Blog

Kim są odbiorcy cyfrowych zasobów dziedzictwa kultury?

Kontynuując temat odbioru cyfrowych zasobów dziedzictwa kulturowego, chcielibyśmy zaprosić Was bardzo serdecznie na spotkanie, które organizujemy wspólnie z zaprzyjaźnionym Centrum Cyfrowym z Warszawy. Odbędzie się ono w przyszłą środę, 25 kwietnia 2018 roku w naszej siedzibie, i będzie poświęcone podsumowaniu niedawnych badań przeprowadzonych przez nasze instytucje dotyczących tego istotnego zagadnienia. W pierwszej części króciutko przedstawimy raporty z badań. W drugiej – na którą przeznaczyliśmy połowę spotkania – zastanowimy się wspólnie z uczestnikami nad wnioskami z nich płynącymi.

Kim są odbiorcy cyfrowych zasobów dziedzictwa kulturowego? Czy stanowią jakaś odrębną grupę? Czy doświadczenie cyfrowego kontaktu z dziedzictwem jest inne od kontaktu tradycyjnego, realizowanego w przestrzeni wystawienniczej? Czy są to doświadczenia odrębne, czy równoległe? Jak te cyfrowe treści są wykorzystywane? Jak odnajdowane? Co sprzyja budowaniu zaangażowania, a co nie? Z czym borykają sie z kolei ich twórcy? Na te i wiele innych pytań mamy nadzieję odpowiedziec sobie wspólnie w trakcie spotkania. Bardzo serdecznie zapraszamy! Udział w nim jest otwarty, jednak ze względu na komfort uczestników obowiązują zapisy: https://bit.ly/2GX0aT8.

PROGRAM SPOTKANIA

  • 12:00–12:20: Cyfrowe Dziedzictwo Kulturowe. Prezentacja raportu – Weronika Stępniak (MIK)
  • 12:20–12:35: Z punktu widzenia praktyka – Kinga Kołodziejska (MIK)
  • 12:35–12:55: Dobro wspólne – pasja i praktyka. Prezentacja raportu - Anna Buchner, Maria Wierzbicka (Centrum Cyfrowe)
  • 12:55–13:10: Projektowanie dla użytkowników – Aleksandra Janus (Centrum Cyfrowe)
  • 13:10–13:30: przerwa kawowa
  • 13:30–15:00: dyskusja

Zapraszamy!

Kiedy: 25 kwietnia 2018 roku, godz. 12.00–15.00
Gdzie: Małopolski Instytut Kultury w Krakowie (ul. 28 lipca 1943 17c, 30-233 Kraków). Tu wskazówki dojazdu.

Do ilustracji wykorzystaliśmy kolaż studia Lekko powstały w oparciu o cyfrowe zasoby kultury, dostępny na licencji CC BY SA.
Wykorzystane materiały:
https://bit.ly/2GWuwtb
https://bit.ly/2EGUgnl

Zaprojektuj z nami WMM!

Drodzy Nasi Odbiorcy,

zależy nam bardzo na Waszym zdaniu na temat naszego portalu. Wciąż go udoskonalamy, ale istotne jest dla nas, aby robić to zgodnie z Waszymi oczekiwaniami. Dlatego chcielibyśmy Was zaprosić na spotkanie pt. „Projektujemy wirtualne muzeum, którego zbiory chce się odkrywać”, w trakcie którego będziecie mogli swobodnie wyrazić swoją opinię na temat WMM, co Wam odpowiada, a co nie bardzo, co jest przydatne, a co – Waszym zdaniem – zupełnie niepotrzebne i oczywiście… co działa, a co niespecjalnie, albo tak wolno, że tracicie cierpliwość! Spotkanie będzie miało charakter warsztatowy, nie musicie się do niego w ogóle przygotowywać. Poprowadzą je specjaliści od użyteczności treści internetowych. Obiecujemy miłą atmosferę i drobny poczęstunek oraz satysfakcję z wpływu na kształt portalu WMM. Aby wziąć w nim udział, należy wypełnić ankietę, którą znajdziecie tutaj. Skontaktujemy się z wybranymi osobami i ustalimy szczegóły. Aby zachować warsztatowy charakter spotkania, wybierzemy sześciu reprezentantów. Najważniejszym kryterium doboru uczestników będzie różnorodność, czyli reprezentatywność różnych grup odbiorczych, do których chcemy dotrzeć z naszymi treściami. Zapraszamy!

Warsztat odbędzie się 18 lub 24 kwietnia. Potrwa około 7 godzin z przerwą na obiad. Ostateczny termin zostanie ustalony z wyłonionymi uczestnikami.

Do ilustracji naszego warsztatu wybraliśmy obraz Laury Paweli, we.jpg 17%. To część cyklu, w którym artystka przetwarza dawne wyświetlacze telefonów i komputerów. Stanowi więc realizację tezy artystki dotyczącej sztuki współczesnej: „(…) albo sztuka współczesna będzie dotyczyć świata współczesnego, albo nikt jej nie będzie w stanie odebrać”[1]. Pole obrazu wypełnia graficzny, pikselowy portret kobiety i mężczyzny namalowany akrylami na płótnie. We.jpg 17% – my w siedemnastu procentach. Nie w pełni wyraźny wizerunek pary został obramowany szarym paskiem, znanym z ekranu komputera, wzorowanym na wczesnej wersji interface’u systemu Windows. Na obrazie pojawiają się charakterystyczne ikonki odpowiadające za przesuwanie, powiększanie, minimalizowanie i zamykanie obrazu. Twarz kobiety zajmuje centralną część, natomiast twarz mężczyzny umieszczono w lewej części płótna. Oboje spoglądają wprost na potencjalnego widza. Pawela używa kodu języka komputerowego i wizerunku cyfrowego do zobrazowania relacji kobiety i mężczyzny.

Takie zderzenie nowych technologii i tradycyjnych technik jest znakomitą ilustracją sposobu podejścia do obiektów dziedzictwa pokazywanych w przestrzeni wirtualnej. Również i tu mamy do czynienia z próbą cyfrowej transpozycji rzeczywistości analogowej, fizycznie istniejących dzieł sztuki. Pawela staje się więc swoistą patronką digitalizacji: „W swoich pracach artystka podejmuje różnorodne problemy – od rzeczywistości wirtualnej i miejsca zajmowanego w niej przez człowieka, przez tematykę feministyczną i społeczną, po kwestię twórcy i jego uwikłania w sieć instytucjonalną”[2].

 

[1] Wywiad przeprowadzony przez Tomasza Załuskiego w 2004 roku przy okazji wystawy Laury Paweli w Atlasie Sztuki w Łodzi, http://www.atlassztuki.pl/pdf/pawelaskarbek1.pdf (data dostępu: 9 kwietnia 2018 roku).

[2] Karol Sienkiewicz, Laura Pawela, http://culture.pl/pl/tworca/laura-pawela (data dostępu: 9 kwietnia 2018 roku).

 

Wielki Tydzień w Wirtualnych Muzeach Małopolski

W tym tygodniu chrześcijanie obrządku łacińskiego i protestanci obchodzą Święto Zmartwychwstania Pańskiego. W kościołach rytu bizantyńskiego zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią świętowane będzie równo tydzień później. W poprzednim roku daty wyjątkowo zbiegły się ze sobą, co na naszym blogu stało się pretekstem, by opowiedzieć o prawosławnej liturgii Wielkiego Tygodnia.

Ołtarzyk polowy, XVII wiek, Muzeum Ziemi Bieckiej. Digitalizacja: RPD MIK, projekt Wirtualne Muzea Małopolski. Domena publiczna.

Na portalu Wirtualne Muzea Małopolski odnaleźć można sporą grupę obiektów nawiązujących do okresu wielkanocnego i do kultu Męki Chrystusa. Najciekawszym obiektem jest gotycka rzeźba przedstawiająca Chrystusa na Osiołku Palmowym wykorzystywana dawniej w czasie obchodów Niedzieli Palmowej. O tej dawnej tradycji i jej odrodzeniu w ostatnich latach można przeczytać więcej na naszym blogu.

Z okazji przypadających w tym tygodniu obchodów świąt Wielkiej Nocy warto przypomnieć także przypisywaną Witowi Stwoszowi płaskorzeźbę przedstawiającą Modlitwę w Ogrojcu oraz dziewiętnastowieczną, ludową realizację tej samej sceny. Z Pasją Jezusa wiążą się także figury Chrystusa Frasobliwego, o których przeczytać więcej można tutaj.

W kontekście Wielkanocy i chrześcijańskiego kultu Męki Chrystusa warto zwrócić uwagę na jeden niezwykły obiekt prezentowany na portalu Wirtualne Muzea Małopolski. Jest to niewielki ołtarzyk polowy z XVII wieku w formie tryptyku wykonanego ze skóry i papieru. Jest on przechowywany w Muzeum Ziemi Bieckiej i tradycyjnie łączy się go z odsieczą wiedeńską. Odsłona ołtarzyka prezentuje Dobrego Pasterza, Ukrzyżowanie i Opłakiwanie Chrystusa. Ikonografia rycin nie jest szczególnie związana z obchodami Wielkiego Tygodnia, ponieważ wizerunki o tematyce pasyjnej wśród większości chrześcijan są obiektem kultu przez cały rok liturgiczny. Niemniej jednak w kontekście świąt Wielkiej Nocy warto przyjrzeć się bliżej ciekawej ikonografii Ukrzyżowania znajdującego się w centrum tryptyku.

Krucyfiks z asystującymi figurami Matki Boskiej i Świętego Jana jest bardzo efektowny i przypomina dzieło złotnicze, nie to jest jednak najciekawsze. Bardziej interesujące są przedmioty otaczające grupę Ukrzyżowania – są to Narzędzia Męki Pańskiej. Nie wszystkie, jak gwoździe, rózgi, bicz, kolumna biczowania, włócznia oraz hyzop z gąbką nasączoną octem, miały bezpośredni związek z zadawaniem mąk Chrystusowi. Widzimy też dzban i misę, za pomocą których Piłat umył ręce, kura, który zapiał gdy św. Piotr zaparł się swojego mistrza, trzydzieści srebrników, scenę pocałunku Judasza i kości, którymi legioniści grali o tunikę Jezusa.

Herb Jezusa Chrystusa. Herbarz Wernigerrode, ostatnia ćwierć XV wieku, źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna. Ołtarzyk polowy, Ukrzyżowanie (fragment), XVII wiek, Muzeum Ziemi Bieckiej. Digitalizacja: RPD MIK, projekt Wirtualne Muzea Małopolski. Domena publiczna.
 

Geneza przedstawień narzędzi Męki Pańskiej nie jest jasna. Zazwyczaj pochodzenie tego motywu wywodzi się z pobożności nakierowanej na rozważania fizycznego cierpienia Chrystusa, w tym kultu relikwii Pasji. Intensyfikacja tego typu praktyk religijnych miała prawdopodobnie związek z importem tych relikwii z Bizancjum i Palestyny w dobie krucjat.

W średniowieczu narzędzia Męki Pańskiej nazywano po łacinie arma Passionis lub arma Christi. Łaciński rzeczownik arma oznacza narzędzia, ale przede wszystkim broń, broń defensywną, zbroję, lub tarczę. Łaciński termin arma Passionis tłumaczy się jako narzędzia Pasji – Męki Pańskiej – natomiast zakres znaczeniowy arma Christi jest szerszy. Zgodnie z chrześcijańskim myśleniem symbolicznym były one traktowane nie tylko jako przedmioty użyte do zabójstwa Chrystusa, ale także jako insygnia jego boskiej mocy – broń (łac. arma), którą Zbawiciel pokonał śmierć i Szatana. Od średniowiecza rzeczownik arma oznaczał także herby. Przywołać wypada chociażby Arma baronum Regni Poloniae Jana Długosza, czyli najstarszy opis polskich herbów. Przez skojarzenie z heraldycznym znaczeniem słowa arma narzędzia Męki Pańskiej przedstawiano czasem jako imaginacyjny herb Chrystusa.

Narzędzia Męki Pańskiej służyły jednakże przede wszystkim upamiętnianiu cielesnego cierpienia Jezusa i jego poświęcenia dla ludzkości, dlatego ich przedstawienia najczęściej towarzyszyły wizerunkom umęczonego Chrystusa jako Męża Boleści (łac. Vir Dolorum). Od XIII wieku stanowiły też samodzielny temat, występując niekiedy w towarzystwie przedstawień ran Chrystusa. Tego rodzaju obrazy były typowe dla późnośredniowiecznej pobożności i miały zachęcać do rozpamiętywania każdej z mąk zadanych Jezusowi.

Obraz wotywny z Brzegu (fragment), Muzeum Narodowe w Warszawie, pierwsza połowa XV wieku, źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna. Wśród narzędzi Męki Pańskiej przedstawiono naturalnej wielkości (tak wówczas uważano) wizerunek rany w boku Chrystusa. Psałterz Bony Luksemburskiej, XIV wiek, źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.


Warto oglądać dzieła sztuki religijnej w dużym zbliżeniu, jakie oferuje nowoczesna technologia. Pozwala to odkrywać nieoczywiste motywy ikonograficzne i zaskakujące szczegóły. Widząc je, możemy zadać pytanie o ich znaczenie i w konsekwencji lepiej zrozumieć myślenie ludzi żyjących przed wiekami.

Opracowanie: Adam Spodaryk (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Bibliografia:

The Arma Christi in Medieval and Early Modern Material Culture. With a Critical Edition of ‘O Vernicle’, red. A. Denny-Brown, L.H. Cooper, Farnham 2014.

H. Detzel, Christliche Ikonographie. Ein Handbuch zum Verständnis der christlichen Kunst, t. 1: Die bildlichen Dartstellungen Gottes, der allerseligsten Jungfrau und Gottmutter Maria, der guten und bösen Geister und der göttliche Geheimnisse, Freiburg im Breisgau 1894.

A. Kramiszewska, Narzędzia Męki Pańskiej, [w:] Encyklopedia katolicka, t. 13, Lublin 2009, s. 769–772.

G. Schiller, Ikonographie der christlichen Kunst, t. 2: Die Passion Jesu Christi, Gütersloh 1968.

Sukienka na wiosnę

Jakie to uczucie mieć na sobie delikatne, nietrwałe ubranie – sukienkę z rzeżuchy? Jak to jest doświadczać kiełkujących nasion na własnej skórze? Noszenie sukienki z rzeżuchy i kąpiel w wannie wypełnionej ziarnami mogą stać się zmysłowym performansem i formą kontaktu z naturą jednocześnie. W tym tygodniu obchodzimy Światowy Dzień Ziemi, prezentując obiekt Teresy Murak, Trzeci zasiew z Kolekcji MOCAK-u. Święto Ziemi ustanowiono ze względu na potrzebę budowanie świadomości ekologicznej i z troski o środowisko naturalne, w którym żyjemy. Pierwszy raz ogłosili je Amerykanie 21 marca 1970 roku (w Polsce obchodzimy je 22 kwietnia). Lata 60. i 70. to czas radykalnych zmian także w sztuce. Krytyka instytucjonalna tamtych lat miała wpływ na zakwestionowanie tradycyjnej roli artysty, działania poza przestrzenią galerii i dematerializację dzieła sztuki. Był to początek przebudzenia świadomości ekologicznej wyrastającej z refleksji na temat wartości naturalnego krajobrazu. W Ameryce działania landartowe zainicjował Robert Smithson. W Polsce sztuka ziemi była obecna marginalnie, dlatego też działania Teresy Murak zaskakują odbiorców odważnym i nowatorskim podejściem. W swoich praktykach twórczych artystka dążyła do odbudowywania harmonii z naturą na własnych zasadach.

Głównym materiałem, którego używa jest pieprzyca siewna czyli rzeżucha, w Polsce kojarząca się z okresem Wielkanocy. Pierwszego zasiewu Murak dokonała wiosną 1972 roku w domu studenckim uczelni artystycznych Dziekanka. Niewielka koszulka umieszczona na wieszaku pokryła się całkowicie wzrastającą rzeżuchą, stając się wertykalnym mini-ogródkiem ‒ obiektem efemerycznym.


Teresa Murak, Trzeci zasiew, Kolekcja MOCAK-u,
© wszystkie prawa zastrzeżone, MOCAK

 

Artystka obiekt sztuki nosiła po prostu na sobie, uniezależniając się w ten sposób od przestrzeni i decyzji muzealnych instytucji. Wybrała współpracę z naturą, która – mając w sobie siłę życia i śmierci – nie negocjuje. Murak ma pełną wolność jako artystka, ale jest zależna od nietrwałego medium: „Moje zasiewy, wiele zasiewów od 1974 roku! To praca, czuwanie, czujność, wrażliwość na wielką wzajemność, na współoddziaływanie, a także zależność. Tworzyły mnie te zasiewy, ich tajemnicze, milczące istnienie”[1]. Zasiew ma charakter procesualny, nie można go przyspieszyć. W tę relację wpisane jest czekanie. Artystka ma pełną zgodę na oczekiwanie, nietrwałość i powtarzalność.

Wiosną 1974 roku powstał projekt Dywanu Wielkanocnego. Na siedemdziesięciometrowym kawałku tkaniny, wspólnie z przedstawicielami społeczności Kiełczewic, artystka wysiała wówczas rzeżuchę. Później wielokrotnie jeszcze ingerowała w przestrzeń publiczną, siejąc malwy, maki chabry, słoneczniki kukurydzę, jęczmień, owies, żyto, pszenicę, grykę i rzeżuchę. Skromne i niepozorne działania realizowała w miejscach opuszczonych, zaniedbanych, zmarginalizowanych. Tym samym stała się prekursorką guerilla gardening w Polsce. Ruch ogrodnictwa partyzanckiego zapoczątkowała Liz Christy i grupa Green Guerilla w latach 70. w Nowym Jorku. Artystka i aktywistka założyła nieformalny ogród na opuszczonym, zaniedbanym placu w jednej z dzielnic metropolii. Opuszczona i zdewastowana przestrzeń, dzięki zaangażowaniu grupy osób, zamieniła się w tętniący życiem ogród dostępny dla wszystkich. W centrum miasta powstało miejsce o uzdrowicielskiej mocy, przywołujące na myśl Tajemniczy gród ‒ klasykę angielskiej literatury Francesa Hodgsona Burnetta. Dla najmłodszych, jako alternatywę lub uzupełnienie wielkanocnego wysiewu rzeżuchy, mamy propozycję DIY stworzenia mini-ogrodu dla elfów zainspirowanego pracą Tadeusza Kantora Goplana i Elfy (Balladyna, 1943 r.).

Bibliografia:

Sebastian Cichocki, Prace ziemne. Teresa Murak i uduchowienie szlamu, [w:] Do kogo idziesz. Teresa Murak, katalog wystawy, Galeria Labirynt, Lublin 2012.

Jaromir Jedliński, Zasiew i jego pokłosie, [w:] Bajka i Baszta Czarownic. Roszpunka, katalog wystawy, Biuro Wystaw Artystycznych, Słupsk 1992.



[1] T. Murak [w:] Do kogo idziesz. Teresa Murak, katalog wystawy, Galeria Labirynt, Lublin 2012.

 

75. rocznica likwidacji krakowskiego getta

Dziś mija 75 lat od rozpoczęcia akcji likwidacji getta krakowskiego, którą hitlerowcy przeprowadzili w dniach 13–14 marca 1943 roku. W niedzielę, 11 marca, jak co rok, trasą wysiedlenia krakowskich Żydów z likwidowanego getta do obozu KL Płaszów przeszedł Marsz Pamięci, którego celem jest oddanie hołdu krakowskiej społeczności żydowskiej stanowiącej przed wojną jedną czwartą populacji mieszkanców naszego miasta (ponad 60 tysięcy ludzi), a z której w wyniku Holokaustu ocalała grupa zaledwie 1000 osób.

Główna brama getta krakowskiego, Kraków 1941.
Ze zbiorów MHK, domena publiczna

„Żydowska dzielnica mieszkaniowa” (oficjalnie nie można było używać nazwy „getto”) została ustanowiona decyzją Otto Wächtera z 3 marca 1941 roku. W gadzinówce „Krakauer Zeitung” z 6 marca 1941 roku konieczność jej utworzenia uzasadniano „względami sanitarnymi, gospodarczymi i porządkowymi”. Do 20 marca Żydzi mieli opuścić swoje mieszkania i przenieść się do getta, na które przeznaczono najbardziej zaniedbaną część Podgórza. Na terenie zamieszkiwanym do tej pory przez 3,5 tysiąca ludzi miało się ich pomieścić teraz ponad 15 tysięcy. W kwietniu rozpoczęto budowę muru, który miał odgrodzić getto od „aryjskiej” części Krakowa. W budynkach, które stanowiły naturalną granicę dzielnicy, zamurowano lub zakratowano okna. W październiku teren stał się formalnie dzielnicą zamkniętą. Za jego opuszczenie bez stosownej przepustki groziła kara śmierci. Wkrótce w wyniku kolejnych rozporządzeń okupanta do getta przybyli jeszcze Żydzi wysiedleni z podkrakowskich miejscowości. Jak podaje Aleksander Bieberstein w swoich wspomnieniach „Zagłada Żydów w Krakowie”, wiosną 1942 roku w getcie mogło mieszkać ponad 19 tysięcy ludzi. Przeludnienie pogarszało i tak fatalne warunki bytowe. Koncentracja ludności żydowskiej w jednym miejscu była jednak tylko etapem przejściowym w nazistowskim planie całkowitej eksterminacji europejskich Żydów.

Rzeczy porzucone przez deportowanych, ul. Lwowska w Krakowie, marzec 1943. Ze zbiorów MHK, domena publiczna

W czerwcu i październiku 1942 roku doszło do tzw. akcji wysiedleńczych, których oficjalnym celem była deportacja do pracy na Ukrainie. W rzeczywistości przepełnione pociągi wiozły krakowskich Żydów do obozu zagłady w Bełżcu. Ostateczną krwawą likwidację getta przeprowadzono 13 i 14 marca 1943 roku. Pierwszego dnia zgromadzono zdolnych do pracy mieszkańców getta A i wyprowadzono ich do obozu KL Płaszów. Kolejnego – rozprawiono się z „bezużytecznymi” mieszkańcami getta B – starcami, chorymi i dziećmi. Około tysiąca osób rozstrzelano na miejscu. Pozostałych wywieziono do KL Auschwitz. Na zakończenie akcji esesmani przeszukiwali opuszczone budynki, mordując wszystkich, którzy próbowali się ukryć.

Tak wyglądają fakty, daty i suche liczby. Nie oddają one rzeczywistych dramatów, rozpaczy, utrat i konieczności podejmowania niewyobrażalnych dzisiaj decyzji, choć wzbudzają przerażenie. Nie mówią też o poszczególnych losach ofiar i ocalonych, o ich indywidualnych historiach. Na szczęście coraz częściej w narracjach o Zagładzie pojawiają się też twarze, konkretne imiona i nazwiska, intymne relacje, mówiące o strachu, przerażeniu, ale też o próbach „normalnego” życia podejmowanych na przekór otaczającej rzeczywistości. W materiałach dodatkowych do eksponatów związanych z tematem Zagłady krakowskich Żydów umieściliśmy cztery spacerowniki przygotowane w takim właśnie ujęciu wspólnie z zespołem Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Pozwalają one spojrzeć na historię getta z różnych perspektyw: siedemnastoletniej dziewczyny – Haliny Nelken, dziecka – Stelli Müller-Madej, jedynego Polaka mieszkającego w getcie – aptekarza Tadeusza Pankiewicza oraz lekarza – Aleksandra Bibersteina.

Niewiele jest śladów Zagłady na naszym portalu. To zaledwie skrawki jej obecności, skrawki o niej pamięci. „Kilka zdjęć, parę nazwisk, jeden medal. Ale i ta znikoma liczba eksponatów tylko pośrednio jest związana z tematem Zagłady. Całkiem sporo judaików, choć niewielka to liczba, jeśli przyrównać ją do przedwojennej liczby żydowskich mieszkańców w regionie, który dziś nazywamy Małopolską” (Kinga Kołodziejska, Skrawki obecności – skrawki pamięci).

Fot. Tadeusz Pankiewicz w towarzystwie czterech osób w pokoju dyżurnym, Kraków 1942.
Ze zbiorów MHK, domena publiczna

Na znanym okupacyjnym zdjęciu z pokoju dyżurnego w aptece „Pod Orłem”, oprócz Tadeusza Pankiewicza i jego dwóch pracownic widzimy też dwóch lekarzy żydowskiego pochodzenia, którzy – w przeciwieństwie do krakowskiego farmaceuty – nie znaleźli się w getcie z własnego wyboru. W centrum na ciemnym skórzanym fotelu siedzi dr Roman Glassner, z prawej na oparciu przysiadł dr Leon Steinberg. To tu, w „oazie spokoju” stworzonej przez Tadeusza Pankiewicza udawało im się czasem zapomnieć o rzeczywistości pozostającej na zewnątrz.

„Apteka była — według określenia większości ludzi — ambasadą, placówką dyplomatyczną, reprezentującą świat swoiście wolny w obmurowanym i zakratowanym mieście. Stała się codziennym punktem zbornym wielu miłych i bardzo ciekawych ludzi. Tutaj to w stałych godzinach przychodziły najrozmaitsze osoby różnego stanu i wieku, tutaj od wczesnych godzin rannych czytało się gazety niemieckie, prasę podziemną, komentowało najnowsze komunikaty wojenne, oceniało sytuację polityczną, tutaj wreszcie omawiano codzienne kłopoty i zmartwienia, tutaj do późnych godzin nocnych toczono dyskusje, snuto rozważania i przewidywania” (T. Pankiewicz, Apteka w getcie krakowskim, Kraków 1992, I wyd. 1947).

„Codziennie przychodził do nas znany w Krakowie dr medycyny Roman Glassner. Lekko zgarbiony, siwy jak gołąb i zawsze uśmiechnięty, człowiek pełen kultury, wszechstronnej wiedzy, wielbiciel i znawca klasycznej muzyki, wpadał na kieliszek chartreuse i na «bajki», jak zwykł mawiać” (T. Pankiewicz, Apteka...).

Doktor Glassner, kierownik oddziału wewnętrznego szpitala przy ul. Józefińskiej, został rozstrzelany w Skarżysku-Kamiennej. Doktor Steinberg przetrwał wojnę, choć stracił żonę i córkę. Zeznawał w procesie Amona Goetha w 1946 roku w Krakowie. Zmarł w 1951 roku w Antwerpii.

Opracowanie: Kinga Kołodziejska (Redakcja WMM), Licencja Creative Commons

 

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Wyświetlanie 1 - 5 z 124 rezultatów.
Pozycji na stronę 5
z 25