Blog

Włochata Maria Magdalena z Moszczenicy

W zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie znajduje się niewielka nastawa ołtarzowa, nabyta w końcu XIX wieku z kościoła w Moszczenicy koło Starego Sącza. Historia i pierwotne przeznaczenie tego tryptyku nie są znane. Najprawdopodobniej powstał około 1480 roku. Samodzielna parafia w Moszczenicy funkcjonowała od XIV wieku, ale z końcem XVI stulecia została zlikwidowana; kościół w tym czasie należał do starosądeckich klarysek Dziś kościół w Moszczenicy ma wezwanie św. Mikołaja, lecz w źródłach pojawia się także wcześniejszy patronat św. Marii Magdaleny – być może w XV wieku świątynia miała po prostu dwoje patronów. Ołtarz poświęcony jest Marii Magdalenie; to jej wizerunek znajduje się w części środkowej, ale warto zauważyć, że na jednym ze skrzydeł zobaczymy także św. Mikołaja.

Tryptyk świętej Marii Magdaleny z Moszczenicy Niżnej koło Starego Sącza, Muzeum Narodwe w Krakowie. Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna
 

Nastawa ołtarzowa z Moszczenicy jest zachowana w całości, co nie zdarza się często. Forma tryptyku była typowa dla ołtarzy późnośredniowiecznych: przedstawienie w części środkowej było poświęcone głównym patronom, zaś kolejne postacie pojawiały się na ruchomych skrzydłach, dekorowanych z obu stron. Na górze takiej struktury znajdowało się ozdobne zwieńczenie (tutaj zawierające przedstawienie archanioła Michała), a cała nastawa stała na podstawie, również dekorowanej, która nazywa się predella. W tym przypadku w predelli mamy namalowaną chustę św. Weroniki. Warto zauważyć, że średniowieczne ołtarze nie miały tabernakulum – ten element wprowadzono po Soborze Trydenckim (1545–1563).

Zamknięty tryptyk świętej Marii Magdaleny z Moszczenicy Niżnej koło Starego Sącza, Muzeum Narodwe w Krakowie.
Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna

 

Główną patronką ołtarza z Moszczenicy jest Maria Magdalena. Nie została jednak ukazana jako pięknie ubrana, zalotna kobieta trzymająca w dłoni słoiczek wonności – swój tradycyjny atrybut. Wiąże się on z faktem, że Maria Magdalena przybyła w niedzielny poranek do grobu Pańskiego, aby namaścić ciało Chrystusa, i stała się pierwszym świadkiem Zmartwychwstania. Tymczasem, w przypadku tryptyku z Moszczenicy mamy do czynienia z przedstawieniem Magdaleny porośniętej włosami, unoszonej ku niebu przez anioły. Takich przedstawień w sztuce środkowoeuropejskiej było w XV wieku całkiem sporo.

Dyptyk Winterfeldów, prawe skrzydło, Gdańsk ok. 1430–1435,
Muzeum Narodowe w Warszawie. Wikimedia Commons

 

Rozwój kultu Marii Magdaleny doprowadził oczywiście do namnożenia się legend o niej, a najpopularniejszy w średniowieczu zbiór żywotów świętych, czyli trzynastowieczna Złota Legenda Jakuba de Voragine, podaje, że po Wniebowstąpieniu Chrystusa Maria Magdalena:

„[…] udała się do dzikiej pustelni, gdzie pozostała nieznana nikomu przez 30 lat […]. Codziennie tedy, gdy zbliżała się pora każdej z siedmiu godzin kanonicznych, aniołowie unosili ją w powietrze i wtedy własnymi uszami słyszała pochwalne śpiewy niebiańskich zastępów. Tak każdego dnia nasycona ową słodką ucztą […] nie pragnęła już żadnego ziemskiego pokarmu” (tłum. Janina Pleziowa).

Ekstaza siedem razy na dzień odpowiada rytmowi średniowiecznej zakonnej liturgii godzin. Można zatem uznać, że pustelniczy żywot Magdaleny miał charakter życia konsekrowanego, a przy tym w zasadzie dostąpiła ona zbawienia przed śmiercią: mistyczne doznania zastępowały jej jedzenie i picie. Wbrew późniejszym przedstawieniom, popularnym głównie w czasach kontrreformacji, średniowieczna Magdalena na pustyni nie jest pokutującą grzesznicą. Jej grzechy (a wedle tradycji miała być byłą prostytutką) zostały jej znacznie wcześniej odpuszczone przez samego Chrystusa, który potem jej właśnie jako pierwszej ukazał się po Zmartwychwstaniu.

Rzeźba z ołtarza z katedry śś. Janów w Toruniu, pocz. XV wieku. Wikimedia Commons
 

Często zakłada się, że ikonografia „włochatej” Marii Magdaleny wywodzi się z legendy o św. Marii Egipcjance. Faktycznie, ich legendy są częściowo zbieżne – obie miały spędzić ostatnie dekady życia na pustkowiu. Jednakże Maria Egipcjanka była pokutującą grzesznicą, zaś Magdalena – przynajmniej w średniowiecznym ujęciu – nie pokutowała, ale doznawała niebiańskich rozkoszy. Z pewnością nie należy też zakładać, że te dwie święte były ze sobą mylone w średniowieczu i u progu nowożytności, gdyż kult ich był popularny i obie funkcjonowały jako osobne postacie. Dotyczy to także Krakowa: tu przy ulicy Grodzkiej znajdował się niezachowany do dziś kościół św. Marii Magdaleny, a zarazem na Wawelu był osobny kościół pod wezwaniem Marii Egipcjanki (również niezachowany). Wizerunek tej ostatniej znajdziemy na przykład wśród kwater Poliptyku św. Jana Jałmużnika (ukończony w 1504 r., dziś w Muzeum Narodowym w Krakowie): jest ona włochata, ale ma swój osobny atrybut, w postaci trzech okrągłych bochenków chleba, którymi wedle legendy żywiła się na pustyni przez ponad 40 lat. Najczęściej przedstawianie tych świętych jako pokrytych włosami tłumaczy się tym, że przez wiele lat na pustyni ich ubrania miały się rozpaść, a ich nagość przykrywały jedynie długie włosy.

Kwatera ze śś. Mariną i Marią Egipcjanką ze skrzydła poliptyku św. Jana Jałmużnika, przed 1504, Muzeum Narodowe w Krakowie. Kultura.malopolska.pl
 

Niektórzy badacze wywodzą późnośredniowieczne środkowoeuropejskie  przedstawienia włochatej Marii Magdaleny ze sztuki włoskiej, przywołując takie przykłady jak Maria Magdalena i sceny z jej życia (2. poł. XIII w., Galleria dell’ Accademia, Florencja). Trzeba jednak podkreślić, że owe włoskie przykłady raczej ukazują Magdalenę jako schowaną pod płaszczem włosów wyrastających na jej głowie. Oczywiście, długie włosy to typowa cecha przedstawień Marii Magdaleny: odnoszą się one do jej grzesznej przeszłości (jako symbol próżności, ziemskiej urody oraz atrybut uwodzicielek), ale także są jej „narzędziem pokuty” (miała ona bowiem, jako skruszona grzesznica, namaścić stopy Chrystusa i wytrzeć je własnymi włosami). Jednocześnie rozpuszczone włosy i odkryta głowa mogły odnosić się do koncepcji metaforycznego „odzyskania dziewictwa” przez Magdalenę w wyniku jej nawrócenia – ta idea rzeczywiście przewijała się w średniowiecznych pismach.

Maria Magdalena i sceny z jej życia, 2. poł. XIII w., 
Galleria dell’ Accademia we Florencji. 
Wikimiedia Commons

 

Jednakże zauważmy, że nasze środkowoeuropejskie przedstawienia ukazują coś innego: Magdalena nie tylko ma długie włosy, ale dodatkowo porośnięta jest nimi na całym ciele, niemalże pokryta futrem. Nie da się nie zauważyć związku owych przedstawień włochatej Marii Magdaleny z późnośredniowiecznymi wizerunkami Dzikich Ludzi (o antycznych korzeniach tych postaci czytaj tu). Owłosione postacie pojawiały się na marginesach późnośredniowiecznych rękopisów, w grafikach, na tapiseriach, malowidłach ściennych. Istnieje nawet teoria, że zarówno popularność przedstawień dzikich ludzi, jak i rozwój kultu „dzikich” świętych (ukazywanych jako owłosieni Marii Magdaleny, Marii Egipcjanki, Onufrego pustelnika i innych) wiąże się z rozwojem kultury miejskiej u progu nowożytności. Idealizacja życia na łonie natury i „pierwotnej dzikości” mogła być wyrazem lęków i tęsknot zurbanizowanego społeczeństwa. 

Rzeczywiście, środkowoeuropejska Maria Magdalena często jest po prostu Dziką Kobietą, o czym świadczyć mogą drzeworyty z tak zwanej Kroniki Norymberskiej z 1493 roku. Znajdziemy tam zarówno wizerunek właściwej Dzikiej Kobiety, jak i Magdalenę unoszoną przez aniołów. Obie te postacie ukazano jako owłosione w bardzo specyficzny sposób: pozostawiając nagie dłonie, stopy oraz piersi.

Dzika Kobieta oraz Ekstaza Marii Magdaleny, drzeworyty z Kroniki Norymberskiej (Hartmann Schedel, Liber Chronicarum, wydania łacińskie i niemieckie opublikowane w Norymberdze przez Antona Kobergera w 1493; zdobione drzeworytami
Michaela Wolgemuta i Wilhelma Pleydenwurffa). Wikimedia Commons

Zazwyczaj podkreśla się, że włochatość dzikich kobiet odnosiła się do symboliki seksualnej w znaczeniu grzeszności, nieokiełznanych popędów, zgorszenia i zepsucia. W takim znaczeniu w przypadku Marii Magdaleny mogłoby to przypominać o jej grzesznej przeszłości – o tym, że jest ona świętą grzesznicą. Jako taka staje się ona przykładem dla wszystkich grzeszników, udowadnia, że nawet najgorszy z nich może nawrócić się i doznać zbawienia. Jednocześnie jednak nie powinniśmy ignorować faktu, że Dzicy Ludzie w sztuce średniowiecznej nie zawsze występowali wyłącznie jako postaci negatywne. Mogli uosabiać także pierwotną prostotę z czasów Adama i Ewy, bliskość z naturą i siły witalne. Dzikie kobiety najczęściej ukazywano z dziećmi – nagie piersi owłosionych dzikusek mogły mieć podtekst seksualny, ale mogły odnosić się też do karmienia licznego potomstwa, co podkreślało aspekt ich naturalnej płodności.

Dzika kobieta marginesie francuskiego rękopisu Godzinek, ok. 1420–1425,
Morgan Library and Museum w Nowym Jorku, MS M.1004, fol. 90 r.

 

Na koniec wreszcie zauważmy, że w sztuce średniowiecznej funkcjonował enigmatyczny motyw Dzikiej Kobiety z jednorożcem. To zaskakujące połączenie, ponieważ jednorożec był atrybutem dziewic. Wierzono bowiem, że jedynie dziewica jest w stanie schwytać to mityczne stworzenie, a zatem nawet w Dzikiej Kobiecie musi być coś czystego, nieskalanego. To właśnie może być szczególny klucz do interpretacji postaci włochatej św. Marii Magdaleny. Zapewne nawet ów aspekt kobiecej płodności czy też seksualności w pozytywnym znaczeniu może być połączony z tą właśnie świętą – a to dlatego, że Magdalena mogła być interpretowana jako „nowa Ewa” i zarazem mistyczna Oblubienica Chrystusa, którego z kolei określano jako „nowego Adama”.

Mistrz E.S., Dzika Kobieta z jednorożcem, grafika L.229, odbitka z kolekcji Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku.
Wikimedia Commons

 

Zazwyczaj zakłada się, że to Matka Boska miała być „nową Ewą”, a zarazem symbolizowała Kościół (łac. Ecclesia), pod postacią mistycznej Oblubienicy Chrystusa i w odniesieniu do Oblubienicy ze starotestamentowej Pieśni nad Pieśniami. Zapomina się dzisiaj, że tę rolę można było przypisywać także Marii Magdalenie, co stanowiło odwołanie do tradycji wczesnośredniowiecznych. Porównanie Magdaleny do Kościoła–Mistycznej Oblubienicy Chrystusa pojawiło się w jednym z kazań papieża Grzegorza Wielkiego (zm. 604): podobnie jak starotestamentowa Oblubienica, tak i Magdalena znalazła swego ukochanego w ogrodzie (chodzi o spotkanie zaraz po Zmartwychwstaniu). Warto zauważyć, że późnośredniowieczne Biblie pauperum (czyli księgi zestawiające sceny nowotestamentowe z ich „zapowiedziami” ze Starego Testamentu) łączyły przedstawienie spotkania zmartwychwstałego Chrystusa i Magdaleny właśnie ze spotkaniem Oblubieńca i Oblubienicy z Pieśni nad Pieśniami.

Scena Noli me tangere (w środku) zestawiona ze Spotkaniem Oblubieńców (po prawej),
z niderlandzkiego rękopisu Biblii pauperum (Haga? ok. 1395–1400), British Library w Londynie, Kings MS 5, f. 23

 

Maria Magdalena jawi nam się zatem jako niezwykle złożona postać: rozpustnica i zarazem jedna z najbliższych towarzyszek Jezusa; święta grzesznica, która być może funkcjonowała jako personifikacja Kościoła, złożonego z grzesznej ludzkości, ale uświęconego miłością Boga i ostatecznie wydającego dobre owoce, niczym pobłogosławiona naturalną płodnością Oblubienica.

 

Opracowanie: dr Magdalena Łanuszka
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

dr Magdalena Łanuszka – absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, doktor historii sztuki, mediewistka. Ma na koncie współpracę z różnymi instytucjami: w zakresie dydaktyki (wykłady m.in. dla Uniwersytetu Jagiellońskiego, Akademii Dziedzictwa, licznych Uniwersytetów Trzeciego Wieku), pracy badawczej (m.in. dla University of Glasgow, Polskiej Akademii Umiejętności) oraz popularyzatorskiej (m.in. dla Archiwów Państwowych, Narodowego Instytutu Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów, Biblioteki Narodowej, Radia Kraków, Tygodnika Powszechnego). W Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie administruje serwisem Art and Heritage in Central Europe oraz prowadzi lokalną redakcję RIHA Journal. Autorka bloga o poszukiwaniu ciekawostek w sztuce: www.posztukiwania.pl.

 

Komentarze

Ostatnie komentarze: