w Krakowie.

 

Suknia ogrodowa została uszyta ręcznie z muślinu w Paryżu ok. 1860 roku. Sama w sobie jest dziełem sztuki. Na jasnym delikatnym tle materii wydrukowano wzór przedstawiający roślinność wodną, różnokolorowe motyle i ważki. Jedynie brzeg tkaniny symbolizujący wodę jest intensywnie niebieski. Muślin uważany jest za jedną z najczystszych, najprostszych i najdelikatniejszych tkanin. Otwarty splot nadaje lekkości materiałowi. Suknia ma długie rękawy i spódnicę z trenem. Swoją szeroką formę zawdzięcza spodniemu usztywnieniu zwanemu krynoliną[1], które pojawiło się w 1856 roku. August Person dokonał odkrycia, „dzięki” któremu można było wykonać halkę na podstawie „klatki” ze stalowych obręczy. Taki typ halki stanowił oparcie dla wielu warstw tkaniny bardzo szerokich spódnic. Rozmiary spódnicy przyczyniały się do powiększenia wrażenia szczupłości ściśniętej gorsetem talii. Pod lekkie letnie suknie na krynolinę zakładano dwie białe jedwabne halki, a pod ciężkie zimowe toalety – pojedynczą halkę.

Ubiór od początku swego istnienia pełnił rolę kodu przekazującego różnorodne informacje: o pozycji społecznej, zamożności i poniekąd sytuacji matrymonialnej. W jaki sposób współcześnie oddziałujemy na innych za pomocą ubioru, a także dlaczego wybieramy takie, a nie inne kolory, style i kroje? Za pomocą stroju ludzie często pragną stworzyć określony wizerunek. W XIX wieku wszechobecny był ściśle określony dress code. Starannie dobierano garderobę na szczególne okazje: bale, spotkania towarzyskie, wizyty w teatrach czy muzeach. Kobiety eleganckie – poza majątkiem i znajomością aktualnych trendów mody – musiały wykazać się umiejętnością dostosowania ubioru do okoliczności. Nawet suknie, w których spacerowały po ogrodzie, były szyte według określonych zasad.

Suknia ogrodowa z kolekcji Muzeum Narodowego w Krakowie zachwyca materią i kunsztem wykonania, ale pojawia się też myśl o praktycznym ograniczeniu dla kobiet wynikającym ze skomplikowanej formy. Z jednej strony mamy lekkość falującej sukni, z drugiej – ograniczenie ruchów, skrępowanie i utrudnienie wykonywania podstawowych czynności. Ciemna chmura pojawiła się nad sielską atmosferą ogrodu… Wytworna suknia „opowiada” wiele historii: jest dziełem sztuki, przedstawicielką mody, a także świadkiem zjawisk kulturowych epoki, jest też osobistą historią kobiety, która ją zakładała.

 

P.S. Polecamy interpretację tematyczną – ZmiaNAstroju, a w niej szkic o zmieniających się formach sukni. Jego autorką jest Sylwia Trzaska – absolwentka UJ, tłumaczka literatury i historyczka sztuki. Autorka kolekcjonuje stroje, lubi pchle targi, małe muzea i ogrody botaniczne.

Opracowanie: Mirosława Bałazy (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.


[1] „Krynolina: nazwa pochodzi od francuskiego crin – włosie, ponieważ pierwsze XIX-wieczne krynoliny zawdzięczały swój nienaganny kształt dzwonu specjalnym wkładkom z włosia. Przed rokiem 1842, kiedy po raz pierwszy zastosowano owo rozwiązanie, stożkową linię spódnicy uzyskiwano dzięki kilku, a nawet kilkunastu sztywnym halkom, na których ta się opierała. Kilkanaście lat później włosienne wkładki elegantki zastąpiły wynalezioną przez Augusta Persona (1856) stalową klatką, ewentualnie bezpośrednio wszywanymi w materiał sukni stalowymi obręczami. Najszerszy, trzymetrowy obwód miały krynoliny z żurnali mody z 1859 roku. Konstrukcja krynoliny, uchodząca w swoim czasie za lekką (w porównaniu z wagą kilku ciężkich halek), nowoczesną i wygodną, sprawiała problemy w siadaniu. Ze względu na modę konstruowano specjalne fotele bez bocznych oparć, aby pomieścić spódnicę; zdarzało się, że eleganckie damy dworu mościły się malowniczo na podłodze. Problemem bywało też przejście przez drzwi, ponieważ spódnice nie mieściły się w nich, a zgniecione traciły swój idealny kształt klosza. Od lat 70. XIX wieku krynolina zanika, zastępuje ją przywrócony do łask cul de Paris, uformowany na inny, nowy sposób: poduszki przesunięte do tyłu, tworzą pokaźną wypukłość akcentowaną dodatkowo trenem, tzw. turniurę” (Syliwa Trzaska, ZmiaNAstroju, http://muzea.malopolska.pl/interpretacje/-/a/zmianastroju, data dostępu: 27 kwietnia 2017).

Wielkanoc na Wschodzie i Zachodzie

W tym roku Wielkanoc nabiera szczególnego wymiaru. Termin tego najważniejszego w roku liturgicznym święta chrześcijańskiego zbiega się w Kościele Zachodnim i Wschodnim. Warto przy tej okazji opowiedzieć o tym, jak wygląda Wielkanoc w rycie bizantyjskim, a więc jak jest obchodzona w Cerkwiach prawosławnych i grekokatolickich w porównaniu z obrządkiem rzymskokatolickim.

Fragment ikony „Ukrzyżowanie”, ok. 1631 rok, z kolekcji Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu


Do XVI wieku oba Kościoły Wielką Noc obchodziły w tym samym czasie. Wspólny sposób wyznaczania daty świąt ustalono jeszcze na Soborze Nicejskim w 325 roku. Wielkanoc wypada zawsze w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca, a więc po zrównaniu dnia z nocą. Rozdział nastąpił wraz z przejściem Kościoła Zachodniego z nieprecyzyjnego kalendarza juliańskiego na gregoriański (wprowadzony przez papieża Grzegorza XIII w 1582 roku), przy czym Kościół Wschodni tradycyjnie aż do dziś wykorzystuje kalendarz juliański w obliczeniach roku liturgicznego. Stosowanie różnych kalendarzy przez oba kościoły i narosła z czasem różnica dni między nimi wpłynęła na odmienne daty świąt, które jednak schodzą się mniej więcej co trzy, cztery lata, tak jak ma to miejsce w tym roku. Ruchoma data Wielkanocy wyznacza terminy kolejnych trzech świąt. 

Płaszczenica, XIX wiek, z kolekcji Muzeum Historycznego w Sanoku.
Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna

Wielkanoc w prawosławiu i grekokatolicyźmie nazywana jest Paschą. Analogicznie do Kościoła Zachodniego, poprzedza ją Niedziela Palmowa, Wielki Tydzień zaś jest wspomnieniem ostatnich wydarzeń z życia Chrystusa. W Wielki Piątek, podczas wieczerni (nabożeństwa wieczornego) w cerkwiach ustawia się Grób Chrystusa, a mianowicie Prestoł (tron Boży, zbliżony do stołu ofiarnego/ołtarza) przykryty płaszczenicą (płótnem z namalowanym wizerunkiem zmarłego Chrystusa), która wcześniej trzykrotnie obnoszona jest w uroczystej procesji wokół cerkwi. Płaszczenica pozostaje na Prestole aż do niedzielnej jutrzni (nabożeństwo odprawiane przed wschodem słońca, analogiczne do rezurekcji), kiedy to tkanina układana jest na ołtarzu schowanym za ikonostasem, gdzie spoczywa przez czterdzieści dni, aż do Wniebowstąpienia. Podczas jutrzni paschalnej procesja obchodzi trzykrotnie cerkiew z ikoną przedstawiającą Zmartwychwstanie. Następnie celebrans zatrzymuje się przed zamkniętymi drzwiami, puka w nie krzyżem i otwiera, co symbolizuje odwalenie kamienia od grobu Chrystusa, który pozostał pusty. Na zakończeniu liturgii święcony jest chleb pszenny – artos, który pozostaje w cerkwi przez tydzień, do dnia antypaschy (niedzieli św. Tomasza), kiedy to rozdawany jest wiernym. W Kościele Wschodnim Wielkanoc świętuje się trzy dni: w niedzielę (Pascha), poniedziałek i wtorek. Przez cały tydzień zaś pozostają otwarte Cesarskie Wrota ikonostasu, na znak Zmartwychwstania.

W obrządku rzymskokatolickim odprawiane jest natomiast Triduum Paschalne, które upamiętnia te same wydarzenia. W Wielki Czwartek ma miejsce Msza Wieczerzy Pańskiej, której niezakończona liturgia kontynuowana jest następnego dnia, w Wielki Piątek. Jest to Liturgia Męki Pańskiej, po której zakończeniu Najświętszy Sakrament w Monstrancji zanosi się do przygotowanego Grobu Pańskiego. Nieco inaczej niż w Kościele Wschodnim w świątyniach budowany jest Grób Chrystusa (Sepulchrum Domini), w którym składana jest specjalna rzeźba, tzw. Chrystus do grobu, przedstawiająca zmarłego Zbawiciela oraz monstrancja z Hostią przykryta białym woalem, symbolizująca ciało okryte całunem. Wielka Sobota to czas kontemplacji Męki Pańskiej, zaś w nocy z soboty na niedzielę odbywa się Liturgia Wigilii Paschalnej zakończona rezurekcją, czyli już mszą Niedzieli Zmartwychwstania. W Kościele Zachodnim świętuje się dwa dni, w Niedzielę i Poniedziałek Wielkanocny, choć dawniej również i wtorek stanowił trzeci dzień świąt. Wspomniana wcześniej Wigilia Paschalna rozpoczyna również oktawę wielkanocną, która trwa osiem dni aż do kolejnej niedzieli, obchodzonej jako Niedziela Miłosierdzia Bożego.

Opracowanie: Paulina Kluz (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Wyświetlanie 11 - 15 z 105 rezultatów.
Pozycji na stronę 5
z 21