Blog

Dzień domeny publicznej w Krakowie

Już niebawem, 20 stycznia 2017 roku w Krakowie odbędą się obchody dnia Domeny Publicznej. Czym jest domena publiczna? Domenę publiczną możemy rozumieć jako dobro wspólne całego społeczeństwa. Tworzą ją zasoby dziedzictwa kulturowego, wspólny język, wspólna wiedza i wymiana informacji czy nawet środowisko naturalne i krajobraz. Początki tej koncepcji można odnaleźć w prawie rzymskim gdzie opisywano rzeczy, których nie można posiadać na własność, udostępnionych wszystkim obywatelom. Zasoby należące do domeny są materiałem, dzięki któremu tworzymy nową wiedzę i dzieła. Możemy je przetwarzać, remiksować i kompilować. Wolna wymiana treści przyspiesza rozwój kultury. Wirtualne Muzea Małopolski za dobrą praktykę uważają udostępnianie szerokiemu gronu odbiorców dziedzictwa regionalnego przede wszystkim w domenie publicznej.

Każdego roku do domeny publicznej przechodzi dorobek kolejnych twórców, z początkiem 2017 roku miedzy innymi prace Józefa Mehoffera. Kilka z nich można obejrzeć na portalu Wirtualne Muzea Małopolski. Są to: kaseta z tryptykiem Józefa Mehoffera, obraz „Autoportret” Józefa Mehoffera, obraz „Na letnim mieszkaniu”/„Portret żony” Józefa Mehoffera. Od pierwszego stycznia można te prace nie tylko oglądać, ale także dowolnie przetwarzać, remiksować, drukować. Na stronie WMM dostępne są także teksty kontekstowe: Fotografia Wyspiańskiego i Mehoffera, Ludowy trop w obrazie Mehoffera.

 

Organizatorzy obchodów przygotowali warsztaty, które odbędą się Galerii Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki oraz wykłady, które będą mieć miejsce w Pałacu Erazma Ciołka w Krakowie. W Muzeum Narodowym w Krakowie Alicja Sułkowska-Kądziołka, koordynatorka projektu Wirtualne Muzea Małopolski, opowie o prawnych aspektach digitalizacji w wystąpieniu „Kto ma prawa do gadożera?”. Małopolski Instytut Kultury jest współorganizatorem wydarzenia. Szczegóły dotyczące wykładów i warsztatów znajdziecie na stronie. Wydarzenie są bezpłatne, ale obowiązuje na nie rejestracja.

Trzej Królowie na początku drogi

Historia Trzech Króli ma bardzo bogatą tradycję piśmienniczą, opartą na różnych przekazach, legendach i apokryfach. Jakkolwiek jedyna wzmianka o Mędrcach ze Wschodu, jaka pojawia się w Nowym Testamencie, znajduje się w Ewangelii św. Mateusza (Mt 2, 1-12). Zawarte w niej lakoniczne informacje o Mędrcach jedynie rozbudziły ciekawość względem ich postaci, pochodzenia etc. Powstałe z czasem kolejne teksty apokryficzne uzupełniały historię Mędrców o kolejne szczegóły z ich życia, kształtując powoli tradycję przedstawiania ich postaci.

W najstarszych przekazach określani byli jako Magowie, w rozumieniu duchownych czy też czarowników, spadkobierców tradycji filozoficznych, mędrców. Z czasem zaś zaczęto ich utożsamiać z królami. Największą trudność sprawiała kwestia miejsca pochodzenia Magów, które kolejni teologowie poddawali różnym interpretacjom, wskazując najczęściej Persję. W tradycji utrwaliła się liczba trzech Magów, gdyż w chrześcijaństwie jest ona symboliczna, oznaczała przy tym również trzy części świata – Azję, Europę i Afrykę. Jednocześnie zachowały się przekazy o trzech darach, co utrwaliło tę ilość, choć początkowo sądzono, że było ich dwunastu. Dary nawiązywały do wschodniej tradycji obdarowywania nowo witanego władcy. Znacznie ciekawsza za to była ich symbolika, otóż Dzieciątko otrzymało złoto, jako właściwe królowi, kadzidło, które należne jest Bogu, oraz jako istota śmiertelna – mirrę, stanowiącą zapowiedź męczeńskiej śmierci. W istotny sposób połączono tu dwie natury Chrystusa – boską i ludzką. Imiona Mędrców po raz pierwszy pojawiły się w tekście z VI wieku. Po tłumaczeniu na łacinę brzmiały: Bithisare, Melchior, Gathasba, a w tradycji występują jako Baltazar, Melchior i Kasper. 
Na kształtowanie się kultu Trzech Mędrców najistotniejszy wpływ miały dwa elementy.  Po pierwsze, odnalezienie relikwii Magów w Mediolanie i przywiezienie ich do Kolonii w 1164 roku, po drugie – Historia Trium Regum Jana z Hildesheim z XIV wieku, która stanowi kompendium wiedzy o losach Magów oraz syntezę wszystkich legend i apokryfów, jak również najpoczytniejsze dzieło i źródło wiedzy o nich.

W ikonografii postacie Magów kształtowały się równie ciekawie. Motyw przedstawicieli wschodu niosących dary władcy, zaczerpnięty jest jeszcze ze starożytności, jak na przykład zachowane przedstawienia wschodnich władców składających dary cesarzowi w Rzymie.
W tradycji wczesnochrześcijańskiej początkowo wykształcił się typ tronującej Marii z Dzieciątkiem, do której przychodzą trzej wyglądający tak samo młodzieńcy, z czasem scenę uzupełniały kolejne motywy, jak chociażby gwiazda. Następne zmiany w ikonografii były wynikiem soborów w V wieku. Poszczególne elementy przedstawienia rozumiane były symbolicznie, jak postacie Mędrców uosabiające kontynenty czy też cały świat lub wspomniane wyżej dary wskazujące na dwie natury Jezusa. Kolejne przemiany (VI–VII wiek) dotyczyły zróżnicowania wieku Mędrców, zaczęto ukazywać ich jako starca, dojrzałego mężczyznę i młodzieńca, co miało symbolizować trzy etapy życia ludzkiego, jednocześnie Marii w scenie zaczął towarzyszyć Józef. IX i X wiek to etap powolnego utożsamiania Mędrców z Królami, podczas którego ich pierwotne nakrycie głowy (czapki frygijskie) zamieniono na korony, natomiast wiek X to czas przejścia z tradycji traktowania ich jako grupy Trzech Królów na postacie o odrębnych imionach – Baltazara, Melchiora i Kaspera.
Zasadnicza ikonografia sceny Pokłonu Trzech Króli ukształtowała się właściwie w XIV wieku. Matka Boska z Dzieciątkiem i św. Józefem przedstawiona była w grocie lub na tle ruin czy szopki, przed nią zaś klęczał jeden z królów adorujący Jezusa, a pozostali stali za nim. W XV wieku jednego z królów (najmłodszego) zaczęto ukazywać jako czarnoskórego – Maura albo Murzyna. Oczywiście scena mogła być również wzbogacona o osoby towarzyszące – na przykład fundatorów, czasem postacie Trzech Królów stanowiły kryptoportrety władców.

Na znajdującej się w zbiorach WMM płaskorzeźbie przedstawiającej Pokłon Trzech Króli z kolekcji Muzeum Archidiecezjalnego w Krakowie z XV w możemy zaobserwować większość powyższych wątków. Dodatkowa jest historia zilustrowana w górnym pasie sceny, a mianowicie opisane przez Jana z Hildesheim spotkanie orszaków Trzech Króli na górze Kalwarii w Jerozolimie. Królowie po spotkaniu z Herodem udali się do Betlejem. Po drodze trafili na pasterzy, którzy dali im świadectwo narodzin Dzieciątka (widoczni w prawym górnym rogu), następnie udali się do Niego, aby złożyć mu pokłon i dary.

A jakie małopolskie zwyczaje związane były ze świętem Trzech Króli?

W wigilię Epifanii święcono złoto, kadzidło, mirrę, jak również wodę i kredę. Miały one chronić od wszelkiego zła, szczególnie w podróży (Mędrcy byli patronami podróżników). W XIX wieku w Małopolsce stosowano zamienniki tych przedmiotów. Zamiast złota święcono dukaty, które później przekazywano dzieciom opuszczającym dom rodzinny, substytutami mogły być również złote pierścionki czy medaliki. Zastępstwem dla kadzidła mógł być bursztyn, natomiast dla mirry – żywica z drzewa. Znaną małopolską zabawą było również wybieranie w święto Trzech Króli „migdałowego króla”. Do świątecznego ciasta (fr. galette des rois) wkładano migdał, a ten kto go znalazł stawał się tytułowym władcą. Obecni goście uznawali w tym dniu jego rządy, mógł wybrać sobie damę, którą obdarowywał bukietem, a przede wszystkim miał prawo do pierwszego tańca rozpoczynającego tego dnia karnawał.

Tekst na podstawie: Jerzy Kaliszuk, Mędrcy ze Wschodu. Legenda i kult Trzech Króli w średniowiecznej Polsce, Warszawa 2005.

Opracowanie: Paulina Kluz (Redakcja WMM)

 

Idą święta...

Coraz bliżej święta… i to niejedne. Tak się składa, że w tym roku żydowskie święto Chanuki i chrześcijańskie święta Bożego Narodzenia rozpoczynają się w tym samym dniu. W sobotę 24 grudnia o zmierzchu jedni z nas zasiądą do wieczerzy wigilijnej, drudzy zapalą pierwszą świeczkę chanukową. O ile wigilia Bożego Narodzenia wypada zawsze 24 grudnia, o tyle Chanuka jest świętem ruchomym, zgodnie z tradycyjnymi obliczeniami kalendarza żydowskiego (słoneczno-księżycowego). Bliskość, a w tym roku nawet zbieżność dat obydwu świąt skłania do łatwych porównań. Czy słusznie? Oczywiście, są punkty wspólne: istotna rola światła, radosna atmosfera, rodzinny charakter, prezenty dla dzieci, biesiadowanie… Jednak trudno porównywać zarówno ich wagę, jak i genezę. Chanuka nie jest tak ważna dla judaizmu, jak Boże Narodzenie dla chrześcijaństwa. To jedno z trzech świąt historycznych (obok Purim i Tisza b’Aw). 

„Jest to święto upamiętniające wydarzenia, jakie miały miejsce w II wieku p.n.e. Państwo żydowskie znajdowało się wówczas pod panowaniem grecko-syryjskiej dynastii Seleucydów. Niektórym Żydom kultura helleńska wydała się na tyle atrakcyjna, że zaczęli przejmować pewne jej elementy, co z kolei spotkało się ze sprzeciwem innych. Konflikt zaostrzył się w czasach panowania Antiocha IV Epifanesa. Władca wydał serię dekretów mających na celu szybką hellenizację Żydów, a na stanowisku kapłana w Świątyni Jerozolimskiej osadzał zwolenników reformy judaizmu w duchu greckim. Zakazane zostały najważniejsze dla judaizmu obrzędy, zwyczaje i praktyki, takie jak świętowanie Szabatu, obrzezanie, czy nauka Tory. W Świątyni umieszczono posągi bogów greckich, a ołtarz został sprofanowany przez złożenie na nim ofiary ze świni.
Odpowiedzią na te wydarzenia był wybuch żydowskiego powstania, którym dowodził Matatiasz z rodu Hasmoneuszy wraz z pięcioma synami. Po śmierci Matatiasza dowództwo objął jego syn Juda, któremu nadano przydomek Makabi („Młot”), stąd powstańców nazywa się Machabeuszami.
Pomimo miażdżącej przewagi liczebnej wroga, powstanie zakończyło się sukcesem. Grecy zostali wyparci z Judei, a Świątynia Jerozolimska, oczyszczona i ponowie poświęcona, znów stała się miejscem kultu żydowskiego Boga.
Samo to zwycięstwo militarne mogłoby już być powodem ustanowienia święta. Talmud jednak kładzie nacisk na pewne zdarzenie, które uznane zostało za cud.
By przywrócić kult żydowski w Świątyni trzeba było zapalić siedmioramienną lampę oliwną, która powinna płonąć bez przerwy. Jednak okazało się, że wśród zapasów znaleziono tylko jeden dzbanek oliwy – była to ilość, która wystarczała na jeden dzień, a wytłoczenie nowej zajmowało osiem dni. Kapłani zdecydowali jednak, by menorę zapalić od razu, nawet jeśli wiązałoby się to z przerwaniem ciągłości. Wtedy okazało się, że ta niewielka ilość oleju płonęła nieprzerwanie przez osiem dni, aż nowa oliwa była gotowa do użycia”  (Julia Makosz, „Był tam wielki cud” – o Chanuce, żydowskim „Święcie Świateł”).

Na przedświąteczną odsłonę wybraliśmy więc dwa obiekty, które zestawiliśmy ze sobą, chcąc podkreślić koegzystencję nadchodzących świąt: szopkę krakowską autorstwa Macieja Moszewa symbolizującą obchody chrześcijańskiego Bożego Narodzenia i świecznik chanukowy synagogalny. Obydwa eksponaty pochodzą z Muzeum Historycznego Miasta Krakowa.

Zatem Wszystkim Wam życzymy wesołych świąt Bożego Narodzenia i wesołej Chanuki!!!

Zobacz pozostałe chanukije na naszym portalu:
Świecznik chanukowy z Muzeum w Chrzanowie im. Ireny i Mieczysława Mazarakich
Chanukija ze sztibla Samuela Rotha z Ośrodka Spotkania Kultur w Dąbrowie Tarnowskiej
Świecznik chanukowy z Muzeum Ziemi Koszyckiej im. Stanisława Boducha
Lampka chanukowa z Muzeum Historycznego Miasta Krakowa
Świecznik chanukowy w stylu modernistycznym z Muzeum Okręgowego w Tarnowie

Opracowanie: Kinga Kołodziejska (Redakcja WMM), CC-BY 3.0 PL 

Łemkowie „na czużyni”

Na premierę tekstu Patrycji Trzeszczyńskiej „Rzeczy Łemków. Między żywą kultura i martwym przedmiotem” wybraliśmy dzień Św. Mikołaja. Pretekstem do wyboru daty była nie tylko tradycja „obdarowywania”, ale przede wszystkim historia związana z prezentowanym obiektem z kolekcji Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu. Ikona znajduje się w nowosądeckiej kolekcji od 1950 roku. Trafiła do niej w wyniku akcji zabezpieczającej połemkowskie mienie. Akcja ta została przeprowadzona w 1947 roku przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Krakowie na polecenie Ministerstwa Kultury i Sztuki w związku z masowym wysiedlaniem Łemków. Grupa historyków i konserwatorów objechała wówczas łemkowskie wsie na terenie Sądecczyzny, zbierając obiekty znalezione na strychach i w przybudówkach. Pozostawione przez wyjeżdżającą ludność zabytki, narażone na zniszczenie lub kradzież, złożono w wynajętej Składnicy Muzealnej w Muszynie, oznaczając je kartkami z nazwą miejscowości.

Kim są współcześni Łemkowie? Tekst Patrycji Trzeszczyńskiej dotyka tematyki życia na obczyźnie (czyli na czużyni), tożsamości Łemków i śladów ich obecności. Opowieść osnuta wokół przedmiotów: ujawnia fragmenty historii, uzmysławia istnienie „pustych miejsc”, „blizn”, trudności w opisywaniu współczesnej kultury łemkowskiej. Odnosi się do pamięci ludzi i miejsc, tożsamości, religii. Autorka pokazuje perspektywę daleką od ujęcia stereotypowego i folklorystycznego.

Patrycja Trzeszczyńska, etnolożka i ukrainoznawczyni jest również autorką prezentacji tematycznej: „Inny w czasie, inny w przestrzeni. Wielokulturowość w Małopolsce”, którą znajdziecie w dziale INTERPRETACJE.

Polecamy „mikołajkową” lekturę!

Tadeusz Pankiewicz i apteka „Pod Orłem”

21 listopada 2016 roku minęło 108 lat od urodzin Tadeusza Pankiewicza, którego zdjęcie prezentujemy w dzisiejszej odsłonie portalu. Ten przystojny meżczyzna w nieodłącznej muszce stworzył niezwykłą instytucję w okresie istnienia krakowskiego getta na terenie Podgórza – słynną aptekę „Pod Orłem”, której rola wykraczała daleko poza wydawanie lekarstw.

Apteka „Pod Orłem” znajdowała się na rogu ówczesnego placu Zgody (dziś placu Bohaterów Getta) i ulicy Targowej, a więc w samym sercu getta utworzonego w tej części Podgórza 21 marca 1941 roku. Pankiewicz nie był Żydem, a jednak pozostawał w „żydowskiej dzielnicy mieszkaniowej” przez cały czas jej istnienia, aż do tragicznego końca zamkniętej w getcie społeczności żydowskiej 13 i 14 marca 1943 roku. Był jedynym „aryjczykiem”, który uzyskał zezwolenie na pozostawanie w getcie nie tylko w godzinach otwarcia apteki, ale także w nocy, w pokoju dyżurnym stanowiącym ówczesne mieszkanie farmaceuty. Pankiewicz obawiał się utraty swojego rodzinnego interesu i wolał nie pozostawiać go bez opieki nawet na noc, wiedząc już, jak łatwo i bezkarnie okupant przejmuje każde mienie. Pozostając w getcie, nie wiedział jeszcze, na co tak naprawdę się zdecydował, jakich nieludzkich scen będzie świadkiem. Nie wiedział też, że prowadzona przez niego apteka stanie się wspominaną do dziś przez nielicznych ocalonych oazą, namiastką normalności i wolności w świecie, w którym każdy dzień odbierał nadzieję na przetrwanie.

„Apteka była — według określenia większości ludzi — ambasadą, placówką dyplomatyczną, reprezentującą świat swoiście wolny w obmurowanym i zakratowanym mieście. Stała się codziennym punktem zbornym wielu miłych i bardzo ciekawych ludzi. Tutaj to w stałych godzinach przychodziły najrozmaitsze osoby różnego stanu i wieku, tutaj od wczesnych godzin rannych czytało się gazety niemieckie, prasę podziemną, komentowało najnowsze komunikaty wojenne, oceniało sytuację polityczną, tutaj wreszcie omawiano codzienne kłopoty i zmartwienia, tutaj do późnych godzin nocnych toczono dyskusje, snuto rozważania i przewidywania”. 

T. Pankiewicz, Apteka w getcie krakowskim, Kraków 1992.

Pankiewicz i jego trzy pracownice, widoczne również na prezentowanej fotografii, Helena Krywaniuk (w głębi), Aurelia Danek (w środku) oraz Irena Droździkowska, które na noc wracały na aryjską stronę, na wszelkie sposoby próbowali wspomóc mieszkańców getta. Apteka stała się skrzynką kontaktową pomiędzy zamkniętą dzielnicą a ukrywającymi się na wolności krewnymi oraz ruchem podziemnym. Przekazywano tu informacje, podziemną prasę, sfałszowane dokumenty, brakujące leki. Szmuglowano żywność. Wkrótce zaczęto też dostarczać produkty pomocne w uniknięciu deportacji, takie jak farby do włosów stosowane dla odmłodzenia swojego wyglądu czy luminal do uspokajania dzieci podczas ich ukrywania lub przenoszenia w bagażu. W trakcie akcji wysiedleńczych, których finał miał miejsce na placu Zgody tuż przed oknami getta, za darmo rozdawano leki i opatrunki. Wiele osób znajdowało tu wówczas także kryjówkę.

W mniej skrajnych okolicznościach apteka stanowiła jednak przede wszystkim miejsce, w którym zwłaszcza wieczorami czas jakby się zatrzymywał, a drastyczna rzeczywistość zostawała choć na chwilę za drzwiami. Toczono tu dyskusje, zarówno polityczne, jak i zupełnie abstrahujące od ówczesnej sytuacji. W aptece spotykali się artyści, naukowcy, wybitne osobowości, które los zmusił do gnieżdżenia się pośród kilkunastu uliczek getta i poszukiwania jakiegokolwiek zajęcia zapobiegającego ich wysiedleniu, ale które z ich wykształceniem i talentem nie miało absolutnie nic wspólnego. Po dniu pełnym bezustannej walki o podstawowe ludzkie potrzeby próbowali choć na moment zapomnieć o absurdzie i tragizmie sytuacji, w jakiej się znaleźli. W zaciszu dyżurnego pokoju Pankiewicza zachowywali się jak dawniej, kiedy sami stanowili o swoim losie.

Opracowanie: Kinga Kołodziejska (Redakcja WMM), CC-BY 3.0 PL

Zachęcamy też do pobrania i wykorzystania interaktywnego spacerownika, w którym po terenie byłego getta krakowskiego prowadzą nas wspomnienia Tadeusza Pankiewicza.

Z okien apteki. 
Krakowskie getto we wspomnieniach Tadeusza Pankiewicza

Motywem przewodnim spaceru jest opowieść o instytucjach działających w getcie krakowskim, prezentowana z perspektywy aptekarza Tadeusza Pankiewicza. Główny bohater relacjonuje wydarzenia, które miały miejsce na placu Zgody (dziś Bohaterów Getta) podczas akcji wysiedleńczych oraz likwidacji getta.
Czas przejścia: ok. 1 godziny.
Kliknij w okładkę, aby pobrać plik w formacie pdf.

Interaktywne spacery edukacyjne po terenie dawnego getta dla Żydów w Krakowie zostały opracowane w latach 2009–2010 przez połączony zespół Małopolskiego Instytutu Kultury w Krakowie i Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Pozwalają one spojrzeć na historię getta z różnych perspektyw: siedemnastoletniej dziewczyny – Haliny Nelken, dziecka – Stelli Müller-Madej, jedynego Polaka mieszkającego w getcie – aptekarza Tadeusza Pankiewicza oraz lekarza – Aleksandra Bibersteina.

Celem każdego ze spacerów jest zachęcenie uczestników do samodzielnego odkrywania historii i poznawania dramatu życia w krakowskiej „dzielnicy zamkniętej”. Przejście spaceru umożliwia poznanie granic getta, historii instytucji działających na jego terenie oraz losów głównych bohaterów. Wymaga uważnego czytania umieszczonych w tekście cytatów, zwracania uwagi na fotografie i odnajdywania śladów przeszłości w dzisiejszej przestrzeni Podgórza. Spacery są przeznaczone dla osób powyżej 16 roku życia.

Bardzo serdecznie zapraszamy!

Wyświetlanie 11 - 15 z 92 rezultatów.
Pozycji na stronę 5
z 19