Blog

Wirtualne na 2. Forum Aplikacji i Gier Mobilnych

Po niezwykle dla nas inspirujących i – mamy nadzieję – udanych warsztatach na temat wykorzystywania zasobów WMM w praktyce edukacyjnej pt. Wirtualne Muzea Małopolski na wydaniu (Otwarta Galeria, Bunkier Sztuki, 5.10.2017), idziemy krok dalej. W najbliższą niedzielę, 15 października 2017 roku, weźmiemy udział w 2. Forum Aplikacji i Gier Mobilnych, które w tym roku odbywa się pod hasłem Remiksuj, Warszawo!

Poza prezentacją na temat portalu (godz. 12.30), od godz. 11.00 do 16.00 w Marzycielach i Rzemieślnikach przy jednym ze stolików warsztatowych będziemy zachęcać do remiksowania naszych zasobów, czyli do ich przetwarzania, wykorzystywania, łączenia, słowem: do twórczej zabawy zgromadzonymi na portalu eksponatami, tekstami i materiałami dodatkowymi.  Mamy nadzieję, że zasoby WMM zainspirują uczestników wydarzenia do stworzenia nowych kontekstów odbioru udostępnionego na portalu dziedzictwa kulturowego. Naszym celem jest przede wszystkim ukazanie różnorodności zbiorów małopolskich muzeów, które mogą stać się źródłem inspiracji dla przedstawicieli najróżniejszych branż, ale także dla indywidualnych użytkówników w ich codziennych aktywnościach. Tę ideę chcieliśmy też oddać w plakacie przygotowanym na 2. FAM, w którym zestawiliśmy ze sobą kolejne slajdery z naszych cotygodniowych odsłon strony głównej. W prezentowanej mozaice widoczna jest najlepiej wielość i różnorodność, o której chcemy opowiedzieć, wirtualne spotkanie eksponatów, artystów, muzeów, kontekstów, dziedzin, na które chcemy Was zaprosić tym razem w realu.

Szczegółowy plan wydarzenia:

11.00 – UROCZYSTE OTWARCIE FAM: Paulina Jędrzejewska, Prezeska Fundacji Culture Shock, Producentka FAM oraz Sylwia Żółkiewska, Kuratorka FAM
11.15 – DEBATA 1: Remiks – nowa wersja kultury, prowadzi Paulina Jędrzejewska
12.00 – PREZENTACJA 1: KulturaGo czyli gamifikowanie kultury na smartfonach, Marcin Skrabka, Good Books
12.15 – PREZENTACJA 2: Niewidome aplikacje. Czy niewidząc można używać smartfona? – Mikołaj Rotnicki, FIRR
12.30 – PREZENTACJA 3: Wirtualne Muzea Małopolski – zasób na wydaniu, Kinga Kołodziejska, Paweł Szelest, Małopolski Instytut Kultury

Przerwa 15 min

13.45 – PREZENTACJA 4: Guides4Art – nawigacja, wiedza, powiadomienia, inteligentne formy zwiedzania, Paulina Darłak, Guides4Art
14.00 – PREZENTACJA 5: Explain Everything – wyjaśnij wszystko, Jakub Mastalerz, Explain Everything
14.15 – PREZENTACJA 6: Kultura, biznes, aplikacje – obalamy mity i przedstawiamy pierwsze wnioski z Badania historii sukcesu polskich aplikacji mobilnych, Paulina Jędrzejewska, Monika Stec, Sylwia Żółkiewska, Fundacja Culture Shock

Przerwa 15 min

15.30 –  UROCZYSTE PODSUMOWANIE FAM: Sylwia Żółkiewska, Kuratorka FAM oraz Paulina Jędrzejewska, Prezeska Fundacji Culture Shock, Producentka FAM
15.40 – LOSOWANIE NAGRÓD
16.00 – Pożegnanie Gości i Uczestników FAM 2017

Cały dzień, 11.00–16.00: 
Kiedy: 15 października 2017 roku, godz. 11.00–16.00

GdzieMarzyciele i Rzemieślnicy, 3. piętro Domu Towarowego Bracia Jabłkowscy w Warszawie, ul. Bracka 25
Szczegółowe informacje znajdziecie na stronie internetowej wydarzenia: http://fam.cultureshock.pl/pl/)

Udział w wydarzeniu jest bezpłatny, jednak wymagana jest rejestracja (formularz na stronie FAM).

Autorem plakatu jest Wojciech Szczekan (RPD), Licencja Creative Commons.

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

 

Rosz ha-Szana

„Roku dobrego i słodkiego!” (Leszana towa umetuka!) – takimi życzeniami rozbrzmiewa 1. dzień miesiąca tiszri (przełom września i października), który w tym roku nastąpił 20 września. Rosz haSzana, czyli żydowski Nowy Rok, nie ma tak ludycznego charakteru, jak w większości kultur. To czas podsumowań i żałowania za grzechy popełnione wobec Boga i wobec ludzi.

„Obyście byli zapisani - w Księdze Życia - i opieczętowani na dobry rok!” (Leszana towa tikatewu wetehatemu!) – to kolejne tradycyjne życzenia w ten dzień, w którym Bóg otwiera Księgę Życia dla czyniących dobro i Księgę Śmierci dla grzeszników, zapisując w nich przyszłość całej ludzkości stosownie do zasług i win każdego człowieka z osobna. Jednak przez 10 kolejnych dni aż do Jom Kipur można jeszcze zmienić ten wyrok, wyznając swoje grzechy i wykazując się skruchą za ich popełnienie. To czas pokuty, ale i nadziei na przebaczenie i zapisanie w Księdze Życia.

A. Gierymski, Święto trąbek I, 1884, Muzeum Narodowe  w Warszawie. Domena publiczna

Z motywem oczyszczania z grzechów związany jest obyczaj taszlich, uwieczniony przez Aleksandra Gierymskiego w słynnym obrazie Święto trąbek z 1884 roku, którego oryginał znajduje się w Muzeum Narodowym w Warszawie (trzecia wersja obrazu prezentowana jest w Muzeum Narodowym w Krakowie, druga – zaginęła).  Taszlich, czyli dosłownie „wyrzucisz”, to symboliczny gest oczyszczania się z grzechów polegający na „wytrząsaniu” z kieszeni wszystkich okruchów. Musiał być on czyniony nad wodą w nawiązaniu do słów Księgi Micheasza (7, 19): „Ulituje się znowu nad nami, zetrze nasze nieprawości i wrzuci w głębokości morskie wszystkie nasze grzechy”[1].

Z obchodami Rosz ha-Szana było nierozłącznie związane dęcie w szofar, czyli róg barana lub innego koszernego zwierzęcia. Symbolizował on ofiarę Abrahama, który miał złożyć w niej własnego syna Izaaka, ale Bóg – widząc to poświęcenie – zmienił swoją wolę i przyjął w ofierze baranka. Wysłuchanie dźwięków szofaru było obowiązkiem, gdyż – zgodnie z wiarą – miały one moc odpędzania zła. W tym czasie Bóg przesiadał się z tronu sprawiedliwości na tron miłosierdzia, obdarzając grzeszników łaską wybaczenia. Dźwięki szofaru, będące wołaniem o litość, były mylone przez nie-Żydów z brzmieniem trąbki, stąd potoczna nazwa Rosz ha-Szany, użyta również przez Gierymskiego w tytule jego obrazu.

Rosz ha-Szana to najbardziej uniwersalne spośród świąt żydowskich. Dotyczy bowiem całej ludzkości, nie tylko Żydów. Jest odpowiedzią na pytanie, kiedy powstał świat, a nawet – kiedy powstał czas… Zagadnieniom obliczania czasu według kalendarza żydowskiego jest poświęcona praca Dawida ben Jakuba z końca XVII wieku, której rękopis jest przechowywany w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa. To właśnie „Słowa Dawida” (Diwrej Dawid), w których autor przekazał całą swoją wiedzę na temat skomplikowanych obliczeń kalendarzowych, wybraliśmy do zilustrowania odsłony w tym tygodniu. Rosz ha-Szana, dosłownie „głowa roku” upamiętnia bowiem stworzenie świata, początek wszystkiego. Co istotne, dotyczy konkretnie szóstego dnia kreacji, w którym Bóg stworzył człowieka, co ostatecznie dopełniło dzieła.

Zagadnienia judaistycznego podejścia do kwestii czasu omawia bardzo ciekawie Przemysław Piekarski w prezentowanej na portalu interpretacji pt. „Judaizm od środka”. Z innej z kolei perspektywy ujmuje pojęcie czasu Michał Choptiany w tekście „Rzeka i koło czasu”. Zachęcamy do lektury obydwu tekstów i do dalszej podróży po naszym portalu w poszukiwaniu inspiracji.

Opracowanie: Kinga Kołodziejska (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons
 

 

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

 

[1] Cytat za: N. Kameraz-Kos, Święta i obyczaje żydowskie, Warszawa 1997, s. 43.

 

Ludowe świątki

Wielu z nas urzeka rzeźba ludowa, wydawałoby się – tak prosta, jednak przy próbie bliższego rozpoznania niezwykle złożona. Cechy pomocne w jej charakterystyce, które jedni mogą nazwać naiwnością, szczerością treści, inni uproszczoną, indywidualną formą, w rzeczywistości określane są często intuicyjnie, a ona sama wymyka się jednej definicji. Dawniej rzeźba ludowa nawet nie była nazywana „ludową”. Epitet ten otrzymała, gdy środowiska miejskie zainteresowały się sztuką wsi, czyli na przełomie XIX i XX wieku, a w szczególnie zintensyfikowanym stopniu w czasach Polski Ludowej. Co znamienne, miała najczęściej charakter religijny, gdyż jej wytwórstwo było przejawem pobożności społeczności wsi. Na portalu WMM znajduje się niewielka, ale wyjątkowa kolekcja świątków, a więc figur świętych wykonanych przez znamienitych rzeźbiarzy ludowych, które postanowiliśmy wydobyć i zarysować dla nich tło.      

Wielokrotnie artystami ludowymi zostawali spadkobiercy rodzinnych tradycji rzemieślniczych (np. warsztatów rzeźbiarskich), którzy nie zawsze byli biegli w kwestiach manualnych, choć zyskiwali podstawowy warsztat pracy, jak również przedstawiciele różnych zawodów i rzemiosł, którzy rzeźbili z własnej potrzeby. Częściej jednak mówiąc o artystach ludowych mamy na myśli artystów naiwnych, samorodnych, którzy nie posiadali wykształcenia w tym zakresie, natomiast pracowali spontanicznie, często dla własnej przyjemności. W drugiej połowie XX wieku pojawiła się również trzecia grupa rzeźbiarzy ludowych, która w związku z zainteresowaniem rzeźbą ludową przez środowiska miejskie zaczęła wykonywać dzieła „w stylu ludowym” w celach komercyjnych, opierając się na popularnych i określonych już wzorach przedstawieniowych, stosując przy tym formalne uproszczenia (np. twórcy pracujący dla Cepelii).

Św. Onufry – patron dorożkarzy, włókniarzy i pielgrzymów, rzeźba z kolekcji Muzeum Etnograficznego w Krakowie, XIX w., domena publiczna 

Dla artystów ludowych dużą rolę w kształtowaniu konkretnych przedstawień miała ugruntowana już tradycja ikonograficzna, w tym szczególnie kult cudownych wizerunków. Wielu rzeźbiarzy korzystało z gotowych wzorów, jak na przykład religijnych obrazków, druków, ilustracji książkowych (np. Jędrzej Wowro, Leon Kudła), bądź szukało własnych sposobów przedstawiania poprzez czytanie Pisma Świętego, bądź innych tekstów o treści religijnej (np. Józef Janos). Artyści ludowi inspirowali się również dziełami widzianymi w kościołach, dlatego ich prace w nieumiejętny sposób naśladowały różne style historyczne, szczególnie często gotyk i późny barok. Jednak korzystanie z wzorów następowało zazwyczaj w bardzo swobodny sposób, a dane schematy przedstawieniowe interpretowane były indywidualnie w zależności od twórcy, gdyż każdy artysta ludowy w odmienny sposób czerpał z dostępnej mu w różnym stopniu kultury i tradycji.

Tematyka ludowych świątków oscylowała wokół postaci Chrystusa, Marii i świętych. W przypadku Chrystusa najpopularniejsze były przedstawienia pasyjne, jak Ukrzyżowanie (krucyfiks), upadek pod krzyżem (często oparty na wzorze figur z kaplic drogi krzyżowej z Kalwarii Zebrzydowskiej) oraz chyba najczęściej spotykany w kapliczkach – Frasobliwy. Postać Marii ukazywano najczęściej jako Matkę Boską z Dzieciątkiem lub w typie Piety, czyli Marii trzymającej na kolanach martwe ciało Chrystusa, zwykle jednak figury Marii naśladowały w swojej formie różne cudowne wizerunki, związane często z lokalnym kultem (np. Matka Boska Skępska). Święci pełnili dla danej społeczności różne funkcje, dlatego figury konkretnych patronów wykonywane były często z potrzeby ochrony nad kimś, bądź przed czymś lub by nieść pomoc w różnych sprawach. Najczęściej spotykanymi patronami byli: św. Florian, który chronił od burz i pożarów (w Polsce, w związku z cudem ocalenia kościoła św. Floriana od pożaru, który strawił Kraków w 1528 r.); św. Jan Nepomucen, tzw. Nepomuk, opiekun brodów i mostów, chronił przed powodzią (ten czeski święty został zrzucony z mostu i utopiony w Wełtawie); św. Ambroży był patronem pszczelarzy, często wykonywano również ule w formie figury tego świętego (wg legendy w dzieciństwie jego usta obsiadły pszczoły, nie wyrządzając mu krzywdy, co uznano za znak, że będzie wielkim mówcą, stąd określenia wielkich retorów mianem złotousty, miodopłynny) oraz wielu innych, jak św. Roch, który chronił przed zarazą, św. Agata i św. Barbara strzegły życia i majątku od piorunów, św. Antoni pomagał odnaleźć rzeczy zagubione, św. Mikołaj odpędzał wilki od podróżnych i chronił sieroty, św. Apolonia chroniła od bólu zębów etc. 

Świątki można podzielić na te, które wykonywano do wnętrz domów, a które były z reguły niewielkie i przeznaczone do prywatnej dewocji oraz na większe figury tworzone do kapliczek na zewnątrz. Kapliczki przyjmowały różne formy, jak skrzynki nakryte daszkami na słupach, wolnostojące figury na cokołach czy niewielkie budowle architektoniczne albo po prostu krzyże. Spotykamy je przy chałupach i domach, drogach, w polach, lasach, ale i w kościołach (np. prace Józefa Janosa w kościele w Dębnie Podhalańskim) oraz dziś już często w muzeach, nieodmiennie wpisane w krajobraz i niejako w tradycję.

Opracowanie: Paulina Kluz (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Bibliografia:
Józef Grabowski, Kryteria sztuki ludowej, [w:] Granice sztuki. Z badań nad teorią i historią sztuki, kulturą artystyczną oraz sztuką ludową, red. Jan Białostocki, Warszawa 1972, s. 148–153.
Aleksander Jackowski, Współczesna rzeźba zwana ludową, „Polska Sztuka Ludowa – Konteksty”, 30 (1976), z. 3–4, s. 199–224.
Ewa Klekot, Lud na wsi: dlaczego poza twórcami ludowymi nikt na wsi nie lubi sztuki ludowej?, [w:] Nasze miejsce. Inspirator do pracy z lokalnością, opr. Zespół Stowarzyszenia „Pracownia Etnograficzna” im. Witolda Dynowskiego, Warszawa 2016, s. 91–98.
Ksawery Piwocki, Rzeźba ludowa, „Polska Sztuka Ludowa – Konteksty”, 30 (1976), z. 3–4, s. 131–150. 

OTWARTOŚĆ PRZYSWOJONA – refleksje po zjeździe KOED-u

Plakat powstały w KOED w 2011 roku, ilustrujący otwartość w kulturze, nauce i edukacji. Opracowanie graficzne: Karolina Kotowska, tekst: Kasia Sawko, Karolina Grodecka. Dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach.

 

W dniach 6-8 sierpnia tego roku miałam przyjemność uczestniczyć w zjeździe Koalicji Otwartej Edukacji, której członkiem (jako Małopolski Instytut Kultury w Krakowie) jesteśmy od 2 lat. Koalicja została założona przez 4 instytucje reprezentujące edukację i naukę: Fundację Nowoczesna Polska, Interdyscyplinarne Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego (polski partner Creative Commons), Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich oraz Stowarzyszenie Wikimedia Polska. Obecnie zrzesza 37 instytucji i organizacji z całej Polski, którym bliska jest idea otwartości zasobów edukacyjnych i które współpracują na rzecz jej szerzenia i wcielania w życie. Wciąż przystępują też do niej kolejni członkowie.

Jak można przeczytać na stronie internetowej KOED-u:

„Misją Koalicji Otwartej Edukacji jest wspieranie tworzenia otwartych zasobów edukacyjnych i promowanie związanych z nimi dobrych praktyk i narzędzi.
Koalicja Otwartej Edukacji to porozumienie organizacji pozarządowych i instytucji działających w obszarze edukacji, nauki i kultury. Wierzymy, że wiedza to dobro publiczne i wszyscy powinni móc swobodnie z niej korzystać”.

Co to oznacza w praktyce? Na czym polegają działania KOED-u?

Po pierwsze organizacja prowadzi bezpłatne szkolenia i warsztaty, a także webinaria z szeroko rozumianego prawa autorskiego, dzięki którym uczestnicy stopniowo stają się coraz pewniejsi w działaniach na rzecz otwierania zasobów w swoich instytucjach. Wykłady i praktyczne ćwiczenia pozwalają na coraz płynniejsze poruszanie się po zawiłościach prawno-formalnych korzystania z cyfrowych zbiorów i coraz odważniejsze, a zgodne z prawem, stosowanie wolnych licencji w udostępnianych zasobach w zastępstwie znanej wszystkim doskonale i paraliżującej wszelkie twórcze działania formuły „wszelkie prawa zastrzeżone”. To niezwykle istotne, aby koalicjanci stawali się ekspertami w oznaczaniu zasobów odpowiednimi licencjami, w wyjaśnianiu różnic, jakie pomiędzy nimi zachodzą, a przede wszystkim w tłumaczeniu, że otwartość nie oznacza utraty, a wręcz przeciwnie – sprzyja zyskiwaniu nowych odbiorców. W ten sposób, uczestnicząc w szkoleniach, warsztatach, wykładach, dyskusjach, koalicjanci stają się ambasadorami idei otwartości w edukacji.

Działalność szkoleniowa jest wspierana ogromem publikacji, w których znajdziemy wszystko, co dotyczy otwartości, a o co baliśmy się zapytać. Od wzorów umów poprzez szczegółowe definicje i wyjaśnienia po rozbudowane podręczniki, kompendia wiedzy na temat otwartości zarówno w instytucjach naukowych, jak i edukacyjnych oraz kulturalnych, jak np. OTWARTOŚĆ W PUBLICZNYCH INSTYTUCJACH KULTURY w oprac. Justyny Hofmokl, Alka Tarkowskiego i Kamila Śliwowskiego, 2011 (utwór dostępny  na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0).

 

Ponadto KOED organizuje wydarzenia promujące ideę otwartości w nauce, edukacji i kulturze takie, jak Tydzień Otwartego Dostępu, Tydzień Otwartej Edukacji i Dzień Domeny Publicznej, w którym uczestniczyliśmy w styczniu tego roku i będziemy uczestniczyć w bardziej rozbudowanej już formule w roku przyszłym.

Wartą śledzenia działalnością KOED-u jest także wydawanie opinii, stanowisk i rekomendacji w kluczowych sprawach związanych z prawem autorskim, edukacją, nauką i kulturą. Nie chodzi o to, by ślepo zgadzać się z każdą wydaną przez Koalicję opinią, ale by orientować się, jakie zagadnienia w obszarze prawa autorskiego, dostępu do wiedzy znajdują się w tej chwili „na wokandzie”, a mogą mieć realny wpływ na naszą praktykę zawodową. Na zjeździe mieliśmy np. okazję zapoznać się i przedyskutować opinię dotyczącą  projektu stanowiska rządu RP na temat projektu dyrektywy w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym.

Tym, co jednak mnie wydaje się najważniejsze w istnieniu Koalicji jest możliwość wymiany doświadczeń, nawiązania kontaktów, zawiązania zespołów pracujących nad wspólnymi projektami, wydarzeniami, jak również wspierania się w często jeszcze przecież pionierskiej działalności na rzecz otwartości. Najcenniejsze w tej wymianie jest posługiwanie się konkretnymi przykładami z praktyki zawodowej, wzajemne obdarowywanie się argumentami na rzecz wolnego dostępu do zasobów, dyskusja o języku, jakim mówić o otwartości, aby trafiać do naszych partnerów i nie wzbudzać lęku. Czy ma być to język korzyści, czy jednak wspólnego dobra? Czy odmieniana przez wszystkie przypadki otwartość nie staje się niekiedy słowem pustym, którego pierwotny sens gubi się w nadużywaniu?

Otwieranie zasobów jest wszak procesem zmuszającym do przemyślenia i weryfikacji własnych poglądów na temat uwalniania zgromadzonych przez siebie zbiorów. Czy jesteśmy na to gotowi? Czy sami, głosząc postulaty otwartości, nie mamy w sobie obaw z nią związanych? Warto mieć to przepracowane, przedyskutowane, aby nie wysyłać w świat, do naszych odbiorców fałszywych komunikatów. Jeśli otwartość wynika z głębokiego przekonania, że wiedza jest naszym wspólnym dobrem, dobrem publicznym, że wymiana informacji powiększa globalne zasoby wiedzy, działa na rzecz rozwoju ludzi, przyczynia się do dobrostanu i zwiększa ludzką świadomość, wówczas uda nam się przekonać do tej idei innych. Bo otwartość znaczy wolność, wolność od lęku, że dając – tracę albo nic nie zyskuję.

Dziełem, które wybraliśmy do zilustrowania tekstu i tegotygodniowej odsłony, jest  obraz „Na letnim mieszkaniu”/„Portret żony” Józefa Mehoffera. Przywołuje on zarówno letni klimat ostatnich dni wakacji, jak i tegoroczny Dzień Domeny Publicznej, której Józef Mehoffer stał się w krakowskim wydaniu bohaterem. Kto będzie nim w roku przyszłym? Mamy swój typ, ale z przyjemnością wysłuchamy Waszych propozycji!

Opracowanie: Kinga Kołodziejska (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons
 

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

 

Międzynarodowy Tabor Pamięci Romów

Już po raz osiemnasty sprzed Muzeum Etnograficznego w Tarnowie (oddziału Muzeum Okręgowego w Tarnowie) wyrusza w drogę po Małopolsce karawana kolorowych wozów cygańskich. W tym roku przez cztery dni, od 27 do 30 lipca, Romowie będą wędrować trasą swojej historii i martyrologii, w celu upamiętnienia konkretnych miejsc i wydarzeń (Tarnów–Żabno–Bielcza–Borzęcin–Szczurowa), ale też aby integrować wszystkich Romów przez nawiązanie do tradycji wędrówki, obozowisk i cygańskiej muzyki przy wieczornych ogniskach.

Wóz cygański z Muzeum Okręgowego w Tarnowie
Wozy cygańskie, ok. 1960, dziedziniec Muzeum Etnograficznego w Tarnowie (oddział Muzeum Okręgowego)


Idea

Narodziny idei Taboru Pamięci poprzedził szereg inicjatyw skupionych wokół Romów w Tarnowie. Od 1963 roku nieprzerwanie do dziś działa Stowarzyszenie Kulturalno-Społeczne Romów w Tarnowie, od 1985 roku – Cygańskie Stowarzyszenie Kulturalno-Oświatowe oraz Centrum Kultury Romów. Było ono inicjatorem wielu wydarzeń związanych z kulturą i edukacją Romów oraz upamiętnieniem ich historii. Również w Tarnowie w 1979 roku powstała pierwsza muzealna kolekcja cyganologiczna, która dopiero od 1990 przyjęła formę stałej ekspozycji umiejscowionej w oddziale Muzeum Okręgowego  Muzeum Etnograficznym. Konsekwencją dużego zainteresowania historią i kulturą Romów było podjęcie inicjatywy zorganizowania Międzynarodowego Taboru Pamięci Romów z ramienia obu tych instytucji w osobach Adama Bartosza (dyrektora Muzeum) i Adama Andrasza (prezesa Stowarzyszenia). Pierwszy tabor wyruszył z Tarnowa do Szczurowej w 1996 roku i miał na celu wspomnienie Zagłady Romów i uczczenie pamięci ofiar z tej wsi. Z roku na rok inicjatywa rozrastała się i cieszyła coraz większym zainteresowaniem, powiększyło się grono wędrujących (także o Romów przybyłych z innych krajów), jak również ilość odwiedzanych przez nich miejsc.

Tabor Pamięci ma na celu przede wszystkim upamiętnienie Zagłady Romów, ale również edukację historyczną i kulturalną dzieci i młodzieży romskiej, w założeniu chce integrować Romów poprzez odwołanie do tradycji wędrówki i życia obozowego, pragnie wpłynąć na zmianę negatywnego wizerunku Romów w społeczeństwie polskim oraz posługuje się międzynarodowymi symbolami romskimi (flaga i hymn). Tabor stał się okazją do spotkania się Romów i przypomnienia ich tradycji życia wędrownego (w 2. poł. XX wieku zakazanego przez władzę), jak i spotkania z Romami i ich kulturą. Wszystko to, aby budować narodową i polityczną tożsamość Romów i poczucie wspólnej więzi poprzez nawiązanie do tradycji, świadomość historyczną i wciąż żywą pamięć. Tym samym Tabor Pamięci stał się symbolem integracji i upamiętnienia.

Historia  pamięć  miejsca

Zagłada Romów początkowo nie była rozumiana jako wspólny dla całego narodu dramat, a raczej jako prywatne dramaty rodzin ofiar okrutnych prześladowań. Dopiero współcześnie, w czasach kształtowania się narodowej tożsamości i uświadomienia sobie przez wykształconych Romów wagi zdarzenia pozwoliło rozumieć je jako zagładę narodu, określaną terminem porajmos (z języka romani: „pochłonięcie”, oznaczające eksterminację Cyganów w czasie II wojny światowej). Pamięć historyczna, w tym pamięć o zagładzie stała się jednym z elementów kształtującym dziś tożsamość Romów, jako jednej wspólnoty.

Tabor Pamięci wędruje przez cztery dni, w trakcie których odwiedza miejsca związane z martyrologią Romów. Uczestnicy w towarzystwie miejscowych księży modlą się za pomordowanych przy miejscach pamięci  pomnikach i mogiłach.

Szczurowa. Jedno z najważniejszych miejsc romskiej martyrologii i prawdopodobnie największa zbiorowa mogiła Romów na terenie Polski. Do 1943 roku w Szczurowej mieszkało kilka rodzin cygańskich, około setka ludzi. 3 lipca 1943 roku wywieziono Romów z ich osady ulokowanej na skraju wsi na miejscowy cmentarz, gdzie Niemcy rozstrzelali 93 osoby, od niemowląt po osoby starsze. Ocalało zaledwie kilka osób. Lista zamordowanych zachowała się w dokumentach parafialnych, jest ona odczytywana podczas modlitwy przy mogile na cmentarzu.

Żabno. Mogiła bezimiennych, rozstrzelanych na cmentarzu w 1943 roku, 49 niemieckich i 12 węgierskich Romów.

Borzęcin Dolny. Bezimienna mogiła, 28 zamordowanych Romów.

Bielcza. Zbiorowy Grób Cyganów rozstrzelanych w 1942 roku.

Prócz wyżej wspomnianych, tabor cygański odwiedza również inne miejsca związane z holokaustem, jak tablicę poświęconą tarnowskim Żydom zamordowanym na rynku w 1942 roku czy Pomnik Ofiar Oświęcimia.

Zobacz PROGRAM oraz Małopolski Szlak Martyrologii Romów autorstwa Adama Bartosza

Opracowanie: Paulina Kluz (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Bibliografia:
Adam Bartosz, Tabor Pamięci Romów. Roma Caravan Memorial (album), Tarnów 2003.
Adam Bartosz, Cygański Tabor Pamięci [w:] Romowie: www.muzeum.tarnow.pl [dostęp: 24.07.2017]
Międzynarodowy Tabor Pamięci Romów [w:] Romopedia.pl [dostęp: 24.07.2017]

Wyświetlanie 1 - 5 z 105 rezultatów.
Pozycji na stronę 5
z 21