Blog

Obiekt to zachęta do snucia opowieści

Rozmowa z Małgorzatą Taborską, Joanną Ślagą i Joanną Sławińską z Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Maius

 

Słoneczny zegar dyptykowy prof. Jana Brożka, Muzeum UJ Collegium Maius. Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna
 

Marta Dvořák: Za nami półmetek prac w Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Maius. Zdigitalizowanych zostanie ponad 150 obiektów z kolekcji uniwersyteckiego muzeum. Przeważają w niej przyrządy naukowe o nieraz bardzo ciekawej historii.

Małgorzata Taborska, kustosz dyplomowany, opiekun w kolekcji instrumentów naukowych: Kolekcja instrumentów naukowych, najstarsza taka w kraju, wyróżnia Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego spośród innych placówek tego typu. Przyrządy pochodzą z kilku źródeł. Pierwsze, to dawny zbiór instrumentów naukowych przy bibliotece Collegium Maius. Przykładowo, w XVII wieku profesor Jan Brożek przekazał około 50 obiektów, z których do dziś zachowały się tylko trzy. Wśród nich znajduje się Złoty Globus Jagielloński z początku XVI wieku. Na jego mapie naniesiono kontynent opisany jako America Noviter Reperta, czyli nowo odkryta Ameryka. Jest to jednocześnie jedno z najstarszych obrazowań Ziemi. Pozostałe instrumenty Brożka to słoneczny zegar dyptykowy z 1584 roku, wykonany z kości słoniowej, oraz piętnastowieczne włoskie astrolabium. Drugą część naszej kolekcji tworzą instrumenty, które zostały podarowane do utworzonego w 1867 roku Gabinetu Archeologicznego, założonego przez profesora Józefa Łepkowskiego.

Chociaż tam akurat nie kolekcjonowano wyłącznie pomocy naukowych.

MT: Łepkowski stworzył ten gabinet przy katedrze historii sztuki, z myślą o gromadzeniu w nim rzeczy przydatnych studentom podczas zajęć dydaktycznych oraz przedmiotów, które zasługiwały na uwagę, bo były po prostu piękne. Ten gabinet można porównać rangą do Świątyni Sybilli księżnej Izabelli Czartoryskiej; od 1400 roku Uniwersytet był instytucją najwyższego zaufania i w XIX wieku był też uznawany za ostoję polskości, stąd podarunki w rodzaju cygar, które Antoni Odyniec palił z Adamem Mickiewiczem w kraterze Wezuwiusza. Trzecie źródło, z którego pochodzą instrumenty naukowe w naszej kolekcji, to zasoby laboratoriów, katedr. A kolejne, to pamiątki po profesorach Uniwersytetu i osób związanych z tą uczelnią.
Poza tym, kupujemy przyrządy dokumentujące rozwój polskich instrumentów naukowych, pochodzące z polskich wytwórni oraz takie, dzięki którym można prześledzić rozwój techniki. Kompletujemy również listę zakupów w oparciu o inwentarze – szukamy urządzeń, o których wiemy, że były na uniwersytecie, ale zniknęły na przestrzeni wieków. I właśnie dzięki digitalizacji, pokazaniu, że są u nas instrumenty naukowe, udaje się nam trafić do osób spoza uczelni, uświadomić im, jakiego rodzaju przedmiotów poszukujemy i dlaczego mogą być interesujące.

Cygara nadpalone przez Adama Mickiewicza i Antoniego Odyńca w kraterze Wezuwiusza, Muzeum UJ Collegium Maius. Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna
 

Wiadomo, jak działają te wszystkie instrumenty?

Joanna Ślaga, główny inwentaryzator: Tak. I staramy się, żeby ta wiedza nie pozostawała między muzealnikami. Od dawna w muzeum pracują nie tylko historycy sztuki, ale też specjaliści z innych dziedzin: fizycy, chemicy, biolodzy. Obiekty opracowywane są zatem pod różnym kątem. Możliwe jest badanie zarówno detali artystycznych, jak i szczegółowego działania obiektów i ich przeznaczenia.

Jakimi kryteriami kierowali się Państwo przy wyborze eksponatów do digitalizacji? Mamy wśród nich nie tylko instrumenty naukowe, ale też cenne tkaniny, pamiątki.

JŚ: Wybieraliśmy obiekty reprezentacyjne dla naszych zbiorów, które pozwolą nam przedstawić Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Maius jako wielowątkowe, związane z uczelnią i jej działalnością naukową, z Krakowem, przypominające o roli społecznej uniwersytetu w przestrzeni miasta. Digitalizacja pozwala pokazać z bliska obiekty, które są dziś częścią naszego dziedzictwa naukowego i kulturowego, umożliwia nam opowiedzenie o nich bardziej szczegółowo niż podczas wycieczki z przewodnikiem po muzealnych salach.

MT: A równocześnie pozwoli nam na szersze popularyzowanie nauki i wiedzy o polskich naukowcach, bo za to także jesteśmy odpowiedzialni, i to zresztą różni muzea uczelniane od większości muzeów w Polsce. Chodzi o to, żeby dało się otworzyć tablet, komórkę i dowiedzieć się, jak coś działało, jak wygląda z bliska, kto z tego korzystał.

Pompa próżniowa rtęciowa typu Gaedego oraz model Saturna podczas digitalizacji przez RPD MIK, fot. Sebastian Woźniak
 

JŚ: Dlatego równie ważne co obiekt i sposób, w jaki go zdobywamy, są jego historia, otoczenie, funkcjonowanie.

MT: Mamy prawie 80 mikroskopów, w większości z rożnych katedr Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jeden z nich, produkcji Reicherta to seryjny, zwykły mikroskop. Ale wyróżnia go to, że badano na nim szczątki polskich oficerów z Katynia. W 1943 roku Niemcy przesłali je w celu identyfikacji do Krakowa, do zespołu kierowanego przez dr. Jana Zygmunta Robla. Działała w nim między innymi histolog doc. Jadwiga Ackerman. Mikroskop używany był również na zajęciach Wydziału Lekarskiego Tajnego Uniwersytetu Jagiellońskiego, prowadzonych przez prof. Stanisława Maziarskiego, doc. Jadwigę Ackerman i dr. Zdzisława Nowickiego.
Albo barometr Fortina. Jest ciekawy z wielu przyczyn, nie tylko dlatego, że jest bardzo precyzyjny. Kupił go w Paryżu Jan Śniadecki, który tworzył obserwatorium UJ – astronomowie musieli dobrze przewidywać pogodę, żeby prowadzić obserwacje.

A kolekcja artystyczna, meble, rękodzieło?

JŚ: Zebrane zbiory kierunkują różnorodność badań. W polu największego naszego zainteresowania są oczywiście instrumenty naukowe, zbiory artystyczne, zwłaszcza ikonografia dotycząca życia uniwersytetu, postaci z nimi związanych. Mamy w zbiorach bardzo cenną kolekcję portretów profesorskich, która powiększa się od XVI wieku do dziś. To najstarszy i najbogatszy zbiór tego typu w Polsce. Na szczególną uwagę zasługuje wyrzeźbiony w drewnie wizerunek założyciela Uniwersytetu Jagiellońskiego, Króla Kazimierza Wielkiego, który dziś uważany jest za jedną z najstarszych polskich rzeźb świeckich. Powstał w roku 1380 i pochodzi z kolegiaty w Wiślicy. Kolejna bardzo ciekawa rzeźba to Nauczający profesor z około 1340 roku. Eksponat należał do zespołu przedstawiających profesorów Uniwersytetu Bolońskiego rzeźb funeralnych, z których większość znajduje się dziś w Museo Civico Medievale di Bologna. Jest on dla nas ważny także ze względu na silne powiązania tamtejszego uniwersytetu ze społecznością polską. Bolonia była zresztą uczelnią wzorcową dla krakowskiej.
Joanna Sławińska, opiekun zbioru tkanin: Natomiast mucet i biret Uniwersytetu Wileńskiego, według tradycji należące do profesora Jana Śniadeckiego, to z kolei pamiątka po założycielu naszego obserwatorium i zarazem unikatowy przykład stroju profesorskiego z przełomu XVIII i XIX wieku. Nie wiemy do końca, jak wyglądał ubiór profesorów Uniwersytetu Krakowskiego w czasach staropolskich, gdyż na początku XIX wieku wszystkie stare togi zostały zniszczone, a te używane obecnie nie są dokładnym odtworzeniem dawnych strojów uniwersyteckich.

Statuetka Oskara Andrzeja Wajdy oraz medal Noblowski Wisławy Szymborskiej podczas digitalizacji przez RPD MIK, fot. Sebastian Woźniak
 

JŚ: Z myślą o współpracy z WMM wybraliśmy też obiekty nieoczywiste. Wspomniane już cygaro. Medal literackiej Nagrody Nobla Wisławy Szymborskiej, naszej dawnej studentki. Albo część kolekcji Andrzeja Wajdy (znajdziemy w niej statuetkę Oskara), która świadczy o większym, niż by się wydawało, zaangażowaniu UJ w działalność kulturalną, naukową miasta, kraju. Uniwersytet dawał ofiarodawcom poczucie bezpieczeństwa, niejako gwarantował, że zaopiekuje się ich spuścizną, że nie zostanie ona zapomniana, zaprzepaszczona.

Przykładem takiej spuścizny są makaty marszałka de Créqui z muzealnej klatki schodowej, tak zwanej rektorskiej, które także będzie można obejrzeć za pośrednictwem WMM.

JS: Unikatową serię haftowanych makat z czasów Ludwika XIV podarował naszemu muzeum Franciszek Ksawery Pusłowski. Tkaniny zostały wykonane na zamówienie François de Blanchefort de Créqui, marszałka Francji, a przy ich projektach pracował Charles Le Brun, nadworny malarz i kierownik królewskiej Manufaktury Gobelinów. Pierwotnie makaty zdobiły najprawdopodobniej klatkę schodową w którejś z rezydencji marszałka. W zbiorach Muzeum znajduje się ich osiem – z wyobrażeń pór roku zachowała się jedynie Jesień, poza tym Cztery żywioły, kompozycja z herbem właściciela oraz dwie z panopliami.

Makaty marszałka de Créqui, Muzeum UJ Collegium Maius. Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna
 

Które jeszcze z digitalizowanych przedmiotów zasługują na szczególną uwagę?

JS: Dwa perskie kobierce, tzw. polskie. Zaliczają się do grupy najcenniejszych wschodnich kobierców – są jedwabne, przetykane złotymi i srebrnymi nićmi metalowymi. Te ekskluzywne tkaniny wytwarzano w Persji pod rządami dynastii Safawidów, a najpiękniejsze egzemplarze pochodzą z warsztatów dworskich szacha Abbasa I Wielkiego (1 poł. XVII wieku). W dawnej Polsce lubowano się w takich kosztownych kobiercach i jeszcze w XIX wieku największa ich liczba znajdowała się w posiadaniu polskich właścicieli – stąd ich nazwa przyjęta powszechnie w literaturze naukowej. Wschodnie tkaniny sprowadzano do Rzeczypospolitej na masową skalę przede wszystkim za pośrednictwem ormiańskich kupców. Nie wszystkie – wbrew obiegowym opiniom – były zdobyczami w wojnach z Turcją. Chociaż, według tradycji, kolejny cenny obiekt w zbiorach muzeum, siedemnastowieczny kobierzec turecki typu uszak, został zdobyty po Wiedniem i darowany uniwersytetowi przez króla Jana III Sobieskiego. Niestety, nie mamy na to żadnych dowodów. Może kobierzec został po prostu zakupiony dla uczelni?

MT: Jeśli miałabym wybrać tylko kilka przedmiotów…  to warto zwrócić uwagę na globusy nieba i Ziemi, które były przez stulecia kupowane bezpośrednio dla uniwersytetu jako pomoce naukowe. Albo na pochodzący z 1664 roku cyrkiel proporcjonalny w pięknym etui, który profesor Kacper Ciechanowski podarował uczelni. Interesujący jest słoneczny zegar dyptykowy Brożka – uczonego, który udokumentował ślady działalności Mikołaja Kopernika. Ciekawostką jest mikroskop typu norymberskiego z drugiej połowy XVIII wieku, bo nawiązuje do rozwoju optyki. To wczesny mikroskop, który może nie do końca jest zabawką, choć zrobiono go właśnie w zakładzie produkującym zabawki, ale nie jest on też instrumentem używanym w badaniach naukowych. To coś w rodzaju bibelotu naukowego z bardzo jeszcze słabą optyką.

Co można było przez niego zobaczyć?

MT: Niezbyt wiele. Na pewno duże, wyraźne komórki ze skórki cebuli. Do czasów opracowania soczewek Zeissa w XIX wieku układ optyczny w mikroskopach był zresztą bardzo słaby.

Cyrkiel proporcjonalny z 1664 roku, Muzeum UJ Collegium Maius. Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna
 

Inne obiekty zasługują na uwagę ze względu na osoby ofiarodawców, dawnych właścicieli, użytkowników...

MT: Dokładnie. Weźmy chociażby zegarek dla niewidomych. Wyróżnia go brak tradycyjnej tarczy, godzinę odczytuje się dzięki przesunięciu wieczka koperty w stosunku do obudowy. Kuleczki na jej obwodzie oznaczają godziny. Zegarek podarowała naszemu muzeum pani Józefa Sołtyk z domu Pinińska. Była adoptowaną córką Józefa Pinińskiego, członka poselstwa austriackiego, towarzyszącego w 1810 roku Marii Ludwice w podróży do Paryża na ślub z Napoleonem Bonaparte. Będąc w Paryżu, Piniński, który miał bardzo słaby wzrok, trafił na zakład Brequeta w pobliżu katedry Notre-Dame i tam zakupił zegarek.

Z ciekawostek, mamy w zbiorach kalendarz w formie miecza, na którym wyryto runy. W XVIII wieku, w Szwecji za pracę w święto kościelne płaciło się karę. Ale zdarzały się przecież święta ruchome… Tymczasem, dzięki takiemu kalendarzowi, łatwo było obliczyć, a więc przewidzieć, kiedy takie święta wypadną. Umiejętność obliczeń przekazywano sobie z ojca na syna. Albo osiemnastowieczny chronometr kieszonkowy o dość specyficznej konstrukcji. Podarował go Janowi Śniadeckiemu król Stanisław August Poniatowski, który sam był mecenasem nauki, miał własną, cenną kolekcję instrumentów naukowych. Wypożyczał i udostępniał je szkołom, między innymi obserwatorium astronomicznemu Uniwersytetu w Wilnie, ale do nas też trafiło nieco eksponatów z królewskich zbiorów: kwadrant murowy i trzy teleskopy.

JŚ.: Jak widać, obiekty są pretekstem do opowiedzenia wielu historii – o ludziach, epoce, w której żyli, stanie ówczesnej nauki, prądach w sztuce.

Zegarek dla niewidomych Józefa Pnińskiego, Muzeum UJ Collegium Maius. Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna
 

Są wykorzystywane w dydaktyce akademickiej?

 JŚ.: Jak najbardziej. Podczas zajęć z historii technik artystycznych studenci historii sztuki zapoznają się z wytypowanymi przez kustoszy i wykładowców obiektami. Od niedawna prowadzone są też zajęcia dla studentów nauk ścisłych dotyczące dziedzictwa, historii, historii sztuki, nauki. Ich celem jest zaznajomienie z naszą działalnością studentów kierunków niehumanistycznych, którzy często są rozproszeni na różnych kampusach poza centrum miasta. Natomiast wydział historyczny zaproponował, żeby w naszym muzeum odbywały się przeznaczone dla doktorantów zajęcia na temat dziedzictwa uniwersytetu. Dodatkowo, w stałym użyciu dydaktycznym są imponujące kolekcje medyczne poszczególnych katedr.

Ich raczej nie udostępnia się zwiedzającym?

JŚ: Ze względu na specyfikę zbiorów nie praktykujemy tego. Podobnie sprawa wygląda z kolekcjami przyrodniczymi, chociaż akurat część z nich można zobaczyć podczas specjalnych wydarzeń: nocy muzeów, pikników popularnonaukowych. Poza tym, w porozumieniu z poszczególnymi wydziałami, organizujemy wystawy czasowe, co pozwala zaprezentować fragmenty wydziałowych kolekcji. Ale podczas oprowadzania po muzeum nie zawsze mamy możliwość opowiedzenia pełnej historii każdego z eksponatów, podania pełnego opisu, dlatego chcemy, żeby było to możliwe dzięki platformie wirtualnej .

Mikroskop optyczny z 1911 roku (fragment) oraz globus nieba (fragment), Muzeum UJ Collegium Maius. Digitalizacja: RPD MIK, domena publiczna
 

Wszystkie zdigitalizowane przez RPD MIK eksponaty z Muzeum UJ Collegium Maius udostępnimy na naszym portalu jesienią 2020 roku.

Komentarze

Ostatnie komentarze: