Blog

Ordery Dawnej Rzeczypospolitej

W tym tygodniu, z okazji Dnia Flagi i Święta Konstytucji Trzeciego Maja pragniemy parę słów poświęcić historii najstarszych orderów w dawnej Rzeczypospolitej i zaprezentować najważniejsze polskie odznaczenia oraz ich artystyczne wizerunki, które zobaczyć można na portalu Wirtualne Muzea Małopolski.

Krzyż Orderu Orła Białego, przed 1774, Zamek Królewski na Wawelu Państwowe Zbiory Sztuki, domena publiczna.

Na wstępie warto zaznaczyć, że pierwotnie order był nie tylko odznaczeniem państwowym. Order nie był tylko medalem i dokumentem, które można było schować do szuflady – był on formą stowarzyszenia. Samo słowo „order” po łacinie oznacza zresztą dosłownie „zakon”. Kawalerowie, czyli rycerze orderu stanowili elitarne bractwo, do którego wstęp zarezerwowany był tylko dla elity finansowej i politycznej. Czym były ordery dawniej doskonale tłumaczy Jan Fryderyk Sapieha w wydanych w roku 1730 Adnotacjach historycznych o początku, dawności, zacności heroicznego, wielkiego i wielce sławnego w Królestwie Polski Orderu Kawalerów Białego Orła: „Toż było nagrodą obywatelów, wojną i pokojem zasłużonych, toż ministrów monarchów, dla przyczynienia królewskiej magnificencji [wspaniałości – AS] nie poślednią bywało ozdobą. Albowiem takowe na piersiach senatorów i panów, boku i serca królewskiego pobliższych jaśniejące znaki, od innych osobliwiej dystyngowany”.

W powszechnej świadomości najstarszym polskim odznaczeniem jest Order Orła Białego. Może nie wszyscy wiedzą, że poprzedziły go aż dwa inne odznaczenia. Nie zachowały się one w pamięci, bo miały charakter efemeryczny. Pierwszy z nich to Order Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny. Plany powołania tego orderu pojawiły się bardzo wcześnie, bo już w pierwszej połowie XVII wieku. Papież Urban VIII zachęcał króla Zygmunta III do założenia rycerskiego bractwa pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia, mającego na celu walkę przeciwko Turkom. Trud jego założenia podjął Władysław IV Waza, na którego prośbę, w roku 1634 papież zatwierdził statut orderu. Mimo gotowego statutu i opublikowanego projektu orderu, plany jego powołania spełzły na niczym wobec protestu szlachty zebranej na Sejmie cztery lata później.

Projekt Orderu Niepokalanego Poczęcia Najświętrzej Marii Panny, 1634. Źródło: Zygmunt Gloger, Encyklopedia Staropolska, t. 3, Warszawa 1902, s. 305.

W I Rzeczypospolitej ordery i tytuły arystokratyczne budziły z początku powszechną niechęć wśród szlachty. Uważano bowiem, że tego rodzaju zaszczyty są naruszeniem deklarowanej równości całej szlachty. Wyjątek stanowiły potwierdzone w akcie Unii Lubelskiej książęce tytuły noszone przez członków rodów pochodzących od Rurykowiczów i Giedyminowiczów.

Polska nie miała zresztą orderowych tradycji. Warto przypomnieć, że w innych krajach ordery tworzono już w średniowieczu, jak np. angielski Order Podwiązki, który został założony w roku 1348. Brak jakiegokolwiek polskiego orderu, był dla polskich królów dość kłopotliwy – obdarowywani przez zagranicznych monarchów członkostwem w licznych orderach nie mieli czym się odwdzięczyć. Wśród wielu odznaczeń noszonych przez polskich władców wymienić należy chociażby: duński Order Słonia, rosyjskie Ordery Świętego Andrzeja i Aleksandra Newskiego, angielski Order Podwiązki, oraz cesarski Order Złotego Runa, który można zobaczyć na naszym portalu, na piersi Augusta III Sasa sportretowanego w stroju polskim.

Drugim chronologicznie polskim orderem był Order Domowy Sobieskich, potocznie nazywany Orderem Janiny. Ustanowiony został przez Jana III Sobieskiego prawdopodobnie w roku 1684 i o dziwo jego zatwierdzenie przeszło bez oporów szlachty. Do dzisiaj zachował się tylko jeden egzemplarz krzyża Orderu Janiny i co zaskakujące, został on zidentyfikowany jako Order Sobieskich dopiero w roku 1956!

O ile w przypadku dwóch poprzednich orderów, które nie weszły do użycia na trwałe, znamy okoliczności ich powołania, o tyle w przypadku nadawanego do dzisiaj Orderu Orła Białego dokładna data jego ustanowienia nie jest pewna – August II Mocny założył order prawdopodobnie około roku 1707.

Obraz „Portret króla Augusta III w stroju polskim”, ok. 1737, Muzeum Narodowe w Krakowie, domena publiczna. Figura Augusta III Sasa, XVIII w., Zamek Królewski na Wawelu Państwowe Zbiory Sztuki, domena publiczna.

W roku 1713 August II wydał statut Orderu Orła Białego i jego nadawania. Kawalerów orderowych mogło być naraz tylko 72. Mogli nimi być tylko Polacy i Litwini oraz obcokrajowcy, ale tylko katolicy, którzy ukończyli 35 lat. W kwestii wieku, wyjątek robiono tylko dla królewskich synów. Ponadto, inaczej niż dziś, ograniczeniem było pochodzenie ze szlachty i to przynajmniej w 3 pokoleniach. Stosunek do „źle urodzonych” wyraził cytowany już 

Kawaler angielskiego Orderu Ostu w stroju orderowym, XIX w., domena publiczna.

Jan Fryderyk Sapieha: „Dawano je [Ordery Orła Białego] zaś zawsze znaczniejszym ludziom […] do których [orderów] nikt z podłej gminu kondycjej, prócz zacnych starożytnością imienia i szlachetnie urodzonych familij, przypuszczony być nie mógł”. Na szczęście, czasy gdy ocenia się ludzi według ich pochodzenia mamy za sobą, niemniej jednak trzeba pamiętać, że taki sposób wartościowania był dla XVIII wieku typowy.

Rozwój polskiego systemu orderowego przypada na czasy panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego. 7 maja 1765 roku ustanowił on nowy Order Świętego Stanisława Biskupa i Męczennika – na cześć patrona osobistego oraz przede wszystkim patrona Polski. Jako jedyny order dawnej Rzeczypospolitej wprowadzony został ustawą, której dyplom szczęśliwie zachował się do dzisiaj.Początkowo Order Orła Białego miał formę medalionu lub ośmiorożnego krzyża, który ostatecznie stał się jedyną formą odznaczenia. Także wstęga początkowo była inna od używanej obecnie. Wpierw była ona czerwona, a następnie biała w czerwone pasy. Dopiero w roku 1713 wprowadzono jasnobłękitną wstęgę, która przyjęła się na stałe.

Oprócz samego krzyża i gwiazdy Orderu wprowadzono także strój orderowy, którzy kawalerowie mieli nosić przy ważniejszych świętach. Składał się on z białego żupana, czerwonego kontusza i błękitnej wstęgi noszonej z lewego ramienia na prawy bok. Istniał także zachodnioeuropejski wariant stroju – z białą kamizelką i czerwonym żakietem. Duchowni inaczej niż świeccy nosić mieli order zawieszony na szyi. Dzisiaj nie stosuje się tego rozróżnienia.

Gwiazda Orderu św. Stanisława, 2. poł. XVIII w., Zamek Królewski na Wawelu Państwowe Zbiory Sztuki, domena publiczna. Portret Jana Sariusza Stokowskiego (zm. 1794) w stroju Orderu Świętego Stanisława, 1787, Muzeum XX. Lubomirskich we Wrocławiu.


Motto Orderu Świętego Stanisława brzmiało: „Praemiando Incitat”, czyli „nagradzając zachęcam”. W założeniu nowe odznaczenie było więc nie tylko nagrodą, ale i zachętą do dalszej wiernej służby. Niekiedy otrzymanie Orderu Świętego Stanisława było traktowane jako przystanek w drodze do zdobycia Orderu Orła Białego.

Podobnie, jak w przypadku najwyższego odznaczenia, dla Orderu Świętego Stanisława zaprojektowano strój orderowy, w wersji polskiej i zachodnioeuropejskiej. Mundury orderowe nie zdobyły jednak w Rzeczypospolitej nigdy takiej popularności, jak cywilne mundury wojewódzkie, które bardziej odpowiadały deklarowanej równości całej szlachty – ten sam mundur na sejmie nosił zwykły poseł, jak i rodowy książę i dygnitarz.

Medal Orderu Virtuti Militari, 1792, Zamek Królewski na Wawelu Państwowe Zbiory Sztuki, domena publiczna. Krzyż Virtuti Militari po generale Benedykcie Kołyszce, 1792, Muzeum Narodowe w Krakowie, domena publiczna.

Stanisław August Poniatowski wprowadził również pierwsze polskie odznaczenie wojskowe – Order Virtuti Militari (łac. Cnocie Wojskowej). Jego historia jest nierozerwalnie związana z uchwaleniem Konstytucji Trzeciego Maja w roku 1791. Już rok po jej wprowadzeniu w obronie Ustawy oraz niepodległości wojsko polskie stawiły czoło zbrojnej interwencji Rosji. Zwycięstwo Rzeczypospolitej w bitwie pod Zieleńcami 18 czerwca 1792 roku było pierwszym od wielu lat militarnym sukcesem Polski i Litwy. Tuż po bitwie książę Józef Poniatowski posłał królowi listę zasłużonych oficerów. Już 22 czerwca Stanisław August przesłał bratankowi 20 złotych medali dla oficerów i 40 srebrnych odznak dla szeregowych i podoficerów. Orderów było zdecydowanie za mało i wkrótce Józef Poniatowski prosił o dosłanie co najmniej 200 srebrnych odznak. Na portalu Wirtualne Muzea Małopolski prezentujemy dwie wersję orderu: najwcześniejszą w postaci owalnego medalu i wprowadzoną chwilę później – o formie krzyża.

Na zakończenie pozostaje nam zachęcić do poznawania zasobów portalu Wirtualne Muzea Małopolski!

Opracowanie: Adam Spodaryk (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Bibliografia:

  1. 220 rocznica ustanowienia orderu wojennego Virtuti Militari, red. Andrzej Czesław Żak et al., Warszawa 2012.
  2. Krzysztof Filipow, Order Orła Białego 1705-2005, Białystok 2005.
  3. Tenże, Order Virtuti Militari, Warszawa 2013.
  4. Praemiando incitat. Order Świętego Stanisława 1765-1831. W 250. Rocznicę powołania orderu, red. katalogu Michał Zawadzki, Dariusz Nowacki, Warszawa 2015.
  5. Order Świętego Stanisława. 250 lat historii, red. Dariusz Nawrot, Będzin-Katowice 2017.
  6. Za Ojczyznę i Naród. 300 lat Orderu Orła Białego, red. katalogu Marta Męclewska, Anna Szczecina-Berkan, Michał Zawadzki przy współprac. Marka Makowskiego et al.Warszawa 2006.

Skarby z Muzeum Archeologicznego w Krakowie

Proces digitalizacji w Muzeum Archeologicznym w Krakowie, fot. S. Woźniak, 2018

Czym jest skarb dla archeologa? Bardzo rzadko – stosem złotych monet. Zazwyczaj to niepozorne i nieefektowne, mocno uszkodzone przedmioty, na podstawie których można określić czas ich stosowania i moment ich ukrycia w depozycie (czyli najczęściej miejscu chowania zmarłych). Wieloletnie, wnikliwe badania, skrupulatne opisywanie stanowisk, określanie datowania, przypadkowe odkrycia, weryfikowanie prób fałszerstwa to część pracy archeologów. Ich działania pomagają nam zrozumieć odległe czasy i cywilizacje. Niektórzy marzą o przeżyciu przygody na miarę Indiany Jonesa i odkryciu drogocennego artefaktu, który zapewni im sławę. Archeolodzy poszukują skarbów i gromadzą je nie dla wzbogacenia własnych kolekcji, ale między innymi po to, by zachować pozostałości dziedzictwa kulturowego i prezentować je w muzeach. A my dzięki odwzorowaniom cyfrowym udostępniamy je Państwu na portalu! Po raz trzeci mamy możliwość współpracy z Muzeum Archeologicznym w Krakowie podczas prac digitalizacyjnych.

Abaja męska, Muzeum Archeologiczne w Krakowie, fot. Sebastian Woźniak, 2018

Na portalu Wirtualne Muzea Małopolski pojawi się ponad 100 obiektów reprezentujących różne epoki i działy muzealne. Już niebawem zainteresowani odbiorcy będą mogli obejrzeć w sieci trójwymiarowe modele obiektów wybranych przez muzealnych kustoszy. Między innymi: figurkę glinianą będącą najstarszą na ziemiach polskich próbą sportretowania kobiety, paciorek wykonany z kolorowej pasty szklanej przedstawiający wizerunki czterech różnych twarzy ludzkich, doskonale zachowane ornamentowane nożyce, figurki Ozyrysa, grzechotki, amulety, biżuterię z Zawady Lanckorońskiej, Babę Połowiecką oraz abaję męską, która jest rzadkim przykładem kolekcji islamskich strojów w polskich zbiorach muzealnych. Sporym wyzwaniem digitalizacyjnym, ze względu na rozmiar, jest łódź – dłubanka, wydobyta przypadkiem na terenie żwirowni.

W ramach projektu zdigitalizujemy także dwa obiekty z kolekcji Państwowej Akademii Nauk. Jednym z nich jest Waza z Bronocic z rysunkiem interpretowanym jako najstarszy znany dowód używania pojazdu kołowego. Pojawi się także wątek „kryminalny” w sztuce, czyli historia związana z fałszerstwem. W połowie XIX wieku upozorowano odkrycie w wielkopolskiej wsi Mikorzyn, wówczas w prowincji poznańskiej Królestwa Pruskiego, tajemniczych kamieni mikorzyńskich. Po rozpowszechnieniu wiadomości o „znaleziskach” trwały spory naukowe i ideologiczne. Rozmawiano o wieku oraz znaczeniu rytów. Przypuszczano, że kamienie są śladem pogańskich czasów Słowiańszczyzny…
„Wydobywanie historii”
Muzeum Archeologiczne może stać się kapsułą czasu, która przeniesie nas do odległego świata, umożliwiając jednocześnie poznanie etapów rozwoju cywilizacji. Muzea są jednym z najważniejszych ośrodków, dzięki którym historycy mogą zarysować i odkryć historię oraz kulturę ludzi. Pozostaje pytanie, w jaki sposób tworzymy narracje o przeszłości? Z jakiej perspektywy opowiadamy o innych kulturach?
Coraz częściej mówi się o historii powstania kolekcji największych światowych muzeów, takich jak British Museum w Londynie czy Louvre w Paryżu, które dziś określa się jako przedstawiające „dziedzictwo całego świata”.

 

Poszukiwacze skarbów

Co skłania ludzi do obsesyjnego poszukiwania skarbów? Jednym z najbardziej znanych i jednocześnie kontrowersyjnych „poszukiwaczy skarbów” był Heinrich Schliemann. W 1864 roku Schliemann, będąc u szczytu kariery zawodowej, postanowił zrealizować swoje marzenia i wyruszył w trwającą 2 lata podróż dookoła świata. W 1871 roku rozpoczął wykopaliska w okolicach wioski Hissarlik i w 1873 roku odkrył „skarb Priama”, co – według niego – było potwierdzeniem lokalizacji Troi. W 1874 roku Schliemann rozpoczął wykopaliska w Mykenach i odsłonił grobowce królewskie, sądząc, że należały do króla Agamemnona i jego towarzyszy. Niestety nie zwracał uwagi na warstwy archeologiczne i jego metody zniszczyły znaczną część Troi. Do momentu profesjonalizacji archeologii wiele zabytków zostało skradzionych lub zrujnowanych poprzez działania archeologów-amatorów.

 
Schliemann i Wilhelm Dörpfeld przy Lwiej Bramie w Mykenach podczas wykopalisk. Źródło: Wikipedia, domena publiczna   O tym, że szaleni badacze mogą ciągle inspirować, świadczy projekt współczesnych artystów Huberta Gromnego i Xaverego Wolskiego, którzy osnuli swoją pracę wokół postaci dr Janusza „Johnego” Bzibziaka. Dr Bzibziak wyrusza w pełną przygód wyprawę śladem artefaktów związanych z korzeniami Słowian. Wstępuje w głąb wulkanu. Instalacja powstała we współpracy z Muzeum Archeologicznym.   Hubert Gromny, Xavery Wolski, Crystal Skulls Are Modern Fakes? Adventure Movie, Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki, CC BY 4.0 Uznanie autorstwa 4.0


O dacie publikacji obiektów z Muzeum Archeologicznego w Krakowie będziemy informować na blogu, a tymczasem polecamy film o podróży bohatera rozpoczynający się cytatem Adama Mickiewicza „Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko” http://muzea.malopolska.pl/obiekty/-/a/14653590/14665028!


Źródła:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Heinrich_Schliemann
https://graecomuse.wordpress.com/2013/02/27/archaeological-beginnings/
http://archeo.edu.pl/biografia2017/2014/11/19/archeolodzy-kolonizujacy-i-skolonizowani/

Kim są odbiorcy cyfrowych zasobów dziedzictwa kultury?

Kontynuując temat odbioru cyfrowych zasobów dziedzictwa kulturowego, chcielibyśmy zaprosić Was bardzo serdecznie na spotkanie, które organizujemy wspólnie z zaprzyjaźnionym Centrum Cyfrowym z Warszawy. Odbędzie się ono w przyszłą środę, 25 kwietnia 2018 roku w naszej siedzibie, i będzie poświęcone podsumowaniu niedawnych badań przeprowadzonych przez nasze instytucje dotyczących tego istotnego zagadnienia. W pierwszej części króciutko przedstawimy raporty z badań. W drugiej – na którą przeznaczyliśmy połowę spotkania – zastanowimy się wspólnie z uczestnikami nad wnioskami z nich płynącymi.

Kim są odbiorcy cyfrowych zasobów dziedzictwa kulturowego? Czy stanowią jakaś odrębną grupę? Czy doświadczenie cyfrowego kontaktu z dziedzictwem jest inne od kontaktu tradycyjnego, realizowanego w przestrzeni wystawienniczej? Czy są to doświadczenia odrębne, czy równoległe? Jak te cyfrowe treści są wykorzystywane? Jak odnajdowane? Co sprzyja budowaniu zaangażowania, a co nie? Z czym borykają sie z kolei ich twórcy? Na te i wiele innych pytań mamy nadzieję odpowiedziec sobie wspólnie w trakcie spotkania. Bardzo serdecznie zapraszamy! Udział w nim jest otwarty, jednak ze względu na komfort uczestników obowiązują zapisy: https://bit.ly/2GX0aT8.

PROGRAM SPOTKANIA

  • 12:00–12:20: Cyfrowe Dziedzictwo Kulturowe. Prezentacja raportu – Weronika Stępniak (MIK)
  • 12:20–12:35: Z punktu widzenia praktyka – Kinga Kołodziejska (MIK)
  • 12:35–12:55: Dobro wspólne – pasja i praktyka. Prezentacja raportu - Anna Buchner, Maria Wierzbicka (Centrum Cyfrowe)
  • 12:55–13:10: Projektowanie dla użytkowników – Aleksandra Janus (Centrum Cyfrowe)
  • 13:10–13:30: przerwa kawowa
  • 13:30–15:00: dyskusja

Zapraszamy!

Kiedy: 25 kwietnia 2018 roku, godz. 12.00–15.00
Gdzie: Małopolski Instytut Kultury w Krakowie (ul. 28 lipca 1943 17c, 30-233 Kraków). Tu wskazówki dojazdu.

Do ilustracji wykorzystaliśmy kolaż studia Lekko powstały w oparciu o cyfrowe zasoby kultury, dostępny na licencji CC BY SA.
Wykorzystane materiały:
https://bit.ly/2GWuwtb
https://bit.ly/2EGUgnl

Zaprojektuj z nami WMM!

Drodzy Nasi Odbiorcy,

zależy nam bardzo na Waszym zdaniu na temat naszego portalu. Wciąż go udoskonalamy, ale istotne jest dla nas, aby robić to zgodnie z Waszymi oczekiwaniami. Dlatego chcielibyśmy Was zaprosić na spotkanie pt. „Projektujemy wirtualne muzeum, którego zbiory chce się odkrywać”, w trakcie którego będziecie mogli swobodnie wyrazić swoją opinię na temat WMM, co Wam odpowiada, a co nie bardzo, co jest przydatne, a co – Waszym zdaniem – zupełnie niepotrzebne i oczywiście… co działa, a co niespecjalnie, albo tak wolno, że tracicie cierpliwość! Spotkanie będzie miało charakter warsztatowy, nie musicie się do niego w ogóle przygotowywać. Poprowadzą je specjaliści od użyteczności treści internetowych. Obiecujemy miłą atmosferę i drobny poczęstunek oraz satysfakcję z wpływu na kształt portalu WMM. Aby wziąć w nim udział, należy wypełnić ankietę, którą znajdziecie tutaj. Skontaktujemy się z wybranymi osobami i ustalimy szczegóły. Aby zachować warsztatowy charakter spotkania, wybierzemy sześciu reprezentantów. Najważniejszym kryterium doboru uczestników będzie różnorodność, czyli reprezentatywność różnych grup odbiorczych, do których chcemy dotrzeć z naszymi treściami. Zapraszamy!

Warsztat odbędzie się 18 lub 24 kwietnia. Potrwa około 7 godzin z przerwą na obiad. Ostateczny termin zostanie ustalony z wyłonionymi uczestnikami.

Do ilustracji naszego warsztatu wybraliśmy obraz Laury Paweli, we.jpg 17%. To część cyklu, w którym artystka przetwarza dawne wyświetlacze telefonów i komputerów. Stanowi więc realizację tezy artystki dotyczącej sztuki współczesnej: „(…) albo sztuka współczesna będzie dotyczyć świata współczesnego, albo nikt jej nie będzie w stanie odebrać”[1]. Pole obrazu wypełnia graficzny, pikselowy portret kobiety i mężczyzny namalowany akrylami na płótnie. We.jpg 17% – my w siedemnastu procentach. Nie w pełni wyraźny wizerunek pary został obramowany szarym paskiem, znanym z ekranu komputera, wzorowanym na wczesnej wersji interface’u systemu Windows. Na obrazie pojawiają się charakterystyczne ikonki odpowiadające za przesuwanie, powiększanie, minimalizowanie i zamykanie obrazu. Twarz kobiety zajmuje centralną część, natomiast twarz mężczyzny umieszczono w lewej części płótna. Oboje spoglądają wprost na potencjalnego widza. Pawela używa kodu języka komputerowego i wizerunku cyfrowego do zobrazowania relacji kobiety i mężczyzny.

Takie zderzenie nowych technologii i tradycyjnych technik jest znakomitą ilustracją sposobu podejścia do obiektów dziedzictwa pokazywanych w przestrzeni wirtualnej. Również i tu mamy do czynienia z próbą cyfrowej transpozycji rzeczywistości analogowej, fizycznie istniejących dzieł sztuki. Pawela staje się więc swoistą patronką digitalizacji: „W swoich pracach artystka podejmuje różnorodne problemy – od rzeczywistości wirtualnej i miejsca zajmowanego w niej przez człowieka, przez tematykę feministyczną i społeczną, po kwestię twórcy i jego uwikłania w sieć instytucjonalną”[2].

 

[1] Wywiad przeprowadzony przez Tomasza Załuskiego w 2004 roku przy okazji wystawy Laury Paweli w Atlasie Sztuki w Łodzi, http://www.atlassztuki.pl/pdf/pawelaskarbek1.pdf (data dostępu: 9 kwietnia 2018 roku).

[2] Karol Sienkiewicz, Laura Pawela, http://culture.pl/pl/tworca/laura-pawela (data dostępu: 9 kwietnia 2018 roku).

 

Wielki Tydzień w Wirtualnych Muzeach Małopolski

W tym tygodniu chrześcijanie obrządku łacińskiego i protestanci obchodzą Święto Zmartwychwstania Pańskiego. W kościołach rytu bizantyńskiego zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią świętowane będzie równo tydzień później. W poprzednim roku daty wyjątkowo zbiegły się ze sobą, co na naszym blogu stało się pretekstem, by opowiedzieć o prawosławnej liturgii Wielkiego Tygodnia.

Ołtarzyk polowy, XVII wiek, Muzeum Ziemi Bieckiej. Digitalizacja: RPD MIK, projekt Wirtualne Muzea Małopolski. Domena publiczna.

Na portalu Wirtualne Muzea Małopolski odnaleźć można sporą grupę obiektów nawiązujących do okresu wielkanocnego i do kultu Męki Chrystusa. Najciekawszym obiektem jest gotycka rzeźba przedstawiająca Chrystusa na Osiołku Palmowym wykorzystywana dawniej w czasie obchodów Niedzieli Palmowej. O tej dawnej tradycji i jej odrodzeniu w ostatnich latach można przeczytać więcej na naszym blogu.

Z okazji przypadających w tym tygodniu obchodów świąt Wielkiej Nocy warto przypomnieć także przypisywaną Witowi Stwoszowi płaskorzeźbę przedstawiającą Modlitwę w Ogrojcu oraz dziewiętnastowieczną, ludową realizację tej samej sceny. Z Pasją Jezusa wiążą się także figury Chrystusa Frasobliwego, o których przeczytać więcej można tutaj.

W kontekście Wielkanocy i chrześcijańskiego kultu Męki Chrystusa warto zwrócić uwagę na jeden niezwykły obiekt prezentowany na portalu Wirtualne Muzea Małopolski. Jest to niewielki ołtarzyk polowy z XVII wieku w formie tryptyku wykonanego ze skóry i papieru. Jest on przechowywany w Muzeum Ziemi Bieckiej i tradycyjnie łączy się go z odsieczą wiedeńską. Odsłona ołtarzyka prezentuje Dobrego Pasterza, Ukrzyżowanie i Opłakiwanie Chrystusa. Ikonografia rycin nie jest szczególnie związana z obchodami Wielkiego Tygodnia, ponieważ wizerunki o tematyce pasyjnej wśród większości chrześcijan są obiektem kultu przez cały rok liturgiczny. Niemniej jednak w kontekście świąt Wielkiej Nocy warto przyjrzeć się bliżej ciekawej ikonografii Ukrzyżowania znajdującego się w centrum tryptyku.

Krucyfiks z asystującymi figurami Matki Boskiej i Świętego Jana jest bardzo efektowny i przypomina dzieło złotnicze, nie to jest jednak najciekawsze. Bardziej interesujące są przedmioty otaczające grupę Ukrzyżowania – są to Narzędzia Męki Pańskiej. Nie wszystkie, jak gwoździe, rózgi, bicz, kolumna biczowania, włócznia oraz hyzop z gąbką nasączoną octem, miały bezpośredni związek z zadawaniem mąk Chrystusowi. Widzimy też dzban i misę, za pomocą których Piłat umył ręce, kura, który zapiał gdy św. Piotr zaparł się swojego mistrza, trzydzieści srebrników, scenę pocałunku Judasza i kości, którymi legioniści grali o tunikę Jezusa.

Herb Jezusa Chrystusa. Herbarz Wernigerrode, ostatnia ćwierć XV wieku, źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna. Ołtarzyk polowy, Ukrzyżowanie (fragment), XVII wiek, Muzeum Ziemi Bieckiej. Digitalizacja: RPD MIK, projekt Wirtualne Muzea Małopolski. Domena publiczna.
 

Geneza przedstawień narzędzi Męki Pańskiej nie jest jasna. Zazwyczaj pochodzenie tego motywu wywodzi się z pobożności nakierowanej na rozważania fizycznego cierpienia Chrystusa, w tym kultu relikwii Pasji. Intensyfikacja tego typu praktyk religijnych miała prawdopodobnie związek z importem tych relikwii z Bizancjum i Palestyny w dobie krucjat.

W średniowieczu narzędzia Męki Pańskiej nazywano po łacinie arma Passionis lub arma Christi. Łaciński rzeczownik arma oznacza narzędzia, ale przede wszystkim broń, broń defensywną, zbroję, lub tarczę. Łaciński termin arma Passionis tłumaczy się jako narzędzia Pasji – Męki Pańskiej – natomiast zakres znaczeniowy arma Christi jest szerszy. Zgodnie z chrześcijańskim myśleniem symbolicznym były one traktowane nie tylko jako przedmioty użyte do zabójstwa Chrystusa, ale także jako insygnia jego boskiej mocy – broń (łac. arma), którą Zbawiciel pokonał śmierć i Szatana. Od średniowiecza rzeczownik arma oznaczał także herby. Przywołać wypada chociażby Arma baronum Regni Poloniae Jana Długosza, czyli najstarszy opis polskich herbów. Przez skojarzenie z heraldycznym znaczeniem słowa arma narzędzia Męki Pańskiej przedstawiano czasem jako imaginacyjny herb Chrystusa.

Narzędzia Męki Pańskiej służyły jednakże przede wszystkim upamiętnianiu cielesnego cierpienia Jezusa i jego poświęcenia dla ludzkości, dlatego ich przedstawienia najczęściej towarzyszyły wizerunkom umęczonego Chrystusa jako Męża Boleści (łac. Vir Dolorum). Od XIII wieku stanowiły też samodzielny temat, występując niekiedy w towarzystwie przedstawień ran Chrystusa. Tego rodzaju obrazy były typowe dla późnośredniowiecznej pobożności i miały zachęcać do rozpamiętywania każdej z mąk zadanych Jezusowi.

Obraz wotywny z Brzegu (fragment), Muzeum Narodowe w Warszawie, pierwsza połowa XV wieku, źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna. Wśród narzędzi Męki Pańskiej przedstawiono naturalnej wielkości (tak wówczas uważano) wizerunek rany w boku Chrystusa. Psałterz Bony Luksemburskiej, XIV wiek, źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.


Warto oglądać dzieła sztuki religijnej w dużym zbliżeniu, jakie oferuje nowoczesna technologia. Pozwala to odkrywać nieoczywiste motywy ikonograficzne i zaskakujące szczegóły. Widząc je, możemy zadać pytanie o ich znaczenie i w konsekwencji lepiej zrozumieć myślenie ludzi żyjących przed wiekami.

Opracowanie: Adam Spodaryk (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Bibliografia:

The Arma Christi in Medieval and Early Modern Material Culture. With a Critical Edition of ‘O Vernicle’, red. A. Denny-Brown, L.H. Cooper, Farnham 2014.

H. Detzel, Christliche Ikonographie. Ein Handbuch zum Verständnis der christlichen Kunst, t. 1: Die bildlichen Dartstellungen Gottes, der allerseligsten Jungfrau und Gottmutter Maria, der guten und bösen Geister und der göttliche Geheimnisse, Freiburg im Breisgau 1894.

A. Kramiszewska, Narzędzia Męki Pańskiej, [w:] Encyklopedia katolicka, t. 13, Lublin 2009, s. 769–772.

G. Schiller, Ikonographie der christlichen Kunst, t. 2: Die Passion Jesu Christi, Gütersloh 1968.

Wyświetlanie 6 - 10 z 131 rezultatów.
Pozycji na stronę 5
z 27