Blog

Tytoń i tabaka

 

Zwierzęta z Nowego Świata. Arras „Indyki”, wg kartonu artysty z kręgu Pietera Coecke van Aelsta, ok. 1555, Zamek Królewski na Wawelu Państwowe Zbiory Sztuki, domena publiczna.

Dokładnie siedem lat temu, 15 listopada 2010 roku, na terenie całej Polski wprowadzono zakaz palenia tytoniu w miejscach publicznych. Równo miesiąc temu można było świętować inną tytoniową rocznicę. W napisanym przez Krzysztofa Kolumba dzienniku wyprawy do Nowego Świata, pod datą 15 października 1492 roku, po raz pierwszy pojawia się wzmianka o tytoniu. Odkrywca nie miał pojęcia do czego służą suche liście, którymi obdarowali go mieszkańcy „Indii Zachodnich”. Dopiero 6 listopada Kolumb poznał zastosowanie rośliny. Pod tą datą zanotował, że widział ludzi zaciągających się dymem z żarzących się ziół zawiniętych w suche liście. W swoim dzienniku zawarł więc pierwszy w historii opis cygara. Podróżnik opisał również odurzające skutki połykania dymu, co skłania niektórych znawców tematu do wątpliwości, czy Indianie palili tylko tytoń.

Rdzenni Amerykanie przedstawili Europejczykom liście nie tylko jako używkę, ale także jako remedium na przeróżne schorzenia: bóle głowy, stawów i zębów, a nawet jako środek zwalczający robaki pasożytujące w ludzkim ciele. Roślina szybko zyskała na Starym Kontynencie zarówno miłośników, jak i zagorzałych przeciwników. Palenie tytoniu stało się najbardziej popularne w Europie północnej, a w szczególności w Niderlandach. Pewien niemiecki dyplomata i przeciwnik nikotynizmu przebywając w Hadze w roku 1621, powiedział:

Palacze w karczmie, Adriaen Brouwer, pierwsza ćwierć XVII wieku, Muzeum Narodowe w Warszawie, domena publiczna, Wikimedia Commons.

„Nie mogę powstrzymać się od wypowiedzenia kilku słów protestu przeciwko tej zadziwiającej modzie, jaka ostatnimi czasy przywędrowała do nas z Ameryki. Jest to pewien rodzaj picia dymu, który niewoli swoje ofiary bardziej niż jakakolwiek inna forma upojenia, zarówno dawna, jak i nowa. Szaleńcy ci z niesłychaną pożądliwością połykają i zaciągają się dymem rośliny, którą zwą tytoniem bądź herba Nicotiana”. (cyt. za: Piotr Paszkiewicz, Alegoria palacza tytoniu w siedemnastowiecznym malarstwie holenderskim i flamandzkim, „Rocznik Historii Sztuki”, t. 15 (1985), s. 295).

Wrogiem importowanej używki byli także najważniejsi ludzie swojej epoki: namiestnik Niderlandów Maurycy Orański, który zabronił palenia swoim żołnierzom, oraz król Anglii Jakub I. Drugi z nich napisał nawet dzieło znane w Polsce jako Miscocapnos, w którym dowodził szkodliwości palenia tytoniu i wciągania tabaki. Jeden z egzemplarzy wysłał Zygmuntowi III Wazie, który najwidoczniej znany był z zamiłowania do zamorskiej używki. Król Polski ewidentnie nie dał się przekonać i zlecił jezuitom napisać wyszydzający tezy Jakuba traktat pt. Antimiscocapnos.

Pierwsze nasiona tytoniu przywieziono do Polski ze Stambułu już w roku 1590. W XVII wieku w Rzeczypospolitej nie uważano używki za niebezpieczną dla zdrowia. W roku 1661 Sejm Polski uznał tytoń za nieszkodliwy i ustanowił na niego cło. W drugiej połowie stulecia uważano nawet, że zażywanie tabaki „sprawuje skutek, że zbytnie wyciąga z głowy wilgotności” (Jakub Kazimierz Haur cyt. za Zygmunt Gloger, Encyklopedia staropolska, t. 4, Warszawa 1903, s. 402–403).

Kultura palenia i wytwarzania zdobionych fajek przetrwała na Podhalu do XX wieku. Fajka podhalańska, XIX/XX wiek, Muzeum Tatrzańskie im. Dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem, domena publiczna.

Palenie tytoniu Polacy przejęli od Turków (palaczem był m.in. Jan III Sobieski, który zwykł wypalać fajkę po obiedzie), a zażywania tabaki nauczyli się od Niemców i Francuzów. O ile palenie do XIX wieku nie było bardzo rozpowszechnione, o tyle tabakę już w wieku XVII zażywali w Polsce niemal wszyscy.

Porcelanowa puszka na tabakę, ok. 1724, Zamek Królewski na Wawelu Państwowe Zbiory Sztuki, domena publiczna.

Ksiądz Jędrzej Kitowicz w Opisie Zwyczajów za panowania Augusta III wspomina nawet o prawdziwych nałogowcach: „Tabaka za mojéj pamięci była najprzód prosta z tytuniu w donicy wierconego robiona, do któréj dla tęgości, owi wezwyczajeni niąchacze, którzy woleli obejść się bez chleba, niż bez tabaki, przydawali popiołu z skórek łoziny, albo z grochowin palonego, aby im w nosie lepiéj wierciało” (cyt. z: Jędrzej Kitowicz, Opis obyczajów za panowania Augusta III, Poznań 1840, s. 99).

Jeszcze na początku XIX wieku miłośników tabaki było w Polsce i na Litwie znacznie więcej niż palaczy tytoniu. Warto wspomnieć, że w Panu Tadeuszu fajki (albo lulki) wspomniane zostały zaledwie siedem razy, a tabaka i tabakiery około trzydziestokrotnie. Warto przypomnieć, że w Księdze Czwartej pojemniczek na brązowy proszek odgrywa znaczącą rolę. Ksiądz Robak rozbudził patriotyczne uczucia wśród bywalców karczmy dzięki zręcznemu wykorzystaniu tabakierki z wizerunkiem Napoleona i anegdocie o cesarzu Francuzów, który gdy „w potyczce zażywa raz po raz, to znak pewny, że bitwę wygrywa”.

Jeszcze około roku 1870 były na terenach dawnej Rzeczypospolitej regiony, jak okolice Tykocina, gdzie lud zażywał tabaki zamiast palić. Na Kaszubach używka ta po dziś dzień jest ważnym elementem lokalnej kultury i tematem wielu przysłów.

Popularność używki zaowocowała zapotrzebowaniem na pojemniki do przechowywania tabaki. Wytwarzano je z przeróżnych materiałów: porcelany, srebra, masy perłowej, rogu, kości słoniowej oraz wielu rodzajów drewna. Tabakierki, także te zrobione własnoręcznie, były popularnym i prestiżowym prezentem. Książę Karol Stanisław Radziwiłł zwany „Panie Kochanku” ofiarował tabakierkę wykonaną przez siebie z kości słoniowej królowi Stanisławowi Augustowi Poniatowskiego podczas jego wizyty w Nieświeżu. Tabakierki przyjmowały niekiedy fantazyjne kształty, jak ta pochodząca z końca XIX wieku, prezentowana na portalu Wirtualne Muzea Małopolski.

 Wraz z rozpowszechnieniem się papierosów pojawiły się również naczynia na popiół. Na portalu Wirtualne Muzea Małopolski prezentujemy kuriozalną popielniczkę z widokiem Domu Zdrojowego w Krynicy. Czy widok uzdrowiska na popielniczce miał uczynić palenie zdrowszym? Czy po prostu palacz nie wiedział o szkodliwości nałogu?

Opracowanie: Adam Spodaryk (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Bibliografia:

  1. Brückner Aleksander, Encyklopedia staropolska, t. 2, Warszawa 1939, szp. 677–679.
  2. Griffenhagen George B., The Materia Medica of Christopher Columbus, “Pharmacy in History”, t. 34 (1992), nr 3, s. 131–145.
  3. Gloger Zygmunt, Encyklopedia staropolska, t. 2, Warszawa 1901, s. 141.
  4. Gloger Zygmunt, Encyklopedia staropolska, t. 4, Warszawa 1903, s. 349-350, 402–403.
  5. Marcinek Roman, Prawo wolności wyboru, (http://www.wilanow-palac.art.pl/prawo_wolnosci_wyboru.html, dostęp: 08.11.2017).
  6. Kitowicz Jędrzej, Opis obyczajów za panowania Augusta III, Poznań 1840, s. 99–109.
  7. Paszkiewicz Piotr, Alegoria palacza tytoniu w siedemnastowiecznym malarstwie holenderskim i flamandzkim, „Rocznik Historii Sztuki”, t. 15 (1985), s. 295–304.

Między obiektem a interpretacją

Ważne miejsca, dobra interpretacja, znaczące doświadczenia. Warsztaty z planowania interpretacji poprowadzone już po raz drugi w ramach cyklu Cicerone przez Jamesa Cartera odbyły się 9 i 10 października w Willi Decjusza. Tym razem zaproszony przez Małopolski Instytut Kultury w Krakowie ekspert skupił się na zagadnieniu interpretacji, w którym się specjalizuje.

Trzy najważniejsze kwestie podjęte podczas dwudniowych zajęć to: temat przewodni, plan interpretacyjny i różnorodne potrzeby odbiorców. James Carter podkreślił znaczenie tematu przewodniego w interpretacji, którego funkcją jest zainteresowanie i zaangażowanie odbiorców. Każda osoba w odmienny sposób rozumie temat przewodni, ale dzięki temu ma podstawę do formułowania własnych interpretacji. Myśl przewodnia jest narzędziem nadającym strukturę interpretacji. Temat musi być konkretny i zrozumiały dla wszystkich pracujących nad projektem.

Co sprawia, że temat przewodni jest istotny?

  • Stanowi inspirację. Niekiedy właściwy dobór słów może tworzyć różnicę pomiędzy nudnym a ekscytującym tematem przewodnim.
  • Jest wyraźnie powiązany z miejscem lub kolekcją. Idee, które nie mają oparcia w rzeczach, jakie ludzie mogą zobaczyć, usłyszeć, dotknąć, powąchać lub posmakować, pozostają abstrakcyjnymi konceptami.
  • Angażuje jednostki, pokazuje, w jaki sposób przedmiot interpretacji jest związany z ludźmi.
  • Stwarza poczucie dramatyzmu. Dramatyzm może mieć niewielką lub ogromną skalę, ale zawsze jest interesujący.
  • Wprowadza nowe, zaskakujące lub nawet prowokujące sposoby myślenia/postrzegania.
  • Nawiązuje do czasu i miejsca ich prezentacji. Temat przewodni może stanowić wyraźne nawiązanie do bieżących wydarzeń lub problemów.
  • Nie obejmuje wszystkich aspektów. Istotny temat przewodni jest stwierdzeniem, które wzbudza ciekawość odbiorców i stanowi punkt wyjścia do ich własnych przemyśleń.

James Carter przygotował przegląd inspirujących przykładów z muzeów na całym świecie. Opowiadał o sposobach twórczego podejścia do interpretacji dziedzictwa. Jednym ze studiów przypadku było The Foundling Museum w Londynie (Muzeum Sierot). Jest to instytucja opowiadająca historię pierwszej organizacji charytatywnej wspierającej dzieci w Wielkiej Brytanii, która w budynku pełniącym obecnie rolę wystawienniczą prowadziła szpital dla sierot i publiczną galerię sztuki. Muzeum posiada swoją kolekcję i realizuje projekty, do których zaprasza współczesnych twórców. Do jednego z projektów zaproszono poetę etiopskiego pochodzenia Lemna Sissaya. Napisał on wiersz Superman was a Foundling (Superman był podrzutkiem), który wydrukowano i umieszczono na ścianie kawiarni muzealnej. W wierszu pojawiają się postacie literackie, a także bohaterowie popkultury, którzy w swoim życiu mieli doświadczenie bycia porzuconym lub wychowywali się w rodzinie zastępczej. Na stronie muzeum znajduje się lista postaci, która może być aktualizowana przez zwiedzających. Jest to przykład opowiadania historii poprzez losy jednostki, prosty zabieg interpretacji i zestawienia życiorysu Luke’a Skywalkera i Ani z Zielonego Wzgórza w kontekście wspólnego doświadczenia osierocenia.

W kolekcji muzeum znajdują się również XVIII-wieczne żetony. Są to małe blaszki oznaczone inicjałem lub znakiem. Niepozorne obiekty, którym towarzyszą krótkie opisy. Matki oddające dzieci były proszone o umieszczenie przy dziecku konkretnego pisma lub innego odróżniającego znaku, aby umożliwić późniejszą identyfikację. Skromne przedmioty o ogromnej mocy oddziaływania. Prawdopodobnie brak tego opisu uniemożliwiłby współcześnie zrozumienie, do czego służyły. To dlatego połączenie obiektu i tekstu interpretacyjnego jest tak ważne.

W części praktycznej warsztatów uczestnicy mierzyli się z zadaniem wymyślenia idei tematu, który można by sformułować w odniesieniu do Willi Decjusza. Wprowadzeniem do tego ćwiczenia było oprowadzanie po przestrzeni willi. Sformułowanie mocnego i spójnego tematu stanowi duże wyzwanie. Niezbędna jest krytyczna analiza i dyskusja w grupie. Jednak po przebrnięciu przez trudny moment koncepcyjny łatwiej jest stworzyć spójną wizję dalszego działania.

Od tematu do planu

Po sprecyzowaniu tematu można rozpocząć pracę nad planem interpretacji. Do czego służy pisemny interpretacyjny plan?

  • Pozwala nadać strukturę rozważaniom na temat tego, czego ty i odwiedzający twoje miejsce oczekujecie od interpretacji.
  • Ustala cele twojej interpretacji.
  • Dokumentuje proces planowania oraz dane, na jakich się opiera.
  • Określa kluczowe decyzje, tak aby można je było przekazać innym.
  • Ustala zarys przyszłych prac.
  • Może stanowić część planu rozwoju działalności.
  • Może stanowić część wniosku o dofinansowanie projektu, działania.

Plan powinien stanowić podstawę do sporządzenia wytycznych przedstawianych projektantom, pisarzom i ilustratorom. Plan zakłada, że posiada się opracowany budżet oraz strategię. Powinien zawierać konkretne propozycje i przynajmniej orientacyjnie zbudżetowane elementy przyszłego projektu.

W trakcie pracy nad tematem i planem interpretacji należy rozważyć stworzenie ścieżek interpretacyjnych dla różnych grup odbiorców.

Dlaczego ludzie odwiedzają obiekty dziedzictwa?

Zapewne każdy odnajdzie w sobie inną motywację. Potrzeba odwiedzania obiektów dziedzictwa jest często spowodowana potrzebami intelektualnymi, chęcią zgłębienia wiedzy, pragnieniem bezpośredniego kontaktu ze sztuką. Istotny jest aspekt społeczny i chęć spędzenia czasu z rodziną lub znajomymi. Odwiedzający mogą wykorzystywać wizyty w muzeach do budowania i wzmacniania swojej tożsamości i własnego wizerunku. James Carter podkreślił, jak ważne w planowaniu interpretacji jest uwzględnienie potrzeb różnego typu odbiorców.

Różne typy zwiedzających:

  • Odkrywcy. Chcą odkrywać nowe rzeczy, są ciekawi świata.
  • Facylitatorzy. Chcą się dzielić ze znajomymi i bliskimi tym, co uznają za wartościowe.
  • Poszukujący wrażeń. Chcą mieć poczucie, że zwiedzili wyjątkowe obiekty, ale mogą nie wykazywać dużego zainteresowania.
  • Profesjonaliści/hobbyści. Są w szczególny sposób zainteresowani danym tematem.
  • „Ładujący baterie”. Chętnie chłoną atmosferę danego miejsca. Interpretują poprzez doświadczenie.
Warsztaty z planowania interpretacji, fot. Mirka Bałazy, archiwum MIK, CC-BY

 

W trakcie warsztatów mieliśmy okazję posmakować tradycyjnych scottish tea cakes. Mały gest Jamesa Cartera pozostanie na długo w pamięci… poznaliśmy szkocką tradycję poprzez doświadczenie konsumpcyjne – zjedzenia estetycznie zapakowanego w srebrną folię ciastka. Wysłuchaliśmy osobistej historii o symbolu Szkocji i o związanej z nim tradycji rozbijania ciastka na czole przed zjedzeniem. Dla zainteresowanych, jak zjada się czekoladowe ciastka w Szkocji: https://vimeo.com/73536.

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Wirtualne na 2. Forum Aplikacji i Gier Mobilnych

Po niezwykle dla nas inspirujących i – mamy nadzieję – udanych warsztatach na temat wykorzystywania zasobów WMM w praktyce edukacyjnej pt. Wirtualne Muzea Małopolski na wydaniu (Otwarta Galeria, Bunkier Sztuki, 5.10.2017), idziemy krok dalej. W najbliższą niedzielę, 15 października 2017 roku, weźmiemy udział w 2. Forum Aplikacji i Gier Mobilnych, które w tym roku odbywa się pod hasłem Remiksuj, Warszawo!

Poza prezentacją na temat portalu (godz. 12.30), od godz. 11.00 do 16.00 w Marzycielach i Rzemieślnikach przy jednym ze stolików warsztatowych będziemy zachęcać do remiksowania naszych zasobów, czyli do ich przetwarzania, wykorzystywania, łączenia, słowem: do twórczej zabawy zgromadzonymi na portalu eksponatami, tekstami i materiałami dodatkowymi.  Mamy nadzieję, że zasoby WMM zainspirują uczestników wydarzenia do stworzenia nowych kontekstów odbioru udostępnionego na portalu dziedzictwa kulturowego. Naszym celem jest przede wszystkim ukazanie różnorodności zbiorów małopolskich muzeów, które mogą stać się źródłem inspiracji dla przedstawicieli najróżniejszych branż, ale także dla indywidualnych użytkówników w ich codziennych aktywnościach. Tę ideę chcieliśmy też oddać w plakacie przygotowanym na 2. FAM, w którym zestawiliśmy ze sobą kolejne slajdery z naszych cotygodniowych odsłon strony głównej. W prezentowanej mozaice widoczna jest najlepiej wielość i różnorodność, o której chcemy opowiedzieć, wirtualne spotkanie eksponatów, artystów, muzeów, kontekstów, dziedzin, na które chcemy Was zaprosić tym razem w realu.

Szczegółowy plan wydarzenia:

11.00 – UROCZYSTE OTWARCIE FAM: Paulina Jędrzejewska, Prezeska Fundacji Culture Shock, Producentka FAM oraz Sylwia Żółkiewska, Kuratorka FAM
11.15 – DEBATA 1: Remiks – nowa wersja kultury, prowadzi Paulina Jędrzejewska
12.00 – PREZENTACJA 1: KulturaGo czyli gamifikowanie kultury na smartfonach, Marcin Skrabka, Good Books
12.15 – PREZENTACJA 2: Niewidome aplikacje. Czy niewidząc można używać smartfona? – Mikołaj Rotnicki, FIRR
12.30 – PREZENTACJA 3: Wirtualne Muzea Małopolski – zasób na wydaniu, Kinga Kołodziejska, Paweł Szelest, Małopolski Instytut Kultury

Przerwa 15 min

13.45 – PREZENTACJA 4: Guides4Art – nawigacja, wiedza, powiadomienia, inteligentne formy zwiedzania, Paulina Darłak, Guides4Art
14.00 – PREZENTACJA 5: Explain Everything – wyjaśnij wszystko, Jakub Mastalerz, Explain Everything
14.15 – PREZENTACJA 6: Kultura, biznes, aplikacje – obalamy mity i przedstawiamy pierwsze wnioski z Badania historii sukcesu polskich aplikacji mobilnych, Paulina Jędrzejewska, Monika Stec, Sylwia Żółkiewska, Fundacja Culture Shock

Przerwa 15 min

15.30 –  UROCZYSTE PODSUMOWANIE FAM: Sylwia Żółkiewska, Kuratorka FAM oraz Paulina Jędrzejewska, Prezeska Fundacji Culture Shock, Producentka FAM
15.40 – LOSOWANIE NAGRÓD
16.00 – Pożegnanie Gości i Uczestników FAM 2017

Cały dzień, 11.00–16.00: 
Kiedy: 15 października 2017 roku, godz. 11.00–16.00

GdzieMarzyciele i Rzemieślnicy, 3. piętro Domu Towarowego Bracia Jabłkowscy w Warszawie, ul. Bracka 25
Szczegółowe informacje znajdziecie na stronie internetowej wydarzenia: http://fam.cultureshock.pl/pl/)

Udział w wydarzeniu jest bezpłatny, jednak wymagana jest rejestracja (formularz na stronie FAM).

Autorem plakatu jest Wojciech Szczekan (RPD), Licencja Creative Commons.

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

 

Rosz ha-Szana

„Roku dobrego i słodkiego!” (Leszana towa umetuka!) – takimi życzeniami rozbrzmiewa 1. dzień miesiąca tiszri (przełom września i października), który w tym roku nastąpił 20 września. Rosz haSzana, czyli żydowski Nowy Rok, nie ma tak ludycznego charakteru, jak w większości kultur. To czas podsumowań i żałowania za grzechy popełnione wobec Boga i wobec ludzi.

„Obyście byli zapisani - w Księdze Życia - i opieczętowani na dobry rok!” (Leszana towa tikatewu wetehatemu!) – to kolejne tradycyjne życzenia w ten dzień, w którym Bóg otwiera Księgę Życia dla czyniących dobro i Księgę Śmierci dla grzeszników, zapisując w nich przyszłość całej ludzkości stosownie do zasług i win każdego człowieka z osobna. Jednak przez 10 kolejnych dni aż do Jom Kipur można jeszcze zmienić ten wyrok, wyznając swoje grzechy i wykazując się skruchą za ich popełnienie. To czas pokuty, ale i nadziei na przebaczenie i zapisanie w Księdze Życia.

A. Gierymski, Święto trąbek I, 1884, Muzeum Narodowe  w Warszawie. Domena publiczna

Z motywem oczyszczania z grzechów związany jest obyczaj taszlich, uwieczniony przez Aleksandra Gierymskiego w słynnym obrazie Święto trąbek z 1884 roku, którego oryginał znajduje się w Muzeum Narodowym w Warszawie (trzecia wersja obrazu prezentowana jest w Muzeum Narodowym w Krakowie, druga – zaginęła).  Taszlich, czyli dosłownie „wyrzucisz”, to symboliczny gest oczyszczania się z grzechów polegający na „wytrząsaniu” z kieszeni wszystkich okruchów. Musiał być on czyniony nad wodą w nawiązaniu do słów Księgi Micheasza (7, 19): „Ulituje się znowu nad nami, zetrze nasze nieprawości i wrzuci w głębokości morskie wszystkie nasze grzechy”[1].

Z obchodami Rosz ha-Szana było nierozłącznie związane dęcie w szofar, czyli róg barana lub innego koszernego zwierzęcia. Symbolizował on ofiarę Abrahama, który miał złożyć w niej własnego syna Izaaka, ale Bóg – widząc to poświęcenie – zmienił swoją wolę i przyjął w ofierze baranka. Wysłuchanie dźwięków szofaru było obowiązkiem, gdyż – zgodnie z wiarą – miały one moc odpędzania zła. W tym czasie Bóg przesiadał się z tronu sprawiedliwości na tron miłosierdzia, obdarzając grzeszników łaską wybaczenia. Dźwięki szofaru, będące wołaniem o litość, były mylone przez nie-Żydów z brzmieniem trąbki, stąd potoczna nazwa Rosz ha-Szany, użyta również przez Gierymskiego w tytule jego obrazu.

Rosz ha-Szana to najbardziej uniwersalne spośród świąt żydowskich. Dotyczy bowiem całej ludzkości, nie tylko Żydów. Jest odpowiedzią na pytanie, kiedy powstał świat, a nawet – kiedy powstał czas… Zagadnieniom obliczania czasu według kalendarza żydowskiego jest poświęcona praca Dawida ben Jakuba z końca XVII wieku, której rękopis jest przechowywany w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa. To właśnie „Słowa Dawida” (Diwrej Dawid), w których autor przekazał całą swoją wiedzę na temat skomplikowanych obliczeń kalendarzowych, wybraliśmy do zilustrowania odsłony w tym tygodniu. Rosz ha-Szana, dosłownie „głowa roku” upamiętnia bowiem stworzenie świata, początek wszystkiego. Co istotne, dotyczy konkretnie szóstego dnia kreacji, w którym Bóg stworzył człowieka, co ostatecznie dopełniło dzieła.

Zagadnienia judaistycznego podejścia do kwestii czasu omawia bardzo ciekawie Przemysław Piekarski w prezentowanej na portalu interpretacji pt. „Judaizm od środka”. Z innej z kolei perspektywy ujmuje pojęcie czasu Michał Choptiany w tekście „Rzeka i koło czasu”. Zachęcamy do lektury obydwu tekstów i do dalszej podróży po naszym portalu w poszukiwaniu inspiracji.

Opracowanie: Kinga Kołodziejska (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons
 

 

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

 

[1] Cytat za: N. Kameraz-Kos, Święta i obyczaje żydowskie, Warszawa 1997, s. 43.

 

Ludowe świątki

Wielu z nas urzeka rzeźba ludowa, wydawałoby się – tak prosta, jednak przy próbie bliższego rozpoznania niezwykle złożona. Cechy pomocne w jej charakterystyce, które jedni mogą nazwać naiwnością, szczerością treści, inni uproszczoną, indywidualną formą, w rzeczywistości określane są często intuicyjnie, a ona sama wymyka się jednej definicji. Dawniej rzeźba ludowa nawet nie była nazywana „ludową”. Epitet ten otrzymała, gdy środowiska miejskie zainteresowały się sztuką wsi, czyli na przełomie XIX i XX wieku, a w szczególnie zintensyfikowanym stopniu w czasach Polski Ludowej. Co znamienne, miała najczęściej charakter religijny, gdyż jej wytwórstwo było przejawem pobożności społeczności wsi. Na portalu WMM znajduje się niewielka, ale wyjątkowa kolekcja świątków, a więc figur świętych wykonanych przez znamienitych rzeźbiarzy ludowych, które postanowiliśmy wydobyć i zarysować dla nich tło.      

Wielokrotnie artystami ludowymi zostawali spadkobiercy rodzinnych tradycji rzemieślniczych (np. warsztatów rzeźbiarskich), którzy nie zawsze byli biegli w kwestiach manualnych, choć zyskiwali podstawowy warsztat pracy, jak również przedstawiciele różnych zawodów i rzemiosł, którzy rzeźbili z własnej potrzeby. Częściej jednak mówiąc o artystach ludowych mamy na myśli artystów naiwnych, samorodnych, którzy nie posiadali wykształcenia w tym zakresie, natomiast pracowali spontanicznie, często dla własnej przyjemności. W drugiej połowie XX wieku pojawiła się również trzecia grupa rzeźbiarzy ludowych, która w związku z zainteresowaniem rzeźbą ludową przez środowiska miejskie zaczęła wykonywać dzieła „w stylu ludowym” w celach komercyjnych, opierając się na popularnych i określonych już wzorach przedstawieniowych, stosując przy tym formalne uproszczenia (np. twórcy pracujący dla Cepelii).

Św. Onufry – patron dorożkarzy, włókniarzy i pielgrzymów, rzeźba z kolekcji Muzeum Etnograficznego w Krakowie, XIX w., domena publiczna 

Dla artystów ludowych dużą rolę w kształtowaniu konkretnych przedstawień miała ugruntowana już tradycja ikonograficzna, w tym szczególnie kult cudownych wizerunków. Wielu rzeźbiarzy korzystało z gotowych wzorów, jak na przykład religijnych obrazków, druków, ilustracji książkowych (np. Jędrzej Wowro, Leon Kudła), bądź szukało własnych sposobów przedstawiania poprzez czytanie Pisma Świętego, bądź innych tekstów o treści religijnej (np. Józef Janos). Artyści ludowi inspirowali się również dziełami widzianymi w kościołach, dlatego ich prace w nieumiejętny sposób naśladowały różne style historyczne, szczególnie często gotyk i późny barok. Jednak korzystanie z wzorów następowało zazwyczaj w bardzo swobodny sposób, a dane schematy przedstawieniowe interpretowane były indywidualnie w zależności od twórcy, gdyż każdy artysta ludowy w odmienny sposób czerpał z dostępnej mu w różnym stopniu kultury i tradycji.

Tematyka ludowych świątków oscylowała wokół postaci Chrystusa, Marii i świętych. W przypadku Chrystusa najpopularniejsze były przedstawienia pasyjne, jak Ukrzyżowanie (krucyfiks), upadek pod krzyżem (często oparty na wzorze figur z kaplic drogi krzyżowej z Kalwarii Zebrzydowskiej) oraz chyba najczęściej spotykany w kapliczkach – Frasobliwy. Postać Marii ukazywano najczęściej jako Matkę Boską z Dzieciątkiem lub w typie Piety, czyli Marii trzymającej na kolanach martwe ciało Chrystusa, zwykle jednak figury Marii naśladowały w swojej formie różne cudowne wizerunki, związane często z lokalnym kultem (np. Matka Boska Skępska). Święci pełnili dla danej społeczności różne funkcje, dlatego figury konkretnych patronów wykonywane były często z potrzeby ochrony nad kimś, bądź przed czymś lub by nieść pomoc w różnych sprawach. Najczęściej spotykanymi patronami byli: św. Florian, który chronił od burz i pożarów (w Polsce, w związku z cudem ocalenia kościoła św. Floriana od pożaru, który strawił Kraków w 1528 r.); św. Jan Nepomucen, tzw. Nepomuk, opiekun brodów i mostów, chronił przed powodzią (ten czeski święty został zrzucony z mostu i utopiony w Wełtawie); św. Ambroży był patronem pszczelarzy, często wykonywano również ule w formie figury tego świętego (wg legendy w dzieciństwie jego usta obsiadły pszczoły, nie wyrządzając mu krzywdy, co uznano za znak, że będzie wielkim mówcą, stąd określenia wielkich retorów mianem złotousty, miodopłynny) oraz wielu innych, jak św. Roch, który chronił przed zarazą, św. Agata i św. Barbara strzegły życia i majątku od piorunów, św. Antoni pomagał odnaleźć rzeczy zagubione, św. Mikołaj odpędzał wilki od podróżnych i chronił sieroty, św. Apolonia chroniła od bólu zębów etc. 

Świątki można podzielić na te, które wykonywano do wnętrz domów, a które były z reguły niewielkie i przeznaczone do prywatnej dewocji oraz na większe figury tworzone do kapliczek na zewnątrz. Kapliczki przyjmowały różne formy, jak skrzynki nakryte daszkami na słupach, wolnostojące figury na cokołach czy niewielkie budowle architektoniczne albo po prostu krzyże. Spotykamy je przy chałupach i domach, drogach, w polach, lasach, ale i w kościołach (np. prace Józefa Janosa w kościele w Dębnie Podhalańskim) oraz dziś już często w muzeach, nieodmiennie wpisane w krajobraz i niejako w tradycję.

Opracowanie: Paulina Kluz (Redakcja WMM),
Licencja Creative Commons

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Bibliografia:
Józef Grabowski, Kryteria sztuki ludowej, [w:] Granice sztuki. Z badań nad teorią i historią sztuki, kulturą artystyczną oraz sztuką ludową, red. Jan Białostocki, Warszawa 1972, s. 148–153.
Aleksander Jackowski, Współczesna rzeźba zwana ludową, „Polska Sztuka Ludowa – Konteksty”, 30 (1976), z. 3–4, s. 199–224.
Ewa Klekot, Lud na wsi: dlaczego poza twórcami ludowymi nikt na wsi nie lubi sztuki ludowej?, [w:] Nasze miejsce. Inspirator do pracy z lokalnością, opr. Zespół Stowarzyszenia „Pracownia Etnograficzna” im. Witolda Dynowskiego, Warszawa 2016, s. 91–98.
Ksawery Piwocki, Rzeźba ludowa, „Polska Sztuka Ludowa – Konteksty”, 30 (1976), z. 3–4, s. 131–150. 

Wyświetlanie 1 - 5 z 107 rezultatów.
Pozycji na stronę 5
z 22