Blog

WMM #współcześnie – odsłona trzecia

Jak pokazywać dzieła sztuki współczesnej w przestrzeni wirtualnej w sposób neutralny, aby w pełni zachować ich wieloznaczność, różnorodność, oryginalność, z szacunkiem dla najdrobniejszych szczegółów, które często decydują o ostatecznym wydźwięku prac?

Pytanie to okazuje się szczególnie istotne w przypadku prac, które powstawały z myślą o konkretnej przestrzeni wystawienniczej, stającej się wówczas integralną częścią dzieła. Już niebawem na portalu Wirtualne Muzea Małopolski zaprezentujemy Państwu kolekcję, w której tego typu eksponaty zajmują znaczące miejsce.

Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki na portalu WMM

Będzie to wybór prawie pięćdziesięciu prac z krakowskiej Galerii Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki, które reprezentują najważniejsze wątki w polskiej sztuce współczesnej. Wśród nich znalazły się między innymi wspomniane instalacje site-specific[1] zrealizowane w przestrzeni galerii, odnoszące się znaczeniowo do przestrzeni budynku zaprojektowanego przez architektkę Krystynę Tołłoczko-Różycką. Obecnie powierzchnia galerii uniemożliwia stałą prezentację tego typu prac. Portal Wirtualne Muzea Małopolski staje się więc dla wybranych obiektów rodzajem zastępczej platformy wystawienniczej. W udostępnionej na WMM kolekcji pojawią się między innymi prace Wilhelma Sasnala, Jadwigi Sawickiej, Bartosza Kokosińskiego, Małgorzaty Markiewicz, Bogdana Bachorczyka, Anny Zaradny.

Batman Jadwigi Sawickiej

W ostatnim tygodniu akcji WMM #współcześnie chcielibyśmy zaprezentować Państwu zwiastun kolekcji Bunkra Sztuki, która niebawem znacznie powiększy zbiory dzieł sztuki współczesnej udostępniane na portalu. Wybraliśmy obraz Batman, pracę prezentowanej już na portalu WMM Jadwigi Sawickiej.

Batman – odważny, szlachetny, męski bohater popkultury walczący ze złem, znany z komiksów, filmów, klocków lego i nadruków na ubraniach. Na obrazie Sawickiej charakterystyczna głowa Batmana w czarnej masce oddzielona od korpusu została namalowana na różowym tle w tradycyjnej technice: akrylami na płótnie. Róż pudrowy kojarzony jest najczęściej z dziewczęcością, słodyczą, ciałem. Kolor ten pojawia się w wielu obrazach i instalacjach Sawickiej. Artystka wykorzystała go między innymi w cyklu obrazów z częściami garderoby i cyklu charakterystycznych instalacji tekstowych. Na obrazie Batman mamy więc do czynienia nie tylko z kontrastem formalnym: zestawieniem czarnej i różowej plamy barwnej, ale przede wszystkim z kontrastem znaczeniowym: zderzeniem tego, co w stereotypowy sposób postrzegamy jako kobiece i męskie. 

Jadwiga Sawicka

Sawicka studiowała na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie w pracowni Jerzego Nowosielskiego. Tworzy obrazy, fotografie, obiekty i instalacje tekstowe. W 2016 roku została uhonorowana nagrodą im. Katarzyny Kobro[2]. W uzasadnieniu podkreślano, że wyróżnienie zostało przyznane za „sztukę, której istotą jest koncept. Za prosty, ponadpokoleniowy, wielowarstwowy, poruszający i niepokorny przekaz”[3]. Artystka „recyklinguje słowa”[4], dokumentując teraźniejszość przesyconą różnego rodzaju hasłami reklamowymi, szokującymi tytułami gazet i portali plotkarskich: „odchodzę”, „daj mi wszystko”, „tresowanie, oswajanie, nawracanie”, „znów zabija”.

Prace Jadwigi Sawickiej znajdują się w najważniejszych kolekcjach sztuki współczesnej w Polsce, między innymi w MOCAK-u. Na portalu WMM można przyjrzeć się uważniej fakturze malowanych przez artystkę obrazów, stosowanej przez nią technice grubo nakładanych warstw farby, z których wyłaniają się celowo koślawe napisy, jak np. w pracy OJCZYSTY / macierzysta z 2012 roku.

Ta tradycyjna technika malarska kontrastuje ze współczesnym, niezwykle aktualnym przekazem jej prac. Prace zyskują w ten sposób dodatkowe znaczenia.

Kto się boi sztuki współczesnej?

Celem akcji WMM #współcześnie było zwrócenie Państwa uwagi na zasoby sztuki współczesnej udostępnione na portalu Wirtualne Muzea Małopolski. To sztuka często trudna, kontrowersyjna, drażniąca, budząca opór albo po prostu niezrozumiała, wystawiająca na próbę nasze estetyczne przyzwyczajenia. Chcieliśmy zainteresować Państwa wybranymi obiektami, podjąć próbę jeśli nie wyjaśnienia, to przynajmniej oswojenia, uczynienia bliższymi naszemu codziennemu doświadczeniu. Wirtualna ekspozycja sztuki współczesnej na tle wielowiekowego dziedzictwa kulturowego prezentowanego na portalu WMM pozwala zobaczyć ciągłość w ludzkiej twórczości, zestawiać to, co dawne, z tym, co nowe, odnaleźć nieoczywiste powiązania pomiędzy eksponatami, a tym samym odkryć ich nowe znaczenia. Mamy nadzieję, że w tym zestawieniu odnajdą Państwo dla siebie coś istotnego.

Opracowanie: Mirosława Bałazy, Kinga Kołodziejska (Redakcja WMM), CC-BY 3.0 PL

 

[1] Termin site-specific wywodzi się z nurtu land art (sztuki ziemi). Prace tworzone są z myślą o funkcjonowaniu w precyzyjnie określonym miejscu. Odnosi się więc do dzieła sztuki zaprojektowanego specjalnie dla określonej lokalizacji i powiązanego z nią.

[2] Pomysłodawcami tego wyróżnienia są prof. Józef Robakowski i Nika Strzemińska – córka Katarzyny Kobro i Władysława Strzemińskiego.

[4] Ewa Gorządek, Jadwiga Sawickahttp://culture.pl/pl/tworca/jadwiga-sawicka (data dostępu: 22 marca 2017).

WMM #współcześnie – odsłona druga

W pierwszej odsłonie naszego cyklu WMM #współcześnie zaprezentowaliśmy prace z kolekcji MOCAKU-u. W tym tygodniu chcielibyśmy zwrócić uwagę na obiekty z Galerii Sztuki Polskiej XX wieku Muzeum Narodowego w Krakowie, autorstwa Marii Jaremy, Aliny Szapocznikow i Andrzeja Wróblewskiego.

Maria Jarema (1908–1958) – artystka wywodząca się z przedwojennej awangardy, uczennica Xawerego Dunikowskiego, współtwórczyni awangardowej Grupy Krakowskiej, a po wojnie członkini Grupy Młodych Plastyków (która w 1957 roku przyjęła nazwę Grupy Krakowskiej II), znana przede wszystkim z abstrakcyjnych obrazów i monotypii, cykli takich jak: Postacie, Figury, Głowy, Chwyty (1953), Wyrazy (1954–1957) oraz Filtry, Penetracje, Rytmy (1957–1958). Na portalu WMM prezentujemy jej rzeźbę Taniec z 1955 roku, która najwspanialej oddaje fascynację artystki zjawiskiem ruchu i jego przedstawieniem w przestrzeni. Rzeźba jest abstrakcyjna w formie, ale bez trudu rozpoznajemy sylwetki przeplatających się w tańcu postaci. Niewielka (26 cm wysokości) mosiężna statuetka zdaje się wirować w naszych oczach. Wrażenie to pogłębia z pewnością trójwymiarowa prezentacja rzeźby na naszym portalu.

„Wierna ideałom sztuki awangardowej, Jarema przedkładała twórczy eksperyment nad tradycyjne pojmowanie interpretowanego tematu: zerwała z definicją rzeźby jako statycznej bryły, wyrażając ekspresję tańca poprzez sugestię ruchu w przestrzeni. (…) Powyginane i zestawione ukośnie płaszczyzny nadają statuetce dynamizm. Liczne otwory płynnie wprowadzają powietrze i światło, dzięki czemu przestrzeń wokół rzeźby staje się aktywna. Niezwykła lekkość tej ażurowej kompozycji powoduje iluzję wirowania opływowych, miękkich form” (Agata Małodobry, Muzeum Narodowe w Krakowie).

Czym jest sztuka współczesna?

W tym tygodniu prezentujemy prace powstałe w latach 1949–1972. Choć weszły już one do kanonu dzieł sztuki polskiej, to nadal uznawane są za niezwykle nowoczesne. Przez wielu zaliczane są także do sztuki współczesnej, której zdefiniowanie przynosi tak wiele trudności. Jeśli bowiem za współczesne uznajemy dzieła powstałe ponad pół wieku temu, to nie sposób nie zadać sobie pytania, czym właściwie jest sztuka współczesna. Pytanie to nieustannie stawia sobie wielu artystów, kuratorów i krytyków. Powstało wiele, często sprzecznych, definicji, trudno też precyzyjnie i jednoznacznie określić jej ramy czasowe. Dodatkowo często miesza się pojęcia „współczesny” i „nowoczesny”, traktując je niemal synonimicznie. Nie pomaga w rozróżnieniu tych terminów fakt, że istnieją muzea sztuki nowoczesnej i współczesnej o bardzo podobnym profilu działania. Spróbujmy więc wprowadzić choć podstawowe rozgraniczenie pojęć.

Do sztuki nowoczesnej zalicza się dzieła powstałe w okresie między rokiem 1860 lub 1880 a końcem lat sześćdziesiątych XX wieku. Za pierwszego nowoczesnego artystę uznaje się Édouarda Maneta ze względu na jego zerwanie z tradycją i próbą odtwarzania świata w dotychczasowej, tradycyjnej formie. Sztuka nowoczesna silnie związana jest z pojęciem modernizmu i zjawiskiem awangardy. Sam termin modern art został użyty po raz pierwszy w 1883 roku przez francuskiego pisarza Jorisa-Karla Huysmansa.

Jeśli natomiast chodzi o sztukę współczesną, to za jej początek uznaje się rok 1960. Wtedy powstaje nurt sztuki konceptualnej, artyści zaczynają odchodzić od mimetyzmu, działać poza przestrzenią galerii, zmianie ulega także status przedmiotu w sztuce. Sztuka współczesna „dokumentuje” teraźniejszość, odnosi się do tego, co aktualne. Jej definicja jest płynna i stanowi często cel poszukiwań artystów. Jej kluczowym wyróżnikiem jest przesunięcie nacisku z estetyki na samą koncepcję dzieła czy działania, które często ma charakter efemeryczny. Końcowy rezultat staje się więc w przypadku sztuki współczesnej mniej ważny niż sam proces.

Opracowanie: Mirosława Bałazy, Kinga Kołodziejska (Redakcja WMM), CC-BY 3.0 PL

WMM #współcześnie

Jak pokazywać dzieła sztuki współczesnej w przestrzeni wirtualnej w sposób neutralny, aby w pełni zachować ich wieloznaczność, różnorodność, oryginalność, z szacunkiem dla najdrobniejszych szczegółów, które często decydują o ostatecznym wydźwięku prac? Na to pytanie spróbowaliśmy sobie odpowiedzieć na portalu Wirtualne Muzea Małopolski.

W tym miesiącu chcielibyśmy zwrócić uwagę na te eksponaty, które wprowadzają do zasobów dziedzictwa kulturowego zaprezentowanego na portalu wątki współczesne, aktualne. To przede wszystkim obiekty sztuki najnowszej, której autorzy wchodzą w dialog z zastanym dziedzictwem, z uznanymi autorytetami, reinterpretują opisane już wcześniej zjawiska, podchodzą krytycznie do otaczającej rzeczywistości, reagują na bieżące sytuacje społeczne. W pierwszej odsłonie zapraszamy do poznania kolekcji MOCAKU-u. W kolejnych tygodniach zaprezentujemy prace z Galerii Sztuki Polskiej XX wieku Muzeum Narodowego w Krakowie oraz zwiastun zbiorów Galerii Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki w Krakowie, która niebawem dołączy do zasobów portalu.

Kolekcja MOCAK-u na portalu WMM

Kolekcja Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK pojawiła się na portalu Wirtualne Muzea Małopolski w 2015 roku. Wybrano kilkadziesiąt prac, które reprezentują różne wątki w sztuce – obiekty, instalacje, rzeźby i obrazy. Ich digitalizacja była prawdziwym wyzwaniem dla zespołu Regionalnej Pracowni Digitalizacji Małopolskiego Instytutu Kultury. Każdy z eksponatów wymagał zupełnie innego podejścia na każdym z etapów prac: w czasie digitalizacji, wizualizacji i publikacji na portalu. Musieliśmy sobie odpowiedzieć na wiele pytań: pokazywać dzieła w przestrzeni galerii czy raczej na neutralnym tle, do którego przyzwyczailiśmy już odbiorców WMM? W jakim oświetleniu? Czy perspektywa, od której zaczynamy prezentację danego dzieła, ma znaczenie dla jego interpretacji? Czy wybrany kadr lub fragment pracy przedstawiony w galerii zdjęć w jakikolwiek sposób determinuje jej odbiór?

Nasze dotychczasowe schematy postępowania z obiektami muzealnymi w przypadku sztuki współczesnej okazały się niewystarczające, musieliśmy więc wypracować nowe. Jej obecność na portalu Wirtualne Muzea Małopolski miała dla nas jednak ogromne znaczenie ze względu na potrzebę odświeżenia zgromadzonych na nim zasobów, w większości prezentujących dziedzictwo XIX wieku i wcześniejsze. Na portalu WMM można zobaczyć wizerunki prac autorów takich jak: Mirosław Bałka, Krzysztof Wodiczko, Jerzy Bereś, Marcin Maciejowski, Teresa Murak, Jadwiga Sawicka, Ai Weiwei, Ane Lan.

Ich prace mówią nam coś ważnego o nas dziś, pomagają zrozumieć współczesny świat, wielowątkową rzeczywistość. Odkryjemy tu dzieła, prace, tematy, które staną się dla nas naprawdę istotne. Tu i teraz. Współcześnie. Zapraszamy na Wirtualne Muzea Małopolski.

Laura Pawela, we.jpg 17%

Jedną z prac prezentowanych na portalu WMM jest obraz Laury Paweli, we.jpg 17%. To część cyklu, w którym artystka przetwarza dawne wyświetlacze telefonów i komputerów. Stanowi więc realizację tezy artystki dotyczącej sztuki współczesnej: „(…) albo sztuka współczesna będzie dotyczyć świata współczesnego, albo nikt jej nie będzie w stanie odebrać”[1]. Pole obrazu wypełnia graficzny, pikselowy portret kobiety i mężczyzny namalowany akrylami na płótnie. We.jpg 17% – my w siedemnastu procentach. Nie w pełni wyraźny wizerunek pary został obramowany szarym paskiem, znanym z ekranu komputera, wzorowanym na wczesnej wersji interface’u systemu Windows. Na obrazie pojawiają się charakterystyczne ikonki odpowiadające za przesuwanie, powiększanie, minimalizowanie i zamykanie obrazu. Twarz kobiety zajmuje centralną część, natomiast twarz mężczyzny umieszczono w lewej części płótna. Oboje spoglądają wprost na potencjalnego widza. Pawela używa kodu języka komputerowego i wizerunku cyfrowego do zobrazowania relacji kobiety i mężczyzny.

Takie zderzenie nowych technologii i tradycyjnych technik jest znakomitą ilustracją sposobu podejścia do obiektów dziedzictwa pokazywanych w przestrzeni wirtualnej. Również i tu mamy do czynienia z próbą cyfrowej transpozycji rzeczywistości analogowej, fizycznie istniejących dzieł sztuki. Pawela staje się więc swoistą patronką digitalizacji: „W swoich pracach artystka podejmuje różnorodne problemy – od rzeczywistości wirtualnej i miejsca zajmowanego w niej przez człowieka, przez tematykę feministyczną i społeczną, po kwestię twórcy i jego uwikłania w sieć instytucjonalną”[2].

Więcej obiektów z tego cyklu można obejrzeć na stronie MOCAK-u.

Opracowanie: Mirosława Bałazy, Kinga Kołodziejska (Redakcja WMM), CC-BY 3.0 PL



[1] Wywiad przeprowadzony przez Tomasza Załuskiego w 2004 roku przy okazji wystawy Laury Paweli w Atlasie Sztuki w Łodzi, http://www.atlassztuki.pl/pdf/pawelaskarbek1.pdf (data dostępu: 2 marca 2017).

[2] Karol Sienkiewicz, Laura Pawela, http://culture.pl/pl/tworca/laura-pawela (data dostępu: 2 marca 2017).

W poszukiwaniu „miłosnych” obiektów…

 

Co myślę o miłości? Właściwie nic o niej nie myślę. Chciałbym wiedzieć, co to jest, lecz tkwiąc w niej, widzę ją w egzystencji, a nie w jej esencji. To, co chcę poznać (miłość), jest tą samą materią, której używam, by mówić (dyskurs miłosny). Oczywiście wolno mi rozwijać refleksję, ale że zostaje ona natychmiast schwytana w kołowrót obrazów, nigdy nie zmienia się w refleksyjność: wykluczony z logiki (wymagającej języków, które są wobec siebie zewnętrzne), nie mogę utrzymywać, że myślę trafnie. Toteż mogę sobie rozprawiać o miłości przez cały długi rok, a i tak nie ma nadziei, że uchwycę koncept inaczej niż „za ogon”: za błyski, formuły, niespodziewane wyrażenia rozproszone w wielkim strumieniu Imaginarium: tkwię w złym miejscu miłości, które jest jej miejscem oślepiającym: „najciemniejsze miejsce, mówi przysłowie chińskie, jest zawsze pod lampą”.

Roland Barthes, „Fragmenty dyskursu miłosnego”

 

Wątki miłosne w sztuce i literaturze widoczne są od początku ich istnienia… Święto zakochanych stało się pretekstem do poszukiwania motywów miłosnych na portalu. Na stronie głównej prezentujemy obraz Tomasza Ciecierskiego „Paleta malarska” z Kolekcji MOCAK-u. Jedną z wymyślonych przez artystę nazw kolorów jest czerwień sercowa…

Autorski wybór obiektów proponuje Adam Organisty w prezentacji tematycznej: „Wzorce miłości w sztuce”. Jednym z wybranych obiektów jest rzeźba „Pierwsze podszepty miłości” („Podszepty miłości”, „Tajemnice miłości”) Wiktora Brodzkiego z kolekcji Muzeum Narodowego w Krakowie. Scena przedstawia boginię Afrodytę, która nachyla głowę w stronę uskrzydlonego Amora, by posłuchać, co ten ma jej do powiedzenia. „Tu znowu powiedzieć można, że jakiś wierszyk erotyczny, zaklęty w marmurze, dobywa się z ust figlarnego amorka miłości i wywołując rozkoszny uśmiech bogini, przenika swą treścią całe jej ciało, cudownie piękne” — opisywał rzeźbę Henryk Struve. Modernistyczny obraz „Szał” Władysława Podkowińskiego z kolekcji Muzeum Narodowego w Krakowie to obiekt wokół którego zamieszanie wzrosło, gdy Podkowiński pociął go nożem w sali ekspozycyjnej Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych Zachęta. Przyczyn obłędu artysty dopatrywano się w nieszczęśliwej, nieodwzajemnionej miłości do żony przyjaciela… Nie bez powodu Święty Walenty jest patronem nie tylko zakochanych, ale także chorych nerwowo…

 

 

Pomimo katolickiego patrona, Świętego Walentego obchody wywodzą się z tradycji Cesarstwa Rzymskiego. Współczesny dzień zakochanych prawdopodobnie nie ma bezpośredniego związku z jednym konkretnym świętem starożytnego Rzymu, choć jest kojarzony z takimi postaciami z mitologii jak Kupidyn, Eros, Pan czy Juno Februata. Geneza Dnia Zakochanych ma swój początek w obchodach Luperkaliów. Luperkalia to nazwa święta ku czci bożka Fauna lub pierwotnie boga pasterzy Luperkusa. Luperkalia były także świętem oczyszczenia i płodności. Obchody tego święta przejęły od Rzymu państwa takie jak Galia i Brytania. Jednak po upadku Rzymu tradycja ta stopniowo odeszła w zapomnienie. Wprowadzenie chrześcijaństwa oraz zakaz prawny, wydany przez papieża Galazjusza (w 496 roku zabronił świętowania Luperkaliów) spowodowało wyparcie starożytnych tradycji pogańskich. Starożytnym świętom nadano chrześcijańską interpretację. Dzień 14 lutego pozostał świętem, jednak chrześcijańskiego świętego. Idealnym kandydatem okazał się biskup Interamny (dziś Terni, Umbria), męczennik, święty Walenty, który był z wykształcenia lekarzem. Żył w III wieku w Cesarstwie rzymskim za panowania Klaudiusza II Gockiego. Według jednego z podań św. Walenty uleczył ze ślepoty córkę jednego ze sług cesarskich i doprowadził do nawrócenia całej jego rodziny. Cesarz kazał zabić biskupa. W miejscu, w którym został pochowany, papież Juliusz I postanowił zbudować bazylikę. Kult świętego bardzo szybko rozszerzył się w całej chrześcijańskiej Europie.

W Polsce święty Walenty, zanim stał się patronem zakochanych, przez stulecia był przede wszystkim patronem ludzi cierpiących na epilepsję. Ikonografia przedstawia tego męczennika najczęściej w stroju kapłańskim, w momencie uzdrawiania chorego. Święty, dziś nieco zapomniany, miał w dawnej Polsce wiele świątyń, obrazów i cieszył się wielkim kultem. Obecnie w liturgii Kościoła 14 lutego na pierwszym miejscu wymienia się św. Cyryla i Metodego, słowiańskich patronów Europy, a dopiero w dalszej kolejności św. Walentego.

Feeria form i wzorów, a więc kilka słów o majolice

W tym tygodniu nowa odsłona strony głównej prezentuje przykłady wyrobów majolikowych, a dokładniej naczyń aptecznych z kolekcji Muzeum Farmacji Collegium Medicum UJ w Krakowie. Chcieliśmy wydobyć spośród kolekcji muzealnych te wyjątkowej klasy dzieła, charakteryzujące się bogatą dekoracją i fantazyjną formą.

Termin „majolika” zaczerpnięty został od Isola di Maiolica, a więc wyspy znanej pod nazwą Majorka. W średniowieczu właśnie wyspa Majorka leżała na trasie transportu ceramiki mauretańsko-hiszpańskiej z Walencji do Włoch. W nowożytności, a dokładniej od XV do XVIII wieku, pod jej wpływem, również we Włoszech rozwinęła się produkcja majoliki, dlatego też majoliką określane są właśnie włoskie wyroby.  
Majolika to szczególny rodzaj ceramiki, a mianowicie jest to fajans o białym szkliwie cynowym pokrytym malaturą. Ten typ ceramiki charakteryzował się bogatym zdobnictwem inspirowanym właśnie wzorami wschodnimi (Persja, Syria) i hiszpańskimi. Dekoracje majoliki wyróżniają się intensywnymi kontrastami ciepłych i zimnych plam barwnych oraz nieregularnym, odręcznym rysunkiem. Na przełomie XV i XVI wieku ustaliła się znamienna dla niej kolorystyka, operująca stałą paletą, najczęściej pięciobarwną – szafirem, zimną zielenią, żółcią, pomarańczem, fioletem i bielą. Początkowo dekoracje tworzyły wielkowzorzyste i fantazyjne motywy roślinne z towarzyszącymi owocami czy pawimi piórami, następnie zaczęły pojawiać się renesansowe motywy ornamentalne, jak arabeska i groteska, jak również sceny figuralne. Na przełomie XVI i XVII wieku włoska majolika otrzymała charakterystyczną dekorację pomarańczowo-niebieską na białym tle (albarello z XVI wieku).  

Naczynie apteczne majolikowe typu albarelo, poł. XVI w., Włochy, Muzeum Farmcji Collegium Medicum UJ

Od XVII wieku, w czasach wielkiej popularności porcelany chińskiej, malatura majolik imitowała charakterystyczną dla niej dekorację, a więc kobaltowy wzór na białym tle, choć tematyka była już stricte europejska (hydria ze scenami mitologicznymi). Warto zwrócić uwagę również na formę samych naczyń, w ich detalach możemy odnaleźć ciekawe motywy plastyczne, takie jak uchwyty w kształcie węży, maszkarony etc.

A jak było w Polsce? W XVI wieku sprowadzono do Krakowa włoskich rzemieślników w celu rozpoczęcia produkcji majoliki. Jakkolwiek pomysł zaszczepienia włoskich receptur spalił na panewce. Tak opisuje całe zdarzenie Zygmunt Gloger w Encyklopedii staropolskiej:

„Prof. Piekosiński znalazł w księgach radzieckich krakowskich z czasów Batorego wiadomość o próbie wyrobu majolik włoskich w Krakowie. Niejaki Antoni Destesi, Włoch osiadły w Krakowie, pragnąc zaprowadzić w Polsce wyrób majolik, uzyskawszy od króla Stefana w r. 1583 wyłączny przywilej na ten przemysł, sprowadził dwuch mistrzów biegłych w sztuce wyrabiania majolik z miasta Fawencyi [Faenza – przyp.], słynącego zdawna tym kunsztem, mianowicie: Michała Tenduzzego i Klemensa Awecuda. Dwa spory, jakie następują w latach 1584 i 1585 między tymi mistrzami a Destesim w przedmiocie dotrzymania zawartych kontraktów, dają wiadomość, o ile się powiodły te próby majolik włoskich w Krakowie. Roboty Tenduzzego nie udały się wcale. Zapozwany z tego powodu o wynagrodzenie szkód z niedotrzymania zobowiązań, jakkolwiek zasłaniał się niesposobnością polskiego materjału, bo chociaż na glinie nie zbywa, to piasek jest za gruby i mocny, sól mocniejsza aniżeli zamorska i ogień z drew tutejszych nie tak dobry jak z włoskiej trzciny, mimo to rajcy miejscy nie uznali tych tłómaczeń i zasądzili Tenduzzego na wynagrodzenie szkody Destesiemu. Lepiej wypadły roboty drugiego mistrza Awecuda, chociaż i ten, zamiast kontraktowych lat trzech, niewiele dłużej nad rok jeden wyrabiał majolikę w Krakowie. Gdy bowiem w procesie Destesi zarzucił Awecudowi, iż nie wyrabiał majoliki fawenckiej, jak się kontraktem zobowiązał, lecz tylko toczył kołem, jak czynią garncarze, bronił się Awecud, iż tylko do toczenia kołem naczyń był obowiązany, bo w Fawencyi kto inny toczy, kto inny maluje i pobiela, a kto inny wypala.”

Choć początki były trudne, to niezaprzeczalny rozwój polskiej majoliki przypada na lata osiemdziesiąte XIX wieku, kiedy to w fabrykach w Ćmielowie i Nieborowie rozpoczęto produkcję majoliki.

Zobacz również:  Historia krótkiej działalności artystycznej fabryki fajansów Niedźwiecki i S-ka na Dębnikach

Na podstawie:
Zygmunt Gloger, Encyklopedia staropolska ilustrowana, t. 3, Warszawa 1902;
Julian Kołaczkowski, Wiadomości tyczące się przemysłu i sztuki w dawnej Polsce, Kraków 1888;
Bożena Kostuch, Majolika z Ćmielowa i Nieborowa w kolekcji Muzeum Narodowego w Krakowie, Kraków 2013;
Majolika, [w:] Słownik terminologiczny sztuk pięknych, red. Krystyna Kubalska Sulwiewicz, Warszawa 2006, s. 245.

Wyświetlanie 1 - 5 z 88 rezultatów.
Pozycji na stronę 5
z 18